wiedza naukowa uznana przez ekspertów 0:1 chłopski rozum jakiejś randomkiVerbena95 pisze: ↑pn lut 02, 2026 11:18 am No jeśli ktoś musi się odnosić do lekcji Wos-u i to jeszcze w podstawówce, to cóż... Ja wolę sięgać jednak trochę dalej. A życie jest czymś więcej, niż sztywne definicje wykute kiedyś na sprawdzian. Natomiast spotykam się tu z problemem braku elementarnego zrozumienia metafor. Warto więc zacząć myśleć bardziej abstrakcyjnie, to ułatwia życie. Pewnie wiele osób będzie potrzebowała literalnego wytłumaczenia danego pojęcia, myślę że będą wdzięczni.
Zjawisko z podanej definicji może sobie istnieć, i co z tego, dla mnie to nic nie zmienia. To ja definiuję swoją rzeczywistość i polecam to każdemu - można to sobie rozważyć, jeśli chcemy wejść w obszary rozważań faktycznie bardziej filozoficznych.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Jeju no... nie zrozumiałaś w jakim kontekście "wspólnota" została przywołana, osoba Ci podała na tacy definicję, a Ty zamiast przyjąć do wiadomości to dalej brniesz w zaparte
Let it go, nic się nie stało, każdemu się zdarza
g_girl pisze: ↑śr sty 14, 2026 6:48 pm Ktoś tutaj wspomniał o USA, więc przy okazji chciałam zauważyć jak często stawiamy ten kraj jako jakiś wzorzec to mnie osobiście triggeruje (nie wiem w jakimś stopniu ta opinia jest niepopularna)Społeczeństwo USA nigdy nie grzeszyło wiedzą ogólną, jedzą śmieci, głosują na polityków jakich widzimy (przy czym co do ostatnich punktów Polacy ostatnio są nie lepsi), ich kraj nie oferuje ani dobrej opieki medycznej, ani wsparcia dla osób słabszych(bądź po prostu nie-milionerów), nie dbają o ekologię, ich konsumpcjonizm osiągnął już dawno granice absurdu, są odpowiedzialni za konflikty zbrojne. Wydaje mi się że jednak mamy trochę więcej do zaoferowania i nie powinniśmy stawiać się na niższej pozycji, a jak już chcemy coś ulepszać to może lepiej równać do takiej Szwajcarii czy Norwegii?
Oo tak. W życiu bym nie chciała żyć jak żyją w Ameryce. Służba zdrowia jak nie masz dobrego ubezpieczenia jest płatna i droga, brak chorobowych przez co ludzie jadą na przeciwbólowych tabletach, duża bezdomność i narkomania, bieda, śmieciowe jedzenie, które może jest tanie ale jak bardzo też niezdrowe
Jeśli komuś się wydaje, że ja nie rozumiem definicji, to po prostu sam powinien czytać moje wypowiedzi ze zrozumieniem.
Zakończmy tą dyskusję na tym, że zjawisko opisywane w zjawisku istnieje, ale nie każdy musi się z tym zjawiskiem utożsamiać.
Po prostu będę tą osobą, która nie zwróci uwagi osobę na siłę podejmującą interakcję w sytuacji, kiedy uznam, że nie jest to stosowne, ani komfortowe. Tylko tyle i aż tyle. Gaslighting można natomiast zostawić dla tych, którzy sobie na to pozwalają. Ja nie pozwalam.
