Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Większość rodzin jest toksyczna. Bardzo duża część ludzi nie lubi swoich własnych dzieci i jest zmęczona ich towarzystwem. BARDZO BARDZO duża część rodziców zaluje rodzicielstwa ale oczywiście się nie przyzna.
Błędnie zakładasz w tym scenariuszu, że każdy mieszka na tyle blisko lasu z możliwością spuszczania psów ze smyczy, że może tam chodzić codziennie. Rzeczywistość jest zgoła inna, co więcej, pies potrzebuje nie tylko ruchu, ale też "zmęczenia" umysłowego, co często osiąga się poprzez właśnie ćwiczenie sztuczek, zabawy węchowe i inne.SiabadabaLala pisze: ↑wt sty 06, 2026 10:39 am Jeszcze co do piesków. Uważam, że obecna moda na wszelkiego rodzaju szkolenia, behawiorystów, szkoły dla psów itd. to jeden z większych skoków na kasę. Zamiast zrozumieć, że pies jest psem i potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, przynależności i zaspokojenia psich potrzeb, to ciąga się go po milionach zerówek, klas, trenerach, jakby DOBRYYY PIEEES i skakanie przez obręcz było lepsze od długiego spaceru po lesie, gdzie może swobodnie Wachac i tarzać się w blocie. Większość tego, co oferują te szkółki można nauczyć psa samemu w domu. Jest też wiele psów mądrych, ale i tych głupszych tak samo ( jak wśród ludzi), którym ciężko cokolwiek zakumac i choćby się poszło na 26289 takich szkółek to nadal się nie nauczą. I tutaj zawsze pojawiają się słowa krytyki, że pewnie źle podejście. Behawioryści psi to rak. Osoby po kilku kursach i przeczytanej książce bawiące się w psychoanalityka. Nie znam nikogo, kto miał już jakieś doświadczenie z psami, komu behawiorysta pomógł z kłopotliwa jednostka.
Co do samych behawiorystów mam inne doświadczenia. Znam sporo osób którym trening z behawiorystą pomógł "dogadać się" ze swoim czworonogiem. Sama skorzystałam z kilku kursów online osoby z super podejściem i wiedzą, które pomogły mi "ujarzmić" impulsywność mojej psiny (od razu zaznaczam że kursy są w j hiszpańskim).
Zgodzę się natomiast że jest sporo osób z nikłą lub nieaktualną wiedzą, które oferują takie usługi - ale to chyba jak w każdej dziedzinie (psychoterapia, mechanika samochodowa, etc.), trzeba zrobić mocny przesiew zanim się podejmie z kimś współpracę.
- stonkabiedry
- Koczkodan
- Posty: 106
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Moja niepopulqrna opinia:
Vlogi z porodow sa właśnie z tego względu spoko, nie rozumiałam śmieszków i wielkiej afery z tego vloga Wandy, wręcz byłam zdziwiona bo oglądałam takie vlogi dość często 10 lat wczesniej, na amerykańskim yt to była normalka.
A co do samego porodu to rozumiem obie strony- to jest upokarzające samo w sobie jako fizyczny akt, bo jest się bezbronnym przy obcych ludziach, często dochodzi do defekacji i innych nieprzyjemnych sytuacji, więc oserduszkowałam tamten post bez zastanowienia.
Z drugiej strony jest to naturalne, bo w podobny sposób rodzą się ssaki, ale jednak w pojawieniu się nowego życia jest coś niesamowitego. Jeszcze jak się pomysli o tym, że organizmy samic są w stanie podtrzymać to życie w sobie jest dla mnie osobiście magiczne.
