Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Powody zakończenia waszych przyjaźni

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Hsgdhduwjs
BlondDoczep
Posty: 132
Rejestracja: wt wrz 10, 2024 8:24 pm

Re: Powody zakończenia waszych przyjaźni

Post autor: Hsgdhduwjs »

U mnie przyjaźnie kończyły się zwykle bez większego powodu - czyli ja to po prostu nazywam , że to nie była przyjaźń 😅

Głównym powodem tak jak już u kogoś wyżej, stało się po prostu moje macierzyństwo- które było pierwszym w naszej grupce kumplek. Wiadomo - ja miałam dziecko, one miały jeszcze high life, więc z naturalnych przyczyn te znajomości się rozchodziły same po kościach.
Miałam dwie przyjaciółki (albo raczej osoby które były najbliżej do przyjaciółki), no ale tak samo, nasze życia po prostu się rozjechały. Oczywiście , one obie też miały dzieci. I z jedną się rozeszło samo po drugich ciążach. Prawdopodobnie z jej strony wjechała jakąś zazdrość o absurdalna dla mnie rzecz, bo o płeć dziecka 🙈 bo dokładnie od momentu kiedy dowiedziała się jaką płeć urodzę, to się zaczęło psuć bo było to jej marzeniem mieć córkę, a ona urodziła syna 🙈 i jakoś tak mimo że ja próbowałam to jakoś trzymać to te chęci były tylko z mojej strony, i rozeszło się bo odpuściłam, kilka razy z nią rozmawiałam od tamtego czasu ale żadna ze stron już wracać nie chce. A druga po prostu była z perspektywy czasu w moim odczuciu infantylna (miała rodzinę swoją) , dramy o byle co. Była w swoim zachowaniu bardzo niedojrzała. Mówiła jedno, robiła drugie, odgadywała notorycznie swoje znajome z którymi kontaktu nie miała, w bardzo złym kontekście, po czym ni stąd, nie z owąd, odnawiała z nimi kontakt i wielkie psiapsie na mediach z nich robiła. Była bardzo moim zdaniem konfliktowa, obrażała się o wszystko, tak naprawdę jedyne czego oczekiwała to poklaskiwania jej na wszystkie głupoty które robi jak np notoryczne obserwowanie ex swojego chlopa i wypominanie mu jego wcześniejszego życia, a na odmienne zdanie był tzw foszek z przytupem 🙈🤣 a najgorsze w tej relacji która trwała kilka lat było to, że to JA dawałam szansę, bo potrafiła z dnia na dzień bez powodu przestać się odzywać, jak dziecko usuwać ze znajomych na portalach, blokować 🤣 lub po jakiejś wymianie odmiennych zdań. i po kilku tygodniach, czy miesiącach potrafiła nagle się odezwać tak samo z nikąd jak się przestała odzywać jak gdyby nigdy nic. Ale czarę goryczy przelało to , że w dzień moich urodzin rano normalnie ze mną rozmawiała było wszystko ok, nie doszło do żadnej nieprzyjemnej wymiany zdań, po czym wieczorem tego samego dnia napisałam z jakimś pytaniem ( ona mi nawet życzeń nie złożyła xD) i już nie odpisała mimo że widziałam że wiadomość była odczytana. I od tamtej pory już cisza. Nie odpisała, nie kontaktowała się, usunęła po jakimś czasie oczywiście ze znajomych itp czyli standard. Do dziś nie mam bladego pojęcia o co jej chodziło bo naprawdę nie zadziało się między nami nic co mogłoby wywołać takie zachowanie, więc zakładam że odkleiło ją już do końca 🤣 ja natomiast obiecałam sobie wtedy że to był ostatni raz kiedy to mentalne dziecko zrobiło ze mnie idiotkę, bo dotarło do mnie, że ta osoba była zwyczajnie toksyczna.
Nazwa przypadkowa 🤭🤭🤭🤭
fiusiusiusiu
Beżowa
Posty: 608
Rejestracja: sob lut 22, 2025 8:55 pm

Post autor: fiusiusiusiu »