Jak tak się pomyśli o tym wszystkim, to jest straszny kraj, w którym tak naprawdę są łamane elementarne prawa człowieka. Raz byłam i nie mam potrzeby pojechać tam jeszcze raz. Zresztą wszystkie osoby, z którymi rozmawiam, mówią to samo i mają te same wrażenia. Nie lubię też ich fake entuzjazmu i rozbuchanego ekstrawertyzmu. Zdecydowanie bardziej mi pasuje brytyjski dystans - przynajmniej jest prawdziwy. W ogóle kraje anglosaskie nie mają się w kwestiach socjalnych czym pochwalić. Ze względu na tą mentalność uważam, że sprawiedliwiej jest, że UK nie jest już w Unii. To może kontrowersyjne, ale uważam, że tak jest uczciwiej, ciągle podkreślali swoją odrębność od kontynentu i patrzą na resztę Europy z góry, proszę bardzo - nie trzeba siedzieć w Unii, jeśli to tak sprzeczne z brytyjskimi wartościami. Tylko cenę za to też należy zapłacić.Magi18 pisze: ↑pn lut 02, 2026 12:39 pm Oo tak. W życiu bym nie chciała żyć jak żyją w Ameryce. Służba zdrowia jak nie masz dobrego ubezpieczenia jest płatna i droga, brak chorobowych przez co ludzie jadą na przeciwbólowych tabletach, duża bezdomność i narkomania, bieda, śmieciowe jedzenie, które może jest tanie ale jak bardzo też niezdrowe
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 165
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Wśrod bezdzietnych imo też kontrowersyjna.Juliaturczyniak pisze: ↑pn lut 02, 2026 12:27 am Kontrowersyjna wśród rodziców - można nie być zadowolonym z płci dziecka,można całe życie marzyć o chłopczyku, dostać córkę i czuć rozczarowanie oraz na odwrót, dopóki dbasz o to dziecko i traktujesz je jak należy nie ma nic złego w tym, że jesteś zawiedziony![]()
Ja na przykład uważam że jak ktoś jest do tego stopnia zawiedziony płcią, że aż czuje rozczarowanie i musi to jakoś przepracowywać to nie był najlepszym materiałem na to by zostać rodzicem, bo ewidentnie robił to z egoistycznych pobudek żeby spełniać swoje fantazje o byciu matką czy ojcem.
W ogóle to ja mam być może niepopularną opinię, że chłopców i dziewczynki powinno się wychowywać tak samo, a normalizowanie takich postaw typu "mam wymarzoną płeć dziecka" tylko utwierdzają ludzi w stereotypowym postrzeganiu płci.
No bo dlaczego matka marzy o córce? - bo chce bawić się z nią lalkami w dom, czesać jej długie włosy, ubierać się w matching sety i robić "babskie" rzeczy itp. A jak ta dziewczynka będzie miała inne upodobania to klops.
Spróbowałam sushi po raz pierwszy w tamtym roku. Zjem, bo zjem, ale nie polubiłam i też nie rozumiem zachwytówAnastazja_smietana pisze: ↑czw sty 15, 2026 11:47 am To naprawdę niepopularna opinia. Ale przypomniało mi to o tym że ja z kolei nie rozumiem fenomenu sushii chyba jestem jedyna bo reszta się zachwyca.
- Juliaturczyniak
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2304
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Ja się do sushi musiałam przekonać po paru latach.
Kiedyś za dzieciaka spróbowałam i było bardzo niedobre,obecnie uwielbiam. Wiadomo, że nie jem tego non stop, ale od czasu do czasu.
Kiedyś za dzieciaka spróbowałam i było bardzo niedobre,obecnie uwielbiam. Wiadomo, że nie jem tego non stop, ale od czasu do czasu.
To może będzie niepopularna opinia (hehe) ale ludzie mówiący że to oni „definiują swoją rzeczywistość” i w związku z tym nie dostosowują się do norm społecznych które istnieją po to, żebyśmy jakoś funkcjonowali w społeczeństwie… no, tacy ludzie nie są za mądrzy, może tylko tyle powiemVerbena95 pisze: ↑pn lut 02, 2026 11:18 am No jeśli ktoś musi się odnosić do lekcji Wos-u i to jeszcze w podstawówce, to cóż... Ja wolę sięgać jednak trochę dalej. A życie jest czymś więcej, niż sztywne definicje wykute kiedyś na sprawdzian. Natomiast spotykam się tu z problemem braku elementarnego zrozumienia metafor. Warto więc zacząć myśleć bardziej abstrakcyjnie, to ułatwia życie. Pewnie wiele osób będzie potrzebowała literalnego wytłumaczenia danego pojęcia, myślę że będą wdzięczni.
Zjawisko z podanej definicji może sobie istnieć, i co z tego, dla mnie to nic nie zmienia. To ja definiuję swoją rzeczywistość i polecam to każdemu - można to sobie rozważyć, jeśli chcemy wejść w obszary rozważań faktycznie bardziej filozoficznych.
