Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
[email protected]
Channelka
Posty: 37
Rejestracja: śr kwie 01, 2026 8:57 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: [email protected] »

Moje zatem powiedzieć że znam mniej lub bardziej wiele fajnych rodzin, gdzie brakuje pieniędzy, rodzina jest normalna, a dzieci zaopiekowane.
No ale nie patrzysz, jak te dzieci będą funkcjonowały w szerszym kontekście społecznym, wychodzisz z założenia że to bare minimum i że nie biją w dzisiejszym świecie wystarczy. Ot trochę dobrej woli a resztę jak dzieciak chce osiągnąć to tylko siła własnej woli, sam się musi postarać i „zaryzykować”. Tak to nie działa.

Ktoś wspomniał o pracy zdalnej, no ja pracuję w takiej branży która się tym zajmuje - praca zdalna jest na wymarciu i wszyscy chcą ją konsekwentnie uje…c, idą za tym różne pop-prawicowe przekonania i straszaki odnośnie technologii i przyszłości, brak wyobraźni. Rasowa prace zdalną z zadupia możesz robić albo jako przysłowiowy Hindus nie licząc na awans na ryjącym mózg stanowisku albo jako ceniony specjalista. Ale w sumie to najlepiej abyś i tak mieszkał blisko Warszawy albo w niej. Albo NFZ -NFZ ma w poważaniu kwestie takie jak estetyka, więc może wyleczy cię z jakiejś choroby, ale nie zbudujesz z NFZ statusu ani nie wyleczy cię z deformacji, krzywizny zgryzu. To jest wszystko takie gadanie, które uspokaja gadających.

Z tymi wycieczkami to trzeba oczywiście konsekwentnie, jeden wyjazd nie wystarczy. Ktoś raczej biedny do mnie kiedyś, że on to nie rozumie, po co oni się obnoszą tym jeżdżeniem za granicę, jak to teraz takie tanie, każdy może jeździć (oczywiście ta osoba nie i jej dzieci też nie, bo „nie potrzebuje”). To co ci ludzie chcą udowodnić, że są wyjątkowi. No to tłumaczę. Że nie chcą udowadniać wyjątkowości i bycia ponad innymi, tylko że utrzymanie takiego stylu życia daje im właśnie poczucie wspólnoty z resztą klasy średniej.
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3979
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Oakoak pisze: czw kwie 02, 2026 3:31 pm Zupełnie się nie zgadzam.
Nie ma ludzi “szczęściarzy bo wyszli z biedy”. Co to znaczy że mieli szczęście ? Nawet jeśli żyjąc w biedzie pewnego dnia wstaniesz rano i założysz że wyjdziesz z biedy, to tylko twoje założenie, za którym muszą iść świadome działania, nie szczęście.
Jako osoba, która też kiedyś wierzyła, że wszytsko zależy od nas i żyły sobie wypruła by awansować społecznie i po drugie, ze względu na okoliczności zawodowe rozmawiałam z wieloma ludźmi sukcesu i każdy Ci powie jedno i to samo - szczęście jest potrzebne i ważne. Tam gdzie są sami piękni, zdolni, pracowici i ambitni Twoja praca i bycie zdolnym to za mało. Bardzo dużo zależy gdzie się znajdziesz w jakim czasie, na kogo trafisz itp.
xoseraphina
Samarka
Posty: 693
Rejestracja: pn maja 01, 2023 11:15 pm

Post autor: xoseraphina »

PEONIA pisze: czw kwie 02, 2026 6:15 pm Jako osoba, która też kiedyś wierzyła, że wszytsko zależy od nas i żyły sobie wypruła by awansować społecznie i po drugie, ze względu na okoliczności zawodowe rozmawiałam z wieloma ludźmi sukcesu i każdy Ci powie jedno i to samo - szczęście jest potrzebne i ważne. Tam gdzie są sami piękni, zdolni, pracowici i ambitni Twoja praca i bycie zdolnym to za mało. Bardzo dużo zależy gdzie się znajdziesz w jakim czasie, na kogo trafisz itp.
Dokładnie! Wysiłek jest konieczny, ale niewystarczający. Zwiększa on szanse na awans społeczny, ale nie gwarantuje wyniku. Na to składają się również okoliczności, w których się znajdziemy. To nie jest tak, że wszystko zależy w 100% od nas. Można czegoś bardzo chcieć i próbować, ale odbijać się od ściany, bo trafiamy na bariery, na które nie mamy wpływu - brak kontaktów, ograniczone możliwości w danym środowisku, zły moment czy zwykły brak szczęścia do ludzi i okazji. I to nie przekreśla wartości pracy, tylko pokazuje, że sama determinacja nie zawsze wystarcza, jeśli nie idą za nią sprzyjające okoliczności.
[email protected]
Channelka
Posty: 37
Rejestracja: śr kwie 01, 2026 8:57 pm

Post autor: [email protected] »