Ja z moją najlepszą przyjaciółką przyjaźniłam się prawie 12 lat i w sumie to przyjaźń zakończyła się z dnia na dzień, bez wyjaśnień i większego głębszego powodu. Byłyśmy sobie najbliższe od podstawówki, zawsze nierozłączne i każdy kojarzył nas dwie ze sobą. Tak naprawdę to ja się czułam jakbyśmy były siostrami. Mieszkałyśmy na jednej wsi kilkanaście domów od siebie, znałyśmy dobrze swoje rodziny, wiedziałyśmy o sobie wszystko i szczerze mówiąc człowiek wtedy nie wyobrażał sobie że to mogłoby się kiedyś skończy i dałybyśmy bez siebie radę. Widywałyśmy się codziennie. Wszystko co przeżywałyśmy to razem, wszystko sobie mówiłyśmy i nie było tam żadnego wstydu. Żadna nie powiedziała o sobie złego słowa do kogoś innego bo zawsze stałyśmy za sobą jak mur. Razem byłyśmy w różnych ekipach i i tak zawsze kończyłyśmy we dwie. Ja miałam chłopaka a ona i tak zawsze była top tyle że u niej przestało to tak działać i od kiedy poznała w wieku 18 lat chłopaka to już tak naprawdę poszłam w odstawkę. Ale czy mi to przeszkadzało? Nie. Ja to rozumiałam że się zakochała i jest dla niej ważny, bolało tylko że ja już trochę mniej i to z nim spędza większość czasu. W międzyczasie pojawiła się ta "trzecia" kumpela z klasy z technikum. Ja też zaczęłam zauważać trochę teraz że mi odwalało od wpływów tej trzeciej, zaczęłam olewać szkołę i chciałam się jej mocno przypodobać przez co zaczęłam mocno oddzielać się od przyjaciółki która chciała skończyć szkołę i iść na studia pozatym jej rodzice też jej mocno w tym pilnowali. Stałam się bardzo złą wersją siebie więc może to ją ode mnie też odrzuciło. Ona zaczęła się odsuwać, przestała wychodzić na przerwie, przestała pisać i zwierzać się. Zamknęła się z tym chłopakiem w domu i zaczęła zadawać z dziewczynami z klasy które kiedyś wspólnie obgadywałyśmy. Ja nie mogłam tego znieść i znalazłam w niej wroga - no bo jak można polecieć do kogoś kogo się nienawidziło zostawiając kogoś z kim spędziło się prawie całe życie. Przeżyłyśmy razem podstawówkę, gimnazjum w innych szkołach ale nic nas nie poróżniło, w technikum już była ta sama klasa i w ostatniej klasie tak naprawdę nastąpił koniec kontaktu. Byłyśmy razem w klasie i widywałyśmy codziennie nie mówiąc sobie cześć i żadna nie miała dumy by się odezwać i to nas zabiło. Mnie bolało to że poszła do tych dziewczyn a ją tak naprawdę nie wiem co być może to że chciałam się przypodobać tej 3 koleżance która finalnie szkoły nie skończyła i się wypisała a ja w technikum do końca zostałam sama bez znajomych i osoby do której chociażby mogłabym się odezwać. Być może gdyby w tamtym okresie któraś schowała dumę do kieszeni to dziś byłybyśmy świadkowymi na swoim ślubie co zawsze planowałyśmy. Teraz tylko pozostaje mi pustka po niej która trwa od prawie 4 lat, stale myślę o niej i o tym co u niej. Patrze sociale i wiem że nadal jest z tym chłopakiem i wychodzi z tymi dziewczynami z klasy. Ja wyprowadziłam się do innego miasta ze swoim chłopakiem i tak naprawdę od czasu zakończenia przyjaźni nie mam żadnej przyjaciółki czy chociażby bliższej koleżanki której mogłabym się zwierzyć i jest to chyba jedna z moich największych życiowych porażek. Na początku obarczałam ją winą za to wszystko, wyzywałam do innych że jest k*** itd. i obgadywałam i dziś z perspektywy czasu tego bardzo żałuję. Nie widziałam że ja też nie byłam idealna i że gdzieś tam ta wina leży po dwóch stronach. Do dziś bardzo sentymentalnie podchodzę do jej osoby i mimo że nie widziałyśmy się od 2 lat i nie mamy żadnego kontaktu nigdzie to życzę jej powodzenia w życiu, na studiach i z tym chłopakiem bo wiem że bardzo go kocha. Ona zawsze będzie najwiekszym żalem mojego życia do tej, nie jakaś niespełniona miłość tylko przyjaźń która była najlepszą relacją jaka mnie spotkała. Teraz pozostały mi tylko wspomnienia i opowiedzenie moim dzieciom jak wspaniałą osobę miałam w moim życiu.
Tupotek2
Ciastko
Posty: 6
Rejestracja: śr paź 29, 2025 12:39 am

