Ja zrozumiałam, że nie dla każdego kto dla nas jest lub chcielibyśmy żeby był kimś ważnym w naszym życiu, my również będziemy u tych osób na tym samym poziomie priorytetów relacyjnych.
Miałam przez lata bliską koleżankę z którą usilnie próbowałam jakoś pogłębić więź, uzewnetrzniałam się licząc na to, że zadziała to w drugą stronę. Aż po latach gdy już odpuściłam usłyszałam tekst w stylu, że fajnie byłoby się co jakiś czas zrelacjonować wzajemnie co tam się na bieżąco w życiu dzieje. Poczułam się jakbym dostała w ryj, bo dla mnie to zabrzmiało jak po prostu spłycenie całej relacji do poziomu 'hej, co słychać? u mnie dobrze, pa'. A mi zależy na czymś głębszym.
I odwrotna sytuacja. Inna z moich bliskich koleżanek, z którą zawsze miałyśmy dobry przelot ale nie sądziłam, ze kiedykolwiek wejdziemy na taki głębszy poziom, nawet za bardzo nie próbowałam, miała dokładnie tak samo ze mną. Dopiero niedawno coś puściło, miałyśmy więcej okazji do rozmów i okazało się, że przez lata nie miałyśmy pojęcia ile nas łączy.
Także mam wrażenie, że sami zamykamy się czasem przed ludźmi, a usilnie szukamy nie tam gdzie trzeba. Tak w wielkim skrócie, bo to bardzo złożony temat. Sama mam problem z nazwaniem kogoś mianem przyjaciela, jednak liczę na to, że gdzieś kiedyś taka moja wymarzona relacja do mnie przyjdzie, może coś się właśnie w tym kierunku dzieje, zobaczymy.
Upadek przyjaźni - Czy wy też tego doświadczacie?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
waltherp99
- Koczkodan
- Posty: 105
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am
-
yagodzianka
- RoyalBaby
- Posty: 29
- Rejestracja: śr wrz 16, 2026 8:23 am
Ludzie po pandemii "zdziczeli" socjalnie, co widać zwłaszcza w młodych pokoleniach. Będziemy zbierać żniwo tego jeszcze długo.
-
LauraBacha3
- KlasaBiznes
- Posty: 560
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
Przy okazji adaptacji w żłobku poznałam cztery mamy. Z dwiema skończyło się na rozmowach w szatni, od miesiąca nie widziałam ich. Z kolejnymi dwiema miałam kontakt na messenger. Jedna milczy od dwóch tygodni, gdy o coś zapytałam. Z drugą częściej piszemy ale na tym się kończy. Co się umówimy to ona odwołuje.
Koleżanka z pracy jak zapowiedziała w grudniu, że musi do nas wpaść, tak do dziś nie wpadła. Od wiosny każdy kontakt ja inicjuję.
Ba, nawet sąsiadka, która umawia się na "dziś wieczór" nie przychodzi
Już nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak, czy o co chodzi. Nie chcę też się narzucać, więc często się hamuję przed kolejnym napisaniem, żeby nie wyjść na jakiegoś creepa stalkera
Koleżanka z pracy jak zapowiedziała w grudniu, że musi do nas wpaść, tak do dziś nie wpadła. Od wiosny każdy kontakt ja inicjuję.
Ba, nawet sąsiadka, która umawia się na "dziś wieczór" nie przychodzi
Już nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak, czy o co chodzi. Nie chcę też się narzucać, więc często się hamuję przed kolejnym napisaniem, żeby nie wyjść na jakiegoś creepa stalkera
Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: bo rzeczywistośc ich nie przebodźcowała i nie rozleniwiła. Nasi rodzice nie mieli internetu, komórek, internetu itd. więc żeby się nie "nudzić" wiedzieli, że z marszu musza się postarać i to normalna sytuacja. Dzisiaj ludzie uciekaja w parasocjalne relacje istniejące tylko przez ekran urządzenia i mimo, że widza że coś jest nie tak to jest im po prostu za wygodnie aby podjąc pracę u podstaw tak, jak poprzednie pokolenia.Jennifer pisze: ↑pt lip 31, 2026 3:22 pm Przyjaźń wymaga poświęceń. Nie zawsze ogromnych, ale jednak to jest jakieś poświęcenie, by wyjść z domu, kupić coś do jedzenie/do picia i pojechać do drugiej osoby. Z tym że jako ponad 30letnia osoba, ktora jakieś tam przyjaźnie w życiu miała, odnoszę wrażenie, że kiedyś byliśmy na te poświęcenia bardziej gotowi. Miałam przyjaciółkę, która mieszkała we wsi 2km ode mnie - poza autobusem szkolnym 2x w ciągu dnia, bez auta nie szło się tam inaczej dostać, chyba że pieszo. I tak, jako nastolatki, czy mróz czy upał, chodziłyśmy raz ona do mnie, raz ja do niej przynajmniej raz w tygodniu. Dzisiaj ludziom ciężko podjechać przystanek dalej, by odwiedzić koleżankę z tego samego osiedla.
Mówi się o tym, że każdy ma swoje życie, pracę, partnera, dzieci... no oczywiście, to zrozumiałe. Zabrzmię teraz jak boomer, ale jakim cudem 30 lat temu nasi rodzice, nie mając zmywarek, air fryerów, ekspresów do kawy, suszarek bębnowych, mieli czas na spotkania ze znajomymi, tym samym mając pracę i dzieci?
