Ja pracuję w firmie produkcyjnej i jak widzę rosnące koszty wszystkiego w Polsce, obawiam się że przestaniemy być Indiami Europy i nikt już u nas nie będzie za długo produkował. Nie wiem ilu to lat kwestia. Może z 2.mvxcia pisze: ↑czw sty 29, 2026 11:15 pm Nie mamy czym się chwalić, ze jesteśmy 20 gospodarka świata.
Działamy jako outsourcing, jesteśmy Indiami Europy. Brak własnych dużych przedsiębiorstw, przedsiębiorstwa narodowe powyprzedawane.
Jak międzynarodowe korpo znajda nowy kraj z tania siła robocza to upadniemy
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
astronautka123
Re: Niepopularne opinie o życiu
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Chyba jestem za zetkami w kwestii mówienia cześć na siłowni. Ogólnie witania się z całkowicie obcymi ludźmi w miejscach okolodostepnych w sytuacji kiedy nie ma relacji np pracownik- klient. Jak jeszcze chodziłam na siłownię to mało kto odpowiadał i ja się dostosowałam, bo większość ludzi idzie tam ćwiczyć, ma słuchawki w uszach, jest zajęta przebieraniem i nie musi oglądać się czy przypadkiem nie przyszła jaśnie pani chleb ze smalcem żeby się z nia witać. Po prostu ja się nikt nie odzywa, to olewam i na drugi raz się nie przywitam ale nie rusza mnie to.
Nie spotkałam się też z pytaniami kiedy kończę ani zajmowaniem kolejek. Sama też nie pytałam, szlam odrazu na coś innego. Sama może nie czułabym się poganiana w takiej sytuacji ale nie byłoby to zbyt komfortowe, bo nie każdy ma wykalkulowane ile będzie używał danego sprzętu.
Teraz chodzę tylko na osiedlowy basen i witam się ale to inna sytuacja, bo są tam ci sami ludzie, znam ich i średnia wieku to tak 60-80 lat, więc po powitaniu jest zagadywanie. I dostosowałam się do tego ale mnie to trochę meczy, bo zazwyczaj chce w spokoju przebrać się, zrobić trening w skupieniu i iść sobie z powrotem do swoich zajęć a oni przychodzą chyba się bardziej socjalizować.
Nie spotkałam się też z pytaniami kiedy kończę ani zajmowaniem kolejek. Sama też nie pytałam, szlam odrazu na coś innego. Sama może nie czułabym się poganiana w takiej sytuacji ale nie byłoby to zbyt komfortowe, bo nie każdy ma wykalkulowane ile będzie używał danego sprzętu.
Teraz chodzę tylko na osiedlowy basen i witam się ale to inna sytuacja, bo są tam ci sami ludzie, znam ich i średnia wieku to tak 60-80 lat, więc po powitaniu jest zagadywanie. I dostosowałam się do tego ale mnie to trochę meczy, bo zazwyczaj chce w spokoju przebrać się, zrobić trening w skupieniu i iść sobie z powrotem do swoich zajęć a oni przychodzą chyba się bardziej socjalizować.
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Z powodów które podałam w poście. Jak idę na szlak posłuchać książki to nie mam ochoty odpowiadać cześć każdemu miastowemu który nagle poczuł ducha puszczy. Co to za przyjemność z takiego spaceru kiedy 100x odpowiadasz cześć zupelnie niepotrzebnie.PEONIA pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:52 pm Ludzie narzekają na epidemie samotności i "kurła kiedyś to było a teraz to ni mo tylko każdy w tylefonie" ale jednocześnie sami budują sobie mury do poznawania innych osób i zachowują się jak dziki z puszczy.
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
Nie narzekam na samotność, na siłownię chodziłam ćwiczyć a na szlak pospacerować w spokoju i zrobić cardio nadzień. Nie poznawać ludzi.