Przy założeniu, że tacy ludzie mieliby ulegać presji osób zdecydowanie odbiegających od nich poziomem intelektu oraz kultury słowa, u których projekcja wygrywa każde starcie z resztkami domniemanego rozumu, mogę się zgodzić, że najlepszym wyborem byłaby dla nich bezludna wyspa.mariaow pisze: ↑pn lut 02, 2026 4:34 pm To może będzie niepopularna opinia (hehe) ale ludzie mówiący że to oni „definiują swoją rzeczywistość” i w związku z tym nie dostosowują się do norm społecznych które istnieją po to, żebyśmy jakoś funkcjonowali w społeczeństwie… no, tacy ludzie nie są za mądrzy, może tylko tyle powiemi może ich miejsce jest na bezludnej wyspie ;)))))
Mam dwa koty i w życiu żaden nie wyskoczył na mnie w nocy by podrapać mi twarzMissNobody66 pisze: ↑wt sty 20, 2026 4:23 pm Chyba najgorszy sort właścicieli zwierząt to kociarze. I od razu napiszę: tak, wiem że psiarze też nie są święci, nie, nie każdy właściciel kota jest nienormalny. Jednak kociarze to odrębny gatunek, to ludzie którzy posiadają zwierzęta i praktycznie oddają im cześć, to co tym zwierzętom jest wybaczane, jak są usprawiedliwiane i dosłownie czczone nie mieści się w mojej głowie. Ostatnio wyświetliło mi się na tiktoku parę filmików z dźwiękiem "nie podoba się to wypie*dalać" gdzie kot siedzi na stoliku z miną mordercy. Co w komentarzach? Zachwyty i pochlebstwa. Wiadomo wolnoć Tomku w swoim domku ale nie wydaje się wam że palma ludziom odbiła? To już przechodzi ludzkie pojęcie żeby tak nieprzewidywalnym zwierzętom było wybaczane że np podczas snu właściciela nagle postanowią wyskoczyć z pazurami i podrapać mu twarz. Psy obrywają niejednokrotnie za siadanie na kanapie, za lizanie właściciela po twarzy, gryzienie butów i inne takie, a kot mam wrażenie że by usiadł dupą w talerzu z obiadem właściciela i by się posikali w komentarzach z zachwytusorry ale dla mnie chore jest pozwalanie zwierzęciu chodzić po blatach kuchennych tam gdzie się przygotowuje jedzenie i usprawiedliwianie każdych chorych wyskoków + uważanie że to jakiś nadgatunek.
Jeśli chodzi o blaty, na początku próbowałam oduczyć, teraz mam to w nosie bo i tak jak nikogo nie ma, to koty będą wchodzić na blaty, stoły i inne wysokościowe meble
Mnie w ogóle śmieszy jak ktoś mówi że nie może pozwolić sobie na psa i inni na to: "to weź kota", bo według większości kot jest łatwiejszy w obsłudze. No oki, nie muszę iść z nim na spacer (ale mogę jeśli chce i moje koty akceptują szelki), ale mając koty a wcześniej psy widzę, że trudniej jest z kotami. Uwielbiam je, ale ich wychowanie nie jest takie proste jak się niektórym wydaje.kotkaruda pisze: ↑wt sty 20, 2026 8:22 pm Zgadzam się, że kociarze to sekta, i mówię to jako właścicielka kotów. Ostatnio widziałam "słodki" filmik, gdzie koty wyrywały dosłownie ludziom jedzenie z ust, grzebały w talerzach, a właściciele się z tego śmialiale niestety koty to też trudne i wymagające zwierzęta, na pewno nie są tak łatwe w obsłudze i bezproblemowe jak często ludzie to przedstawiają. Sama też nie popieram kotów na blacie, próbowałam oduczyć moje koty od tego, i zwyczajnie nie da się. Dla kota wskakiwanie na blat, stół, jest tak naturalne jak dla psa szczekanie. Ludzie, którzy twierdzą, że oduczyli koty wskakiwania na blat raczej oduczyli je wskakiwania w ich obecności, jak nie patrzą to koty robią co chcą, albo mają szczęście i ich koty po prostu nie są zainteresowane chodzeniem po blatach. Dodatkowo niszczenie rzeczy, zrzucanie wszystkiego z półek, stołów itd, to masakra, na kocich grupach rada na drapanie kanapy to "to postaw drapak obok", ale jak kot ma ochotę drapać kanapę to będzie drapać kanapę i nic tego nie zmieni. Do tego jeszcze nocne bieganie i hałasy, zostawianie włosów na blacie, wskakiwanie na blat po wizycie w kuwecie, grzebanie w zlewie/koszu... Kocham moje koty i dbam o nie najbardziej jak mogę, ale więcej się nie zdecyduję na kota, z perspektywy czasu chyba jednak zdecydowałabym się na psa.
