Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
… …
Hunde
Samarka
Posty: 679
Rejestracja: czw lut 13, 2025 7:23 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: Hunde »

Nie wiem czy przedstawię zaraz niepopularna opinię. Na Wandzie może okaże się popularna, ale sądząc po wpisach internatów to niepopularna.
Uważam zmiany w obiadach szkolnych za pozytywne. Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie, wielu rodziców olewa kwestię diety dzieci - z braku czasu lub poglądów, że „szczęśliwe dzieciństwo=futrowanie cukrem i tłuszczem - najważniejsze by zjeść mięsko. Obiady szkolne to zaledwie 5 posiłków w tygodniu.
Przy tłustej, niedoborowej diecie dzieci i młodzieży to chociaż dobry krok w stronę zdrowia.
Jakoś ci wszyscy boomerowi obrońcy mięsa zapomnieli, że w PRL mięsa nie jadło się codziennie. Surówki i warzywa strączkowe nagle stały się lewactwem 😂. Ręce opadają.
Błędem rządu było jedynie reklamowanie nowej diety jako planetarnej, zamiast prozdrowotnej na przykład. Przez co ludzie wnioskują, że zmiany wprowadzono tylko dlatego żeby „ograniczyć ślad węglowy kosztem zdrowia polskich dzieci.”
Doprawdy szokuje mnie, jak warzywa stały się nagle orężem walki politycznej. Trochę się to pokrywa z negowaniem edukacji zdrowotnej.
Awatar użytkownika
Brida
LemonkowaCola
Posty: 529
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

Hunde pisze: ↑śr wrz 23, 2026 1:50 pm Błędem rządu było jedynie reklamowanie nowej diety jako planetarnej, zamiast prozdrowotnej na przykład. Przez co ludzie wnioskują, że zmiany wprowadzono tylko dlatego żeby „ograniczyć ślad węglowy kosztem zdrowia polskich dzieci.”
Doprawdy szokuje mnie, jak warzywa stały się nagle orężem walki politycznej. Trochę się to pokrywa z negowaniem edukacji zdrowotnej.
Błędem rządu było mówienie o tym, po prostu. Nie wierzę, że nie przepychają mnóstwa rzeczy, o których wiedzą tylko ludzie w tym siedzący, a nie cała Polska. Założę się, że marudzący rodzice nie znali wcześniejszych wytycznych żywieniowych, ale temat stał się nośny, również dzięki clickbajtowym nagłówkom i nagle każdy musi się wypowiedzieć.

Moim zdaniem większości rodziców to pasuje, bo wiedzą, że dzieci powinny jeść zdrowiej, ale sami nie mogą się do tego zabrać, a tak ktoś ich wyręcza w jakimś niewielkim stopniu. Tylko wiadomo - najgłośniej krzyczą ci oburzeni, więc wydaje się, że jest ich więcej.
Awatar użytkownika
jenta
ŻonaWitolda
Posty: 1072
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Hunde pisze: ↑śr wrz 23, 2026 1:50 pm Nie wiem czy przedstawię zaraz niepopularna opinię. Na Wandzie może okaże się popularna, ale sądząc po wpisach internatów to niepopularna.
Uważam zmiany w obiadach szkolnych za pozytywne. Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie, wielu rodziców olewa kwestię diety dzieci - z braku czasu lub poglądów, że „szczęśliwe dzieciństwo=futrowanie cukrem i tłuszczem - najważniejsze by zjeść mięsko. Obiady szkolne to zaledwie 5 posiłków w tygodniu.
Przy tłustej, niedoborowej diecie dzieci i młodzieży to chociaż dobry krok w stronę zdrowia.
Jakoś ci wszyscy boomerowi obrońcy mięsa zapomnieli, że w PRL mięsa nie jadło się codziennie. Surówki i warzywa strączkowe nagle stały się lewactwem 😂. Ręce opadają.
Błędem rządu było jedynie reklamowanie nowej diety jako planetarnej, zamiast prozdrowotnej na przykład. Przez co ludzie wnioskują, że zmiany wprowadzono tylko dlatego żeby „ograniczyć ślad węglowy kosztem zdrowia polskich dzieci.”
Doprawdy szokuje mnie, jak warzywa stały się nagle orężem walki politycznej. Trochę się to pokrywa z negowaniem edukacji zdrowotnej.
Wyskoczył mi ostatnio na fb post ze zdjęciem jakiegoś dania typu gulasz z soczewicy, z podpisem w stylu „Moje dziecko srało tym trzy dni”. I tak się zastanawiam, czym to dziecko musi być karmione w domu, że trochę błonnika i już taki problem 🫣
Hunde
Samarka
Posty: 679
Rejestracja: czw lut 13, 2025 7:23 pm