Oj, ale mimo wszystko zależy na jakiego behawiorystę trafisz. Wielu uczy właśnie tego, żeby pies mógł swobodnie spacerować, wąchać i być psem. Są ludzie, którzy nie kumają takich podstaw. Natomiast zgadzam się co do tego, że z psem naprawdę problematycznym mało kto sobie poradzi, a już na pewno nie słodkopierdząca lasia, która ma w domu mopsa i zrobiła sobie kursik, bo "kocha pieski". Ona się sprawdzi przy wyjaśnieniu ludziom, czemu ich maltańczyk niszczy meble albo skacze na domowników przy drzwiach.SiabadabaLala pisze: ↑wt sty 06, 2026 10:39 am Jeszcze co do piesków. Uważam, że obecna moda na wszelkiego rodzaju szkolenia, behawiorystów, szkoły dla psów itd. to jeden z większych skoków na kasę. Zamiast zrozumieć, że pies jest psem i potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, przynależności i zaspokojenia psich potrzeb, to ciąga się go po milionach zerówek, klas, trenerach, jakby DOBRYYY PIEEES i skakanie przez obręcz było lepsze od długiego spaceru po lesie, gdzie może swobodnie Wachac i tarzać się w blocie. Większość tego, co oferują te szkółki można nauczyć psa samemu w domu. Jest też wiele psów mądrych, ale i tych głupszych tak samo ( jak wśród ludzi), którym ciężko cokolwiek zakumac i choćby się poszło na 26289 takich szkółek to nadal się nie nauczą. I tutaj zawsze pojawiają się słowa krytyki, że pewnie źle podejście. Behawioryści psi to rak. Osoby po kilku kursach i przeczytanej książce bawiące się w psychoanalityka. Nie znam nikogo, kto miał już jakieś doświadczenie z psami, komu behawiorysta pomógł z kłopotliwa jednostka.
-
SiabadabaLala
- Bagietka z szarlott
- Posty: 161
- Rejestracja: pt maja 24, 2024 6:07 pm
Las to tylko przykład. Możliwość długiego spaceru węchowego jest chyba wszędzie, no może jeśli mieszka sie na jachcie to będzie trudniej. Posiadanie psa też nie jest obowiązkowe. Jeśli nie ma się warunków, mieszka w betonowej dżungli bez kawałka trawnika, to nie trzeba go braćagain pisze: ↑wt sty 06, 2026 10:56 am Błędnie zakładasz w tym scenariuszu, że każdy mieszka na tyle blisko lasu z możliwością spuszczania psów ze smyczy, że może tam chodzić codziennie. Rzeczywistość jest zgoła inna, co więcej, pies potrzebuje nie tylko ruchu, ale też "zmęczenia" umysłowego, co często osiąga się poprzez właśnie ćwiczenie sztuczek, zabawy węchowe i inne.
Dokładnie. Ja bym się nie zdecydowała na opublikowanie swojego porodu, ale fajnie, że jakaś kobieta to zrobiła, nawet jeśli był to skok na kasę. Życzyłabym każdej kobiecie, żeby miała taki poród jak Andziaks. Z szacunkiem przede wszystkim. Dla mojej mamy to było crazy oglądać ten film. Szok, że kobieta w trakcie porodu może być traktowana wręcz jak królowa, a nie jak barachło.stonkabiedry pisze: ↑wt sty 06, 2026 11:07 am Moja niepopulqrna opinia:
Vlogi z porodow sa właśnie z tego względu spoko, nie rozumiałam śmieszków i wielkiej afery z tego vloga Wandy, wręcz byłam zdziwiona bo oglądałam takie vlogi dość często 10 lat wczesniej, na amerykańskim yt to była normalka.
A co do samego porodu to rozumiem obie strony- to jest upokarzające samo w sobie jako fizyczny akt, bo jest się bezbronnym przy obcych ludziach, często dochodzi do defekacji i innych nieprzyjemnych sytuacji, więc oserduszkowałam tamten post bez zastanowienia.
Z drugiej strony jest to naturalne, bo w podobny sposób rodzą się ssaki, ale jednak w pojawieniu się nowego życia jest coś niesamowitego. Jeszcze jak się pomysli o tym, że organizmy samic są w stanie podtrzymać to życie w sobie jest dla mnie osobiście magiczne.
- sosczosnkowy
- Zrobiona_In_Italy
- Posty: 1820
- Rejestracja: wt cze 03, 2025 11:19 am
woda (karafki) w restauracjach powinna byc za free
- ballerinacappuccina
- Gacie z oceanu
- Posty: 47
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Bardzo często jak słyszę teksty, że dzisiejsze pokolenie buntuje się przeciwko toksycznej atmosferze i nieludzkim warunkom w pracy, to wiem, że wcale nie oznacza to brak zgody na nieodpłatną pracę w nadgodzinach i mobbing tylko zwyczajną wygodę i lenistwo. Jestem millenialsem i od prawie 20 lat pracuję w korpo. Ludzie z podobnym stażem pracy do mojego a ludzie z pokolenia Z to są tak kompletnie odległe światy, że nawet sobie nie wyobrażacie. Nie chcę brzmieć jak boomer, naprawdę, ale "nasze zetki" manifestują swój brak zgody na toksyczne warunki pracy chodząc co dziesięć minut na przerwy, bez skrępowania przeglądając telefony w trakcie spotkań, wywracając oczami na każdą prośbę wykonania czegoś, co leży w zakresie ich obowiązków.
