O Jezu, co za cringe. Właśnie ostatnio nad tym się zastanawiałam i proszę, ktoś porusza podobny temat. Mnie to wkurza i zauważyłam, że to zwłaszcza kobiety uwieeeelbiaja gadać i się uzewnętrzniać wręcz do granic - czasem po prostu wszystko muszą powiedzieć, nie zostawiając naprawdę nic do ukrycia i to jest fatalne.julygirl pisze: ↑pn sie 24, 2026 11:53 am Kobiety często ośmieszaja swoich mężczyzn. Jeszcze rozumiem - opowiedziec śmieszna anegdotke przy bliskich, ale wrzucać to na tiktoka? Poniżej jeden z przykładów, ale najczęściej powtarzające sie to: moj chlop kupic cukinię zamiast ogórka Haha bo on tak nie ogarnia, a ubral dziecko w piżamkę na wyjście, nie umie włączyć pralki itd. Jest tego multum. Oczywiście w odpowiedzi na nieprzychylne komentarze słyszymy, ze TO TYLKO ZART NIE OCENIAJ MOJEGO ZWIAZKU PO KILKU SENKUNDOWYM TIKTOKU!! xd może mam kija wale niezaleznie od płci takie ośmieszenie kogos blublicznie (szczegolnie najbliższą osobe) jest po prostu słabe.
Też uwazam, ze czasem kobietom szczególnie po urodzeniu dziecka najzwyczajniej w świecie odbija. I to w sm, sharenting to już w ogóle powinien byc zakazany, tworzenie konta "mamusia lucynki" itd. Też polecam zapoznać sie z zjawiskiem "boy mum" to jest dopiero odklejenie, ale nie chce sie az tak rozpisywać (polecam kasie babis na yt ma zapis z omawiania tego zjawiska). I w życiu codziennym Też to zauważam. Wiele kobiet juz na etapie znalezienie partnera potrafi zaniedbać przyjaźnie, a co dopiero jak sie urodzi dziecko. A potem narzekanie. Mam inne podejście moze dlatego, ze w mojej rodzinie dorosle kobiety, które maja juz dorosle dzieci to nadal widze i cale życie widzialam, ze one utrzymują bliskie kontakty z przyjaciółkami jeszcze ze szkoły. Czyli taka przyjaźń przetrwała dekady. Niestety, ale w dorosłym zyciu, aby utrzymac bliskie relacje to potrzebne jest zaangażowanie z obu stron. Jakoś mezczyzni rzadziej maja z tym problem, nadal potrafią porozmawiac o zainteresowaniach z kolegami, nie robia cyrku w sm, nie ma kont "tatuś mareczka" xD nie nagrywają tiktokow ze jak ida z wózkiem do sklepu to trzeba im ustąpić w kolejce. Oczywiście chodzi mi o zaangażowanych normalnych ojców.
Oczywiście to wszystko jest oparte jedynie na moich subiektywnych obserwacjach i analizie ludzi którymi sie otaczam i bańce tiktokowo sm w ktora mnie wrzucil algorytm xd
Mnie np. zapienia ta idea pogaduszek w damskim gronie, w którym nadaje się na facetów i jaaaasne, że można ponarzekać, że np. mój facet nie cierpi sprzatać albo naturalnie podzielić się jakimiś wątpliwościami natury uczuciowej i...i to by było na tyle. A ja mam często ciary żenady jak słyszę od koleżanek albo znajomych jakieś szczegóły dotyczące życia intymnego i seksualnego z ich partnerami i to jeszcze czasem opowiadane w tonie "heheszkow". Wymiksowalam się też z miejsc w Internecie, gdzie kobiety właśnie dzieliły się najdrobniejszymi elementami ich życia z partnerem, bo jak to czytałam, to zenadometr wybijał mi ponad skalę. Ludzie, serio? No kurczę...Ja wychodzę z takiego założenia, że jak swojego partnera kocham i szanuję, to zachowanie prywatności w związku jest nadrzędnym punktem, dlatego nie dzielę się szczegółami życia intymnego z koleżankami i to właśnie z szacunku wynika. Tym bardziej kiedy dotyczy to spraw, które mogą być krępujące, wstydliwe, itd. No kurde nie ośmieszam swojego partnera i tyle, a sprawy tego typu naturalnie staram się rozwiązywać między nami. Wiecie, czasem się nie dziwię, że faceci jasno stawiają sprawy i samym spojrzeniem potrafią dać do zrozumienia, co sądzą o różnych pogaduchach w damskim gronie i dla mnie to jest ok, że niebezpośrednio dadzą do zrozumienia czego sobie nie życzą, bo kobiety często... naprawdę mają długi język i koszmarną potrzebę mówienia absolutnie o wszystkim, bez cienia żenady (!) Nie wiem z czego to się bierze, z dziećmi mają podobnie, ale to do pewnego stopnia (tylko do pewnego) można jakoś tam zrozumieć. Ciekawe, bo mam wrażenie, że w podobnych sprawach mężczyzni są mniej rozmowni i wylewni. No i ja już całkowicie sobie odpuszczam klimaty damskich spędów, bo ten klimat maksymalnego rozgadania oraz luzactwa i heheszkow z przywar i defektów partnerów po prostu mnie żenuje, a już cringem jest dla mnie podjudzanie, że weź też powiedz jakie śmieszne wady ma twój X i co glupiego robi np. w sypialni, a jak nie powiesz, to oczywiście jesteś drętwa. No nie, to nie o drętwotę chodzi, serio. Z resztą...co mi tam, mogę sobie nawet być staroświecka pod tym względem i mi z tym dobrze. I życzyłabym sobie aby takich kobiet było więcej.