Post autor: Hunde »

jenta pisze: ↑śr wrz 23, 2026 2:00 pm Wyskoczył mi ostatnio na fb post ze zdjęciem jakiegoś dania typu gulasz z soczewicy, z podpisem w stylu „Moje dziecko srało tym trzy dni”. I tak się zastanawiam, czym to dziecko musi być karmione w domu, że trochę błonnika i już taki problem 🫣
Dokładnie 😂. Ja akurat tego gulaszu nie widziałam, ale jakiś rodzic w komentarzach żalił się, że dzieci karmione strączkami będą pierdzieć w klasie i będzie tam śmierdziało 😂 oraz, że układ pokarmowy dzieci w podstawówce jest zbyt niedojrzały dla strączków (!) jakoś dla przetworzonej żywności i fastfoodow jest nad wyraz dojrzały.
Ponadto niektórzy zachowują się tak, jakby było to zmuszanie do diety wege przez cały czas, a nie kilka nieobowiązkowych przecież obiadów szkolnych.
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Vlog bez cięć
Posty: 4927
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Hunde pisze: ↑śr wrz 23, 2026 1:50 pm Nie wiem czy przedstawię zaraz niepopularna opinię. Na Wandzie może okaże się popularna, ale sądząc po wpisach internatów to niepopularna.
Uważam zmiany w obiadach szkolnych za pozytywne. Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie, wielu rodziców olewa kwestię diety dzieci - z braku czasu lub poglądów, że „szczęśliwe dzieciństwo=futrowanie cukrem i tłuszczem - najważniejsze by zjeść mięsko. Obiady szkolne to zaledwie 5 posiłków w tygodniu.
Przy tłustej, niedoborowej diecie dzieci i młodzieży to chociaż dobry krok w stronę zdrowia.
Jakoś ci wszyscy boomerowi obrońcy mięsa zapomnieli, że w PRL mięsa nie jadło się codziennie. Surówki i warzywa strączkowe nagle stały się lewactwem 😂. Ręce opadają.
Błędem rządu było jedynie reklamowanie nowej diety jako planetarnej, zamiast prozdrowotnej na przykład. Przez co ludzie wnioskują, że zmiany wprowadzono tylko dlatego żeby „ograniczyć ślad węglowy kosztem zdrowia polskich dzieci.”
Doprawdy szokuje mnie, jak warzywa stały się nagle orężem walki politycznej. Trochę się to pokrywa z negowaniem edukacji zdrowotnej.
Najwięcej krytyki widziałam od osób, które nie mają dzieci. 🤷🏻‍♀️😂😂
Orchidea2103
Beżowa
Posty: 618
Rejestracja: sob wrz 13, 2025 5:04 am

Post autor: Orchidea2103 »

chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr wrz 23, 2026 12:23 pm I najlepiej żeby po prostu przestał, poszedł sobie i skończył dyskusję. Nie wiem po co tacy ludzie siedzą na forum ani dlaczego piszą innym co mają myśleć i pisać. Może to ich hobby. W wielu wątkach nie chce mi się nawet już nic pisać, bo zaraz przyleci jakaś nawiedzona uświadomić mnie jak bardzo to nie ma sensu. I to w taki chamski sposób. Już wolę pójść na Reddit jak chce pogadać normalnie. Jakby rozumiem inny punk widzenia ale zaraz zaczynają się wycieczki personalne, zaczepki mające na celu umniejszenie, hiperbola wyolbrzymiająca coś co zostało napisane i oczywiście pasywna agresja.
Ludzie mają chyba jakiś problem ze sobą, że jak przeczytają coś co jakoś ich odpala to nie mogą się powstrzymać przed zaczepką albo rozjechaniem piszącego „ciętą” riposta. Wyobrażam sobie że sami siebie później klepią po plecach i mówią ale jej dowaliłxś xd
Dokładnie. Dobrze to uzupełniłaś. Moja teoria, jeśli ktoś odpowiada pasywną agresją, zaczepkami i umniejszaniem, to to że ten ktoś ma jakiś niewypowiedziany problem ze sobą. Niech to będzie kontrowersyjna opinia, ale wydaje mi się, że często wynika to też z wartości, które wynosi się z domu, oraz z tego, jak zostaliśmy wychowani i jak reagujemy, kiedy zauważamy u kogoś różnice czy inność.