Co do wypuszczania to uważam, że w ogóle powinien być zakaz wypuszczania kotów samopas.
Kuzynka ma dziecko w przedszkolu, w tamtym roku były te głupotki prezentowe. Nie wszyscy rodzice takie robili i dawali, ale były. Tym roku panie na początku roku szkolnego od razu powiedziały, że ma nie być tych upominków.stonkabiedry pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:10 pm Mnie przeraża ewolucja tych przedszkolnych zwyczajów, że juz nie jest tak jak za naszych czasów tzn jak masz urodziny to przynosisz cuksy i nara tylko jest presja na przygotowywanie dla wszystkich dzieci upominkowych zestawów!!!
Więc niestety jesteśmy w mniejszości skoro takie zwyczaje się przyjmują![]()
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 165
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Tak wlasnie sobie wyobrazam co sie dzieje w glowach tych ludzi ktorzy stają nagle na środku przejscia, chodzą lewą stroną i generalnie zachowują się tak jakby nikogo innego wokół nie byłomariaow pisze: ↑pn lut 02, 2026 4:34 pm To może będzie niepopularna opinia (hehe) ale ludzie mówiący że to oni „definiują swoją rzeczywistość” i w związku z tym nie dostosowują się do norm społecznych które istnieją po to, żebyśmy jakoś funkcjonowali w społeczeństwie… no, tacy ludzie nie są za mądrzy, może tylko tyle powiemi może ich miejsce jest na bezludnej wyspie ;)))))
Jeszcze raz usłyszę pojęcie nieodpłatna praca kobiet albo lepiej - kobiety powinny dostawać pieniądze za prace opiekuńcze, to mnie coś strzeli. Analizowanie i przeliczanie na złotówki zwykłych obowiązków domowych i dorabianie do tego jakichś niestworzonych teorii okraszone hasłami patriarchat i piekło kobiet brzmi dla mnie żałośnie. Nie przeczę, że opieka nad dzieckiem i całym domem, kiedy mąż pracuje jest czymś trudnym, ale gdybym to ja była taką kobietą, w życiu nie przyszłoby mi do głowy płakać, że robię coś za darmo. Opiekujesz się dzieckiem, bo sama chciałaś je mieć, a pierzesz, szorujesz kibel i wycierasz półki tak samo jak mieszkający w akademiku student i bezdzietna lambadziara po trzydziestce z kotem. Oni też mają dostawać za to pieniądze?
i am a god
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Te porównania są trochę nieadekwatne. Różnica między studentem, a osobą zajmującą się domem na pełen etat polega na tym, że student sprząta "po godzinach”, a rodzic często rezygnuje z pracy zawodowej, czyli z własnych składek emerytalnych, awansów i niezależności finansowej. Pojęcie "nieodpłatnej pracy” ma po prostu uświadomić, że ta osoba wytwarza realną wartość dla społeczeństwa i rodziny, ryzykując jednocześnie, że w razie rozwodu lub choroby zostanie z pustym kontem, brakiem doświadczenia zawodowego czy stażu. System powinien widzieć te lata jako realny wkład, który powinien liczyć się np. do emerytury, skoro dzięki tej pracy druga osoba mogła w pełni skupić się na zarabianiu.Jennifer pisze: ↑pn lut 02, 2026 7:59 pm Jeszcze raz usłyszę pojęcie nieodpłatna praca kobiet albo lepiej - kobiety powinny dostawać pieniądze za prace opiekuńcze, to mnie coś strzeli. Analizowanie i przeliczanie na złotówki zwykłych obowiązków domowych i dorabianie do tego jakichś niestworzonych teorii okraszone hasłami patriarchat i piekło kobiet brzmi dla mnie żałośnie. Nie przeczę, że opieka nad dzieckiem i całym domem, kiedy mąż pracuje jest czymś trudnym, ale gdybym to ja była taką kobietą, w życiu nie przyszłoby mi do głowy płakać, że robię coś za darmo. Opiekujesz się dzieckiem, bo sama chciałaś je mieć, a pierzesz, szorujesz kibel i wycierasz półki tak samo jak mieszkający w akademiku student i bezdzietna lambadziara po trzydziestce z kotem. Oni też mają dostawać za to pieniądze?