-
Lulumpolulum
- Mokra Włoszka
- Posty: 52
- Rejestracja: sob sie 09, 2025 8:36 am
Mam po trochu to samo, każdy goni za codziennością: wiadomo kredyty do spłacenia, dzieci, rozwój kariery etc. A już najgorsze są damskie przyjaźnie, bo kiedy kobiety zakładają rodziny to kobieca przyjaźń jest 100 kilometrów za innymi priorytetami. Czasami przestaję próbować i zastanawiam się czy samotność nie jest po prostu ludzką kondycją i tyle.
Niestety żadnego wspólnego wakacyjnego wypadu ze znajomymi nie było, a tak bardzo liczyłem na propozycje z ich strony na w/w wypad. Kolejne wakacje upłynęły mi pod znakiem samotnie spędzonych i nawet nie wiem, na co ja liczyłem
Tęsknię za tym. Jak byłam dzieckiem, to było takie normalne, że sąsiedzi wpadali do siebie, rodzina, znajomi. Moja mama jak zadzwoni do swojej psiapsi Jadzi, to się widzą jeszcze tego samego dnia, a jutro to już spakowane na grzyby z Jadzią i Helenką. A ja zanim swoje psiapsi zbiorę, to miesiąc czasem minie. I to nie jest tylko ich wina, moja tez.Fennka pisze: ↑wt wrz 29, 2026 10:36 am Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: bo rzeczywistośc ich nie przebodźcowała i nie rozleniwiła. Nasi rodzice nie mieli internetu, komórek, internetu itd. więc żeby się nie "nudzić" wiedzieli, że z marszu musza się postarać i to normalna sytuacja. Dzisiaj ludzie uciekaja w parasocjalne relacje istniejące tylko przez ekran urządzenia i mimo, że widza że coś jest nie tak to jest im po prostu za wygodnie aby podjąc pracę u podstaw tak, jak poprzednie pokolenia.
-
Miauczurka
- Channelka
- Posty: 34
- Rejestracja: pn paź 05, 2026 8:39 am
Smutna prawda jest taka, że to tanga trzeba dwojga, więc nawet jak ma się chęc i i podejmuje próby to cięzko jest utrzymać znajomości z np. czasów szkolnych jeżeli druga strona wiecznie coś przekłada, nie chce jej się, nie ma czasu itd. Ale tak, zrobiliśmy ogromny regres względem poprrzednich pokoleń jeżeli chodzi o taką normalną, codzienną towarzyskość.lalisa pisze: ↑sob paź 03, 2026 10:10 pm Tęsknię za tym. Jak byłam dzieckiem, to było takie normalne, że sąsiedzi wpadali do siebie, rodzina, znajomi. Moja mama jak zadzwoni do swojej psiapsi Jadzi, to się widzą jeszcze tego samego dnia, a jutro to już spakowane na grzyby z Jadzią i Helenką. A ja zanim swoje psiapsi zbiorę, to miesiąc czasem minie. I to nie jest tylko ich wina, moja tez.
Tu się w pełni zgadzam, że zrobiliśmy ogromny regres jeśli chodzi o przyjaźń. Ludzie po 2020 roku zaczęli się niestety zamykać w swoich bańkach i choćby nawet się ich zapraszało wiele razy na jakiś wypad lub jakieś spotkanie, to albo czasu nie mają, a jak mają, to spędzają go z innymi ludźmiMiauczurka pisze: ↑pn paź 05, 2026 9:00 am Smutna prawda jest taka, że to tanga trzeba dwojga, więc nawet jak ma się chęc i i podejmuje próby to cięzko jest utrzymać znajomości z np. czasów szkolnych jeżeli druga strona wiecznie coś przekłada, nie chce jej się, nie ma czasu itd. Ale tak, zrobiliśmy ogromny regres względem poprrzednich pokoleń jeżeli chodzi o taką normalną, codzienną towarzyskość.
-
Miauczurka
- Channelka
- Posty: 34
- Rejestracja: pn paź 05, 2026 8:39 am
Jestem tylko ciekawa, czy tak jak każde pokolenie wchodzące w dorosłośc zwykle stało w kontrze do poprzedniego, tak w przypadku przyjścia "nowego" po generacji zoomerów nastapi odbicie w drugą stronę.darek025 pisze: ↑pn paź 05, 2026 12:33 pm Tu się w pełni zgadzam, że zrobiliśmy ogromny regres jeśli chodzi o przyjaźń. Ludzie po 2020 roku zaczęli się niestety zamykać w swoich bańkach i choćby nawet się ich zapraszało wiele razy na jakiś wypad lub jakieś spotkanie, to albo czasu nie mają, a jak mają, to spędzają go z innymi ludźmi![]()
To by musiało się wiązać także z np. odrzuceniem wspólczesnej technologii, social mediów itd. Niby może sie tak zdarzyć, ale jakoś w to nie wierzę.Miauczurka pisze: ↑pn paź 12, 2026 10:38 am Jestem tylko ciekawa, czy tak jak każde pokolenie wchodzące w dorosłośc zwykle stało w kontrze do poprzedniego, tak w przypadku przyjścia "nowego" po generacji zoomerów nastapi odbicie w drugą stronę.