Generalnie zgadzam się z każdym punktem, ale do tego chciałabym dodać swoją niepopularną opinię
Ja tak mam. Już się najeździłam i najchętniej siedziałabym w swoim domu, który uwielbiam. Jak mam gdzieś jechać to jeżdżę w znane mi miejsca, bo podróżowanie w nowe to stres i nikt mi nie powie, że nie
A dlaczego każdego tak boli,ze ktos moze postępować inaczej i nie chce tego robic? Skoro kogoś rzekoma epidemia samotności nie dotyka/nie boli to co za problem? Serio są osoby ,ktore wola zyc w ciszy i spokoju i nie czują takich potrzeb.PEONIA pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:52 pm Ludzie narzekają na epidemie samotności i "kurła kiedyś to było a teraz to ni mo tylko każdy w tylefonie" ale jednocześnie sami budują sobie mury do poznawania innych osób i zachowują się jak dziki z puszczy.
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
Tak,dla mnie w pewnych sytuacjach tak. I jednym z nich jest winda. Nie mowie,ze nie odpowiadanie w sklepie jest okej, ale tylko dlatego,ze jade na 3 pietro do lekarza,a ktos na 8 do kosmetyczki to nie znaczy,ze sie mamy witać i żegnać
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
- nie uważam, żeby nazywane swojego zwierzaka w taki sposób było czymś negatywnym. Tak naprawdę co kogo obchodzi jak ktoś zwraca się do swojego zwierzęcia przecież nikogo to nie rani. Wydaje mi się że największy problem mają do tego rodzice bo mając dzieci nie wyobrażają sobie jak OBCY CZLOWIEK może nazywać w ten sam sposób swojego pupila.Kylie pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:19 pm Dodam jeszcze kilka moich niepopularnych opinii:
- osoby mówiące do swoich zwierząt per "synek/córka" a o sobie "matka" mają odzwierzakowe zapalenie mózgu i nie kupuję tej teorii, że to dla żartów. Nie, po prostu nie, to jest cringe na maksa, skręca mnie jak to słyszę i wcale nie świadczy o jakiejś wyjątkowej relacji z tym zwierzakiem. Nie wiem w czym uwłacza nazywanie siebie panią/opiekunką zamiast tej żenady
- picie alkoholu jest obecnie traktowane jako największe zło a według mnie wpadamy z jednej skrajności w drugą i napicie się wina nawet co weekend nie jest oznaką żadnej patologii jak niektórzy próbują wmówić
- wiele osób podróżuje nie dlatego że sprawia im to przyjemność tylko po to by dobrze wypaść przed innymi a zamiast tego nieraz woleli by zostać w domu albo pojechać tylko gdzieś pod miasto na urlop zamiast gdzieś daleko. W niektórych środowiskach, bardziej ekskluzywnych jak lekarze, prawnicy jest to wręcz źle widziane jeśli ktoś dwa razy w roku nie wyjedzie zagranicę na wakacje i to jest chore
- sto razy bardziej wolę w przestrzeni publicznej słyszeć płacz czy nawet krzyk dziecka niż stać koło kogoś śmierdzącego - i nie mówię niestety tylko o menelach, to mnie dobija, że nie można takiej osoby wyprosić z jakiegoś miejsca mimo że swoją osobą dręczy innych ludzi
- prawo jazdy jest obecnie traktowane jako "must have" do życia, ludzie są wręcz zmuszani do jeżdżenia samochodem a nie powinno tak być, niektórzy nie powinni jeździć bo się do tego nie nadają, nie czują się na siłach i są zagrożeniem na drodze
- uważam, że bardzo dobrze że coraz częściej mówi się o szkodliwości alkoholu i coraz więcej osób ogranicza lub całkowicie rezygnuje z picia. W naszym społeczeństwie niestety alkohol został zbyt znormalizowany i powszechny - kultura "a ze mną się nie napijesz?". Ostatnio zobaczyłam jakiś post, że gen z pije o ileś procent mniej alkoholu niż poprzednie generacje, a w komentarzach boomerzy się srali, że "oj co z tą młodzieża" "a bo teraz cpaja a nie piją" "a bo nie mają głowy do picia z lamusy". Oczywiście nie uważam żeby wypicie alkoholu od czasu do czasu było czymś złym - wszystko z umiarem. Ale problem pojawia się wtedy gdy alkohol staje się rutyna, nawet jak ktoś piję tylko w weekendy ale robi to regularnie i jest to "must have" - jest to już problem i jakieś uzależnienie. Ja palę jedną paczkę fajek na tydzień i wiem, że to nie jest dużo w porównaniu do innych palaczy, ale czy to oznacza że nie jestem uzależniona tylko dlatego że palę mniej? No nie, uzależnienie to uzależnienie. Jak ktoś wciąga kreskę na tydzień to też oznacza że nie ma problemu?