Ja nie twierdzę, że każda osoba urodzona po 1995 roku taka jest. Gdy czytam historie z innych miejsc pracy, jak to zetki negocjują płace i nie godzą się tyrać za darmo po godzinach, to bardzo się cieszę, że mają w sobie odwagę. Ale trafiam też na teksty "mogę zacząć pracę od godziny 12 i pracować max do 17, bo o 9 mam pilates" i nikt mi nie wmówi, że to jest w coś, czemu należy przyklaskiwać. U starszych pokoleń też zdarzają się lenie i "szponciciele", ale u młodszego pokolenia obserwuję takie zachowania dużo częściej.
Ja nie twierdzę, że każda osoba urodzona po 1995 roku taka jest. Gdy czytam historie z innych miejsc pracy, jak to zetki negocjują płace i nie godzą się tyrać za darmo po godzinach, to bardzo się cieszę, że mają w sobie odwagę. Ale trafiam też na teksty "mogę zacząć pracę od godziny 12 i pracować max do 17, bo o 9 mam pilates" i nikt mi nie wmówi, że to jest w coś, czemu należy przyklaskiwać. U starszych pokoleń też zdarzają się lenie i "szponciciele", ale u młodszego pokolenia obserwuję takie zachowania dużo częściej.
Zgadzam sie. Dodam, że urodzenie chorego dziecka (mimo, że w ciąży wyszło w badaniach, ze jest poważnie chore lub niepelnosprawne) to dla mnie głupota. Nie rozumiem tego. Nie uważam takie matki za bohaterki. Rodzi sie takie dziecko, a potem rodzice oczekują wpłat na zbiórki na leczenie i poświęcają swoje życie na opiekę. W imie czego? Jaki to ma sens? To jest głupie.xnyxx pisze: ↑wt sty 06, 2026 1:08 am Nie mam współczucia dla rodziców niepełnosprawnych dzieci, jeśli były ku temu przeslanki, że dziecko może być chore, np. choroby genetyczne wśród bliskiej rodziny. Uważam, że decydowanie się na potomstwo mając aż takie obciążenie w rodzinie powinno być karane.
Żeby to wytłumaczyć - trafiłam kiedyś na zbiórkę na chłopca z DMD, matka miała dwóch braci, którzy umarli w dzieciństwie (lata 80/90), oboje byli leczeni na rdzeniowy zanik mięśni. Mimo świadomości matki, że to choroba genetyczna zdecydowała się na dziecko, bo zawsze o nim marzyla. Tragedia, ale szkoda tylko dziecka, że ma samolubnych rodziców dla których były najważniejsze ich marzenia. Okej, jeśli marzysz o dziecku i masz taką historię chorób to idź do genetyka, przebadaj się, jeśli wyjdzie coś nie tak to nie decyduj się na dziecko.
Oczywiście zupełnie inna sytuacja, jak w badaniach nic nie wyszło, albo później dopiero okazało sie, ze dziecko jest chore. Mówię tu o swiadowym wyborze urodzenia chorego dziecka.