Post autor: Tupotek2 »

byz pisze: czw cze 05, 2025 2:55 pm Droga, już nie taka super a la przyjaźń, ale wydawało mi się, że fajna znajomość też trochę zdechła, bo mam wrażenie, że ludzie strasznie nie lubią konfrontacji. Mi zależy na głębszych znajomościach, nie na życie i śmierć, ale oparte na tej szczerości itd. W ogóle wydaje mi się, że tą głębszą możesz zawrzeć wtedy kiedy dochodzi do jakichś nieporozumień i obie strony chcą to wyjaśnić. Tez nie wymagam od ludzi męczenia się ze mną przecież i każdy ma prawo do takich relacji jakie mu odpowiadają, nawet jeśli są tylko takie powierzchowne, nie trzeba nie wiadomo czego razem doświadczać. Ale wiecie nie... mi z kobietami po prostu nigdy jakoś nie wychodziło (jestem babka też), bo, tak jak ktoś wcześniej wspomniał, między kobietami toczy się jakaś cicha, ciągła rywalizacja o cholera już wie co. Zawsze mało tej szczerości i prawdziwości. I jeszcze takie "heeej co taaaam, how are youuuuuu" ja nie wiem, nie możesz po prostu "siema jak tam" B)
Totalnie się zgadzam z każdym zdaniem zawartym w Twojej wypowiedzi! Mam identyczne podejście, jakbyś chciała pogadać to daj znać na priv czy coś
Awatar użytkownika
MuzycznaPaprotka
Channelka
Posty: 32
Rejestracja: ndz gru 21, 2025 12:39 pm

Post autor: MuzycznaPaprotka »

W gimnazjum spotkałam dwie starsze o rok dziewczyny, które przez kilka lat były dla mnie najlepszymi przyjaciółkami. Jedną z nich poznałam na pewnym szkolnym wydarzeniu, a drugą innego dnia (znała wcześniej tą pierwszą).
Nasze drogi rozeszły się, ponieważ z czasem ich osobowość (szczególnie tej drugiej, nie z wydarzenia) bardzo się zmieniła. Tak jak na początku miałyśmy mnóstwo wspólnych tematów, niemal codziennie miałyśmy kontakt, potem zauważyłam, że jestem dla nich jakimś ciężarem. Nagle wydarzyła się przerwa w naszym internetowym kontakcie (jakoś 2-3 lata po skończeniu szkoły), myślałam, że coś się stało, że mi nie odpowiadają. Nie wiedziałam, co się dzieje i próbowałam się skontaktować nadal. W końcu, chyba po tygodniu albo dwóch dostałam wreszcie wiadomość od drugiej z nich, z wpisem również od pierwszej - powiadamiały mnie, że nie chcą już ze mną mieć kontaktu. W tamtym czasie było to dla mnie bardzo bolesne, ale z czasem uświadomiłam sobie, że tak było lepiej. Już nie pasowaliśmy do siebie, ponadto druga z nich z czasem zaczęła jakoś podśmiewać się z pewnych rzeczy na mój temat, o których wcześniej wiedziała i akceptowała je :<

Miałam też, może nie tak bliską przyjaciółkę, ale dobrą znajomą ze studiów. Nie była z mojego miasta. Nasz kontakt po prostu rozpłynął się w czasie, po studiach w sumie nie było kontaktu. Tak wyszło, choć nie miałyśmy konfliktu. Ostatni raz, kiedy z ciekawości chciałam zobaczyć jej profil wydawało mi się, że przeszła na islam.