PEONIA pisze: czw kwie 02, 2026 6:15 pm Jako osoba, która też kiedyś wierzyła, że wszytsko zależy od nas i żyły sobie wypruła by awansować społecznie i po drugie, ze względu na okoliczności zawodowe rozmawiałam z wieloma ludźmi sukcesu i każdy Ci powie jedno i to samo - szczęście jest potrzebne i ważne. Tam gdzie są sami piękni, zdolni, pracowici i ambitni Twoja praca i bycie zdolnym to za mało. Bardzo dużo zależy gdzie się znajdziesz w jakim czasie, na kogo trafisz itp.
Plus jak jak popatrzę po ludziach co zrobili kariery np lekarskie czy naukowe nawet z tej middle class, mniejszej czy większej, to to nigdy nie jest tak, że rodzice sobie siedzieli i bimbali w tym czasie, czekając aż ich cud się magicznie zmieni w geniusza, tak jak to niestety bywa w biedniejszych rodzinach, które nie ogarniają mechanizmów. Ilu ojców już nie żyje a wcale nie byli starzy tacy bo np typ nie wytrzymał, dostal zawału ze stresu, zapił się albo gorzej, przerosło go (np. kredyty na mieszkania dzieciom, wnukom) i ze sobą skończył. Albo ojciec który całe życie był na szanowanym stanowisku a na emeryturze zasuwa jako ciec na milion etatów żeby syn mógł uczyć się za granicą w spokoju. Tak jak wcześniej pisałam, matka gania na dodatkowe lekcje, ogarnia i podtrzymuje kontakty z innymi, żeby młody nie wypadł z obiegu. Jaki to jest przypał być z rodziny wtedy, która ma dzieciaka gdzieś. Zwłaszcza że otoczenie to wyłapuje.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

anka202000 pisze: śr kwie 01, 2026 11:38 pm Bardzo często słyszę komentarz, że chyba wygodnie i fajnie się nie pracuje tylko siedzi z dzieckiem w domu 😂😂
I mam ochotę gryźć, kopać itd…
To nie jest niestety mój świadomy wybór. Mimo tego, że chodzi do przedszkola to choruje tak często, że nie ma opcji żebym wróciła do pracy. Niestety nie mamy nikogo innego do pomocy typu babcie czy coś.
Dziecko ma ojca ktory również moze isc na l4 na dziecko wiec możesz isc do pracy. Nie bedziesz ciągle na l4 bo ojciec dziecka tez moze sie nim zaopiekować. Nie masz do pomocy babci ale jest masa nawet studentek ktore moga przyjść jako niania wiec naprawde mozna wiec no jest to twój świadomy wybor
I tak wygodniej jest byc z dzieckiem w domu niz zapierdalać w pracy
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
MoetGlass
Posty: 250
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Uważam, że kino jest super pomysłem na pierwszą randkę. Wiem, że to niepopularna opinia bo przeważnie spotykam się ze zdaniem, że to najgorsze możliwe miejsce XDD. Mi już sam wybór filmu pokazuje, czy druga osoba liczy się z moim zdaniem i czy potrafi pójść na kompromis, a dodatkowo to, na jaki gatunek stawia, daje mi jakiś wgląd w jej wrażliwość i osobowość. Do tego wspólne obejrzenie filmu daje gotowy temat do rozmowy, dzięki któremu można uniknąć drętwej ciszy i można płynnie przejść od analizy zachowań bohaterów do życiowych tematów oraz osobistych wartości (i tak można rozmawiać o tym bez obejrzenia filmu ale jest to po prostu fajne ułatwienie). I oczywiście rozumiem, że dla kogoś mogą być o wiele lepsze miejsca na randkę ale dla osoby, która nie jest social butterfly i kocha oglądać filmy kino może być dobrym sposobem na przełamanie pierwszych lodów
anka202000
Mokra Włoszka
Posty: 57
Rejestracja: pt mar 15, 2024 5:01 pm

Post autor: anka202000 »

123wiosna123 pisze: czw kwie 02, 2026 6:56 pm Dziecko ma ojca ktory również moze isc na l4 na dziecko wiec możesz isc do pracy. Nie bedziesz ciągle na l4 bo ojciec dziecka tez moze sie nim zaopiekować. Nie masz do pomocy babci ale jest masa nawet studentek ktore moga przyjść jako niania wiec naprawde mozna wiec no jest to twój świadomy wybor
I tak wygodniej jest byc z dzieckiem w domu niz zapierdalać w pracy