- nigdy nie spotkałam takiej osoby w swoim otoczeniu, mam wielu podróżujących znajomych, którzy robią to z pasji. Mam wrażenie, że jak ktoś ma jakieś popularne hobby ( w tym wypadku podróżowanie) to często jest to odbierane negatywnie, umniejsza się tej osobie albo sugeruje się że "robi to bo jest modne". Co do środowisk prawników czy lekarzy to się nie wypowiem bo nie mam nikogo takiego w swoim otoczeniu.
- jestem osobą w spektrum autyzmu i jestem bardzo przewrażliwiona na dźwięki. Zwłaszcza na głośne rozmowy, płacz czy głośny śmiech dziecka itp. Ale rozumiem, że często nie jest to zależne od rodziców że dziecko płacze, często są to małe dzieci, które mają pełne prawo wyrażać swoje emocje za pomocą płaczu bo nie mają innego wyjścia - dlatego noszę słuchawki które trochę wygluszaja te dzwieki i jest znosnie. Co do smrodu to popieram, zwłaszcza latem jest tragedia, tak samo nie popieram jedzenia CZEGOKOLWIEK w transporcie miejskim. Raz gościu jadł obok mnie chrupki serowe i myślałam że zwymiotuje.
- zgadzam się, sama nie mam prawka i stale słyszę pytania kiedy je zrobię i ja jak funkcjonuje X.D Uważam, że żyjąc w mieście z dobrze działająca komunikacja miejsca prawko jest zbędne. Poza tym prowadzenie samochodu to duża odpowiedzialność i nie każdy się do tego nadaje. Ja zacząłem kurs i zrezygnowałam w połowie bo strasznie się balam, czułam się niekomfortowo i miałam problem z najprostszymi manewrami więc stwierdziłam że bezpieczniejsze będzie nie kończenie tego kursu
Mam totalnie tak samo. Uwielbiam mój domek i widok, mogłabym spędzić całe 5 tygodni na tarasie i patrzeć się w dal xdBrida pisze: ↑pt sty 30, 2026 6:53 pm Generalnie zgadzam się z każdym punktem, ale do tego chciałabym dodać swoją niepopularną opinię
Ja tak mam. Już się najeździłam i najchętniej siedziałabym w swoim domu, który uwielbiam. Jak mam gdzieś jechać to jeżdżę w znane mi miejsca, bo podróżowanie w nowe to stres i nikt mi nie powie, że nieI mam taką teorię, że ci, którzy ciągle gdzieś jeżdżą, nie mają takiej przystani, miejsca, które jest najlepsze na świecie i jest ich domem i to nie w fizycznym znaczeniu.
Tak czytając o tym alkoholu to przypomniało mi się jeszcze jedno. Moim zdaniem boomerzy, pokolenie X czy Y zwłaszcza Ci urodzeni w latach 80 znacznie gorzej się "prowadzili" niż pokolenie Z i młodsze Y z lat 90.agbmrctorakwin pisze: ↑pt sty 30, 2026 7:10 pm . Ostatnio zobaczyłam jakiś post, że gen z pije o ileś procent mniej alkoholu niż poprzednie generacje, a w komentarzach boomerzy się srali, że "oj co z tą młodzieża" "a bo teraz cpaja a nie piją" "a bo nie mają głowy do picia z lamusy". Oczywiście nie uważam żeby wypicie alkoholu od czasu do czasu było czymś złym -
Pili znacznie więcej alkoholu i więcej patologicznych zachowań przejawiali. Jak nieraz porozmawiam ze starszymi znajomymi o ich studiach czy szkole średniej to odnoszę wrażenie że to była jedna wielka ruchalnia każdy z każdym i chlanie. Może to są jakieś opowieści dziwnej treści i przechwałki ale mam wrażenie, ze dzisiejsza młodzież ma jednak więcej oleju w głowie.
