Mam 26 lat i nigdy nie miałam chłopaka
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryMam 26 lat i nigdy nie miałam chłopaka
Mam 26 lat (a za trzy miesiące nawet 27
) i nigdy nie byłam w związku. Czuję wstyd z tego powodu, chciałabym się rozeznać jak to jest u innych. Byłam na kilku „randkach”, większość była okropna, dwa razy się całowałam z chłopakami, w tym jeden raz był wbrew mojej woli… i to tyle. Czuję trochę wstyd z tego powodu. Parę miesięcy temu wróciłam do małego miasta, po sześciu latach mieszkania w dużym mieście. Nie mogę tutaj znaleźć pracy, nie mam znajomych, jestem kompletną porażką. Czuję że już nigdy nikogo nie znajdę…
-
Michaela123
- Mokra Włoszka
- Posty: 74
- Rejestracja: pt kwie 11, 2025 1:30 pm
Powiem Ci szczerze, że jestem w podobnym wieku i też nie miałam nigdy chłopaka na 100% (co prawda umawiałam się z kilkoma chłopakami z Tindera i z jednym byłam w pseudo związku/situationship przez jakieś 2 lata). Mimo, że ludzie postrzegają mnie jako atrakcyjną, ponieważ jestem wysoka, szczupła i ogólnie niczego mi nie brakuje, to jednak jeszcze nie trafiłam na tego jedynego, także nie przejmuj się 
-
Mishka0987
- Channelka
- Posty: 37
- Rejestracja: czw lis 14, 2024 10:02 pm
Ja mam 31 lat i nigdy nie byłam w poważnym związku. Pierwszego chłopaka poznałam w wieku 29 lat i spotykaliśmy się 2 miesiące, z drugim związek przetrwał pół roku i miałam wtedy 30 lat, także bez szału
W Twoim wieku też miałam praktycznie zero jakichkolwiek doświadczeń z facetami i czułam się z tym źle, ale nie dlatego, że bardzo chciałam związku, tylko dlatego, że naczytałam i nasłuchałam się opinii, że z osobami w takiej sytuacji jak moja musi być coś nie tak, pewnie są psychiczne i ogólnie są ludźmi gorszego sortu. Wtedy bardzo brałam takie opinie do siebie i nieraz czułam się przez nie jak gó*no. Bałam się jak zareaguje facet, któremu będę musiała powiedzieć, że nigdy nie byłam w związku ani nie mam doświadczenia w łóżku. Na szczęście żaden z moich partnerów nigdy tego negatywnie nie skomentował. Powoli nauczyłam się też mniej przejmować opiniami obcych ludzi i na razie nikogo nie szukam, bo obecnie bycie singielką mi pasuje. Także jeśli Cię to pocieszy to nie jesteś sama w takiej sytuacji i jest dużo więcej podobnych osób
Nawet moja kuzynka poznała pierwszego w życiu chłopaka w wieku 37 lat, teraz ma 41, jest po ślubie i niedawno urodziła córkę. Nigdzie nie jest powiedziane, że skoro do teraz z nikim nie byłaś to już tak zostanie.
Ja w pierwszym związku byłam jak miałam 29 lat, przez pół roku, wtedy też straciłam dziewictwo, spotykałam się ok 25 r.z. z chłopakiem przez pare miesięcy, były pieszczoty, ale bez zaliczenia ostatniej bazy
ale ma pewno związkiem tego nie nazw. Potem w wieku 33 lat poznałam faceta z którym byłam 4 lata. Niestety znowu jestem sama, teraz mam takie poczucie że już do końca życia... Nie umiem nikogo poznać.... A mieszkam w dużym mieście. Także myślę że dużo jest podobnych historii. Nie ma się czego wstydzić.