Nie wiesz co mówisz. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak bardzo chciałabym iść do pracy, nie nie jest mi wygodnie robiąc codziennie jedno i to samo. To, że jestem w domu nie znaczy, że leżę i pachnę. Fakt ma tatę, jednak u nas niestety jest to mało opłacalne jeśli mąż by zostawał w domu, ponieważ ma własną działalność i zarabia za to co zrobi, i nie oszukujmy się zarobi dużo więcej niż ja biorąc pod uwagę potrzeby typu budowa domu.
Gdy dziecko miało 1.5 roku wróciłam do pracy na pół etatu, z dzieckiem została moja mama. To było coś cudownego trochę się wyrwać. Jednak na ten moment stan zdrowia jej nie pozwoli biegać za bardzo aktywnym 3 latkiem.
Na koszty niani w moich okolicach braknie mojej pensji i wszelkich dodatków typu 800 plus.
A dodatkowo nie wyobrażam sobie sytuacji zostawienia dziecka, które jest chore a dodatkowo ma bardzo mocne ataki astmy z obca osoba.
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2718
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

[email protected] pisze: czw kwie 02, 2026 6:33 pm Plus jak jak popatrzę po ludziach co zrobili kariery np lekarskie czy naukowe nawet z tej middle class, mniejszej czy większej, to to nigdy nie jest tak, że rodzice sobie siedzieli i bimbali w tym czasie, czekając aż ich cud się magicznie zmieni w geniusza, tak jak to niestety bywa w biedniejszych rodzinach, które nie ogarniają mechanizmów. Ilu ojców już nie żyje a wcale nie byli starzy tacy bo np typ nie wytrzymał, dostal zawału ze stresu, zapił się albo gorzej, przerosło go (np. kredyty na mieszkania dzieciom, wnukom) i ze sobą skończył. Albo ojciec który całe życie był na szanowanym stanowisku a na emeryturze zasuwa jako ciec na milion etatów żeby syn mógł uczyć się za granicą w spokoju. Tak jak wcześniej pisałam, matka gania na dodatkowe lekcje, ogarnia i podtrzymuje kontakty z innymi, żeby młody nie wypadł z obiegu. Jaki to jest przypał być z rodziny wtedy, która ma dzieciaka gdzieś. Zwłaszcza że otoczenie to wyłapuje.
Jeszcze bym dodała, że jest ogromny przeskok być nawet takim średniakiem w małym mieście, vs pojechać sobie na studia do Warszawy i tam zobaczyć, co mają ludzie i jakie możliwości miały te dzieci, z którymi staniesz teraz w szranki o swoją przyszłość, o studia, o pracę. Ja jestem z biedy i z mojej perspektywy bogata osoba to była koleżanka, której mama pracowała jako kierowniczka placówki pocztowej, a tata był taksówkarzem. Myśmy z moją psiapsi marzyły, żeby mieć takie zabawki jak ona. Żeby też pojechać na kajaki z rodzicami tak jak ona. Żeby mieć sandały firmy Adidas takie na rzepa. A potem wyjeżdżasz i nagle ta koleżanka z sandałami Adidasa na rzepa w porównaniu do lasek z twojej uczelni to jest w sumie biedna, więc kim ty jesteś? Oj, pamiętam to wciąż i do dziś nie wiem jak to przetrwałam, poza tym że robiłam mnóstwo głupot, żeby się wpasować, np. chodziłam po zajęciach do kawiarni z koleżankami i wydawałam ostatnie pieniądze na kawę i ciastko albo kupowałam podkład za 150 zł w trakcie cotygodniowego łażenia po drogerii, a potem nie miałam co żreć. B) W pierwszej korpo pracy podbił do mnie 40-letni chłop z wyższym stanowiskiem i powiedział, że on by mnie nie zatrudnił, bo jestem wizytówką firmy jako recepcjonistka, a wyglądam tandetnie i biednie w trampkach i widać, że moja koszula jest tania. Płakałam całą drogę do domu. No będę bronić tego tematu, bo sama pamiętam jak było, a i tak uważam, ze ja tak źle nie miałam, znam osoby w dużo gorszej sytuacji. Nie uważam też, że mi się udało wskoczyć na dobre zarobki, bo pracowałam ciężej niż inni. Nawet przeciwnie, uważam, że jestem leniwa. Miałam mnóstwo szczęścia i wsparcia ze strony osób z koneksjami, które poznawałam po drodze. Nie ma żadnej równości i żadnej sprawiedliwości społecznej. Niektórzy ludzie owszem są kowalami swojego losu, tylko nie mają kowadła, pieca ani umiejętności. Wiele biednych osób ma w głowie beton, że nie ma co próbować, bo i tak im się nie uda. Brakuje im pewności siebie, bo ciężko mieć pewność siebie będąc od dziecka na samym dole drabiny.
ballerinacappuccina
Skarpeta Rakieta
Posty: 86
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

