Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Spotkania z rodzinami z dziećmi

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Waxap1
Koczkodan
Posty: 112
Rejestracja: ndz kwie 12, 2026 11:45 am

Spotkania z rodzinami z dziećmi

Post autor: Waxap1 »

Trochę żalpost, ALE, Wandy jak oceniacie spotkania na które zapraszacie rodziców z dziećmi - bez różnicy czy to Wasi znajomi, z którymi znacie się od lat i Wam i im pojawiły się dzieci, czy to jacyś rodzice z grupy przedszkolnej/szkolnej, z kościoła, itp. Podzielcie się sytuacjami na NIE po których stwierdzacie, że nie warto mieć gości 🤪

Mam wrażenie, że wśród naszych znajomych nie ma (przepraszam że użyje tego słowa) normalnych dzieci 😭 poza jedną parą z którą lubimy się spotykać (i z ich dzieckiem), reszta to jakiś dramat 🤯

- zapraszamy na kolację znajomych z dziećmi, w menu klasycznie - albo kurczak, albo spaghetti, to co w większości dzieci i dorośli lubią. dzieci tych znajomych nie zjadły u nas NIGDY (nawet nie spróbowały 🤯- w domu i swoich placówkach jedzą normalnie) żadnego obiadu, natomiast jak przychodzi czas deseru to wpier*alaja tak, że brakuje dla nas i dla moich dzieci. Np raz podalismy deser, w tym ananasa, matka tych synów odłożyła sobie na swój talerz (podejrzane xD) od razu jak tylko go postawiłam na stół, obracam się na moment, żeby zrobić kawę i w międzyczasie te ich dzieci dosłownie pochłonęły go w CAŁOŚCI, zostały pojedyncze kawałeczki, pchali do buzi dwoma rękami (!!!!!) i ona nie zwróciła im uwagi, że np nakłada się na swój talerz, że są inni itp, ja tak głośno powiedziałam, słuchajcie moje dzieci też chcą spróbować, mój mąż jeszcze nie jadł, ani ja… a rodzice tych dzieci NIC! Wiedzieli że tak się stanie skoro sama sobie odłożyła, ale w dupie z moimi dziećmi i nami xd. Jak to jest możliwe że jakiś 3 i 5 latek zjadają całego ananasa na raz?! My jako rodzina byśmy męczyli dwa dni 🙈

każde spotkanie z większością z rodzin z dziećmi które przychodzą wygląda jak jakiś horror. I dosłownie i w przenośni. Cały dom jest zmasakrowany porozrzucanymi Zabawkami, nie jest tak, że usiądą na podłodze pobudują z Lego pobawia się w jakąś bazę - ciągle jest absolutne szaleństwo, hałas, krzyki, bieganie po domu, trzaskanie drzwiami, wycie jak syrena, wbieganie do pomieszczeń w których nasze dzieci normalnie się nie bawią.

Np. ich dzieci wysunęły wszystkie szuflady z szafy - od dołu pozostała taka przestrzeń przez którą można było się prześlizgnąć na tył tej szafy - weszli od tyłu na te szuflady wysunięte i nam je wyłamali, po prostu zawiasy nie wytrzymały ich ciężaru 🤯😭

Albo nasz synek dostał nowy wymarzony pojazd na urodziny i to dziecko wzięło i wyrwało mu taką część która się tak sama delikatnie automatycznie zwijała., chwilę po urodzinach 😭

Były też takie spotkania podczas których wchodzili nam do garderoby oraz do pralni i np. wypieprzali z półek wszystkie ubrania 🤯, więc po którejś już z rzędu takiej akcji, od wejścia ustalaliśmy granicę że np. nie wchodzimy do pralni, że nie wchodzimy do sypialni, czy do garderoby.