Nie wiem na ile to prawda, a na ile legenda, ale podobno ten zwyczaj wymyślono dlatego, że mówiąc cześć jest większa szansa, że zwrócimy uwagę na twarz osób które mijamy, co może być pomocne w przypadku zaginięcia. Na szlakach gdzie zawsze są tłumy pewnie nie ma to większego znaczenia, ale na mniej uczęszczanych już tak.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:51 pm Niecierpie tego zwyczaju. Nie wiem kto to wymyślił i po co, bo nawet na zatłoczonych szlakach jest mnóstwo ludzi mówiących cześć i to nie jest tylko polski zwyczaj. Chce sobie pospacerować w spokoju, posłuchać muzyki albo audiobooka na słuchawkach a co druga obca osoba mówi cześć… komu to potrzebne, nie wiem. Chyba tylko po to żeby przyjezdni poczuli się przez chwilę jak podróżnicy na szlaku.
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Pół legenda- pół prawda. Pół nieprawdag_girl pisze: ↑pt sty 30, 2026 7:53 pm Nie wiem na ile to prawda, a na ile legenda, ale podobno ten zwyczaj wymyślono dlatego, że mówiąc cześć jest większa szansa, że zwrócimy uwagę na twarz osób które mijamy, co może być pomocne w przypadku zaginięcia. Na szlakach gdzie zawsze są tłumy pewnie nie ma to większego znaczenia, ale na mniej uczęszczanych już tak.
Pewnie kiedyś to zostało wymyślone i miało swój cel, ale no do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem. Jak idzie się gdzieś na mało uczęszczany szlak, gdzie nie ma zasięgu, może być niebezpiecznie w razie wypadku i mijasz pięć osób na krzyż, to nawet ma sens. Chociaż sama akurat nie mam pamięci do twarzy. Ale jak mijasz ok setki ludzi na godzinę, na wejściu do parku są kamery i na większych skrzyżowaniach zresztą też, wszędzie jest zasięg i telefon może być zlokalizowanyc, to jest serio niepotrzebne. Niektórzy chyba to lubią i non stop słychać tylko hi, hi, hi, hi, hi, hi, hi, hi…ledwo zipią ale część mówią.
I mam też wrażenie, że 10,15,20 lat temu wbrew pozorom to co się sprzedawało w telewizji było bardziej chamskie niż teraz.
Jak się nieraz obejrzy jakieś urywki z dawnych programów np. mam talent, top model, idola itp. to takie teksty leciały do uczestników, ze dziś to byłby skandal na całą Polskę.
Czy jakieś krzywe akcje np.był jakiś program fryzjerski i jak dziewczyna ma napad paniki a ta druga fryzjerka jej na siłę cięła włosy. Wtedy się walał hejt na tą płaczącą a dziś by tą co Cięła na siłę wynieśli na widłach.
Jeszcze pól biedy jak do osób dorosłych - gorzej jak do nastolatków czy dzieci. Przecież to mogło psychikę rozwalić na długie lata....
Jak się nieraz obejrzy jakieś urywki z dawnych programów np. mam talent, top model, idola itp. to takie teksty leciały do uczestników, ze dziś to byłby skandal na całą Polskę.
Czy jakieś krzywe akcje np.był jakiś program fryzjerski i jak dziewczyna ma napad paniki a ta druga fryzjerka jej na siłę cięła włosy. Wtedy się walał hejt na tą płaczącą a dziś by tą co Cięła na siłę wynieśli na widłach.
Jeszcze pól biedy jak do osób dorosłych - gorzej jak do nastolatków czy dzieci. Przecież to mogło psychikę rozwalić na długie lata....