W liceum była jedna dziewczyna w klasie, z którą nawiązałam bliski kontakt, lecz nie trwał długo. Dziewczyna miała dużo problemów osobistych i nie winię jej za to, ale równocześnie okazała się być toksyczna dla innych. Odmawiała wszelkiej pomocy, natomiast mnie zawsze chciała obrzucać traumami. Koniec końców zmieniła szkołę po powtarzaniu klasy, później jej nie widziałam. Była też jedna koleżanka jej i mnie, bez ekstremalnych problemów, ale z czasem zrobiła się dziwna. Zerwałam z nią kontakt, ponieważ bardzo była po stronie tej pierwszej i nie widziała jej złego zachowania. Po dłuższym czasie wysłała mi wiadomość, że rzekomo została oklamana przez tą problematyczną i chciałaby odnowić ze mną kontakt. Nigdy jej na to nie odpisałam. Zauważyłam, że w tym samym czasie i długo później, może nawet do dziś, wciąż utrzymywała kontakt z tą, która ją rzekomo zawiodła. Nie wyglądało to wiarygodnie.
Arcticc
RoyalBaby
Posty: 25
Rejestracja: czw cze 24, 2021 7:44 pm

Post autor: Arcticc »

Obgadywanie i rozpuszczanie plotek na mój temat.
Awatar użytkownika
Pamieculotna
BlondDoczep
Posty: 126
Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am

Post autor: Pamieculotna »

ritor pisze: czw sie 01, 2024 3:26 pm Jestem ciekawa waszych doświadczeń. Co sie wydarzyło, że przestałyście się przyjaźnić z przyjaciółką/przyjaciółkami? To była jedna sytuacja przelewającą czarę goryczy czy jednak ta sytuacja gdzieś w was dojrzewała? Nie ukrywam, że w moim życiu to świeża kwestią i szukam wsparcia poprzez słuchanie, że inni mieli podobnie 😅
Zakończyłam kilka przyjaźni.
Czesciowo wygasly one naturalnie jako wynik znajdowania sie na roznych etapach życia. Dwa razy podjelam decyzje swiadomie.
Najczesciej czułam po prostu, że to już jest zmuszanie się do spotkań i ich planowania, zamiast naturalnej chęci obcowania z drugim człowiekiem, dzielenia przezyc, rozmow, śmiechów.

Miałam grupę przyjaciółek ze studiów, ktora skladala sie z dwoch par. Ja i Magda oraz Kasia i Ola. Odsunęłam sie od dwóch, bo podczas nieobecności Magdy było obgadywanie, przytyki. Nie lubię fałszu, dla mnie przyjaźń to tak komfortowa przestrzeń, że niezaleznie czy widzimy sie we dwiez we 3 czy w pelnym skladzie, zawsze trzymamy sie razem, jako calosc, ekipa, wszystkie za jedną, bez podziałów. Traktuje innych tak, jak sama chcialabym być taktowana, nie miglam zniesc nabijania sie z Magdy, dlatego odcielam sie z dnia na dzien (od Olki i Kaśki). Dopoki byly to zarty, czasem ciete, ale w pelnym gronie, gdy kazdy mial mozliwosc sie "odgryźć", wiadomo, w granicach kiltury i rozsadku, to ok. Ale jak poszly rozne teksty odn. Magdy, ktorych sama nie chcialabym byc bohaterem podczas mojej nieobecnosci, to slabo. Nie tak widzę przyjaźń. Niczego nie żałuję, choć łączyło nas wiele wspólnych chwil, wspomnien, wydarzeń.

Miałam też jednego przyjaciela, ale zakończenie znajomości musiało nastąpić naturalnie, bo nie wyobrażam sobie przyjaźnić się z kims, kto wyznał mi miłość. Od tamtej pory nie wierze w przyjaźń damsko-meska. Zawsze ktoś jest pokrzywdzony.
Awatar użytkownika
Magawaga
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: śr lut 26, 2025 11:23 am

Post autor: Magawaga »