Później dochodzi szkoła, w której umiejętność dyskusji właściwie nie jest kultywowana. Ilu jest nauczycieli, którzy naprawdę zachęcają do otwartego myślenia, szukania nieschematycznych i samodzielnych rozwiązań bez trzymania się jednego „klucza odpowiedzi”?
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Vlog bez cięć
Posty: 4927
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Brida pisze: ↑śr wrz 23, 2026 1:56 pm Błędem rządu było mówienie o tym, po prostu. Nie wierzę, że nie przepychają mnóstwa rzeczy, o których wiedzą tylko ludzie w tym siedzący, a nie cała Polska. Założę się, że marudzący rodzice nie znali wcześniejszych wytycznych żywieniowych, ale temat stał się nośny, również dzięki clickbajtowym nagłówkom i nagle każdy musi się wypowiedzieć.

Moim zdaniem większości rodziców to pasuje, bo wiedzą, że dzieci powinny jeść zdrowiej, ale sami nie mogą się do tego zabrać, a tak ktoś ich wyręcza w jakimś niewielkim stopniu. Tylko wiadomo - najgłośniej krzyczą ci oburzeni, więc wydaje się, że jest ich więcej.
Powiem lepiej, powiedzieli o tym, żeby było głośno,bo pod stołem podpisali jakąś głupotę kolejną i, żeby ludzie nie ogarnęli w porę co i jak. Myślicie, że dlaczego temat aborcji stał się taki nośny i strajków? Właśnie z tego samego powodu, a tak to jak się poczyta trochę bardziej to prawo w tym zakresie nawet się jakoś bardzo nie zmieniło.
Orchidea2103
Beżowa
Posty: 618
Rejestracja: sob wrz 13, 2025 5:04 am

Post autor: Orchidea2103 »

Juliaturczyniak pisze: ↑śr wrz 23, 2026 2:17 pm Powiem lepiej, powiedzieli o tym, żeby było głośno,bo pod stołem podpisali jakąś głupotę kolejną i, żeby ludzie nie ogarnęli w porę co i jak. Myślicie, że dlaczego temat aborcji stał się taki nośny i strajków? Właśnie z tego samego powodu, a tak to jak się poczyta trochę bardziej to prawo w tym zakresie nawet się jakoś bardzo nie zmieniło.
Tematy zastępcze. Temat aborcji to już w ogóle idealna zasłona dymna i sposób na napuszczanie na siebie jednej i drugiej strony. Czyli jeszcze większa polaryzacja i łatwiejsza manipulacja tymi, którzy dają się podpuszczać.

A może w tej zmianie diety nie chodzi stricte tylko o to, że nie ma mięsa na talerzu, ale o to, że te dania bezmięsne po prostu nie są smaczne? Może są beznadziejnie przygotowywane i dzieciaki nie chcą ich jeść, a potem siedzą głodne. Tak sobie gdybam. W podstawówce chodziłam na szkolną stołówkę i z tego, co pamiętam, serwowano też dania bez mięsa jedne gorsze, inne lepsze. Zawsze była zupa, która stała w wazie na stolikach, drugie danie i deser. Z tych smaczniejszych bezmięsnych dań pamiętam na przykład proste łazanki.

Trochę też nie chce mi się wierzyć, że nadal jest tak mała świadomość dotycząca jedzenia i tego, ile syfu znajduje się w większości produktów ze sklepu. Wystarczy czytać etykiety. Gotowanie bez półproduktów, gotowców i wzmacniaczy smaku nie jest trudne i dziwi mnie, że nadal tak wiele osób nie widzi związku między zdrowymi produktami a zdrowiem.
Awatar użytkownika
jenta
ŻonaWitolda
Posty: 1072
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Orchidea2103 pisze: ↑śr wrz 23, 2026 2:39 pm Tematy zastępcze. Temat aborcji to już w ogóle idealna zasłona dymna i sposób na napuszczanie na siebie jednej i drugiej strony. Czyli jeszcze większa polaryzacja i łatwiejsza manipulacja tymi, którzy dają się podpuszczać.

