Oj, to masz dużo wiary w to, co matka mówi. Patrząc na całokształt jej wypowiedzi i to, jak kurczowo się łapie wszystkich bzdur Olgi (zauważ, że jak śledziowa powie zdanie w stylu "a może to było tak..." to ona od razu "no może może, tak!"), wątpię, żeby była w stanie zachować jakieś tajne informacje dla siebie.Jukka Sarasti pisze: ↑pn lip 14, 2025 1:31 pm Ok, z billingu ale na billingu nie jest napisane, że rozmawiał właściciel telefonu. Stąd moje pytanie, skąd wiadomo, że to ona rozmawiała a nie ktoś z jej tlf wykonał połączenie. Z ciekawości pytam.
O jachcie piszę zakładając, że matka Oli wie o czymś czego nie ujawnili i dlatego tak sie upiera przy tym. To, równie dobrze, może być jej myślenie życzeniowe tylko.
Dla mnie przedziwne jest, że ojciec policjant pozwala na zatajanie faktów i zasłanianie się brakiem pamięci. Dawid jest totalnie niewiarygodny.
Poza tym... kto normalny jedzie na wycieczkę na jeden dzień na Bahamy i ćpie tam koks od randomowych ludzi?? Jak to o nich świadczy? Dla mnie to jest najlepszym dowodem, że oni w tym Miami mogli odwalić wszystko, dosłownie i sami sobie być winni, że to sie tak skończyło. I, w takim wypadku, nie dziwi mnie, że on udaje, że nic nie pamięta. Nic innego mu nie pozostało.
A z tego co słyszę, to info o jachcie pochodzi od jakiegoś losowego typa, który twierdzi, że jest ze środowiska koronera. Poza tym żadnych dowodów, zupełnie nic. Brzmi to jak jakiś fanfic, wymyślony przez griftera w stylu Jackowskiego albo Rutkowskiego. A śledz to tylko nakręca.
Jeśli byłby chociaż cień szansy, że to jest prawda, to już dawno telefon męża byłby przetrzepany i sprawdzona jego lokalizacja, bardzo szybko by się wszystko wyjaśniło.
Ale i matka i pseudodziennikarka już tak daleko odleciały, że wolą wierzyć w spisek, w który zamieszany jest szejk z Libanu, jego jacht, lokalni dilerzy i cała policja, niż żeby męża docisnąć i powiedzieć mu: chłopie, dawaj telefon. Jedyne co byśmy wtedy zobaczyli, to to, że zrobili rundkę albo dwie między klubem a plażą i na tym ich przygoda się skończyła.