gunernialne pisze: ↑wt lut 03, 2026 9:59 am
No uważam, że praca
może poszerzać perspektywę. No ale nie musi. Inne rzeczy - praktykowanie wdzięczności czy inne głupoty też mogą, ale też nie muszą. Bardziej mi chodzi o to, że odmalowałaś ją w taki sposób jakby coś wymiernie straciła (a nie - może tracić) przez to, że nie ma pracy. Jakby bez tego nie mogła być w zupełnie spełniona. Praca jako czynnik sam przez siebie budujący? Absurd. Przekłasz swoją perspektywę na schemat życia, do którego nie masz jak się domyślam dostępu (żeby nie było - ja również) a perspektywa ta nie ma jak się tam sprawdzić.
Do innych tu wymienionych aspektów pracy się nie odniosę bo nie pojawiły się tam a są raczej dość oczywiste xd dziwne, żeby praca nie sterowała naszym rytmem dnia.
Za to ostatni akapit jest ciekawy. Pisanie dzienników, tworzenie map marzeń i co dalej? I ponownie. Bez pracy nie jesteś w stanie wyobrazić sobie swojego dnia (dni, miesięcy, życia)? Nawet w taki bardzo abstrakcyjny sposób, bez zmartwień o zarobki. Naprawdę nie masz pomysłów na to jak można wykorzystać ten prawdziwie wtedy wolny czas? I ja to rozumiem. Po prostu w taki system jesteśmy wtłoczeni, ale jest to naprawdę przykre.
Praca nie powinna być sama w sobie sensem i podstawą naszego życia. Może być narzędziem, dzięki którym w tym życiu operujemy. O ile tego właśnie chcemy. Czasami mamy inne pragnienia i inne możliwości
Jak dla mnie większość ludzi wymiernie traci nie mając normalnej pracy.
Podam przykład : blogerki, które zaczynały w internecie 15 lat temu. Super fajnie łatwa kasa, a z perspektywy lat widać, że tym dziewczynom po prostu się odkleja. Są dziecinne, nie umieją sobie poradzić z prostymi rzeczami, a złamany paznokieć jest dramatem wszech czasów. Relacje które wrzucają są po prostu płytkie. Jak chcą napisać coś głębszego o życiu wychodzi groteskowo.
Praca jest budująca, kształtuje charakter. Mnie praca ukształtowała w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Umiesz się wypowiedzieć, obracasz się wśród ludzi, stawiasz czoła wyzwaniom.
Schemat życia, do którego nie mamy dostępu ? Czyli jaki ? Jestem z osób, które spokojnie mogłyby siedzieć w domu i pisać dziennik wdzięczności na balkonie, popijając w spokoju matchę. Mój mąż spokojnie by mnie utrzymał, starczałoby nawet na wakacje w osławionym Dubaju. To kwestia mojego wyboru, że pracuję. Pracuję, bo mogę, nie bo muszę. Dlatego tym bardziej nie rozumiem tych śmiesznych zajęć, które pokazywane są w SM.
Nie jestem “wtłoczona w system”, uważam że jestem normalna.
Nadmierne skupienie na sobie i robienie tych śmiesznych rytuałów spłyca intelektualnie. Ci ludzie są dziecinni. Jakby nie przeżyli dobrze czasów dzieciństwa. Jakby w dzieciństwie nie rysowali na kartce mapy marzeń. Robią to teraz.