A może w tej zmianie diety nie chodzi stricte tylko o to, że nie ma mięsa na talerzu, ale o to, że te dania bezmięsne po prostu nie są smaczne? Może są beznadziejnie przygotowywane i dzieciaki nie chcą ich jeść, a potem siedzą głodne. Tak sobie gdybam. W podstawówce chodziłam na szkolną stołówkę i z tego, co pamiętam, serwowano też dania bez mięsa jedne gorsze, inne lepsze. Zawsze była zupa, która stała w wazie na stolikach, drugie danie i deser. Z tych smaczniejszych bezmięsnych dań pamiętam na przykład proste łazanki.

Trochę też nie chce mi się wierzyć, że nadal jest tak mała świadomość dotycząca jedzenia i tego, ile syfu znajduje się w większości produktów ze sklepu. Wystarczy czytać etykiety. Gotowanie bez półproduktów, gotowców i wzmacniaczy smaku nie jest trudne i dziwi mnie, że nadal tak wiele osób nie widzi związku między zdrowymi produktami a zdrowiem.
łazanki nie są z kiełbasą? :D
biblviotekara
Skarpeta Rakieta
Posty: 82
Rejestracja: śr sie 14, 2024 9:33 am

Post autor: biblviotekara »

Raczej to nie będzie popularna opinia, no ale o wiele bardziej wolę gulasz z ciecierzycy, niż te "mięsne" dnia, które pamiętam ze szkolnej stołówki, czyli parówkowa z ziemniakami i jakąś surówką, czy jakaś obrzydliwa pieczeń, więc to zależy od tego co. kto i jak przygotuje do jedzenia.
Orchidea2103
Beżowa
Posty: 618
Rejestracja: sob wrz 13, 2025 5:04 am

Post autor: Orchidea2103 »

jenta pisze: ↑śr wrz 23, 2026 2:49 pm łazanki nie są z kiełbasą? :D
Miałam w pamięci, że na tej stołówce był to makaron z kiszoną kapustą, właśnie bez mięsa. Może coś mi się pomyliło 🤣
Awatar użytkownika
berry blast
Licówka
Posty: 3216
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

Orchidea2103 pisze: ↑śr wrz 23, 2026 2:55 pm Miałam w pamięci, że na tej stołówce był to makaron z kiszoną kapustą, właśnie bez mięsa. Może coś mi się pomyliło 🤣
może stołówka cięła koszty i dorzuciła jeszcze więcej makaronu zamiast kiełbasy 🤣
Barasia
SushiRoll
Posty: 249
Rejestracja: sob lis 30, 2024 5:42 pm

Post autor: Barasia »

Orchidea2103 pisze: ↑śr wrz 23, 2026 2:39 pm Trochę też nie chce mi się wierzyć, że nadal jest tak mała świadomość dotycząca jedzenia i tego, ile syfu znajduje się w większości produktów ze sklepu. Wystarczy czytać etykiety. Gotowanie bez półproduktów, gotowców i wzmacniaczy smaku nie jest trudne i dziwi mnie, że nadal tak wiele osób nie widzi związku między zdrowymi produktami a zdrowiem.
Mi się wydaje, że jednak nie jest za wysoka ta świadomość, skoro nadal Polacy statystycznie jedzą niewiele błonnika chociażby. Część ludzi oczywiście wie całkiem sporo o zdrowym odżywianiu, zwracają uwagę na etykiety, patrzą całościowo. Ale sporo ludzi idzie za pojedynczymi trendami (na przykład włącza więcej białka), ale nie zawsze robi to zdrowo (chociażby deserki białkowe, czy batoniki, nie są jakimiś zdrowym jedzeniem, a są ludzie, którzy tak uważają).
Znam osoby w moim wieku, które jedzą niewiele warzyw, ich dieta bazuje na mięsie, ziemniakach/makaronie i słodyczach. Nie mówię, że te rzeczy są jakieś niezdrowe same w sobie. Ale jeśli się je codziennie tylko to i jedyne warzywo to smutny pomidor w ilości dwóch plastrów na kanapce, to myślę, że po prostu jest pole do poprawy.
Awatar użytkownika
iksde12345
Szarlotta
Posty: 428
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm

Post autor: iksde12345 »

A tak wgl to Instagram i TikTok powinny zostać zakazane
iri1979
Licówka
Posty: 3392
Rejestracja: pn lip 10, 2023 10:23 pm

Post autor: iri1979 »

Juliaturczyniak pisze: ↑śr wrz 23, 2026 1:38 pm Osoby,które wyzywają innych za to, że pracują na etacie bo hehe kapitalizm jakby był inny system (ich wymarzony) to same by robiły na etacie i to jeszcze na produkcji, fabrykach, magazynach i w innych pracach fizycznych albo właśnie w tym typowym, strasznym korpo.. takie rzucanie pustych fraz nie znając podstawowych założeń ideologicznych jest zgubne
Ludzie zapominają, że praca na etanie to nie tylko olaboga złe korpo, ale i masa zawodów niezwiązanych z wielkimi firmami. Mi się super pracuje na etacie.
iri1979
Licówka
Posty: 3392
Rejestracja: pn lip 10, 2023 10:23 pm

Post autor: iri1979 »

Hunde pisze: ↑śr wrz 23, 2026 1:50 pm Nie wiem czy przedstawię zaraz niepopularna opinię. Na Wandzie może okaże się popularna, ale sądząc po wpisach internatów to niepopularna.
Uważam zmiany w obiadach szkolnych za pozytywne. Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie, wielu rodziców olewa kwestię diety dzieci - z braku czasu lub poglądów, że „szczęśliwe dzieciństwo=futrowanie cukrem i tłuszczem - najważniejsze by zjeść mięsko. Obiady szkolne to zaledwie 5 posiłków w tygodniu.
Przy tłustej, niedoborowej diecie dzieci i młodzieży to chociaż dobry krok w stronę zdrowia.
Jakoś ci wszyscy boomerowi obrońcy mięsa zapomnieli, że w PRL mięsa nie jadło się codziennie. Surówki i warzywa strączkowe nagle stały się lewactwem 😂. Ręce opadają.
Błędem rządu było jedynie reklamowanie nowej diety jako planetarnej, zamiast prozdrowotnej na przykład. Przez co ludzie wnioskują, że zmiany wprowadzono tylko dlatego żeby „ograniczyć ślad węglowy kosztem zdrowia polskich dzieci.”
Doprawdy szokuje mnie, jak warzywa stały się nagle orężem walki politycznej. Trochę się to pokrywa z negowaniem edukacji zdrowotnej.
Jadłam obiady w podstawówce we wczesnych latach 2000 i z zazdrością patrzę na obecne obiady. Ja na szkolnych obiadach bardzo przytyłam w tamtym okresie. Co do rodziców, którzy płaczą, że ich dzieci chodzą głodne bo nie chcą jeść szkolnych obiadów albo mają problemy żołądkowe to niech najpierw sami pomyślą, czym zapychają własne dzieci skoro warzywa czy strączki powodują u nich rzyganie i sraczkę.
terrible
Samarka
Posty: 679
Rejestracja: ndz wrz 07, 2025 7:51 pm

Post autor: terrible »

Brida pisze: ↑śr wrz 23, 2026 1:56 pm Błędem rządu było mówienie o tym, po prostu. Nie wierzę, że nie przepychają mnóstwa rzeczy, o których wiedzą tylko ludzie w tym siedzący, a nie cała Polska. Założę się, że marudzący rodzice nie znali wcześniejszych wytycznych żywieniowych, ale temat stał się nośny, również dzięki clickbajtowym nagłówkom i nagle każdy musi się wypowiedzieć.
przypuszczam, że połowa tych chłopów piszących w necie że zabieramy bombelkom dietę mięsną nawet nie wiedzą ile bombelek ma lat, o tym do której szkoły/klasy chodzi już nawet nie mówiąc. więc zgadzam sie, niepotrzebnie o tym w ogóle mówiono
Mualla
MiamiBicz
Posty: 395
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