- kiciakociaaa2137
- Bagietka z szarlott
- Posty: 162
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Ale dlaczego taki rodzic niepracujący na być premiowany, skoro są rodzice, którzy i pracują i zajmują się dziećmi? Sorry, ale znam takie niepracujące mamusie, ktore oddają dziecko do przedszkola na cały dzień i idą na hybrydy albo do fryzjera. Za co one mają dostawać kasę?agbmrctorakwin pisze: ↑pn lut 02, 2026 8:32 pm Te porównania są trochę nieadekwatne. Różnica między studentem, a osobą zajmującą się domem na pełen etat polega na tym, że student sprząta "po godzinach”, a rodzic często rezygnuje z pracy zawodowej, czyli z własnych składek emerytalnych, awansów i niezależności finansowej. Pojęcie "nieodpłatnej pracy” ma po prostu uświadomić, że ta osoba wytwarza realną wartość dla społeczeństwa i rodziny, ryzykując jednocześnie, że w razie rozwodu lub choroby zostanie z pustym kontem, brakiem doświadczenia zawodowego czy stażu. System powinien widzieć te lata jako realny wkład, który powinien liczyć się np. do emerytury, skoro dzięki tej pracy druga osoba mogła w pełni skupić się na zarabianiu.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
-
malloryknox
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Wszystko rozumiem, naprawdę. Ale takiej głupoty i braku rozsądku w postaci rezygnowania z własnych pieniędzy nigdy nie powinno się promować i nazywać tego wartością dla społeczeństwa.agbmrctorakwin pisze: ↑pn lut 02, 2026 8:32 pm Te porównania są trochę nieadekwatne. Różnica między studentem, a osobą zajmującą się domem na pełen etat polega na tym, że student sprząta "po godzinach”, a rodzic często rezygnuje z pracy zawodowej, czyli z własnych składek emerytalnych, awansów i niezależności finansowej. Pojęcie "nieodpłatnej pracy” ma po prostu uświadomić, że ta osoba wytwarza realną wartość dla społeczeństwa i rodziny, ryzykując jednocześnie, że w razie rozwodu lub choroby zostanie z pustym kontem, brakiem doświadczenia zawodowego czy stażu. System powinien widzieć te lata jako realny wkład, który powinien liczyć się np. do emerytury, skoro dzięki tej pracy druga osoba mogła w pełni skupić się na zarabianiu.
-
123wiosna123
- Forma życia
- Posty: 3677
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Państwo ma ci placic za to ze z własnej woli nie idziesz do pracy tylko wykonujesz obowiązki domowe normalne dla każdej dorosłej osoby? AHA. Sorry ale większej głupoty nie słyszałam. Jeśli ktos sie na to decyduje to wie ze wlasnie nie ma tych składek itd to nie jest jakiekolwiek powód aby takiej osobie cokolwiek sponsorowac. Wiesz jak ktos sie boi ze w razie rozwodu zostanie z niczym to trzeba jednak isc do pracy i tyleagbmrctorakwin pisze: ↑pn lut 02, 2026 8:32 pm Te porównania są trochę nieadekwatne. Różnica między studentem, a osobą zajmującą się domem na pełen etat polega na tym, że student sprząta "po godzinach”, a rodzic często rezygnuje z pracy zawodowej, czyli z własnych składek emerytalnych, awansów i niezależności finansowej. Pojęcie "nieodpłatnej pracy” ma po prostu uświadomić, że ta osoba wytwarza realną wartość dla społeczeństwa i rodziny, ryzykując jednocześnie, że w razie rozwodu lub choroby zostanie z pustym kontem, brakiem doświadczenia zawodowego czy stażu. System powinien widzieć te lata jako realny wkład, który powinien liczyć się np. do emerytury, skoro dzięki tej pracy druga osoba mogła w pełni skupić się na zarabianiu.