anka202000 pisze: czw kwie 02, 2026 10:05 pm Nie wiesz co mówisz. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak bardzo chciałabym iść do pracy, nie nie jest mi wygodnie robiąc codziennie jedno i to samo. To, że jestem w domu nie znaczy, że leżę i pachnę. Fakt ma tatę, jednak u nas niestety jest to mało opłacalne jeśli mąż by zostawał w domu, ponieważ ma własną działalność i zarabia za to co zrobi, i nie oszukujmy się zarobi dużo więcej niż ja biorąc pod uwagę potrzeby typu budowa domu.
Gdy dziecko miało 1.5 roku wróciłam do pracy na pół etatu, z dzieckiem została moja mama. To było coś cudownego trochę się wyrwać. Jednak na ten moment stan zdrowia jej nie pozwoli biegać za bardzo aktywnym 3 latkiem.
Na koszty niani w moich okolicach braknie mojej pensji i wszelkich dodatków typu 800 plus.
A dodatkowo nie wyobrażam sobie sytuacji zostawienia dziecka, które jest chore a dodatkowo ma bardzo mocne ataki astmy z obca osoba.
Piszesz, że twoje dziecko ciągle choruje (o ile dobrze wywnioskowałam z powodu astmy), a jednocześnie twoja mama nie może za nim biegać, bo jest bardzo aktywny. To chyba nie jest zbyt mocno chory, skoro ma siłę na bieganie? xd
fantasmagorie
Gacie z oceanu
Posty: 43
Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm

Post autor: fantasmagorie »

ballerinacappuccina pisze: czw kwie 02, 2026 10:20 pm Piszesz, że twoje dziecko ciągle choruje (o ile dobrze wywnioskowałam z powodu astmy), a jednocześnie twoja mama nie może za nim biegać, bo jest bardzo aktywny. To chyba nie jest zbyt mocno chory, skoro ma siłę na bieganie? xd
No, ale przyłapałaś Autorkę. Naprawdę.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

anka202000 pisze: czw kwie 02, 2026 10:05 pm Nie wiesz co mówisz. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak bardzo chciałabym iść do pracy, nie nie jest mi wygodnie robiąc codziennie jedno i to samo. To, że jestem w domu nie znaczy, że leżę i pachnę. Fakt ma tatę, jednak u nas niestety jest to mało opłacalne jeśli mąż by zostawał w domu, ponieważ ma własną działalność i zarabia za to co zrobi, i nie oszukujmy się zarobi dużo więcej niż ja biorąc pod uwagę potrzeby typu budowa domu.
Gdy dziecko miało 1.5 roku wróciłam do pracy na pół etatu, z dzieckiem została moja mama. To było coś cudownego trochę się wyrwać. Jednak na ten moment stan zdrowia jej nie pozwoli biegać za bardzo aktywnym 3 latkiem.
Na koszty niani w moich okolicach braknie mojej pensji i wszelkich dodatków typu 800 plus.
A dodatkowo nie wyobrażam sobie sytuacji zostawienia dziecka, które jest chore a dodatkowo ma bardzo mocne ataki astmy z obca osoba.
Wiec to nie jest tak ze nie możesz iść do pracy tylko to jest twój własny wybor pod pretekstem tego ze mąż ma działalność i sie nie opłaca.
Nikt nie każe niani siedzieć z dzieckiem non stop. Dziecko do przedszkola, niania doraźnie.
Twój wybór i twoja sprawa co robisz. Ludzie maja gorzej chore dzieci i jakos pracują i sobie radzą i dzieciom nic sie nie dzieje. Tylko nie wiem po co dorabiać do tego jakąś ideologię jak to nie mam jak pracować. No masz i to tylko twój wybór ze tego nie robisz. Wymyśliłaś sobie tłumaczenia dlaczego tego nie robisz ktore łatwo obalić zamiast powiedzieć ze no tak ci wygodniej i tyle.
Awatar użytkownika
kiciakociaaa2137
Bagietka z szarlott
Posty: 166
Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm

Post autor: kiciakociaaa2137 »

anka202000 pisze: czw kwie 02, 2026 10:05 pm Nie wiesz co mówisz. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak bardzo chciałabym iść do pracy, nie nie jest mi wygodnie robiąc codziennie jedno i to samo. To, że jestem w domu nie znaczy, że leżę i pachnę. Fakt ma tatę, jednak u nas niestety jest to mało opłacalne jeśli mąż by zostawał w domu, ponieważ ma własną działalność i zarabia za to co zrobi, i nie oszukujmy się zarobi dużo więcej niż ja biorąc pod uwagę potrzeby typu budowa domu.
Gdy dziecko miało 1.5 roku wróciłam do pracy na pół etatu, z dzieckiem została moja mama. To było coś cudownego trochę się wyrwać. Jednak na ten moment stan zdrowia jej nie pozwoli biegać za bardzo aktywnym 3 latkiem.
Na koszty niani w moich okolicach braknie mojej pensji i wszelkich dodatków typu 800 plus.
A dodatkowo nie wyobrażam sobie sytuacji zostawienia dziecka, które jest chore a dodatkowo ma bardzo mocne ataki astmy z obca osoba.
Tak sobie wmawiaj. Piszesz tak, jakby ktoś cie łańcuchem przykuł do kaloryfera. Miałaś wybór i wybrałaś siedzenie w domu i tyle. Uwierz mi, jest wiele kobiet, które mają dużo ciężej chore dzieci niż twoje, chodzą do pracy i nie dorabiają do tego ideologii. Ty po prostu podajesz co raz to nowe wymówki, próbując nas wszystkie oszukać, że chcesz pracować, ale tak naprawdę nie chcesz.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
anka202000
Mokra Włoszka
Posty: 57
Rejestracja: pt mar 15, 2024 5:01 pm

