Jak facet woli drobną i szczupłą kobietę, to każdy tłumaczy to biologią i naturą.
Jak kobieta woli umięśnionych i wysokich facetów, to nazywa się ją szonem i pustakiem.
Jak facet woli drobną i szczupłą kobietę, to każdy tłumaczy to biologią i naturą.
Lepiej płakać ze jest sie wieczna singielka niz płakać w związku z facetem ktory cie nie szanuje.
Nie rozumiem tych przytyków w stronę singielstwa. Naprawdę to was tak przeraża czy po prostu próbujecie pocisnąć, aby tylko coś chlapnąć?
Ale ty wiesz, że nie ma korelacji między jednym i drugim, bo UWAGA - można być w szczęśliwym związku i nie płakać w nim i to będzie zawsze lepsze niż bycie samemu. xD Ale jeśli idziemy Twoja argumentacja - to pewnie, lepiej jest być singielka niż być np. przejechana przez TIRa.123wiosna123 pisze: ↑ndz sty 25, 2026 7:22 pm Lepiej płakać ze jest sie wieczna singielka niz płakać w związku z facetem ktory cie nie szanuje.
Naprawde sa w zyciu gorsze rzeczy niz bycie singielka
Nie, to nie bedzie zawsze lepsze niz bycie samemu. Niektórzy nie chca byc w związku a ty najwyraźniej tego nie rozumiesz i wciskasz na sile te szczęście w związku. Nie, nie każdy chce byc w związku nawet najlepszym na świecieSiabadabaLala pisze: ↑ndz sty 25, 2026 7:58 pm Ale ty wiesz, że nie ma korelacji między jednym i drugim, bo UWAGA - można być w szczęśliwym związku i nie płakać w nim i to będzie zawsze lepsze niż bycie samemu. xD Ale jeśli idziemy Twoja argumentacja - to pewnie, lepiej jest być singielka niż być np. przejechana przez TIRa.
Mam wrażenie że niektórzy mylą bycie singlem z byciem samotnym123wiosna123 pisze: ↑ndz sty 25, 2026 9:50 pm Nie, to nie bedzie zawsze lepsze niz bycie samemu. Niektórzy nie chca byc w związku a ty najwyraźniej tego nie rozumiesz i wciskasz na sile te szczęście w związku. Nie, nie każdy chce byc w związku nawet najlepszym na świecie
Jesteś pewna, że tak napisałam? To doprecyzuję - po prostu warto mieć kogokolwiek, nawet w sieci, coś zrobić w kierunku jakiejkolwiek relacji. Myślę, że mały procent populacji potrafi żyć szczęśliwie bez choć jednej osoby. Super, że mimi tych 5 lat nie poddałas się i masz już swoich ludzi. Moim zdaniem takie zdobyte znajomości bardziej się ceni niż te przypadkowe szkolne, itp.lalisa pisze: ↑ndz sty 25, 2026 10:11 am Ok, masz rację, że trzeba spróbować z tego wyjść. Ale wcześniej napisałaś, że nie rozumiesz jak osoby w trudnej sytuacji mogą nie mieć znajomych i mówić, że nie mogą ich zdobyć. Napisałaś, że miałaś otoczenie dzieciaków, które znałaś od urodzenia. Niektórzy nie mieli. Tutaj na Wandzie masz sporo wątków zwykłych dziewczyn, które piszą, że są samotne i szukają znajomych. One mają problem, a co dopiero ktoś z problemami, żyjący w małym mieście, nieatrakcyjny. Sama jak weszłam w dorosłe życie, to nie miałam nikogo. Zajęło mi 5 lat, żeby zacząć poznawać ludzi, których mogłam nazwać czymś więcej niż przypadkową znajomością ze studiów.
Raczej mitberry blast pisze: ↑pn sty 26, 2026 12:12 am słuchajcie, a wracając do tematu włosów i farbowania, czy to prawda, że jak się wyrwie siwy włos to na jego miejsce wyrastają dwa nowe?
to dla koleżanki pytam![]()
Lkjhgfd pisze: ↑ndz sty 25, 2026 7:56 pm Nie rozumiem tych przytyków w stronę singielstwa. Naprawdę to was tak przeraża czy po prostu próbujecie pocisnąć, aby tylko coś chlapnąć?