Moje wszystkie znajomości i przyjaźń skończyła się w
Momencie gdy kobiety urodziły dzieci . Sama lubię dzieci ale u moich koleżanek to była PRzesada to tego stopnia że ich partnerowie sie z nimi rozstali . Wszędzie brały dzieci . Do fryzjera ( mimo że babcia mogła zostać ale bezpieczniej się czują jak jest dziecko przy niej ) do kawiarni . Każde wyjście było z dzieckiem albo dziećmi . I wybieranie kawiarni tylko gdzie jest super kącik zabaw . Każda rozmowa przerywana przez zwracanie uwagi dziecku albo inne dziecko się wtrącało ( 9 letnia córka ) i mówiła jak ona widzi pewne tematy .. rozstań itd . No szala się przebrała gdy zadzwoniłam do dawnej przyjaciolki a w tle jej córka „ ciocia ty już miałaś tyle wujków … zdecyduj się . ( na magrinesie mam 36 lat i mam 4 chłopaka to nie jest chyba jakiś duży przebieg ) więc po tej akcji nie mam przyjaciółek , znajomych . Ludzie się zmieniają .. czasem też wariują .. nic na siłę .💪
PEONIA
Forma życia
Posty: 3623
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Magawaga pisze: pn gru 22, 2025 10:42 pm No szala się przebrała gdy zadzwoniłam do dawnej przyjaciolki a w tle jej córka „ ciocia ty już miałaś tyle wujków … zdecyduj się . ( na magrinesie mam 36 lat i mam 4 chłopaka to nie jest chyba jakiś duży przebieg)
Wiesz, co jest najgorsze? Ta mała to na bank usłyszała od Twojej przyjaciółki jak z kimś rozmawiała na Twój temat.....i powtórzyła
Awatar użytkownika
Magawaga
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: śr lut 26, 2025 11:23 am

Post autor: Magawaga »

Myślę że tak było .. najgorsze jest to że Aneta dalej jest przekonana że dobrze zrobiła i robi ( rozmawiając przy córce / córkach na tematy dorosłych) bo jak uważa „ moje dziewczyny są bardzo dojrzałe a po 2 ja jestem samotna matka i one zawsze są przy mnie . Jeśli tego nie akceptujesz nie będziemy utrzymywać kontaktu „
Dodam że ma 36 lat 🙈
Czarownicezpracy
Ciastko
Posty: 5
Rejestracja: czw sie 15, 2024 9:08 am

Post autor: Czarownicezpracy »

Ludzie się zmieniają, poznają inne osoby i dlatego te przyjaźnie się rozpadają. Ja miałam przyjaciółki, ale się dowiedziałam kiedyś, że dla nich byłam koleżanka a nie przyjaciółką. Bardzo się chciałam im przypodobać i się do nich upodobnić. Teraz szczerze tego żałuję bo bym była w innym miejscu. Całe szczęście inne dziewczyny które olalam są dla mnie wyrozumiałe i przyjemny mnie po wielu latach spowrotem... Mam też partnera z którym mieszkam i jakoś się to kręci. Ale żałoba jest. Ogólnie wiele mam żalu do swojej przeszłości.
mariaow
ZdalnaFanka
Posty: 487
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Magawaga pisze: pn gru 22, 2025 10:42 pm Moje wszystkie znajomości i przyjaźń skończyła się w
Momencie gdy kobiety urodziły dzieci . Sama lubię dzieci ale u moich koleżanek to była PRzesada to tego stopnia że ich partnerowie sie z nimi rozstali . Wszędzie brały dzieci . Do fryzjera ( mimo że babcia mogła zostać ale bezpieczniej się czują jak jest dziecko przy niej ) do kawiarni . Każde wyjście było z dzieckiem albo dziećmi . I wybieranie kawiarni tylko gdzie jest super kącik zabaw . Każda rozmowa przerywana przez zwracanie uwagi dziecku albo inne dziecko się wtrącało ( 9 letnia córka ) i mówiła jak ona widzi pewne tematy .. rozstań itd . No szala się przebrała gdy zadzwoniłam do dawnej przyjaciolki a w tle jej córka „ ciocia ty już miałaś tyle wujków … zdecyduj się . ( na magrinesie mam 36 lat i mam 4 chłopaka to nie jest chyba jakiś duży przebieg ) więc po tej akcji nie mam przyjaciółek , znajomych . Ludzie się zmieniają .. czasem też wariują .. nic na siłę .💪
O jezu tak, to branie dzieci wszędzie i tak jak piszesz wybieranie kawiarni pod kątem dzieci, ciągłe przerywanie rozmowy itd. Ja to ogólnie rozumiem, staram się byc wyrozumiała, ale po takich spotkaniach boli mnie głowa i muszę odchorować. U moich koleżanek to tak często wygląda nawet jeśli matka ma męża/partnera, po prostu one wolą brać dziecko ze sobą, lub idą na łatwiznę bo facet robi problemy jak ma zostać ze swoim dzieckiem. Nie rozumiem tego. Czy taka matka nie ma nigdy potrzeby wyjść gdzieś sama? Przecież to jest inna jakość rozmowy.
Awatar użytkownika
Jennifer
Skarpeta Rakieta
Posty: 81
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

