Zniszczone, nieaktualne i masowo wydawane książki, których nikt nie czyta to MAKULATURA i jak najbardziej można je wyrzucać na śmietnik tak samo jak inne zużyte przedmioty. Uwielbiam czytać, ale nie rozumiem robienia z rodzaju nośnika fetyszu i obiektu nabożnego kultu tylko z racji tego, że to zadrukowany papier, nawet kiedy to szmira typu harlequin czy jakieś pseudomedyczne szurskie teorie. Ale za każdym razem, kiedy ktoś wywali stare roczniki statystyczne/przepowiednie Nostradamusa/rozpadające się i nadpleśniałe wydanie „Pana Tadeusza”, które ma w domu co druga osoba/nieaktualne książki informatyczne, musi się znaleźć oburzony, który je wyciągnie i wrzuci fotki na fb, a w komentarzach zbiegnie się stado nawiedzonych z ciągle tymi samymi tekstami o łolaboga barbarzyństwie, upadku ludzkości, porównaniami do palenia książek na stosach przez nazistów itd. xD Niektórzy odlatują tak bardzo, że nawołują do karania mandatami, a nawet bicia wyrzucających osób, podejmowane są też próby ich namierzenia, jakby to byli przestępcy. Oczywiście nikt z oburzonych nie jest zainteresowany zabraniem tych książek do siebie (a tym bardziej ich czytaniem), ale ich zdaniem na pewno ktoś inny tylko na to czeka. Mnóstwo ludzi myśli też, że biblioteki zawsze przyjmują takie „dary” z otwartymi ramionami, a potem są wielce zdziwieni, kiedy się dowiadują, że przyjmowane są tylko książki nowe i w dobrym stanie, o tematyce, która cieszy się zainteresowaniem wypożyczających. Ale jest wielki foch, że jak to nie chce przyjąć poplamionych pozycji, które przeleżały 15 lat na zawilgoconym strychu u wujka, przecież ściany są z gumy i powinna brać wszystko, a poza tym nawet najgłupsze romansidło z 1992 roku to świętość, bo zostało wydrukowane i oprawione (bo to SŁOWO PISANE) xD Chyba by zeszli na zawał, gdyby się dowiedzieli, że biblioteki regularnie wyrzucają całe kontenery woluminów, których nikt nie wypożycza. Była też babka, która chciała zawieźć książki ze śladami pleśni do szpitala i zebrała za to poklask, no wspaniały prezent dla placówki, w której przebywają osoby z ranami pooperacyjnymi czy osłabioną odpornością. No bo jak to oddać na makulaturę, to grzech i zbrodnia, mimo że sama chciała się ich pozbyć z domu