Ja jestem singielką od 5 lat, nie planuję tego zmieniać i pytam śmiertelnie poważnie o co chodzi, bo nie umiem zinterpretować takich tekstów. Naprawdę związek jest dla kogoś priorytetem w dzisiejszych czasach? Kiedyś to wiadomo, kobiety nie miały swoich pieniędzy, praw do własnego majątku czy konta w banku, więc były skazane na bycie pod kimś, najpierw pod ojcem, a potem musiały sobie znaleźć innego samca, ale teraz? Teraz związek jest opcją, a nie obowiązkiem i ciężko mi uwierzyć, że ktokolwiek nieironicznie uważa, że lepiej być z jakimkolwiek facetem niż samej czy z kotami. Wiadomo, że jest opcja związku z dopasowaną do nas osobą, ale nie oszukujmy się, to nie jest pospolite w społeczeństwie i jednak większość związków jest na siłę i z zaciśniętymi zębami.
Zgadzam się. Niestety nawet fryzjerki robią te słynne kaski. Są wyjątki oczywiście. Znam dziewczynę, która sama farbuje tylko odrosty, jedną farbą od dawna i ma bardzo naturalny kolor. Nawet tłumaczyła mi jak to robi (farbuje przy skórze i wciąga farbę wyżej na nieliczne pasemka, co dwa tyg, trzyma krótko, żeby złapały siwe). Dobrała sobie kolor tak, że wygląda naturalnie jak refleksy.agrafka00 pisze: ↑pt sty 23, 2026 9:24 pm Niepopularna opinia:
wiekszość kobiet z pofarbowanymi włosami nie wygląda tak dobrze jak kobiety z tymi naturalnymi. W pewnym wieku większość z nas już je farbuje, ale jakby to powiedzieć...jeszcze nie widziałam pofarbowanej brunetki, której kolor po farbie wyglądałby naturalnie. Wszystkie te farby w większości wyglądają super sztucznie.
Ja właśnie podjęłam decyzję zmieniającą życie i zapuszczam siwy odrostRzeka.chaosu pisze: ↑pn sty 26, 2026 10:06 am Zgadzam się. Niestety nawet fryzjerki robią te słynne kaski. Są wyjątki oczywiście. Znam dziewczynę, która sama farbuje tylko odrosty, jedną farbą od dawna i ma bardzo naturalny kolor. Nawet tłumaczyła mi jak to robi (farbuje przy skórze i wciąga farbę wyżej na nieliczne pasemka, co dwa tyg, trzyma krótko, żeby złapały siwe). Dobrała sobie kolor tak, że wygląda naturalnie jak refleksy.
Ja sama nie wiem co zrobię jak zacznę siwieć. Jakoś wątpię, że uda mi się tuszować to jak dziewczyna, którą opisałam. Pewnie będę wydawac te 400 zł co miesiąc i robić u fryzjerki lub zostawię jak jest i nadrobię dodatkami typu czerwone oprawki okularów. :D
Dokladnie. A w kwestii tych mitycznych barczystych kobiet, które są tak umięśnione, że odstraszają mężczyzn-chodze regularnie na siłownię i obracam się w środowisku, w którym kobiety mocno trenują górę ciała i w życiu nie widzialam żadnej kobiety-terminatoraAnastazja_smietana pisze: ↑ndz sty 25, 2026 10:50 pm Ale tu nawet nie chodzi o podobanie się/niepodobanie tylko kwestie zdrowotne. Fajnie by było gdyby właśnie ten aspekt wkońcu stał się priorytetowy dla kobiety. Tkanka mięśniowa jest ludziom potrzebna, stabilizuje stawy, szkielet i przyspiesza nam metabolizm. Mięśnie zużywają więcej tlenu i energii nawet w stanie spoczynku. Dobrze mieć też większą sprawczość jako kobieta.
A co jest złego w byciu singielką? Mam narzeczonego,kocham go nad życie,ale nie uważam by to, że ktoś jest sam dłuższy czas było czymś złym. Czasem lepiej być samemu niż się pakować w byle jakie, toksyczne relacje bez miłości i szacunku tylko dlatego by nie być samemu.
Zgodzę się z kabaretami. Mnie jeszcze nie bawią stand upy,dla mnie to jest strasznie durnowate. Chodzi facet po scenie,opowiada coś co przeciętny Kowalski by wymyślił w 3 minuty, a ludzie jeszcze za to płacą. A co do kabaretów ja to uwielbiam jeszcze Kabaret Starszych Panów.sergioleone pisze: ↑pn sty 26, 2026 12:50 pm Dobry polski kabaret post-PRL zaczął się i skończył na Potemach (Hrabim) oraz Mumio - reszta jest kompletnie nieśmieszna i żenująca, zwłaszcza żarty polityczne uważam za słabe, adresowane do ludzi, którzy nie poznaliby się na metaforze (trudne słowo) albo alegorii (jeszcze trudniejsze słowo) i dociera do nich wyłącznie banalny, prosty jak konstrukcja cepa dowcip o poślizgnięciu się na skórce od banana. Hehehhe Kaczyński hehehhhhhe Tusk. Hehehhhhhe jeszcze Mariolka, boki zrywać, wprost wow.