Ludziom grubo odwala na punkcie psów. Niektórzy naprawdę traktują psy jak ludzi/dzieci. Oczywiste, ze zwierze domowe to „członek rodziny”, o którego się dba i kota, ale zachowania niektórych psiarzy podchodzą pod jakieś zaburzenia już. A będzie jeszcze gorzej
- Juliaturczyniak
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2304
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Jako 23-latka przyznam ci rację, w swojej już byłej pracy rozmawiałam w większości ze starszymi osobamiiksde12345 pisze: ↑pt sty 30, 2026 4:49 pm Ja jako 25-latka sama wolę rozmawiać ze starszymi osobamizabrzmie jak wyjątkowy płatek śniegu, ale ja kompletnie nie umiem się dogadać z ludźmi w swoim wieku i młodszymi od siebie (z wyjątkami)
Rozumiem, że kogoś nazywanie psa/kota w taki sposób może drażnić ale to jest dla żartu w 100% i skoro ludzie mówią, że to dla żartu to czemu im nie wierzyć?Kylie pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:19 pm Dodam jeszcze kilka moich niepopularnych opinii:
- osoby mówiące do swoich zwierząt per "synek/córka" a o sobie "matka" mają odzwierzakowe zapalenie mózgu i nie kupuję tej teorii, że to dla żartów. Nie, po prostu nie, to jest cringe na maksa, skręca mnie jak to słyszę i wcale nie świadczy o jakiejś wyjątkowej relacji z tym zwierzakiem. Nie wiem w czym uwłacza nazywanie siebie panią/opiekunką zamiast tej żenady
- picie alkoholu jest obecnie traktowane jako największe zło a według mnie wpadamy z jednej skrajności w drugą i napicie się wina nawet co weekend nie jest oznaką żadnej patologii jak niektórzy próbują wmówić
- wiele osób podróżuje nie dlatego że sprawia im to przyjemność tylko po to by dobrze wypaść przed innymi a zamiast tego nieraz woleli by zostać w domu albo pojechać tylko gdzieś pod miasto na urlop zamiast gdzieś daleko. W niektórych środowiskach, bardziej ekskluzywnych jak lekarze, prawnicy jest to wręcz źle widziane jeśli ktoś dwa razy w roku nie wyjedzie zagranicę na wakacje i to jest chore
- sto razy bardziej wolę w przestrzeni publicznej słyszeć płacz czy nawet krzyk dziecka niż stać koło kogoś śmierdzącego - i nie mówię niestety tylko o menelach, to mnie dobija, że nie można takiej osoby wyprosić z jakiegoś miejsca mimo że swoją osobą dręczy innych ludzi
- prawo jazdy jest obecnie traktowane jako "must have" do życia, ludzie są wręcz zmuszani do jeżdżenia samochodem a nie powinno tak być, niektórzy nie powinni jeździć bo się do tego nie nadają, nie czują się na siłach i są zagrożeniem na drodze
Zaprowadzają te "dzieci" do szkoły i uczą je czytać?
-
irissibirica
- Mokra Włoszka
- Posty: 57
- Rejestracja: sob lip 23, 2022 6:11 pm
Dorzucam kilka moich:
1. Jeżeli ktoś co roku nie pamięta o moich urodzinach i imieninach a wiem, że je obchodzi, to urywam z nim kontakt. Jeśli nie pamięta o mnie w takim dniu jak ten (urodziny to jest dla mnie dosyć istotna sprawa), to sorry, ale nie chcę żeby pamiętał o mnie kiedykolwiek indziej i nie przemawia do mnie tłumaczenie ,,a bo ja zapomniałem/am”. Jeśli znamy się 20 lat to było wystarczająco czasu żeby to zapamiętać albo gdzieś zapisać.
2. Nie uważam że bycie rodziną jest powodem, dla którego muszę utrzymywać kontakt z danymi osobami. Jeśli ktoś nigdy się mną nie interesował albo świadomie wyrządzał mi krzywdę psychiczną lub fizyczną to nie zadziała na mnie ,,ale to jest twoja/twój x, jak tak można z rodziną nie rozmawiać”.
3. Społeczeństwo z dnia na dzień robi się coraz głupsze. Opieram tą wypowiedź na gen z bo z nimi mam najwięcej kontaktu - dostaną maila, i tak na grupie studenckiej zapytają co w nim było. Wykładowca wyśle prezentację - i tak zapytają czy ktoś wie co będzie na kolosie. W planie jest podana godzina i sala zajęć, i tak ktoś zapyta gdzie i kiedy wykład. Ja się zastanawiam jak Ci ludzie funkcjonują poza studiami? Czy zamiast sprawdzić kiedy odjeżdża autobus piszą do kogoś i się pytają? Czy jak idą na zakupy to nie czytają ceny, tylko z każdym produktem lecą do pracownika zapytać? I nie chodzi o to, że ludzie tam chodzą tylko po dyplom, bo to nie jest moja sprawa po co komu studia, tylko jak można być takim (za przeproszeniem) -
4. Resocjalizacja jest nieskuteczna; w polskim systemie prawa nie ma szans na to, żeby zresocjalizować sprawców czynów związanych z brutalnością. Jeżeli dowody są jednoznaczne - kara śmierci.
