Nie mogłam znaleźć żeby był i wielki i żółty
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
- ballerinacappuccina
- Gacie z oceanu
- Posty: 47
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Ludzie, którzy ubierają się tylko w lumpeksach, przez co uważają się za oryginalnych i lepszych od innych, w dużej mierze wyglądają niechlujnie. Co z tego, że za dychę dorwałaś "perełkę" (rzygam tym słowem) znanej, prestiżowej marki, kiedy ta jest cała zmechacona i rozciągnięta? Ja sama mam kilka ubrań z lumpeksu, ale były kupione jako nowe lub prawie nowe - jeśli widzę w lumpie coś "luksusowego", lecz zniszczonego, to nigdy tego nie biorę. Nie rozumiem toku myślenia osób, które potrzebują np. sukienki na wesele i wolą kupić powycieraną szmatę w lumpeksie niż nową kieckę w sieciówce, byleby nie dać zarobić tym strasznym zarom i haemom. Sama idea second handów jest super i, jak wyżej napisałam, też lubię tam zaglądać, ale nikt mnie nie przekona, że w zniszczonych (ale markowych!) ubraniach człowiek wygląda dobrze.
-
Welociraptor1
- Ciastko
- Posty: 6
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
1. Uważam, że trzymanie psa (lub kota) w mieszkaniu jest męczeniem pupila. To są zwierzęta, które mają potrzebę polowania i ruchu, a trzymanie ich w ciasnym jak na ich potrzeby pomieszczeniu jest okropne i sprzeczne z ich naturą. Co z tego, że wyjdą parę razy dziennie? To nie to samo. Plus jeżeli właściciel ma pracę, do której musi wychodzić z domu, to dochodzi zostawianie psa, zwierzęcia mocno społecznego, samego (tak, wiem, "adaptuje się").
2. Osobny krąg piekła powinien być dla ludzi trzymających w mieszkaniu psy rasy husky, chart lub inne duże psy wymagają dużej dawki ruchu.
3. Kolejny krąg to ludzie kupujący (a więc wspierający) z hodowli psy typu mops, buldog, Shar pei i podobne kaleki wyhodowane dla kaprysu, a mających z powodu rasy problemy zdrowotne. (Jakiś czas temu moje dziecko bawiło się z buldożkiem sąsiadów i właścicielka mówiła, że "on jest bardzo żywy, ale przez ten nos nie może oddychać tak wydajnie jak potrzebuje i szybko zaczyna charczeć").
4. Poza kategorią są weganie kupujący dla swoich pupili (mięsożernych z natury) karmę vege.
2. Osobny krąg piekła powinien być dla ludzi trzymających w mieszkaniu psy rasy husky, chart lub inne duże psy wymagają dużej dawki ruchu.
3. Kolejny krąg to ludzie kupujący (a więc wspierający) z hodowli psy typu mops, buldog, Shar pei i podobne kaleki wyhodowane dla kaprysu, a mających z powodu rasy problemy zdrowotne. (Jakiś czas temu moje dziecko bawiło się z buldożkiem sąsiadów i właścicielka mówiła, że "on jest bardzo żywy, ale przez ten nos nie może oddychać tak wydajnie jak potrzebuje i szybko zaczyna charczeć").
4. Poza kategorią są weganie kupujący dla swoich pupili (mięsożernych z natury) karmę vege.
Pelna zgoda co do 3 i 4. Co do 1 i 2, nie wiem czy masz świadomość ile czasu na dobę pies i kot spędza śpiąc (z potrzeby odpoczynku). W związku z czym mieszkanie jest jak najbardziej okej, jeśli potrzeba ruchu zostaje zapewniona na spacerach.Welociraptor1 pisze: ↑śr sty 07, 2026 4:26 pm 1. Uważam, że trzymanie psa (lub kota) w mieszkaniu jest męczeniem pupila. To są zwierzęta, które mają potrzebę polowania i ruchu, a trzymanie ich w ciasnym jak na ich potrzeby pomieszczeniu jest okropne i sprzeczne z ich naturą. Co z tego, że wyjdą parę razy dziennie? To nie to samo. Plus jeżeli właściciel ma pracę, do której musi wychodzić z domu, to dochodzi zostawianie psa, zwierzęcia mocno społecznego, samego (tak, wiem, "adaptuje się").
2. Osobny krąg piekła powinien być dla ludzi trzymających w mieszkaniu psy rasy husky, chart lub inne duże psy wymagają dużej dawki ruchu.