- unfaithfully
- PrinTu
- Posty: 953
- Rejestracja: czw maja 30, 2024 10:27 am
Dzieki Ci dobra kobieto za ten komentarz, bo ja mam 36 lat i tez zawsze same situationshipy (jeden z nich trwal 4,5 roku), a zadnego powaznego relationship i wlasnie tez zle sie z tego powodu czuje, bo to wlasnie tak jest postrzegane, ze musi byc cos ze mna nie tak. Historia Twojej kuzynki pokazuje mi, ze jednak nie, i ze nie warto sie przejmowac tym co ludzie mowia. Ale jednak siada na leb...Mishka0987 pisze: ↑pt paź 31, 2025 8:50 pm Ja mam 31 lat i nigdy nie byłam w poważnym związku. Pierwszego chłopaka poznałam w wieku 29 lat i spotykaliśmy się 2 miesiące, z drugim związek przetrwał pół roku i miałam wtedy 30 lat, także bez szałuW Twoim wieku też miałam praktycznie zero jakichkolwiek doświadczeń z facetami i czułam się z tym źle, ale nie dlatego, że bardzo chciałam związku, tylko dlatego, że naczytałam i nasłuchałam się opinii, że z osobami w takiej sytuacji jak moja musi być coś nie tak, pewnie są psychiczne i ogólnie są ludźmi gorszego sortu. Wtedy bardzo brałam takie opinie do siebie i nieraz czułam się przez nie jak gó*no. Bałam się jak zareaguje facet, któremu będę musiała powiedzieć, że nigdy nie byłam w związku ani nie mam doświadczenia w łóżku. Na szczęście żaden z moich partnerów nigdy tego negatywnie nie skomentował. Powoli nauczyłam się też mniej przejmować opiniami obcych ludzi i na razie nikogo nie szukam, bo obecnie bycie singielką mi pasuje. Także jeśli Cię to pocieszy to nie jesteś sama w takiej sytuacji i jest dużo więcej podobnych osób
Nawet moja kuzynka poznała pierwszego w życiu chłopaka w wieku 37 lat, teraz ma 41, jest po ślubie i niedawno urodziła córkę. Nigdzie nie jest powiedziane, że skoro do teraz z nikim nie byłaś to już tak zostanie.
-
Mishka0987
- Channelka
- Posty: 37
- Rejestracja: czw lis 14, 2024 10:02 pm
Nie ma za co ;) Takich osób jest więcej, nawet na Tiktoku jest konto babki o pseudonimie Madmnc, która pierwszego partnera poznała bodajże w wieku 42 lat i opowiada o trudnościach związanych z byciem praktycznie całe życie samej. Też wkurza mnie ta cała nagonka na tzw. Late bloomerów. To, że ktoś nie był w związku w pewnym wieku nie zawsze oznacza, że coś z nim nie tak czy jest jakiś gorszy, może być wiele powodów dlaczego tak się stało i nie każdy jest negatywny.unfaithfully pisze: ↑pt lis 07, 2025 11:47 am Dzieki Ci dobra kobieto za ten komentarz, bo ja mam 36 lat i tez zawsze same situationshipy (jeden z nich trwal 4,5 roku), a zadnego powaznego relationship i wlasnie tez zle sie z tego powodu czuje, bo to wlasnie tak jest postrzegane, ze musi byc cos ze mna nie tak. Historia Twojej kuzynki pokazuje mi, ze jednak nie, i ze nie warto sie przejmowac tym co ludzie mowia. Ale jednak siada na leb...
-
SmutnyManlet
- Mokra Włoszka
- Posty: 56
- Rejestracja: ndz lis 09, 2025 6:33 pm
To i tak macie dobrze bo ja 12 lat nie byłem w związku oraz nie uprawiałem seksu to mnie Wandzie zwyzywały od inceli :D
Takich osob jest duzo wiecej niz moze sie wydawac. Mysle, ze nawet zdarzaja sie osoby 30+ ktore nigdy nie byly w zwiazku powaznym, czy sa dziewicami/prawiczkami, ale to serio nie jest nic zlego. Lepiej zaczekac dluzej niz brac byle co, byle by bylo. Kazdy ma swoj czas, niepotrzebne jest przyspieszanie. To zaden wstyd, naprawde, sama znam wiele takich osob. A prawdziwa milosc i tak zawsze znajdzie do nas droge.
- BlackSwan@1
- ZdalnaFanka
- Posty: 463
- Rejestracja: pt kwie 05, 2024 11:16 pm
Ja co prawda jestem kilka lat młodsza, ale rozumiem Cię autorko. Miło, że są tu takie pozytywne komentarze, bo wielokrotnie czytałam takie wątki na Wizażu i tam ciągle laski pisały, że ,,coś jest z tobą nie tak", ,,idź na terapię", ,,z taką osobą coś musi być nie halo", ,,pewnie nikt jej nie chce", ,,może jesteś aspołeczna?". Ja też mam za sobą situation ship, ale tego poważnego związku nie. W ogóle takie romantyczne historie mam tylko z jednym facetem, a widziałam jak koleżanki wchodziły w związki w wieku 15 lat i w podobnym wieku zaliczały swoje pierwsze razy, a jak zrywały to kilka miesięcy później już miały kolejnego. Ja nie raz rozkminiałam co robię źle, albo co ze mną nie tak. Najgorzej mieć takie ,,koleżanki", które wiedząc o twojej sytuacji, podczas rozmów patrzą na Ciebie z politowaniem, albo poczuciem wyższości. No cóż... bądźmy pozytywnej myśli, że gdzieś tam czeka nasz jedyny i odsuwajmy toksycznych ludzi od siebie 