Post autor: anka202000 »

ballerinacappuccina pisze: czw kwie 02, 2026 10:20 pm Piszesz, że twoje dziecko ciągle choruje (o ile dobrze wywnioskowałam z powodu astmy), a jednocześnie twoja mama nie może za nim biegać, bo jest bardzo aktywny. To chyba nie jest zbyt mocno chory, skoro ma siłę na bieganie? xd
No szok, że 3latek nie usiedzi na miejscu a babcia lat 78 za nim nie ubiega 😮🤷‍♀️🤦‍♀️
Elmuszka
Mokra Włoszka
Posty: 60
Rejestracja: ndz kwie 30, 2023 9:08 pm

Post autor: Elmuszka »

A to dziecko z astmą to myślicie że leży w łóżku bez ruchu? Właśnie z powodu astmy? :') B)
Aleksandra_18
Mokra Włoszka
Posty: 62
Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm

Post autor: Aleksandra_18 »

anka202000 pisze: śr kwie 01, 2026 3:48 pm Moja niepopularna opinia…
Uważam, że coś takiego jak dysleksja nie istnieje. Moim zdaniem jest to wymysł rodziców, którzy chcieli żeby ich dzieci miały łatwiej….
Dodatkowo uważam, że jakby ludzie więcej czytali to nie walili by takich błędów ortograficznych.

Jestem jeszcze z epoki gimnazjum i jak sobie przypomnę tych wszystkich „ dyslektyków „ którzy mieli inne sprawdziany albo wydłużony czas na egzaminach to mnie cholera bierze.
Zawsze jak widzę takie komentarze o dysleksji, to myślę o moim dziadku, który przeczytał multum (naprawdę multum - nie znam drugiego tak zapalonego czytelnika i wiem, że te książki naprawdę czyta i je zrozumiał, bo o nich lubi rozmawiać) książek, jest i zawsze był dobry z matematyki i chemii mimo zakończenia edukacji na dość wczesnym etapie, a jednak popełnia błędy ortograficzne, czasem rażące. Według jego wspomnień, jedynki z polskiego z dyktand sypały się garściami, ale w latach 50 czy 60. nikt nie słyszał o dysleksji i dziadek został z etykietką "głąba". A to naprawdę inteligentny, bardzo oczytany człowiek, mimo wieku dalej z bystrym umysłem.
Tak, to dowód anegdotyczny, ale no kurcze dysleksja istniała za czasów dzieciństwa mojego dziadka i dłuuugo wcześniej, tylko każdy miał gdzieś takiego dzieciaka.
Nie twierdzę, że obecnie nie ma cwanych rodziców załatwiających swojemu bąbelkowi lewe opinie/orzeczenia, ale dysleksja jako zaburzenie istnieje i jest to potwierdzone.
chleb_ze_smalcem
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Aleksandra_18 pisze: czw kwie 02, 2026 11:21 pm Zawsze jak widzę takie komentarze o dysleksji, to myślę o moim dziadku, który przeczytał multum (naprawdę multum - nie znam drugiego tak zapalonego czytelnika i wiem, że te książki naprawdę czyta i je zrozumiał, bo o nich lubi rozmawiać) książek, jest i zawsze był dobry z matematyki i chemii mimo zakończenia edukacji na dość wczesnym etapie, a jednak popełnia błędy ortograficzne, czasem rażące. Według jego wspomnień, jedynki z polskiego z dyktand sypały się garściami, ale w latach 50 czy 60. nikt nie słyszał o dysleksji i dziadek został z etykietką "głąba". A to naprawdę inteligentny, bardzo oczytany człowiek, mimo wieku dalej z bystrym umysłem.
Tak, to dowód anegdotyczny, ale no kurcze dysleksja istniała za czasów dzieciństwa mojego dziadka i dłuuugo wcześniej, tylko każdy miał gdzieś takiego dzieciaka.
Nie twierdzę, że obecnie nie ma cwanych rodziców załatwiających swojemu bąbelkowi lewe opinie/orzeczenia, ale dysleksja jako zaburzenie istnieje i jest to potwierdzone.
No to się kłaniam się. Tez rozumiem matme, czytam, co prawda naukowe i specjalistyczne książki ale jednak. Mam dwa magistry i udało mi się obronić doktorat. Zawsze waliłam i walę byki. Co prawda Polski nie jest moim głównym językiem ale w moim pierwszym języku też robię błędy. W matmie robię błędy. Mogę pisać zdanie ręcznie i przestawiać kolejność liter w wyrazie nawet o tym nie wiedząc. Dopiero sprawdzając po literce jestem w stanie to wyłapać. Niektóre litery zapisuje w sposób totalnie wykoślawiony nie wiadomo dlaczego. Część wyrazu napisana normalnie i nagle bazgrol, muszę bardzo uważnie pilnować pisma. Interpunkcję już sobie odpuściłam - nie ogarniam tego w żadnym języku. Miałam korki, ściągi porozklejane po pokoju, tłumaczone sto tysięcy razy - wszystko to jak krew w piach.
Ale przyjdzie taka Anka i stwierdzi, że dysleksja nie istnieje.