3. Kolejny krąg to ludzie kupujący (a więc wspierający) z hodowli psy typu mops, buldog, Shar pei i podobne kaleki wyhodowane dla kaprysu, a mających z powodu rasy problemy zdrowotne. (Jakiś czas temu moje dziecko bawiło się z buldożkiem sąsiadów i właścicielka mówiła, że "on jest bardzo żywy, ale przez ten nos nie może oddychać tak wydajnie jak potrzebuje i szybko zaczyna charczeć").
4. Poza kategorią są weganie kupujący dla swoich pupili (mięsożernych z natury) karmę vege.
Ja obserwuję coś zupełnie odwrotnego - ludzie mieszkający w domach jednorodzinnych wywalają swoje psy „na podwórko” żeby się „wybiegały” bo mają potrzebę ruchu. Nikt im tylko nie mówi, że pies zostawiony sam sobie do biegania między jedną tują a drugą tudzież ewentualnie goniący łaskawie rzucaną piłkę nie realizuje swoich potrzeb „w zgodzie z naturą”.
Sorry ale nie wierze, ze człowiek pracujący 8 godzin na etacie + dojazd do pracy ma odpowiednie zasoby czasowe by"wybiegać"charta czy Huskiego.mariaow pisze: ↑śr sty 07, 2026 4:45 pm Pelna zgoda co do 3 i 4. Co do 1 i 2, nie wiem czy masz świadomość ile czasu na dobę pies i kot spędza śpiąc (z potrzeby odpoczynku). W związku z czym mieszkanie jest jak najbardziej okej, jeśli potrzeba ruchu zostaje zapewniona na spacerach.
Ja obserwuję coś zupełnie odwrotnego - ludzie mieszkający w domach jednorodzinnych wywalają swoje psy „na podwórko” żeby się „wybiegały” bo mają potrzebę ruchu. Nikt im tylko nie mówi, że pies zostawiony sam sobie do biegania między jedną tują a drugą tudzież ewentualnie goniący łaskawie rzucaną piłkę nie realizuje swoich potrzeb „w zgodzie z naturą”.
Ale jakie ma znaczenie, czy taki człowiek mieszka w mieszkaniu czy w domu? Taka osoba po prostu nie ma czasu dla tego typu psa. Wypuszczenie psa takiej rasy „na podwórko przed dom” również nie spełnia jego naturalnych potrzeb.
ale ja nie o tym, tylko odnośnie tego, że napisałaś, ze nie ma to znaczenia jeśli potrzeby są zapewnione. I tu jest clou - są rasy gdzie nie wierzę, ze ktoś pracujący da radę im zapewnić tyle ruchu ile potrzebują.
- Wercia20_20
- LouiBag
- Posty: 338
- Rejestracja: pt lis 15, 2024 8:13 pm
Oczywiście, że nie ma się czasu, ani przede wszystkim ochoty żeby po pracy jeszcze łazić godzinę w mrozie z psem. Ale ludzi to nie obchodzi, że piesek cierpi. Moja sąsiadka, która ma mix huskiego, wychodzi na 12h, potem 3 minutowy „spacer” i koniec dnia. Wczoraj pies zesr***ał się w windzie, bo wyszła z nim o 11 na pierwszy spacer. Tak, zgłaszałam to do fundacji, mają gdzieś.
Przepraszam, musiałam się wyżalić
-
Welociraptor1
- Ciastko
- Posty: 6
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
O to to. Temat trzymania psów w mieszkaniu/domu jest złożony z wielu czynników, niemniej, właśnie takie "perełki" mam na myśli - ktoś ma pupila, a nie rozumie i nie spełnia jego podstawowych potrzeb.Wercia20_20 pisze: ↑śr sty 07, 2026 5:23 pm Oczywiście, że nie ma się czasu, ani przede wszystkim ochoty żeby po pracy jeszcze łazić godzinę w mrozie z psem. Ale ludzi to nie obchodzi, że piesek cierpi. Moja sąsiadka, która ma mix huskiego, wychodzi na 12h, potem 3 minutowy „spacer” i koniec dnia. Wczoraj pies zesr***ał się w windzie, bo wyszła z nim o 11 na pierwszy spacer. Tak, zgłaszałam to do fundacji, mają gdzieś.
Przepraszam, musiałam się wyżalić![]()
Na poprzedniej stronie była fajna dyskusja o jedzeniu więc dodam od siebie, że jako osoba zmagająca się z nadwagą uważam, że ciągle liczenie kalorii, ważenie produktów i planowanie jadłospisu raczej utrudnia odchudzanie niż ułatwia, bo to prowadzi do ciągłego, obsesyjnego myślenia o jedzeniu. Na mnie raczej lepiej działa kiedy po prostu nie przejadam się ale też nie skupiam się za bardzo na tym co teraz zjeść albo co zaplanować na następny posiłek.