why you care what people think, you don't even like people
Ja się generalnie z wami zgadzam, natomiast wydaje mi się, że część tych rodziców jest po prostu zbyt mało rozumna że tak to ujmę, tzn nie potrafią uczyć się na błędach czy wyciągać logicznych wniosków. I to że ktoś się urodził z bardzo niskim IQ (co często jest skorelowane z chorobą genetyczną) też nie jest jego winą, dlatego dla mnie cała ta sytuacja po prostu jest przykra. Przychodzi mi na myśl próba zaradzenia temu poprzez wprowadzenie odgórnego zakazu posiadania dzieci przez takich ludzi, co niestety zakrawa o łamanie praw człowieka.Fluffyslippers pisze: ↑wt sty 06, 2026 2:10 am Autentycznie nie rozumiem tych złych i smutnych reakcji na ten komentarz. Też nie rozumiem, jak można być taka pozbawiona empatii do własnego potomstwa jednostką…. Gdyby ktoś miał ochotę skontrować zamiast się krzywić - chętnie przeczytam
Ja im kibicuje, żeby zmienili ten świat. Oczywiście to pewnie Utopia, ale kto wie.ballerinacappuccina pisze: ↑wt sty 06, 2026 11:24 am Bardzo często jak słyszę teksty, że dzisiejsze pokolenie buntuje się przeciwko toksycznej atmosferze i nieludzkim warunkom w pracy, to wiem, że wcale nie oznacza to brak zgody na nieodpłatną pracę w nadgodzinach i mobbing tylko zwyczajną wygodę i lenistwo. Jestem millenialsem i od prawie 20 lat pracuję w korpo. Ludzie z podobnym stażem pracy do mojego a ludzie z pokolenia Z to są tak kompletnie odległe światy, że nawet sobie nie wyobrażacie. Nie chcę brzmieć jak boomer, naprawdę, ale "nasze zetki" manifestują swój brak zgody na toksyczne warunki pracy chodząc co dziesięć minut na przerwy, bez skrępowania przeglądając telefony w trakcie spotkań, wywracając oczami na każdą prośbę wykonania czegoś, co leży w zakresie ich obowiązków.
Ja nie twierdzę, że każda osoba urodzona po 1995 roku taka jest. Gdy czytam historie z innych miejsc pracy, jak to zetki negocjują płace i nie godzą się tyrać za darmo po godzinach, to bardzo się cieszę, że mają w sobie odwagę. Ale trafiam też na teksty "mogę zacząć pracę od godziny 12 i pracować max do 17, bo o 9 mam pilates" i nikt mi nie wmówi, że to jest w coś, czemu należy przyklaskiwać. U starszych pokoleń też zdarzają się lenie i "szponciciele", ale u młodszego pokolenia obserwuję takie zachowania dużo częściej.
To myślenie, że poświęcanie 8/10/12h dziennie na pracę, kosztem własnego rozwoju jest normalne i szlachetne wydaje mi się mega dziwne.
Wydajność człowieka i jego dobrostan psychiczno-fizyczny zdecydowanie by wzrosła, gdyby praca nie pochłaniala tak dużej części naszego życia.
Ale to wszystko oczywiście sprowadza się do sztucznie napompowanej wartości pieniądza i że człowiek nie wyżyje pracując na pół etatu.
- Wercia20_20
- LouiBag
- Posty: 339
- Rejestracja: pt lis 15, 2024 8:13 pm
O nie, nie zgodzę się. Jak w każdej dziedzinie zawodowej, są osoby dobre, są hochsztaplerzy i są ludzie, którzy robią coś dla kasy. Ale jest ogromna różnica między psem wychowanym, a niewychowanym. Jako laik, jeżeli przykładowo pierwszy raz mam psa, to jak niby wyszkolić go samemu? To nie jest oczywiście niemożliwe, ale łatwiej chyba zapisać psa na psie przedszkole i robić to pod okiem profesjonalisty. Nie róbmy nagonki na behawiorystów i trenerów, bo jest dużo osób dobrych w swoim zawodzie. A naprawdę fajnie przebywać w obecności psa wyważonego i jego świadomego wychowania właściciela.SiabadabaLala pisze: ↑wt sty 06, 2026 10:39 am Jeszcze co do piesków. Uważam, że obecna moda na wszelkiego rodzaju szkolenia, behawiorystów, szkoły dla psów itd. to jeden z większych skoków na kasę. Zamiast zrozumieć, że pies jest psem i potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, przynależności i zaspokojenia psich potrzeb, to ciąga się go po milionach zerówek, klas, trenerach, jakby DOBRYYY PIEEES i skakanie przez obręcz było lepsze od długiego spaceru po lesie, gdzie może swobodnie Wachac i tarzać się w blocie. Większość tego, co oferują te szkółki można nauczyć psa samemu w domu. Jest też wiele psów mądrych, ale i tych głupszych tak samo ( jak wśród ludzi), którym ciężko cokolwiek zakumac i choćby się poszło na 26289 takich szkółek to nadal się nie nauczą. I tutaj zawsze pojawiają się słowa krytyki, że pewnie źle podejście. Behawioryści psi to rak. Osoby po kilku kursach i przeczytanej książce bawiące się w psychoanalityka. Nie znam nikogo, kto miał już jakieś doświadczenie z psami, komu behawiorysta pomógł z kłopotliwa jednostka.
