I ci sami geje, często nie zdają sobie sprawy jakimi mizoginami są deklarując lepszą znajomość kobiecej natury. Znałam niejednego, który zasłaniając się swoją popularnością wśród kobiet głośno deklarowali, że oni lepiej rozumieją kobiety i się na nich znają...Fluffyslippers pisze: ↑czw sty 08, 2026 4:34 am Kultura gejów w swojej mainstreamowej, popkulturowej odsłonie jest często głęboko mizoginistyczna. Kobiecość nie jest tam traktowana jako realne doświadczenie kobiet, tylko jako karykatura do odegrania. Jest przerysowana, sprowadzona do gestów, tonu głosu, „histerii”, seksualności albo memicznej złośliwości. Drag bardzo często nie jest hołdem, tylko pastiszem, teatralnym wykrzywieniem kobiety do roli performansu dla męskiej publiczności. Mówienie o sobie w żeńskiej formie, pożyczanie kobiecej tożsamości, obsesyjne cytowanie ikon popkultury i chore fascynacje żeńskimi postaciami nie wynikają z empatii wobec kobiet, tylko z zawłaszczenia ich wizerunku. Kobieta staje się estetyką, kostiumem i narzędziem ekspresji, a nie podmiotem z własnym doświadczeniem, historią i realną opresją.
Paradoks polega na tym, że środowisko deklarujące wrażliwość i progresywność często bezrefleksyjnie powiela najbardziej prymitywne stereotypy na temat kobiet. Zmienia się tylko język i estetyka, bo brokat i ironia mają przykryć fakt, że to wciąż ta sama mizoginia. Krytyka tego zjawiska nie jest homofobią, tylko sprzeciwem wobec uprzedmiotowienia kobiet.
Nie rozumiem też, jak niektóre kobiety mogą się na to łapać i z entuzjazmem tworzyć paraspołeczne relacje z takimi ludźmi. Traktują ich jak bezpiecznych i lepszych niż hetero faceci, podczas gdy w praktyce są one dla nich jedynie źródłem estetyki, żartu i inspiracji. To nie jest żadna wspólnota ani siostrzeństwo, tylko złudzenie relacji, w której kobiecość jest konsumowana, a nie szanowana.
Jak się pytam? Jak nawet z kobietami nie funkcjonują. Dla nich kobieta często była tą, której głośno na open space mówili: popraw se kreskę na oku, bo się rozmazałaś. Albo: chujowo ci w tej kiecce.
Come on... Gdyby powiedział to hetero to by się obraziła, co za cham i prostak.