1. Jeżeli ktoś co roku nie pamięta o moich urodzinach i imieninach a wiem, że je obchodzi, to urywam z nim kontakt. Jeśli nie pamięta o mnie w takim dniu jak ten (urodziny to jest dla mnie dosyć istotna sprawa), to sorry, ale nie chcę żeby pamiętał o mnie kiedykolwiek indziej i nie przemawia do mnie tłumaczenie ,,a bo ja zapomniałem/am”. Jeśli znamy się 20 lat to było wystarczająco czasu żeby to zapamiętać albo gdzieś zapisać.
2. Nie uważam że bycie rodziną jest powodem, dla którego muszę utrzymywać kontakt z danymi osobami. Jeśli ktoś nigdy się mną nie interesował albo świadomie wyrządzał mi krzywdę psychiczną lub fizyczną to nie zadziała na mnie ,,ale to jest twoja/twój x, jak tak można z rodziną nie rozmawiać”.
3. Społeczeństwo z dnia na dzień robi się coraz głupsze. Opieram tą wypowiedź na gen z bo z nimi mam najwięcej kontaktu - dostaną maila, i tak na grupie studenckiej zapytają co w nim było. Wykładowca wyśle prezentację - i tak zapytają czy ktoś wie co będzie na kolosie. W planie jest podana godzina i sala zajęć, i tak ktoś zapyta gdzie i kiedy wykład. Ja się zastanawiam jak Ci ludzie funkcjonują poza studiami? Czy zamiast sprawdzić kiedy odjeżdża autobus piszą do kogoś i się pytają? Czy jak idą na zakupy to nie czytają ceny, tylko z każdym produktem lecą do pracownika zapytać? I nie chodzi o to, że ludzie tam chodzą tylko po dyplom, bo to nie jest moja sprawa po co komu studia, tylko jak można być takim (za przeproszeniem) -
4. Resocjalizacja jest nieskuteczna; w polskim systemie prawa nie ma szans na to, żeby zresocjalizować sprawców czynów związanych z brutalnością. Jeżeli dowody są jednoznaczne - kara śmierci.
Uważam, że teraz wszystko tłumaczy swoim własnym komfortem, dobrostanem itp.
Chamiejemy jako społeczeństwo w imię nowej mody, że tylko JA , mój komfort i moje potrzeby
Pracuje w handlu od 25 lat, od 10 mam do czynienia z tzw. Klientem premium. "Dzień dobry " na wejściu mówi może jakieś 10%. Z racji standardów obsługi to my musimy powitać klienta, na moje " dzień dobry" odpowie może połowa
Najgorzej w tym temacie prezentują sie o dziwo klienci starsi - tak po 60-tce oraz młodzież do 20 roku życia przychodząca z rodzicami
A z racji tego, że jestem matką nastolatków i mam do czynienia z ich kolegami, tak jak ktoś pisał wcześniej, te dzieci chyba boją sie żywych ludzi, bo ani me, ani be
Przez to tłukę moim dzieciom do głowy o tym dzień dobry aż po porzygu ;)
Chamiejemy jako społeczeństwo w imię nowej mody, że tylko JA , mój komfort i moje potrzeby
Pracuje w handlu od 25 lat, od 10 mam do czynienia z tzw. Klientem premium. "Dzień dobry " na wejściu mówi może jakieś 10%. Z racji standardów obsługi to my musimy powitać klienta, na moje " dzień dobry" odpowie może połowa
Najgorzej w tym temacie prezentują sie o dziwo klienci starsi - tak po 60-tce oraz młodzież do 20 roku życia przychodząca z rodzicami
A z racji tego, że jestem matką nastolatków i mam do czynienia z ich kolegami, tak jak ktoś pisał wcześniej, te dzieci chyba boją sie żywych ludzi, bo ani me, ani be
Przez to tłukę moim dzieciom do głowy o tym dzień dobry aż po porzygu ;)
-
irissibirica
- Mokra Włoszka
- Posty: 57
- Rejestracja: sob lip 23, 2022 6:11 pm
irissibirica pisze: ↑sob sty 31, 2026 10:38 am Dorzucam kilka moich:
1. Jeżeli ktoś co roku nie pamięta o moich urodzinach i imieninach a wiem, że je obchodzi, to urywam z nim kontakt. Jeśli nie pamięta o mnie w takim dniu jak ten (urodziny to jest dla mnie dosyć istotna sprawa), to sorry, ale nie chcę żeby pamiętał o mnie kiedykolwiek indziej i nie przemawia do mnie tłumaczenie ,,a bo ja zapomniałem/am”. Jeśli znamy się 20 lat to było wystarczająco czasu żeby to zapamiętać albo gdzieś zapisać.