mariaow pisze: pt sty 09, 2026 11:59 am O jezu tak, to branie dzieci wszędzie i tak jak piszesz wybieranie kawiarni pod kątem dzieci, ciągłe przerywanie rozmowy itd. Ja to ogólnie rozumiem, staram się byc wyrozumiała, ale po takich spotkaniach boli mnie głowa i muszę odchorować. U moich koleżanek to tak często wygląda nawet jeśli matka ma męża/partnera, po prostu one wolą brać dziecko ze sobą, lub idą na łatwiznę bo facet robi problemy jak ma zostać ze swoim dzieckiem. Nie rozumiem tego. Czy taka matka nie ma nigdy potrzeby wyjść gdzieś sama? Przecież to jest inna jakość rozmowy.
Właśnie w ten sposób powoli rozpadła się moja przyjaźń z jedną osobą. Urodziło się dziecko i o ile jestem w stanie zrozumieć, że są sytuacje, kiedy naprawdę nie masz go z kim zostawić, o tyle ciąganie go ze sobą wszędzie pomimo możliwości opieki jest dla mnie średnio zrozumiałe. Rodzice mojej byłej przyjaciółki i jej i męża mieszkają w tym samym mieście i cała czwórka jest na emeryturze. Nawet będąc na spotkaniu ze mną, zdarzało się, że dzwonili do niej z pytaniem, czy mogą wziąć wnuka na weekend i zawsze odmawiała. Hitem było, kiedy organizowałam urodziny i była mocno zdziwiona, kiedy okazało sie, że na imprezę zaproszeni są wyłącznie dorośli (dziecko miało już ponad sześć lat). Bo impreza z alkoholem to faktycznie doskonałe miejsce dla dziecka. Kiedy delikatnie sugerowałam, że taka mini separacja od bąbla dobrze zrobi po pierwsze jej, po drugie dziecku, a po trzecie dziadkom, którzy mogliby spędzić z wnukiem więcej czasu, było oburzenie, że nie mam dzieci, więc nie zrozumiem. Zastanawia mnie, czy do matury będzie tak je ciągać na wszystkie spotkania ze znajomymi i wizyty u fryzjera/kosmetyczki.
i am a god
Pampuszek
WhiteParty
Posty: 1095
Rejestracja: sob paź 09, 2021 1:27 pm

Post autor: Pampuszek »

Trafiłam na taki sam egzemplarz, no z tą różnicą, że idąc do fryzjera czy na paznokcie nie ma problemu z zostawieniem córki z mężem czy dziadkami. Z kolei zawsze jak mamy się spotkać tak we dwie, to zabiera córkę i oczywiście najważniejsze, żeby był kącik dla dzieci w knajpce, a jak plener to obowiązkowo w okolicy placu zabaw i cukierni. Same spotkania wyglądają tak, że nie potrafi się skupić na rozmowie, bo a to dopytuje się dziecka czy nie chce pić/jeść, a to je zagaduje podczas zabawy albo animuje, żeby broń Boże same sobą się nie zajęło- coraz częściej się łapię na tym, że te spotkania to straszna strata czasu dla mnie, bo przez załóżmy 3h nie pociągniemy dłużej żadnego tematu, często muszę powtarzać pytania czy odpowiedzi, bo mnie nie słucha- w moim odczuciu to czuję się tam jak na doczepkę, w sensie wymyśliła sobie wypad na plac zabaw z córkę i przy okazji chce zaliczyć spotkanie ze mną, co z tego, że praktycznie na nim nie rozmawiamy. Kiedyś mi tłumaczyła, że córka jest żywa i nie lubi siedzieć w domu, poza tym musi się "socjalizować", więc to normalne, że praktycznie zawsze jej towarzyszy. Po kilku takich spotkaniach dostaję dreszczy jak dzwoni i pyta czy jestem w domu, bo będą w okolicy 😅