Błędnie zakładasz w tym scenariuszu, że każdy mieszka na tyle blisko lasu z możliwością spuszczania psów ze smyczy, że może tam chodzić codziennie. Rzeczywistość jest zgoła inna, co więcej, pies potrzebuje nie tylko ruchu, ale też "zmęczenia" umysłowego, co często osiąga się poprzez właśnie ćwiczenie sztuczek, zabawy węchowe i inne.SiabadabaLala pisze: ↑wt sty 06, 2026 10:39 am Jeszcze co do piesków. Uważam, że obecna moda na wszelkiego rodzaju szkolenia, behawiorystów, szkoły dla psów itd. to jeden z większych skoków na kasę. Zamiast zrozumieć, że pies jest psem i potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, przynależności i zaspokojenia psich potrzeb, to ciąga się go po milionach zerówek, klas, trenerach, jakby DOBRYYY PIEEES i skakanie przez obręcz było lepsze od długiego spaceru po lesie, gdzie może swobodnie Wachac i tarzać się w blocie. Większość tego, co oferują te szkółki można nauczyć psa samemu w domu. Jest też wiele psów mądrych, ale i tych głupszych tak samo ( jak wśród ludzi), którym ciężko cokolwiek zakumac i choćby się poszło na 26289 takich szkółek to nadal się nie nauczą. I tutaj zawsze pojawiają się słowa krytyki, że pewnie źle podejście. Behawioryści psi to rak. Osoby po kilku kursach i przeczytanej książce bawiące się w psychoanalityka. Nie znam nikogo, kto miał już jakieś doświadczenie z psami, komu behawiorysta pomógł z kłopotliwa jednostka.
Co do samych behawiorystów mam inne doświadczenia. Znam sporo osób którym trening z behawiorystą pomógł "dogadać się" ze swoim czworonogiem. Sama skorzystałam z kilku kursów online osoby z super podejściem i wiedzą, które pomogły mi "ujarzmić" impulsywność mojej psiny (od razu zaznaczam że kursy są w j hiszpańskim).
Zgodzę się natomiast że jest sporo osób z nikłą lub nieaktualną wiedzą, które oferują takie usługi - ale to chyba jak w każdej dziedzinie (psychoterapia, mechanika samochodowa, etc.), trzeba zrobić mocny przesiew zanim się podejmie z kimś współpracę.