-
Mishka0987
- Channelka
- Posty: 37
- Rejestracja: czw lis 14, 2024 10:02 pm
Nie radzę brać opinii użytkowniczek wizażu na poważnie. To forum to w większości totalny ściek i zbiór bab, które są w swoim mniemaniu najlepsze, najmądrzejsze i wiedzą wszystko najlepiejBlackSwan@1 pisze: ↑śr gru 10, 2025 10:01 pm Ja co prawda jestem kilka lat młodsza, ale rozumiem Cię autorko. Miło, że są tu takie pozytywne komentarze, bo wielokrotnie czytałam takie wątki na Wizażu i tam ciągle laski pisały, że ,,coś jest z tobą nie tak", ,,idź na terapię", ,,z taką osobą coś musi być nie halo", ,,pewnie nikt jej nie chce", ,,może jesteś aspołeczna?". Ja też mam za sobą situation ship, ale tego poważnego związku nie. W ogóle takie romantyczne historie mam tylko z jednym facetem, a widziałam jak koleżanki wchodziły w związki w wieku 15 lat i w podobnym wieku zaliczały swoje pierwsze razy, a jak zrywały to kilka miesięcy później już miały kolejnego. Ja nie raz rozkminiałam co robię źle, albo co ze mną nie tak. Najgorzej mieć takie ,,koleżanki", które wiedząc o twojej sytuacji, podczas rozmów patrzą na Ciebie z politowaniem, albo poczuciem wyższości. No cóż... bądźmy pozytywnej myśli, że gdzieś tam czeka nasz jedyny i odsuwajmy toksycznych ludzi od siebie![]()
-
Mitsukishipl
- Ciastko
- Posty: 8
- Rejestracja: czw mar 06, 2025 10:52 pm
hahahah ja tez w powaznym nie bylam i sie ciesze slyszac to co moje kolezanki przezywaly by po porstu z kims byc:)
- Blue Spirit
- Tritonotti
- Posty: 199
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Tak się zastanawiam, czym różni się situationship od związku, skoro może trwać nawet ponad 4 lata?unfaithfully pisze: ↑pt lis 07, 2025 11:47 am Dzieki Ci dobra kobieto za ten komentarz, bo ja mam 36 lat i tez zawsze same situationshipy (jeden z nich trwal 4,5 roku), a zadnego powaznego relationship i wlasnie tez zle sie z tego powodu czuje, bo to wlasnie tak jest postrzegane, ze musi byc cos ze mna nie tak. Historia Twojej kuzynki pokazuje mi, ze jednak nie, i ze nie warto sie przejmowac tym co ludzie mowia. Ale jednak siada na leb...
- unfaithfully
- PrinTu
- Posty: 953
- Rejestracja: czw maja 30, 2024 10:27 am
Nie jestes przedstawiana w towarzystwie jako czyjas dziewczyna/facet/partner/partnerka, nie ma z drugiej strony zadnej formy deklaracji "tak, chce byc z Toba", nie spotykacie sie tak czesto jak byscie sie spotykali jakbyscie byli w zwiazku, nie padaja slowa "kocham Cie", ni powiem, ze nie ma czulych gestow, bo czasami sa, ale to przewaznie malo znaczy dla drugiej osoby.Blue Spirit pisze: ↑śr lut 25, 2026 1:48 pm Tak się zastanawiam, czym różni się situationship od związku, skoro może trwać nawet ponad 4 lata?
Moze ktos inny widzi to inaczej, ja widze to tak jak powyzej, bo tak wlasnie bylo u mnie. I stojac z boku, wiem ze jestem glupia, ze ciagnelam takie cos, ale wiem co czulam w tamtych momentach i liczylam, ze "jeszcze cos z tego bedzie, musze poczekac". No niestety, wyszlo jak wyszlo.
-
koparka_walec
- RoyalBaby
- Posty: 17
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Wypisz wymaluj: friendzone.
- unfaithfully
- PrinTu
- Posty: 953
- Rejestracja: czw maja 30, 2024 10:27 am
No nie, friendzone to jest cos zupelnie innego.
-
koparka_walec
- RoyalBaby
- Posty: 17
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Napisz proszę czym się różnią, bo z waszych opisów brzmi to dokładnie tak samo.
We friendzonie ktoś Cię trzyma w pobliżu, korzysta z Twojego zaangażowania, ale nie ma fizyczności, keksu, pocałunków. Jesteś sobie obok, masz jakąś nadzieję, że ktoś kiedyś zmieni zdanie, bo osoba ta jest dla Ciebie zwyczajnie miła, ktoś Ci się wypłacze w rękaw, skorzysta z Twojego towarzystwa, bo może kiedyś mu się odwidzi i będziesz obok albo zwyczajnie nie ma jaj, żeby Ci powiedzieć o tym wprost.koparka_walec pisze: ↑czw lut 26, 2026 5:32 pm Napisz proszę czym się różnią, bo z waszych opisów brzmi to dokładnie tak samo.