Post autor: Mualla »

chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr wrz 23, 2026 12:45 pm Ale jacy ludzie cię mega cisną?
To jest jeden z problemów wygenerowanych przez SM, że jak ktoś robi kontent o hobby to musi się cisnąć pod algorytm i też chyba wielu osobom dobrze to robi na ego. Ale wygląda to nienaturalnie. Np kontent z hobbystycznego urządzania wnętrz i ciągle przeróbki i dekorowanie domu od nowa. Podróże to już w ogóle, albo na Antarktydę albo nigdzie. Stylizacje - wiadomo, wszystko od projektanta. Wielu influencerow silownianych zwyczajnie kłamie. Kiedys podnosili wydrążone hantle, dzisiaj AI przerabia im filmiki. No i są na sterydach, to akurat było od zawsze. Bardzo dużo z tego kontentu jest ustawione i nieprawdziwe.
W ogóle spieniężanie hobby to przepis jak obrzydzić to sobie. Spienięża to się chyba pasje. Czyli coś więcej niż hobby, co może być twoją pracą.
Miałam na myśli, Niektóre osoby, z którymi rozmawiam czy to na siłowni czy w pracy itd. Nie mówię, że cisną i ja przez to czuję jakąś presję, bo nie czuję. Tylko nie do końca mogą zrozumieć moją postawę, że w weekend lubię sobie pobiegać, ale maratonu nie planuję. SM i ludzie nie mają na mnie wpływu w tym zakresie. Gdyby tak było, to już dawno jeździłabym rowerem za 15k a nie za 1,5 a na siłowni ćwiczyłabym w stroju alo.
Awatar użytkownika
O Matyldo!
Lilu
Posty: 1682
Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am

Post autor: O Matyldo! »

terrible pisze: ↑śr wrz 23, 2026 6:23 pm przypuszczam, że połowa tych chłopów piszących w necie że zabieramy bombelkom dietę mięsną nawet nie wiedzą ile bombelek ma lat, o tym do której szkoły/klasy chodzi już nawet nie mówiąc. więc zgadzam sie, niepotrzebnie o tym w ogóle mówiono
To prawda.
Jak mnie wkurza to, że światem rządzą jakieś obleśne, stare dziady 🤧
Awatar użytkownika
Borderline
KlasaBiznes
Posty: 587
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: Borderline »

Wy tu o jakichś strączkach a nie wiecie że prawdziwym obiadowym zagrożeniem jest makaron pełnoziarnisty.
Załączniki
fw_1790181180677.jpg
fw_1790181180677.jpg (31.19 KiB) Przejrzano 684 razy
Każdy jest kowalem swojego losu, ale nie każdy dostaje młotek.
Awatar użytkownika
O Matyldo!
Lilu
Posty: 1682
Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am

Post autor: O Matyldo! »

Borderline pisze: ↑śr wrz 23, 2026 6:34 pm Wy tu o jakichś strączkach a nie wiecie że prawdziwym obiadowym zagrożeniem jest makaron pełnoziarnisty.
No tak, lepiej maczka wpyerdzielić i popić monsterkiem 🤧
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 935
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Mualla pisze: ↑śr wrz 23, 2026 6:26 pm Miałam na myśli, Niektóre osoby, z którymi rozmawiam czy to na siłowni czy w pracy itd. Nie mówię, że cisną i ja przez to czuję jakąś presję, bo nie czuję. Tylko nie do końca mogą zrozumieć moją postawę, że w weekend lubię sobie pobiegać, ale maratonu nie planuję. SM i ludzie nie mają na mnie wpływu w tym zakresie. Gdyby tak było, to już dawno jeździłabym rowerem za 15k a nie za 1,5 a na siłowni ćwiczyłabym w stroju alo.
To jakieś mało fajne osoby. Ale coś w tym jest, ja biegam tylko na bieżni i czasem słyszę, że to nie jest prawdziwe bieganie. Pobiegałabym na zewnątrz to bym zobaczyła co to znaczy biegać. Najlepiej po pagórkach i przy 40 stopniach Celsjusza. I 90% wilgotności powietrza, ma się rozumieć. Co z tego biegną w odwodnieni w tempie mojego spaceru, pot się leje, ledwo zipią ale i tak jedynie to się liczy jako prawilne bieganie a nie jakaś tam bieżnia. Nie zrozumiesz ludzi.
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 935
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Brida pisze: ↑śr wrz 23, 2026 1:24 pm Mi się wydaje, że chodzi o pęd za pieniędzmi wielkich korporacji na zasadzie "po trupach do celu", płacenie minimalnej, szkody dla środowiska i wszystko to, co jest widoczne w krajach ze słabym prawem pracy itd. TAK MI SIĘ WYDAJE :)