- sosczosnkowy
- Zrobiona_In_Italy
- Posty: 1820
- Rejestracja: wt cze 03, 2025 11:19 am
uważam, ze zwolnienie pani Gizeli (tej od wykonania aborcji w 9 miesiacu) bylo całkowicie przesadzone
Moja mama właśnie zawsze podkreślała, że miała łatwe porody, nic nieprzyjemnego o tym nie mówiła.lalisa pisze: ↑wt sty 06, 2026 10:54 am Miałam takie poglądy przez większość część życia. Brzydziła mnie ciąża, poród, karmienie piersią. Też uważałam, że to w jakiś sposób upokarzające rodzić. Potem sobie zdałam sprawę, że duży wpływ na to miał np. poród mojej mamy, który wspominała jako upokarzający, bo faktycznie taki był (konieczność przejścia "z dupą na wierzchu" przez korytarz (taką dali w szpitalu sukienkę), darcie mordy położnej i generalnie zamiast dopingowania i pomocy, to stres - a nikt nie chce być stresowany jak leży z szeroko rozstawionymi nogami przed obcymi osobami i rodzi). Ogólnie sporo takich historii o nieprzyjemnych porodach. Nacinanie krocza, nietrzymanie moczu. Każda wie o co chodzi.
Może kogoś to rozśmieszy, ale dla mnie cegiełką dla oddemonizowania sobie ciąży i porodu był poród Wanda (forum zamienia jej nick na Wanda, więc po prostu chodzi o panią na A, co ma męża na L). Zobaczenie, że poród może się odbyć z szacunkiem, w dobrych warunkach. Że kobieta w trakcie wyboru może być wręcz chwalona i wyniesiona pod niebiosa, a nie traktowana jak byle co. Owszem, za taki luksus trzeba sobie zapłacić, ale mimo wszystko. Zaczęłam zauważać, że to może być w porządku. Bardzo mi się podobała też ciąża Hailey Bieber i mam w dupie, że to jest przesłodzone, cukierkowe i na pewno realnie to jest znój, krew i pot. Ekstra, ale ja chcę czuć przesłodzone i moja sprawa. Już się przez 25 lat nasłuchałam o nacinaniu krocza, rzyganiu i sikaniu pod siebie, dziękuję.
Ja sama rodziłam w prywatnym szpitalu, mój lekarz odbierał moje porody, położna dopingowała, chwalili mnie, to naprawde ma znaczenie. Chciałabym jeszcze raz, serio.
- sosczosnkowy
- Zrobiona_In_Italy
- Posty: 1820
- Rejestracja: wt cze 03, 2025 11:19 am
same girl! ja mialam super opiekę i dla mnie moja położna to aniołmalapanda pisze: ↑wt sty 06, 2026 11:53 am Moja mama właśnie zawsze podkreślała, że miała łatwe porody, nic nieprzyjemnego o tym nie mówiła.
Ja sama rodziłam w prywatnym szpitalu, mój lekarz odbierał moje porody, położna dopingowała, chwalili mnie, to naprawde ma znaczenie. Chciałabym jeszcze raz, serio.
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Są podatki od posiadania psów, tylko nikt tego chyba nie egzekwuje. Zwolnieni są właściciele psów oraz kotów ze schronisk i kastrowanych/sterylizowanych.
- ballerinacappuccina
- Gacie z oceanu
- Posty: 47
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
To jeszcze przeczytaj mój komentarz ze zrozumieniem, bo myślę dokładnie tak jak ty.Felczi pisze: ↑wt sty 06, 2026 11:43 am Ja im kibicuje, żeby zmienili ten świat. Oczywiście to pewnie Utopia, ale kto wie.
To myślenie, że poświęcanie 8/10/12h dziennie na pracę, kosztem własnego rozwoju jest normalne i szlachetne wydaje mi się mega dziwne.
