forum pisze: ↑pt sty 09, 2026 8:15 pm
Dlaczego Anna wpusiłaby do butiku kogoś nieznanego (Piotra) a już tym bardziej kogoś w kominiarce? (nawet jeśli jakimś cudem drzwi Anna zostawiła otwarte to przecież Piotr i Beata nie mogli na to liczyć planując napad) Już prędzej było tak jak twierdzi Anna, że wpusila Beate bo ją rozpoznała a za nią wszedł Piotr. Ale to oznacza ze od początku był zamiar pozbawienia Anny życia jako niewygodnego świadka
Wg mnie Anna nikogo nie wpuszczała, ona kłamie.
Są dwie mozliwości:
Gdy przyjechał Daniel (ok. 19:20), Anna była już gotowa do wyjścia. Przecież była już w kurtce (spieszyła się do chorej córki). Ale Daniel chciał sie jeszcze wysikać. Zeszli więc na dół, lecz żadne z nich nie przekręciło klucza w drzwiach. Albo zapomnieli w tym pośpiechu, albo pomysleli, po co zamykać, przecież za chwilę wychodzimy. To własnie wtedy wszedł Piotr. Zszedł na dół i Anna zobaczyła go dopiero, gdy stał na pierwszym lub drugim stopniu schodów, kierował broń w strone Anny i żądał wydania pieniędzy.
(To dlatego Anna tak kręci, udaje, że nie pamięta jak wpuściła napastnika, bo nie chce powiedziec, że wszedł on przez niezamknięte drzwi.)
I druga mozliwość - przecież Beata i Piotr planując napad wiedzieli, że Anna będzie wychodziła, jak zwykle, drzwiami od zaplecza.
Wystarczyło wiec sterroryzować ją w drzwiach pistoletem i kazać wejść z powrotem do wnętrza. Ta wersja mz jest mniej prawdopodobna, bo Piotr musiałby sprowadzać na dół I Annę i Daniela. A to nie pasuje mi do walki, szarpaniny pomiedzy panami, która miała miejsce u podstawy schodów.
Wracam więc do pierwszej wersji. Gdy Piotr stojąc na schodach kazał wydać Annie zawartośc kasetki, ta krzyknęła do męża: Danielku, on ma broń, a wychodzący z wc Daniel podbiegł do schodów z zamiarem odebrania broni Piotrowi. Doszło do szarpaniny, stąd rozerwana kurtka i poranione kłykcie prawej dłoni Daniela. I wtedy Piotr strzelił do Daniela (być może Daniel zerwał Piotrowi kominiarkę...)
Ta scena napewno rozegrała u podstawy schodów, bo to tam padł Daniel i tam został dobity strzałem z przyłożenia w plecy, w serce. Policja twierdzi, że nie była śladów walki choćby w postaci poprzewracanych wieszaków. A jak miały być poprzewracane, gdy ich tam, w przy schodach nie było?
Po wszystkim Piotr zabrał pieniądze i wyszedł zamykając drzwi od zaplecza kluczami tkwiącymi cały czas w zamku (wszystkie ekspedientki i własciciel jednomyslnie zeznali, ze te kiucze zawsze były w drzwiach.
Tak więc Anna prawdopodobnie Beaty wówczas wcale na oczy nie widziała, więc Beata jej nie prosiła o wpuszczenie do wnetrza. To wymysł Anny i policji, bo skoro strzelała Beata, to przeciez Anna musiała ją tam widzieć!