Przy situationship jest ta fizyczność. Ktoś korzysta z dobrodziejstw związku takich jak keks, pocałunki, ale jednocześnie nie masz wyłączności, ciągle unika jasnych deklaracji, "nie jest gotowy", daje Ci złudne nadzieje, ze może coś się zmieni, ale nigdy się nie zmienia.
Ogólnie to się to różni głównie fizycznością właśnie. Bo w obu przypadkach ktoś Cię zwodzi i chce mieć obok, bo mu wygodnie, tylko z innymi "bonusami".
Rosyjska Miss AI 2026.
- unfaithfully
- PrinTu
- Posty: 953
- Rejestracja: czw maja 30, 2024 10:27 am
Przede wszystkim we friendzone nie uprawiasz seksu z ta druga osoba.koparka_walec pisze: ↑czw lut 26, 2026 5:32 pm Napisz proszę czym się różnią, bo z waszych opisów brzmi to dokładnie tak samo.
Jestem w podobnej sytuacji, ciężko jest pozbyć się wstydu z tego powodu, bo co, jeśli ludzie myślą, że rzeczywiście jest ze mną coś nie tak. Dość trudną, ale skuteczną rzeczą jest zmiana mindsetu i "udawanie" jakbyś już miała jakiś związek za sobą, bo wtedy ten fakt, że nikogo nie miałaś nie ciąży na tobie tak bardzo - ale jak już wspomniałam niełatwo jest zacząć tak myśleć i się zachowywać. Jak mam gorsze dni i jestem bardzo samokrytyczna to nie ma szans, że będę w ten sposób myśleć, ale jak jest ze mną lepiej to czasem się udaje.
- Blue Spirit
- Tritonotti
- Posty: 199
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Nie sztuką jest wejść w byle jaki związek. Przynajmniej nie musiałaś leczyć ran i do tego potrafisz być sama, a to bardzo ważna umiejętność.meiaklas pisze: ↑ndz mar 01, 2026 7:34 pm Jestem w podobnej sytuacji, ciężko jest pozbyć się wstydu z tego powodu, bo co, jeśli ludzie myślą, że rzeczywiście jest ze mną coś nie tak. Dość trudną, ale skuteczną rzeczą jest zmiana mindsetu i "udawanie" jakbyś już miała jakiś związek za sobą, bo wtedy ten fakt, że nikogo nie miałaś nie ciąży na tobie tak bardzo - ale jak już wspomniałam niełatwo jest zacząć tak myśleć i się zachowywać. Jak mam gorsze dni i jestem bardzo samokrytyczna to nie ma szans, że będę w ten sposób myśleć, ale jak jest ze mną lepiej to czasem się udaje.
Nie ilość, a jakość ;)
Zawsze trochę miałam problem ze stwierdzeniem "przynajmniej nie musiałaś z nikim się rozstawać".Blue Spirit pisze: ↑ndz mar 01, 2026 8:00 pm Nie sztuką jest wejść w byle jaki związek. Przynajmniej nie musiałaś leczyć ran i do tego potrafisz być sama, a to bardzo ważna umiejętność.
Nie ilość, a jakość ;)
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Dziewczyny ja nie miałam chłopaka, kiedy wszystkie dziewczyny z mojej paczki miały. Potem miałam takiego "super", ale był tak zajęty wszystkim innym superowym, że widywaliśmy się sporadycznie. Każdy inny potencjalny chłopak / bliższy kolega, to nie było to. Nie chciałam robić ani im, ani sobie nadzei. Z perspektywy czasu uważam, że to było lepsze niż byle jaki pierwszy chętny. Naprawdę. Przytulałam się do przyjaciółek, miałam męskiego przyjaciela, z którym mam kontakt do dziś. Nie brakowało mi ani bliskości ani męskiego punktu widzenia. Brakowało tylko łatki "mam chłopaka". Nie warto zaliczać nieciakawych lub toksycznych relacji dla tej łatki. Tym bardziej godzić się na keks bez pożądania czy miłości - tylko dla łatki.
- Blue Spirit
- Tritonotti
- Posty: 199
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Wiem, w pełni to rozumiem. Miałam na myśli tylko tyle, że bycie w byle jakim związku nie gwarantuje zaspokojenia nam tych naszych potrzeb bliskości etc., a jednocześnie istnieje duże ryzyko, że wyjdziemy z niego, w jakimś stopniu, ze zwichrowaną psychiką. Rzeka.chaosu fajnie to rozwinęła.meiaklas pisze: ↑ndz mar 01, 2026 8:11 pm Zawsze trochę miałam problem ze stwierdzeniem "przynajmniej nie musiałaś z nikim się rozstawać".Ogólnie to prawda, ale oprócz tego nigdy nie miałam okazji czuć się chciana, dzielić fragmentu swojego życia z kimś lub budzić się obok drugiej osoby. To są dwie strony tej samej monety.