2. Nie uważam że bycie rodziną jest powodem, dla którego muszę utrzymywać kontakt z danymi osobami. Jeśli ktoś nigdy się mną nie interesował albo świadomie wyrządzał mi krzywdę psychiczną lub fizyczną to nie zadziała na mnie ,,ale to jest twoja/twój x, jak tak można z rodziną nie rozmawiać”.
3. Społeczeństwo z dnia na dzień robi się coraz głupsze. Opieram tą wypowiedź na gen z bo z nimi mam najwięcej kontaktu - dostaną maila, i tak na grupie studenckiej zapytają co w nim było. Wykładowca wyśle prezentację - i tak zapytają czy ktoś wie co będzie na kolosie. W planie jest podana godzina i sala zajęć, i tak ktoś zapyta gdzie i kiedy wykład. Ja się zastanawiam jak Ci ludzie funkcjonują poza studiami? Czy zamiast sprawdzić kiedy odjeżdża autobus piszą do kogoś i się pytają? Czy jak idą na zakupy to nie czytają ceny, tylko z każdym produktem lecą do pracownika zapytać? I nie chodzi o to, że ludzie tam chodzą tylko po dyplom, bo to nie jest moja sprawa po co komu studia, tylko jak można być takim (za przeproszeniem) -
4. Resocjalizacja jest nieskuteczna; w polskim systemie prawa nie ma szans na to, żeby zresocjalizować sprawców czynów związanych z brutalnością. Jeżeli dowody są jednoznaczne - kara śmierci.
Aha, i jak ktoś jeszcze raz wejdzie we mnie bo idzie złą stroną wpatrzony w telefon albo wepchnie mnie na ścianę bo on MUSI iść pod prąd (ew. popchnie mnie w drzwiach bo nie wie, że najpierw się wychodzi) to usłyszycie o mnie w telewizji
- glottalstop
- Beżowa
- Posty: 611
- Rejestracja: wt lip 04, 2023 10:16 pm
Jezu, to jakaś plaga z ludźmi chodzącymi pod prąd… i to przeważnie uparte jednostki, które nie zejdą mimo, że idą na czołówkę z kimś idącymi po dobrej stronie. Ciekawe czy samochodem też tak jeżdżąirissibirica pisze: ↑sob sty 31, 2026 10:50 am Aha, i jak ktoś jeszcze raz wejdzie we mnie bo idzie złą stroną wpatrzony w telefon albo wepchnie mnie na ścianę bo on MUSI iść pod prąd (ew. popchnie mnie w drzwiach bo nie wie, że najpierw się wychodzi) to usłyszycie o mnie w telewizji![]()
Tak albo jeszcze gatunek idący środkiem chodnika jak po czerwonym dywanie i ani przejść z lewej ani z prawej....glottalstop pisze: ↑sob sty 31, 2026 11:08 am Jezu, to jakaś plaga z ludźmi chodzącymi pod prąd… i to przeważnie uparte jednostki, które nie zejdą mimo, że idą na czołówkę z kimś idącymi po dobrej stronie. Ciekawe czy samochodem też tak jeżdżą
- glottalstop
- Beżowa
- Posty: 611
- Rejestracja: wt lip 04, 2023 10:16 pm
Zgadzam się ze wszystkim oprócz 1), staram się pamiętać o urodzinach, ale dla mnie osobiście są średnio ważne, więc jeśli sama nie świętuje i nie zapraszam innych do tego świętowania to rozumiem, że może im to umknąć, albo np kojarzą w okolicach jakiej daty mam urodziny, ale nie dokładnie. Sama często nie wiem jaki jest dzień kalendarzowy.irissibirica pisze: ↑sob sty 31, 2026 10:38 am Dorzucam kilka moich:
1. Jeżeli ktoś co roku nie pamięta o moich urodzinach i imieninach a wiem, że je obchodzi, to urywam z nim kontakt. Jeśli nie pamięta o mnie w takim dniu jak ten (urodziny to jest dla mnie dosyć istotna sprawa), to sorry, ale nie chcę żeby pamiętał o mnie kiedykolwiek indziej i nie przemawia do mnie tłumaczenie ,,a bo ja zapomniałem/am”. Jeśli znamy się 20 lat to było wystarczająco czasu żeby to zapamiętać albo gdzieś zapisać.
