Ja np. nie jestem na tyle naiwna, żeby spłacać długi siostry i jej fagasa, ale znam kobiety, które są w to wciągane oczekuje się od nich, że dorzucą się do czyichś finansowych błędów, kupią dzieciom rzeczy, których „mamusia nie może”, zabiora na wakacje i jeszcze będą dostępne 24/7, jakby miały do odpracowania jakiś niewidzialny dług
Mnie też próbowano w to wcisnąć. Sytuacje typu: wychodzę ze szpitala, ktoś pyta „jak zdrowie?”, po czym bez pauzy przechodzi do „bo wiesz, mam prośbę, bo dla Adasia…”. I tak w kółko. Nawet jak przestajesz odpowiadać, bo nie masz siły ani czasu, to wejda ci na głowę. I nie mówię o pojedynczych przysługach tylko takim rasowym szukaniu frajera, gdzie „prosby” stają się rutyna a jednocześnie nie dostajesz nic w zamian. A najlepsze jest to, że kiedy tobie powinie się noga, to nagle słyszysz: „Ty sobie poradzisz, zawsze sobie radzisz, taka ogarnięta jesteś, nie masz dzieci masz fajnie”. Albo nawet jakieś bardziej pasywno agresywne teksty, oj zobacz masz ten przywilej ze sama musisz sobie rachunki płacić
Znam taką co każde święta funduje mimo że reszta ma fagasow, dzieci etc…