Wydajność człowieka i jego dobrostan psychiczno-fizyczny zdecydowanie by wzrosła, gdyby praca nie pochłaniala tak dużej części naszego życia.
Ale to wszystko oczywiście sprowadza się do sztucznie napompowanej wartości pieniądza i że człowiek nie wyżyje pracując na pół etatu.
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Dokładnie. Moja mama wspomina swój poród, że pojechała na rowerze do szpitala, bo znudziło się jej chodzenie w ciąży (42t) i wszyscy byli w szoku, co ona tam robi xD Całkiem nieźle wspomina też ciążę i ja również - ciekawa jestem od czego to jest zależne. Niby są badania, że od jakości spermy, ale idunno.malapanda pisze: ↑wt sty 06, 2026 11:53 am Moja mama właśnie zawsze podkreślała, że miała łatwe porody, nic nieprzyjemnego o tym nie mówiła.
Ja sama rodziłam w prywatnym szpitalu, mój lekarz odbierał moje porody, położna dopingowała, chwalili mnie, to naprawde ma znaczenie. Chciałabym jeszcze raz, serio.
Wprawdzie rodziłam w szpitalu wojewódzkim, ale położne były super (nawet jeden pan, którego wszystkie mamy uwielbiały, bo był doskonały w obyciu z nimi i z dziećmi), lekarze byli wspierający (u nas się rotowali). Oczywiście są osoby, które tam pracować nie powinny, dwie takie to bym za włosy wyciągnęła za kilka tekstów do innych kobiet, ale jestem chamem jeśli trzeba i sobie z nimi poradziłyśmy grupowo. Z kolei moja położna, którą wybrałam sobie jako środowiskową (miała też szkołę rodzenia na nfz - darmową, POLECAM MOCNO i dam namiar priv, jak ktoś ze szczecina i okolic jest) jest absolutnym złotem i to, jak się mną opiekowała po oraz dzieckiem, no kurde złoto.
Za to mi się pewnie oberwie ale większość polek nie ma gustu.
Owszem większość jest ładna i zadbana ale gust w większości Polska ma jednak przaśny i kiczowaty i typowo "wschodni". Albo coś w stylu Doda/Rozenek/ Blania Lipińska czyli jak jak to mówię "insta pepco glamour" albo "łold mony" z Zary i Bershki.
Owszem większość jest ładna i zadbana ale gust w większości Polska ma jednak przaśny i kiczowaty i typowo "wschodni". Albo coś w stylu Doda/Rozenek/ Blania Lipińska czyli jak jak to mówię "insta pepco glamour" albo "łold mony" z Zary i Bershki.
-
SiabadabaLala
- Bagietka z szarlott
- Posty: 161
- Rejestracja: pt maja 24, 2024 6:07 pm
A przeczytałaś ostatnie zdanie mojej wypowiedzi?Wercia20_20 pisze: ↑wt sty 06, 2026 11:51 am O nie, nie zgodzę się. Jak w każdej dziedzinie zawodowej, są osoby dobre, są hochsztaplerzy i są ludzie, którzy robią coś dla kasy. Ale jest ogromna różnica między psem wychowanym, a niewychowanym. Jako laik, jeżeli przykładowo pierwszy raz mam psa, to jak niby wyszkolić go samemu? To nie jest oczywiście niemożliwe, ale łatwiej chyba zapisać psa na psie przedszkole i robić to pod okiem profesjonalisty. Nie róbmy nagonki na behawiorystów i trenerów, bo jest dużo osób dobrych w swoim zawodzie. A naprawdę fajnie przebywać w obecności psa wyważonego i jego świadomego wychowania właściciela.
- Anastazja_smietana
- Koczkodan
- Posty: 110
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
I ludzie nie mają odwagi na idywidualizm. Polacy zgapiają wszystko od siebie jak małpy, jak jedna powiększyła usta to druga też nie chce być w tyle, jedna ma rzęsy szczoty, to reszta też. Nieważne czy to pasuje do ich twarzy czy nie. Jeśli chodzi o wnętrza to jest to samo. Jest schludne, zadbane, czyściutkie, tego nie można odmówić, ale czemu takie wtórne. 10 lat temu każdy musiał mieć szaro-biały wystrój bo "modny", teraz wszyscy idą w beże. Widzę nawet po mojej rodzinie że się boją zrobić coś innego (aha, jesteśmy też mega osądzający względem siebie, może dlatego). Ten brak własnego gustu/stylu przekłada się tez na kiepską muzykę i filmografie.PEONIA pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:28 pm Za to mi się pewnie oberwie ale większość polek nie ma gustu.