Wspomniane kabarety to bardzo, bardzo piękna, intelektualna liga była, gdzie żart robił niuans albo kontekst. Jeszcze Tym tak potrafił. I Poniedzielski. I Czubaszek (Spadkobiercy!!!). I Andrus!!!
Szerzej - być może również niepopularnie - uważam, że wiele opinii w wątku o "słabych" piosenkach (czy serialach), zaliczających w poczet tych słabych klasykę sprzed lat typu Dżem czy Młynarski, ale też współczesną poezję, np. Strachy Na Lachy, to efekt kiepskiego douczenia na języku polskim. Tl;dr ludzie nie są zbyt rozgarnięci, rozumieją tylko najprostsze skojarzenia, a żart musi być jw. jednoznaczny i wprost, inaczej nie łapią, i on jest "głupi". No to nie, nie żart jest głupi, tylko czyjś poziom za niski. Za mały skill w inteligencję.
Żeby nie było: nic w tym złego, nie rozumieć niuansów i aluzji, nie każdy to potrafi i tak już bywa. Ja np. nie rozumiem 16 wymiarów w fizyce, ogarniam co najwyżej 4 - ale nie mówię wtedy, że ta fizyka jest głupia, bo wiem, że głupia jestem w tym układzie ja, to mój mózg nie potrafi.
Nie mam mysiego blondu, ale zgadzam się. Piękny kolor - z refleksami. Marzył mi się, ale nigdy nie miałam odwagi rozjaśnić. Podobno najtrudniejszy blond do zrobienia. Wyróżnik słowianek za granicą. Dużo Ukrainek nosi taki naturalny. Przy gęstych włosach - cudo.Hunde pisze: ↑ndz sty 25, 2026 11:45 am 1. Niepopularna opinia sądząc po wpisach wyżej: tzw. mysi błon jest pięknym kolorem! Podoba mi się, że jest taki wielowymiarowy i bardziej słoneczny i blond latem, a zimą bardziej przygaszony. Dodatkowo te włosy nas wyróżniają i świetnie współgrają z typowym polskim typem kolorystycznym. Przykład sławnej osoby - Joanny Opozdy. Spójrzcie jak wyglądała ok. 10 lat temu z farbowanym, sztucznym, „świetlistym” i ładnym samym w sobie blondem, a jak wygląda teraz z tym mysim. Dopiero w ciemnym blondzie jej uroda rozkwitła. Ponadto mysi blond wyglada tak wytwornie i kojarzy mi się z klasą wyższą.
Sama mam inny kolor włosów i bardzo zazdroszczę posiadaczkom mysich blondów i dziwię się, że farbują na złote blondy/brązy/rude.
Albo wynika z kompleksów rodziców. Niestety Polacy często chcą być bardziej jak mieszkańcy danego kraju, niż sami mieszkańcy i będą udawać, że nie znają już polskiego albo w ogóle nie będą z tobą po polsku rozmawiać, nawet kiedy ty mówisz do nich po polsku. Jest to wysoce żałosne i tak naprawdę godne nie tyle politowania, co pogardy. Mam niestety takie doświadczenia, tylko nieliczni Polacy normalnie po polsku ze mną za granicą rozmawiali, przynajmniej kiedyś, bo teraz wydaje mi się, że jest jednak trochę lepiej. Spotkałam się z sytuacją, gdzie osoba wychowana bez języka polskiego w wieku dorosłym sama zaczęła się polskiego uczyć. I bardzo dobrze. Tylko jeśli w domu by się mówiło w dwóch językach, to dziecko byłoby już dwujęzyczne, a tak już polskiego się na tym poziomie nie nauczy.gunernialne pisze: ↑ndz sty 25, 2026 5:48 pm Sytuacja, w której dziecko różnojęzycznych rodziców nie porozumiewa się/nie stara się uczyć języków obojga rodziców tylko używa jednego z nich nie jest wyborem tych rodziców tylko ich zaniedbaniem