Wiele osób nie jest świadomych co ile ma kcal. Spotkałam się z wieloma dziwnymi stwierdzeniami, że pełnoziarniste pieczywo to takie które nie ma kcal, że nie można jeść frytek na redukcji, że ktoś je zdrowo bo piecze mięso w airfryer, ale do ziemniaków dodaje pół kostki masła, mierzenie oliwy na oko, orzeszki do oporu jako zdrowa przekąska.Alek88 pisze: ↑śr sty 07, 2026 6:26 pm Na poprzedniej stronie była fajna dyskusja o jedzeniu więc dodam od siebie, że jako osoba zmagająca się z nadwagą uważam, że ciągle liczenie kalorii, ważenie produktów i planowanie jadłospisu raczej utrudnia odchudzanie niż ułatwia, bo to prowadzi do ciągłego, obsesyjnego myślenia o jedzeniu. Na mnie raczej lepiej działa kiedy po prostu nie przejadam się ale też nie skupiam się za bardzo na tym co teraz zjeść albo co zaplanować na następny posiłek.
Ja mam kontrowersyjne zdanie, ze liczenie kalorii bez zmiany nawyków nic Ci nie da. To prawda możesz jeść wszystko i to deficyt robi robotę a nie wykluczenie jakiś produktów ale jeśli nie wykształcisz zmiany nawyków np. ograniczenie słodyczy czy ilości tłuszczy w diecie to przestaniesz liczyć i ważysz wszytko i waga wraca.jenta pisze: ↑śr sty 07, 2026 6:40 pm Wiele osób nie jest świadomych co ile ma kcal. Spotkałam się z wieloma dziwnymi stwierdzeniami, że pełnoziarniste pieczywo to takie które nie ma kcal, że nie można jeść frytek na redukcji, że ktoś je zdrowo bo piecze mięso w airfryer, ale do ziemniaków dodaje pół kostki masła, mierzenie oliwy na oko, orzeszki do oporu jako zdrowa przekąska.
raczej racjonalnePEONIA pisze: ↑śr sty 07, 2026 7:13 pm Ja mam kontrowersyjne zdanie, ze liczenie kalorii bez zmiany nawyków nic Ci nie da. To prawda możesz jeść wszystko i to deficyt robi robotę a nie wykluczenie jakiś produktów ale jeśli nie wykształcisz zmiany nawyków np. ograniczenie słodyczy czy ilości tłuszczy w diecie to przestaniesz liczyć i ważysz wszytko i waga wraca.
To ja dodam, że prowadzenie budżetu, zapisywania każdego rachunku i jakieś tabelki to dla mnie abstrakcja i strata czasu i energii, jaki można poświęcić na rozwój i szukanie dodatkowego źródła zarobku/lepszej pracy. Jeszcze rozumiem robienie takich podsumowań przez 2-3 miesiące, żeby zobaczyć na co wydajemy za duzo, ale później? Czy jeżeli uznamy, że wydaliśmy za dużo np na jedzenie, a od 3 miesięcy nic się nie zmienia, to może po prostu jedzenie jest drogie i nie da się na nim więcej oszczędzić.PEONIA pisze: ↑śr sty 07, 2026 7:13 pm Ja mam kontrowersyjne zdanie, ze liczenie kalorii bez zmiany nawyków nic Ci nie da. To prawda możesz jeść wszystko i to deficyt robi robotę a nie wykluczenie jakiś produktów ale jeśli nie wykształcisz zmiany nawyków np. ograniczenie słodyczy czy ilości tłuszczy w diecie to przestaniesz liczyć i ważysz wszytko i waga wraca.
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Zgadzam się. Mam husky, pracuję na etacie, w mieście (aczkolwiek nie w wwa czy krk, gdzie mam wrażenie, że żyje się pół życia w korkach) i mój pies ma wiele aktywności w moim wolnym czasie - nie ma leżenia po pracy (świadomy wybór). Jeśli jednak ktoś oczekuje, że sikupa wystarczy psom wymagającym to się przejedzie szybko. Ale dużo też zależy indywidualnie od psa. Mam znajomą, której pies rasy północnej jest w treningach zaprzęgowych (nie w moim mieście, bo tu nie ma warunków, drugi koniec Polski), a i tak zjada połowę mebli w domu (nie mieszkaniu). Jak wszędzie, generalizowanie jest bezsensowne.
Ja bym się pokusiła o palec grożący w stronę właścicieli psów małych, jeśli z nimi nic nie robią, a potem taki podkostniak zjadliwy rzuca się na duże psy. Yorki też mogą pracować aktywnie, a nie tylko patrzeć na świat z torebek.