Ty, Anka, poczekaj aż ten twój trzy latek pójdzie do szkoły, wtedy zobaczymy czy nie polecisz po przedłużenie czasu dla niego na egzaminach z powodu astmy. Czy astmatykom to można?
chleb_ze_smalcem
LouiBag
Posty: 321
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

lalisa pisze: czw kwie 02, 2026 10:14 pm Jeszcze bym dodała, że jest ogromny przeskok być nawet takim średniakiem w małym mieście, vs pojechać sobie na studia do Warszawy i tam zobaczyć, co mają ludzie i jakie możliwości miały te dzieci, z którymi staniesz teraz w szranki o swoją przyszłość, o studia, o pracę. Ja jestem z biedy i z mojej perspektywy bogata osoba to była koleżanka, której mama pracowała jako kierowniczka placówki pocztowej, a tata był taksówkarzem. Myśmy z moją psiapsi marzyły, żeby mieć takie zabawki jak ona. Żeby też pojechać na kajaki z rodzicami tak jak ona. Żeby mieć sandały firmy Adidas takie na rzepa. A potem wyjeżdżasz i nagle ta koleżanka z sandałami Adidasa na rzepa w porównaniu do lasek z twojej uczelni to jest w sumie biedna, więc kim ty jesteś? Oj, pamiętam to wciąż i do dziś nie wiem jak to przetrwałam, poza tym że robiłam mnóstwo głupot, żeby się wpasować, np. chodziłam po zajęciach do kawiarni z koleżankami i wydawałam ostatnie pieniądze na kawę i ciastko albo kupowałam podkład za 150 zł w trakcie cotygodniowego łażenia po drogerii, a potem nie miałam co żreć. B) W pierwszej korpo pracy podbił do mnie 40-letni chłop z wyższym stanowiskiem i powiedział, że on by mnie nie zatrudnił, bo jestem wizytówką firmy jako recepcjonistka, a wyglądam tandetnie i biednie w trampkach i widać, że moja koszula jest tania. Płakałam całą drogę do domu. No będę bronić tego tematu, bo sama pamiętam jak było, a i tak uważam, ze ja tak źle nie miałam, znam osoby w dużo gorszej sytuacji. Nie uważam też, że mi się udało wskoczyć na dobre zarobki, bo pracowałam ciężej niż inni. Nawet przeciwnie, uważam, że jestem leniwa. Miałam mnóstwo szczęścia i wsparcia ze strony osób z koneksjami, które poznawałam po drodze. Nie ma żadnej równości i żadnej sprawiedliwości społecznej. Niektórzy ludzie owszem są kowalami swojego losu, tylko nie mają kowadła, pieca ani umiejętności. Wiele biednych osób ma w głowie beton, że nie ma co próbować, bo i tak im się nie uda. Brakuje im pewności siebie, bo ciężko mieć pewność siebie będąc od dziecka na samym dole drabiny.
K*a co za cham. Nienawidzę takich chamow. Idę o zakład, że sam pochodzi z biedy, jak nie materialnej, to umysłowej. Trzeba było powiedzieć, że jakbyś dostawała porządną wypłatę, to by cię było stać na drogą koszulę. Jaka płaca, taka praca. Nie moge.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

anka202000 pisze: czw kwie 02, 2026 10:59 pm No szok, że 3latek nie usiedzi na miejscu a babcia lat 78 za nim nie ubiega 😮🤷‍♀️🤦‍♀️
Babcia nie musi za nim biegać. Dziecko idzie do przedszkola, matka i ojciec do roboty. Dziecko chore to moze byc doraznie niania albo rodzice na l4. I tyle. Nie wiem w czym problem. A no w tym ze mąż mniej zarobi wiec w sumie po co isc do pracy a astma jest przedstawiona jak koniec świata xddd
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Nie rozumiem dlaczego matki ktore zostają z dziecmi w domu zawsze muszą dorabia do tego jakąś ideologię zamiast otwarcie powiedzieć ze no zostałam w domu bo mi wygodnie, maz zarabia tyle ze nie muszę pracować i tak mi wygodnie.
- Zawsze sa jakies wymysły ze ten biedny mąż nie moze isc na l4 a moze chyba ze pracuje na czarno.
- Ten mąż zostanie mniejsza wypłatę jak pójdzie na l4 ( tak jest wszędzie ze na l4 obcinają ci wypłatę ale i tak ludzie chodzą na l4 wiec argument z dupy).
- dziecko bedzie chorować to jest ojciec i matka którzy moga isc na l4. Wypłata bedzie niższa ale nadal to dwie wyplaty
- nie ma z kim zostawić dziecka. Są przedszkola, sa nianie i studentki ktore chca dorobić i nie chodzi o to zeby je zatrudniać na pełen etat tylko dodatkowo wiec bez przesady ze to kolosalna kasa
- jeszcze rozumiem jak dzieci sa niepełnosprawne, ciężko chore ale przywoływana tutaj astma to nie jest chorobą smiertelna i naprawdę dzieci maja gorsze choroby a ich rodzice pracuje (tak, zaraz sie dowiem na pewno z czyjegoś komentarza ze jednak astma to koniec swiata)
-serio nie wiem co w tym strasznego zeby przyznać ze zostałam w domu z wygody zamiast dorabiac do tego jakies teorie