Owszem większość jest ładna i zadbana ale gust w większości Polska ma jednak przaśny i kiczowaty i typowo "wschodni". Albo coś w stylu Doda/Rozenek/ Blania Lipińska czyli jak jak to mówię "insta pepco glamour" albo "łold mony" z Zary i Bershki.
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Jako psiara, która zbiera gówna mego psa, bo to mój pies i moje gówno (duh), uważam, że straż miejsca powinna mieć możliwość dowalania dużych mandatów za niezbieranie kup. I powinien być jakiś ogólny rejestr mandatów za to, ściąganie ich z konta itp. Ludzie by się może w końcu nauczyli. MOŻE. Kupić sobie rolkę zwykłych foliówek śniadaniowych, już nie trzeba pachnących lawendą psich, włożyć trzy woreczki w kieszeń w razie w i dzida.
Wpienia mnie, że idzie sobie stara baba albo młody smród i to gówno jest na środku chodnika... I elo, idzie dalej. Albo w parku - biegam z psem, bawię się, cyk, rozjazd do połowy łydki, bo ktoś nie zebrał. Sorry not sorry, strzelałabym do nich z daleka:x
Wpienia mnie, że idzie sobie stara baba albo młody smród i to gówno jest na środku chodnika... I elo, idzie dalej. Albo w parku - biegam z psem, bawię się, cyk, rozjazd do połowy łydki, bo ktoś nie zebrał. Sorry not sorry, strzelałabym do nich z daleka:x
Obgadywanie, narzekanie itp. jest częścią ludzkiej natury i w granicach rozsądku to nic złego.
To jest normalne, że najlepsza przyjaciółka obgaduje do mnie teściowa czy jakąś koleżankę z pracy która jej wybitnie utrudnia życie. To jest normalne, ze życie ma ciemne i jasne strony i ktoś potrzebuje ponarzekać czy się wyżalić, ze ktoś ma gorszy czas i szuka pomocy.
Tym czasem ostatnio, szczególnie w social media jest narracja, ze to absolutnie jest szkodliwe i należy się odcinać od takich osób bo obniżają nasze wibracje i energie.
Wiecie kiedy jest red flag jak dla mnie? Kiedy z kimś nie mam zbyt bliskiej relacji i nasze rozmowy polegają, że ktoś musi "całą wieś" obgadać a to ta ma krzywe nogi a to tamta to jest głupia bo coś tam - no macie wtedy pewność, ze Wam to samo robi. Albo ktoś narzeka na wszytskoi i na wszystkich latami i nic się nie zmienia - wtedy owszem to jest toksyczne
To jest normalne, że najlepsza przyjaciółka obgaduje do mnie teściowa czy jakąś koleżankę z pracy która jej wybitnie utrudnia życie. To jest normalne, ze życie ma ciemne i jasne strony i ktoś potrzebuje ponarzekać czy się wyżalić, ze ktoś ma gorszy czas i szuka pomocy.
Tym czasem ostatnio, szczególnie w social media jest narracja, ze to absolutnie jest szkodliwe i należy się odcinać od takich osób bo obniżają nasze wibracje i energie.
Wiecie kiedy jest red flag jak dla mnie? Kiedy z kimś nie mam zbyt bliskiej relacji i nasze rozmowy polegają, że ktoś musi "całą wieś" obgadać a to ta ma krzywe nogi a to tamta to jest głupia bo coś tam - no macie wtedy pewność, ze Wam to samo robi. Albo ktoś narzeka na wszytskoi i na wszystkich latami i nic się nie zmienia - wtedy owszem to jest toksyczne
Dlaczego tak pasywno-agresywnie? Z twojej wypowiedzi wynika, że to lenie, którzy chcą mieć czas na pilates. Ja tak nie uważam.ballerinacappuccina pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:21 pm To jeszcze przeczytaj mój komentarz ze zrozumieniem, bo myślę dokładnie tak jak ty.