Nowe mieszkanie się nie podoba
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryNowe mieszkanie się nie podoba
Czy ktos z was mial taka smutna sytuacje, ze kupil mieszkanie ktore wam sie podobalo, a po zamiweszkaniu okazalo sie, ze wprowadza was w depresje z powodu wad
? Jak sobie z tym poradziliscie, sprzedaliscie szybko, daliscie sobie czas? Chetnie poczytam wasze historie.. u mnie: halas z ulicy, duze okna z ktorych czuc powiewy, wystawa polnocno-wschodnia, cienkie sciany ( ale kulturalni sasiedzi)..
- elZippa1998
- Szarlotta
- Posty: 431
- Rejestracja: śr lut 12, 2025 4:07 pm
Bardzo dużo osób tak ma, serio. Zakup mieszkania to mega emocje, a potem wjeżdża rzeczywistość 24/7. U mnie na początku jak wynajmowałem mieszkanie też był zjazd (hałas + sąsiedzi + ‘czemu ja to zrobiłem’), ale po kilku miesiącach część rzeczy ogarnąłem, do reszty mózg się przyzwyczaił. Dałem sobie rok zanim podjąłem decyzje. Czasem to nie mieszkanie jest złe, tylko adaptacja jest brutalna.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1793
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
U mnie wielkosc (na większe nie bylo nas stac) i widok z okna (deweloper zmienił plany i wcisnął wyzszy budynek niz pierwornie zakładał). Zmieniłam na większe z widokiem, poprzednie zostało awaryjnie. Oczywiście niestety nie było nas stac na zakup nowego od razu, więc przez kilka lat staralismy się urządzić tak, żeby było nam dobrze i jakoś wytrzymać.
Odnośnie okien - może nie są wyregulowane lub lufciki zbyt otwarte na zimę? Ekspozycja - czy przeszkadza ci północ? Moim zdaniem calkiem dobrze jest, gdy czesc pomieszczen wychodzi własnie na wschod lub polnoc. Wczesniej mialam wszystko na poludnie i latem bylo strasznie.
Odnośnie okien - może nie są wyregulowane lub lufciki zbyt otwarte na zimę? Ekspozycja - czy przeszkadza ci północ? Moim zdaniem calkiem dobrze jest, gdy czesc pomieszczen wychodzi własnie na wschod lub polnoc. Wczesniej mialam wszystko na poludnie i latem bylo strasznie.
Ja łapie się na tym, że nie czuję się zbyt komfortowo w moim mieszkaniu
cienkie ściany z pustaka, słychać każde kichnięcie u sąsiadów… najbardziej nie lubię mojej sypialni, mam problem ze spaniem, słychać wszystko naokoło i z góry… 
W tym wątku jest kilka takich historii, m.in. moja:ghama pisze: ↑wt sty 27, 2026 11:16 am Czy ktos z was mial taka smutna sytuacje, ze kupil mieszkanie ktore wam sie podobalo, a po zamiweszkaniu okazalo sie, ze wprowadza was w depresje z powodu wad? Jak sobie z tym poradziliscie, sprzedaliscie szybko, daliscie sobie czas? Chetnie poczytam wasze historie.. u mnie: halas z ulicy, duze okna z ktorych czuc powiewy, wystawa polnocno-wschodnia, cienkie sciany ( ale kulturalni sasiedzi)..
viewtopic.php?t=8129
-
Sidididididfi
- RoyalBaby
- Posty: 27
- Rejestracja: śr maja 28, 2025 10:01 pm
Ja lubię swoje mieszkanie, ale czasem mam poczucie przeinwestowania względem efektu. Kupiłam dwa lata temu jako pierwsze mieszkanie 62 m kw. w wielkiej płycie (czteropiętrowcu) w bardzo dobrej lokalizacji 10 minut tramwajem do ścisłego centrum mojego miasta. Zielona okolica, niegłupia spółdzielnia prężnie odnawiająca bloki, piękne nasadzenia. Mieszkanie było do pełnego remontu, więc mimo, że w zakupie było niedrogie wsadziłam w nie kupę kasy, a nadal mam wrażenie, że nie jest skończone, że brakuje mu charakteru. Do tego fuckupy wykonawców, blat kuchenny, który totalnie mi się nie podoba i inne takie pierdoły, które widzę tylko ja. Z drugiej strony podobno na pierwszym mieszkaniu człowiek uczy się najwięcej – planuję zmienić na większe za jakieś 6-7 lat i już teraz czuję, że będę wielokrotnie mądrzejsza.