- stonkabiedry
- Koczkodan
- Posty: 106
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
A do tego zapłacił żeby ktoś go sprowadził dla niego na swiat!Welociraptor1 pisze: ↑śr sty 07, 2026 5:51 pm O to to. Temat trzymania psów w mieszkaniu/domu jest złożony z wielu czynników, niemniej, właśnie takie "perełki" mam na myśli - ktoś ma pupila, a nie rozumie i nie spełnia jego podstawowych potrzeb.
- Herbatazmiodem
- SushiRoll
- Posty: 227
- Rejestracja: pt wrz 20, 2024 11:56 am
W ogóle jeszcze chyba tego nie było, ale trafiłam na jeden wątek na forum i sobie przypomniałam o czymś za co jestem mocno szykanowana, ale muszę, bo się uduszę.
Ogrom ludzi deklarujących, że jest trans tymi trans nie jest. Po prostu potrzebują srogiej terapii (albo mają deficyt atencji), a nie hormonów i operacji.
Zmiana płci nie likwiduje ich problemów tylko tworzy im nowe, ale wtedy wszystkie swoje problemy życiowe mogą zwalić na brak tolerancji wobec trans.
Strasznie im współczuję, ale udawanie, że kiecka albo broda wystarczą do zmiany płci jest... naiwne.
Ogrom ludzi deklarujących, że jest trans tymi trans nie jest. Po prostu potrzebują srogiej terapii (albo mają deficyt atencji), a nie hormonów i operacji.
Zmiana płci nie likwiduje ich problemów tylko tworzy im nowe, ale wtedy wszystkie swoje problemy życiowe mogą zwalić na brak tolerancji wobec trans.
Strasznie im współczuję, ale udawanie, że kiecka albo broda wystarczą do zmiany płci jest... naiwne.
- stonkabiedry
- Koczkodan
- Posty: 106
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Obczajcie sobie te biznesy sprzedające bindery do budżetowania, to jest dopiero kosmos. Do tego te sposoby na oszczędzanie ze skreślaniem jakichś pól na kartce i odkładanie do skarpety zamoast nawet na jakieś obligacje.
Popularność i zachwyty nad tego typu tiktokami mnie skłoniły do wielu refleksji nad zyciem
Albo wydzielanie jakis małych kwot małym dzieciom i kazanie im placic za media, jedzenie itdstonkabiedry pisze: ↑śr sty 07, 2026 8:14 pm Obczajcie sobie te biznesy sprzedające bindery do budżetowania, to jest dopiero kosmos. Do tego te sposoby na oszczędzanie ze skreślaniem jakichś pól na kartce i odkładanie do skarpety zamoast nawet na jakieś obligacje.
Popularność i zachwyty nad tego typu tiktokami mnie skłoniły do wielu refleksji nad zyciem![]()
why you care what people think, you don't even like people
100% się zgadzam, dla mnie to są osoby skrajnie zaburzone, dosłownie kastrujące się i okaleczające operacjami.Herbatazmiodem pisze: ↑śr sty 07, 2026 8:12 pm
Ogrom ludzi deklarujących, że jest trans tymi trans nie jest. Po prostu potrzebują srogiej terapii (albo mają deficyt atencji), a nie hormonów i operacji.
Zmiana płci nie likwiduje ich problemów tylko tworzy im nowe, ale wtedy wszystkie swoje problemy życiowe mogą zwalić na brak tolerancji wobec trans.
Strasznie im współczuję, ale udawanie, że kiecka albo broda wystarczą do zmiany płci jest... naiwne.
- Anastazja_smietana
- Koczkodan
- Posty: 110
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
A ja mam totalnie odwrotnie przeświadczenie. Że małżeństwo i demonizowanie segzu to początkowo był wymysł patriarchatu żeby sobie zaklepać babe i żeby mu nie zwiała do fajniejszego chlopa. Teraz na wykopie kwik inceli bo hipergamia i ich nie chco, a 200 lat temu by mieli kobiete z przydziału. Oczywiście nie dotyczy to przystojniaków bo oni pewnie mogą się cieszyć z życia, ale jak wiele osób wspominało na tym wątku to większiść facetów jestvzaniedbana i raczej nie przebierają w kobietach
W temacie posiadania psów - większość właścicieli nie panuje nad swoimi pupilami, są one nieposłuszne i przyjmują rolę alfy w stadzie. Pies to często fanaberia osób, które nie wiedzą jaka odpowiedzialność się z tym wiąże i nie wychowują swoich podopiecznych. Efekt jest taki, że właściciel nie umie nawet skutecznie przywołać swojego psa.