A jeżeli rzeczywiście ktoś wyśmiewa osoby na etacie w korpo, to chyba tylko z zazdrości :P
Co do słabego prawa pracy, to w jednym z największych korpo w moim mieście znajomy mówił, że każda osoba po 50tce w jego dziale dostała list, że jak dobrowolnie zrezygnuje z pracy to dostanie bardzo hojną odprawę. Po 50tce tutaj jest po prostu ciągły strach o pracę. Ludzie cieszcie się jak żyjecie w kraju z normalnym prawem które was chroni ze względu na wiek.

I tak, nikt normalny nie wyśmiewa tego czy ktoś pracuje na etacie, w korpo czy w kawiarni. Czy na swoim.
Awatar użytkownika
SmokAnalog
Dieta 600 kcal
Posty: 2347
Rejestracja: czw lut 29, 2024 2:45 pm

Post autor: SmokAnalog »

Orchidea2103 pisze: ↑ndz wrz 20, 2026 12:00 am Masz rację, że od dużych koncernów samochodowych zależy los podwykonawców, których w Polsce jest bardzo wielu i są zależni od odbiorców.

Nie uważam jednak, że winę za obecną sytuację można zrzucać na konsumentów tylko dlatego, że przestali kupować europejskie samochody. Przeciętny konsument głosuje portfelem, a fakty są takie, że koszty życia w całej Europie mocno poszły w górę, podczas gdy wynagrodzenia nie nadążały za tym wzrostem. Wielu ludzi po prostu nie stać już na europejskie samochody. Nawet marki, które kiedyś miały być „dla ludu”, jak VW czy Skoda, stały się dla dużej części społeczeństwa bardzo drogie, nie mówiąc już o samochodach klasy premium. Oczywiście nadal są osoby, które mogą sobie na takie auta pozwolić, a część społeczeństwa wręcz się bogaci, ale wydaje mi się, że jest to mniejszość. Przy takim samochodzie sam zakup to jeszcze pół biedy bo jego późniejsze utrzymanie również potrafi być dużym obciążeniem.

Nie rozumiem więc, dlaczego odpowiedzialność za wybory podyktowane sytuacją finansową przeciętnego Europejczyka próbuje się przerzucać właśnie na niego, zamiast spojrzeć na decyzje rządzących oraz kadry zarządzającej wielkich koncernów. Przez lata bardzo chętnie przenoszono produkcję do Chin, i budowano tam fabryki oraz dzielono się technologią, bo najważniejsze było to, żeby „rosły słupki” i dywidendy. Naprawdę nikt nie przewidywał, do czego to może doprowadzić? Czy rzeczywiście zakładano z taką pewnością siebie, że Chiny pozostaną na zawsze jedynie tanią montownią dla europejskich firm? Już nie wspominając o tym, ilu studentów z Chin studiowało i nadal studiuje na uczelniach technicznych w Europie, a wielu z nich po ukończeniu studiów wracało lub planowało wrócić do Chin.

Unia Europejska mogłaby również znacznie mocniej chronić własny rynek, chociażby poprzez wysokie cła na samochody importowane z Chin. Skoro jednak przez lata podejmowano decyzje, które wzmacniały konkurencję, a teraz odpowiedzialnością obarcza się konsumentów, to trudno nie zadać pytania: kto właściwie podcina gałąź, na której siedzi?
Oczywiście, konsument jest tu najmniej winny. Po prostu kupuje zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Nie uważam jednak, żeby osoby, które stać na nowe auta jakiejkolwiek proweniencji były ofiarami inflacji ;). A co do pazerności firm, które wszystko wywalały do Chin w pełni się zgadzam i w zasadzie do tego też odnosił się mój wpis. ;)
Żyjesz w zboczonym świecie iluzji ego.
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Vlog bez cięć
Posty: 4927
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Borderline pisze: ↑śr wrz 23, 2026 6:34 pm Wy tu o jakichś strączkach a nie wiecie że prawdziwym obiadowym zagrożeniem jest makaron pełnoziarnisty.
Idę na terapię 🤣🤣 za dużo zobaczyłam
… …