2. Nie uważam że bycie rodziną jest powodem, dla którego muszę utrzymywać kontakt z danymi osobami. Jeśli ktoś nigdy się mną nie interesował albo świadomie wyrządzał mi krzywdę psychiczną lub fizyczną to nie zadziała na mnie ,,ale to jest twoja/twój x, jak tak można z rodziną nie rozmawiać”.
3. Społeczeństwo z dnia na dzień robi się coraz głupsze. Opieram tą wypowiedź na gen z bo z nimi mam najwięcej kontaktu - dostaną maila, i tak na grupie studenckiej zapytają co w nim było. Wykładowca wyśle prezentację - i tak zapytają czy ktoś wie co będzie na kolosie. W planie jest podana godzina i sala zajęć, i tak ktoś zapyta gdzie i kiedy wykład. Ja się zastanawiam jak Ci ludzie funkcjonują poza studiami? Czy zamiast sprawdzić kiedy odjeżdża autobus piszą do kogoś i się pytają? Czy jak idą na zakupy to nie czytają ceny, tylko z każdym produktem lecą do pracownika zapytać? I nie chodzi o to, że ludzie tam chodzą tylko po dyplom, bo to nie jest moja sprawa po co komu studia, tylko jak można być takim (za przeproszeniem) -
4. Resocjalizacja jest nieskuteczna; w polskim systemie prawa nie ma szans na to, żeby zresocjalizować sprawców czynów związanych z brutalnością. Jeżeli dowody są jednoznaczne - kara śmierci.
-
astronautka123
Pkt 3 to wynika z tego, że ludzie nie są w już czytać dłuższych treści, tik tok zrył beret - mózg się denerwuje, jak trzeba na coś dłużej czekać (informacje ukryte w środku).irissibirica pisze: ↑sob sty 31, 2026 10:38 am Dorzucam kilka moich:
1. Jeżeli ktoś co roku nie pamięta o moich urodzinach i imieninach a wiem, że je obchodzi, to urywam z nim kontakt. Jeśli nie pamięta o mnie w takim dniu jak ten (urodziny to jest dla mnie dosyć istotna sprawa), to sorry, ale nie chcę żeby pamiętał o mnie kiedykolwiek indziej i nie przemawia do mnie tłumaczenie ,,a bo ja zapomniałem/am”. Jeśli znamy się 20 lat to było wystarczająco czasu żeby to zapamiętać albo gdzieś zapisać.
2. Nie uważam że bycie rodziną jest powodem, dla którego muszę utrzymywać kontakt z danymi osobami. Jeśli ktoś nigdy się mną nie interesował albo świadomie wyrządzał mi krzywdę psychiczną lub fizyczną to nie zadziała na mnie ,,ale to jest twoja/twój x, jak tak można z rodziną nie rozmawiać”.
3. Społeczeństwo z dnia na dzień robi się coraz głupsze. Opieram tą wypowiedź na gen z bo z nimi mam najwięcej kontaktu - dostaną maila, i tak na grupie studenckiej zapytają co w nim było. Wykładowca wyśle prezentację - i tak zapytają czy ktoś wie co będzie na kolosie. W planie jest podana godzina i sala zajęć, i tak ktoś zapyta gdzie i kiedy wykład. Ja się zastanawiam jak Ci ludzie funkcjonują poza studiami? Czy zamiast sprawdzić kiedy odjeżdża autobus piszą do kogoś i się pytają? Czy jak idą na zakupy to nie czytają ceny, tylko z każdym produktem lecą do pracownika zapytać? I nie chodzi o to, że ludzie tam chodzą tylko po dyplom, bo to nie jest moja sprawa po co komu studia, tylko jak można być takim (za przeproszeniem) -
4. Resocjalizacja jest nieskuteczna; w polskim systemie prawa nie ma szans na to, żeby zresocjalizować sprawców czynów związanych z brutalnością. Jeżeli dowody są jednoznaczne - kara śmierci.