I zamiast napisać ze no wybrałam zostanie w domu bo mi wygodniej to jakies wymysły ze ojej nie mogę pracować. Możesz tylko no wlasnie nie chcesz i dorabiasz do tego ideologię zeby poczuć sie lepiej
anka202000
Mokra Włoszka
Posty: 57
Rejestracja: pt mar 15, 2024 5:01 pm

Post autor: anka202000 »

123wiosna123 pisze: pt kwie 03, 2026 5:23 am Nie rozumiem dlaczego matki ktore zostają z dziecmi w domu zawsze muszą dorabia do tego jakąś ideologię zamiast otwarcie powiedzieć ze no zostałam w domu bo mi wygodnie, maz zarabia tyle ze nie muszę pracować i tak mi wygodnie.
- Zawsze sa jakies wymysły ze ten biedny mąż nie moze isc na l4 a moze chyba ze pracuje na czarno.
- Ten mąż zostanie mniejsza wypłatę jak pójdzie na l4 ( tak jest wszędzie ze na l4 obcinają ci wypłatę ale i tak ludzie chodzą na l4 wiec argument z dupy).
- dziecko bedzie chorować to jest ojciec i matka którzy moga isc na l4. Wypłata bedzie niższa ale nadal to dwie wyplaty
- nie ma z kim zostawić dziecka. Są przedszkola, sa nianie i studentki ktore chca dorobić i nie chodzi o to zeby je zatrudniać na pełen etat tylko dodatkowo wiec bez przesady ze to kolosalna kasa
- jeszcze rozumiem jak dzieci sa niepełnosprawne, ciężko chore ale przywoływana tutaj astma to nie jest chorobą smiertelna i naprawdę dzieci maja gorsze choroby a ich rodzice pracuje (tak, zaraz sie dowiem na pewno z czyjegoś komentarza ze jednak astma to koniec swiata)
-serio nie wiem co w tym strasznego zeby przyznać ze zostałam w domu z wygody zamiast dorabiac do tego jakies teorie

I zamiast napisać ze no wybrałam zostanie w domu bo mi wygodniej to jakies wymysły ze ojej nie mogę pracować. Możesz tylko no wlasnie nie chcesz i dorabiasz do tego ideologię zeby poczuć sie lepiej

A ja nie rozumiem jak można dorabiać ideologię do tego, że kobieta chce pracować a nie może. Jeśli czegoś nie rozumiecie, znaczy że to nie istnieje.
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
SkrzydełkaZhooters
Posty: 209
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

123wiosna123 pisze: pt kwie 03, 2026 5:23 am Nie rozumiem dlaczego matki ktore zostają z dziecmi w domu zawsze muszą dorabia do tego jakąś ideologię zamiast otwarcie powiedzieć ze no zostałam w domu bo mi wygodnie, maz zarabia tyle ze nie muszę pracować i tak mi wygodnie.
- Zawsze sa jakies wymysły ze ten biedny mąż nie moze isc na l4 a moze chyba ze pracuje na czarno.
- Ten mąż zostanie mniejsza wypłatę jak pójdzie na l4 ( tak jest wszędzie ze na l4 obcinają ci wypłatę ale i tak ludzie chodzą na l4 wiec argument z dupy).
- dziecko bedzie chorować to jest ojciec i matka którzy moga isc na l4. Wypłata bedzie niższa ale nadal to dwie wyplaty
- nie ma z kim zostawić dziecka. Są przedszkola, sa nianie i studentki ktore chca dorobić i nie chodzi o to zeby je zatrudniać na pełen etat tylko dodatkowo wiec bez przesady ze to kolosalna kasa
- jeszcze rozumiem jak dzieci sa niepełnosprawne, ciężko chore ale przywoływana tutaj astma to nie jest chorobą smiertelna i naprawdę dzieci maja gorsze choroby a ich rodzice pracuje (tak, zaraz sie dowiem na pewno z czyjegoś komentarza ze jednak astma to koniec swiata)
-serio nie wiem co w tym strasznego zeby przyznać ze zostałam w domu z wygody zamiast dorabiac do tego jakies teorie