- gunernialne
- KołczGrzesiu
- Posty: 1521
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Kobiety doświadczają dyskryminacji częściej, na większej ilości "miękkich" pól, ale to dyskryminacja mężczyzn jest poważniejsza - wiąże się z poważniejszymi konsekwencjami
wierzę, iż źdźbło trawy nie mniej znaczy niż rzemiosło gwiazd
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Jak małżeństwa nie stać na opłacenie składki niepracującej osobie, to znaczy, że nie stać ich by ta osoba nie pracowała. Faktycznie to niepopularna opinia żeby inni dokładali się do budżetu takim ludziom. Jednak tym którzy pracują i po pracy ogarniają wszystko inne nikt nie dokłada extra za to, że wykonują swoje obowiązki, tak jak to robi większość ludzi.
Oo, właśnie - denerwuje mnie, że teraz jest tyle błędów w wydawanych książek.agbmrctorakwin pisze: ↑sob sty 31, 2026 2:11 pm Uważam, że często obejrzenie jakiegoś filmu, serialu czy nawet jakiegoś filmu na Youtubie może przynieść więcej korzyści i mieć większą wartość merytoryczną i intelektualną niż przeczytanie jakiejś książki. Mówię o tym bo zauważyłam w społeczności "ksiazkar", że często czują się lepsze i stawiają swoje hobby jako coś bardziej wartościowego. Mimo, że w tych czasach wychodzi mnóstwo słabych książek, z ubogim językiem, błędami językowymi etc. Oczywiście uważam też że nie ma nic złego w przeczytaniu słabej książki czy w obejrzeniu słabego filmu - rozrywka też jest ważna w życiu. Mówię tutaj o osobach, które czytają właśnie takie słabe książki, a i tak mówią o tym z dumą i patrzą z góry na osoby, które wolą sobie wieczorem obejrzeć film na netflixie. Czytanie ma dużo plusów, zgadzam się, ale to nie oznacza, że książki zawsze będą "ponad" innymi tekstami kultury.
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
No niestety nie zawsze jest tak, że jest to "z własnej woli". Nie żyjemy w świecie w którym każdy ma równe szanse, takie same zasoby, możliwości. Nie każdy mieszka w dużym czy średnim mieście lub ma wsparcie w bliskich. Są osoby po prostu zmuszone do zrezygnowania z pracy zawodowej na rzecz wychowania dziecka/dzieci choćby przez wykluczenie komunikacyjne, gdy brak autobusu do miasta czy żłobka. Wtedy rodzic zostaje w domu nie z wygody, a z konieczności. Uznanie tego za pracę to po prostu uczciwe zabezpieczenie kogoś, kto poświęcił własną karierę i składki, żeby rodzina mogła funkcjonować, a drugi rodzic mógł spokojnie zarabiać.123wiosna123 pisze: ↑pn lut 02, 2026 9:37 pm Państwo ma ci placic za to ze z własnej woli nie idziesz do pracy tylko wykonujesz obowiązki domowe normalne dla każdej dorosłej osoby? AHA. Sorry ale większej głupoty nie słyszałam. Jeśli ktos sie na to decyduje to wie ze wlasnie nie ma tych składek itd to nie jest jakiekolwiek powód aby takiej osobie cokolwiek sponsorowac. Wiesz jak ktos sie boi ze w razie rozwodu zostanie z niczym to trzeba jednak isc do pracy i tyle
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Najlepiej to w ogóle niech ci co pracują oddadzą całą swoją pensję tym poszkodowanym, w końcu nie każdy ma Równe Szanse i innym bardziej by się te pieniądze przydały.