I zamiast napisać ze no wybrałam zostanie w domu bo mi wygodniej to jakies wymysły ze ojej nie mogę pracować. Możesz tylko no wlasnie nie chcesz i dorabiasz do tego ideologię zeby poczuć sie lepiej
Wątpie, czy tak łatwo znajdziesz studentkę, która z doskoku będzie coverować przedszkole, kiedy akurat bombelek się rozchoruje. Ludzie w tym czasie mają zajęcia, nikt z wywieszonym językiem nie będzie wsiadał w tramwaj/autobus w pogoni za 50 zeta. Każdy woli mieć regularne godziny pracy, przeważnie popołudniowe, żeby nie kolidowały z zajęciami.
Awatar użytkownika
jenta
ToTylkoHermes
Posty: 748
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Anastazja_smietana pisze: pt kwie 03, 2026 8:51 am Wątpie, czy tak łatwo znajdziesz studentkę, która z doskoku będzie coverować przedszkole, kiedy akurat bombelek się rozchoruje. Ludzie w tym czasie mają zajęcia, nikt z wywieszonym językiem nie będzie wsiadał w tramwaj/autobus w pogoni za 50 zeta. Każdy woli mieć regularne godziny pracy, przeważnie popołudniowe, żeby nie kolidowały z zajęciami.
Osobiście jakbym była w takiej sytuacji to bym sobie znalazła z 3-4 osoby do których mogę zadzwonić w razie wu. Nie tylko studentki lubią sobie dorobić. Są jeszcze te wyżej wymienione matki które przez 18 lat siedziały w domu, bo doglądały swoich bombelków i po wyfrunięciu z gniazda już totalnie nie mają się czym zająć. No i ruchliwe emerytki, które np swoje własne wnuki mają daleko.
123wiosna123
Collagen z chlorellą
Posty: 3991
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Anastazja_smietana pisze: pt kwie 03, 2026 8:51 am Wątpie, czy tak łatwo znajdziesz studentkę, która z doskoku będzie coverować przedszkole, kiedy akurat bombelek się rozchoruje. Ludzie w tym czasie mają zajęcia, nikt z wywieszonym językiem nie będzie wsiadał w tramwaj/autobus w pogoni za 50 zeta. Każdy woli mieć regularne godziny pracy, przeważnie popołudniowe, żeby nie kolidowały z zajęciami.
Znam przypadki z bliskiej rodziny ze tak jest. Nikt nie dzwoni do tej niani 5 minut wcześniej ze ma z wywieszonym językiem wsiadać w tramwaj ale tak mozna sie pogadać. I nie kazdy chce miec godziny pracy popołudniowe. Zajęcia sa o różnych godzinach. Sama na studiach mialam zarowno zajęcia od 8 rano a byly dni kiedy zaczynały sie o 14 i trwaly do 20.
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
SkrzydełkaZhooters
Posty: 209
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

123wiosna123 pisze: pt kwie 03, 2026 9:25 am Znam przypadki z bliskiej rodziny ze tak jest. Nikt nie dzwoni do tej niani 5 minut wcześniej ze ma z wywieszonym językiem wsiadać w tramwaj ale tak mozna sie pogadać. I nie kazdy chce miec godziny pracy popołudniowe. Zajęcia sa o różnych godzinach. Sama na studiach mialam zarowno zajęcia od 8 rano a byly dni kiedy zaczynały sie o 14 i trwaly do 20.
A ja znam przypadki, że taka przypadkowa nie potrafiła się zająć dzieckiem i rodzicom było bardzo smutno kiedy dowiedzieli się że ich maleństwo nie było dobrze traktowane. Rodzic jest za dziecko odpowiedzialny i odpowiada też za to komu przekazuje opiekę nad dzieckiem. Może autorka nie zna siatki bezrobotnych mam (ja np. Nie znam) i studentek które chcą sobie dorabiać akurat w takiej formie, może jest przewrażliwioną matką whatever.
Please, za każdym razem gdy ktoś coś próbuje uargumentować, ktoś inny wyskakuje że "zna kogoś kto...", albo "u mnie tak nie było, więc tak nie jest".
mariaow
RealDiamond
Posty: 762
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Anastazja_smietana pisze: pt kwie 03, 2026 10:06 am A ja znam przypadki, że taka przypadkowa nie potrafiła się zająć dzieckiem i rodzicom było bardzo smutno kiedy dowiedzieli się że ich maleństwo nie było dobrze traktowane. Rodzic jest za dziecko odpowiedzialny i odpowiada też za to komu przekazuje opiekę nad dzieckiem. Może autorka nie zna siatki bezrobotnych mam (ja np. Nie znam) i studentek które chcą sobie dorabiać akurat w takiej formie, może jest przewrażliwioną matką whatever.
Please, za każdym razem gdy ktoś coś próbuje uargumentować, ktoś inny wyskakuje że "zna kogoś kto...", albo "u mnie tak nie było, więc tak nie jest".
To często jedna z przyczyn :D