Te ich dzieci są jak jakieś szatany, ciągle w ruchu, potrafią przejechać 40 km na rowerze, ciągle jedzą słodkie, ciągle wrzeszcxą - ja bym się wykończyła mając takie dzieci i jestem wykończona po 2 h spotkania z nimi. Muszą mieć docisk tak szurają na maksa mocno autami po parkiecie, jejku 🤣

Znowu kolejni - mają totalnie inną tolerancję na pisk i krzyk niż ja i ich dzieci ciągle piszczą i krzyczą i wszystko tak wymuszają oraz na wszystko tak reagują. Po ostatnim spotkaniu byłam tak wykończona tym nadmiarem wysokiego natężenia dźwięku, że poszłam i płakałam, mój mózg był jakby ktoś go przemielił przez maszynkę do mięsa, i mimo że to nasi serdeczni przyjaciele, spotykamy się od lat, to przez ich dzieci naprawdę nie mam ochoty już na ani jedno więcej spotkanie.

Nie chce oceniać czy ich wychowanie jest złe, czy raczej moja postawa - tylko po prostu nastawić się na subiektywne przedstawienie historii które was osobiście doprowadza do szału i przez które czujecie że jakaś część was umiera po takich spotkaniach i nie macie ochoty na nie już nigdy więcej. Można się przerzucać tym kto lepiej wychowuje dzieci, tym że one mają zaburzoną integrację sensoryczną albo że mają ADHD - nie mnie to oceniać, chodzi mi o wasze osobiste granice. Czy tylko u nas takie szaleństwa? Może to domena chłopców i w większości mamy na spotkaniach płeć męska? A może napiszecie mi, że to rzeczywiście tak wygląda i dzieci po prostu tak się bawią?
iri1979
Licówka
Posty: 3411
Rejestracja: pn lip 10, 2023 10:23 pm

Post autor: iri1979 »

Waxap1 pisze: ↑czw wrz 17, 2026 11:13 am Trochę żalpost, ALE, Wandy jak oceniacie spotkania na które zapraszacie rodziców z dziećmi - bez różnicy czy to Wasi znajomi, z którymi znacie się od lat i Wam i im pojawiły się dzieci, czy to jacyś rodzice z grupy przedszkolnej/szkolnej, z kościoła, itp. Podzielcie się sytuacjami na NIE po których stwierdzacie, że nie warto mieć gości 🤪

Mam wrażenie, że wśród naszych znajomych nie ma (przepraszam że użyje tego słowa) normalnych dzieci 😭 poza jedną parą z którą lubimy się spotykać (i z ich dzieckiem), reszta to jakiś dramat 🤯

- zapraszamy na kolację znajomych z dziećmi, w menu klasycznie - albo kurczak, albo spaghetti, to co w większości dzieci i dorośli lubią. dzieci tych znajomych nie zjadły u nas NIGDY (nawet nie spróbowały 🤯- w domu i swoich placówkach jedzą normalnie) żadnego obiadu, natomiast jak przychodzi czas deseru to wpier*alaja tak, że brakuje dla nas i dla moich dzieci. Np raz podalismy deser, w tym ananasa, matka tych synów odłożyła sobie na swój talerz (podejrzane xD) od razu jak tylko go postawiłam na stół, obracam się na moment, żeby zrobić kawę i w międzyczasie te ich dzieci dosłownie pochłonęły go w CAŁOŚCI, zostały pojedyncze kawałeczki, pchali do buzi dwoma rękami (!!!!!) i ona nie zwróciła im uwagi, że np nakłada się na swój talerz, że są inni itp, ja tak głośno powiedziałam, słuchajcie moje dzieci też chcą spróbować, mój mąż jeszcze nie jadł, ani ja… a rodzice tych dzieci NIC! Wiedzieli że tak się stanie skoro sama sobie odłożyła, ale w dupie z moimi dziećmi i nami xd. Jak to jest możliwe że jakiś 3 i 5 latek zjadają całego ananasa na raz?! My jako rodzina byśmy męczyli dwa dni 🙈

każde spotkanie z większością z rodzin z dziećmi które przychodzą wygląda jak jakiś horror. I dosłownie i w przenośni. Cały dom jest zmasakrowany porozrzucanymi Zabawkami, nie jest tak, że usiądą na podłodze pobudują z Lego pobawia się w jakąś bazę - ciągle jest absolutne szaleństwo, hałas, krzyki, bieganie po domu, trzaskanie drzwiami, wycie jak syrena, wbieganie do pomieszczeń w których nasze dzieci normalnie się nie bawią.

Np. ich dzieci wysunęły wszystkie szuflady z szafy - od dołu pozostała taka przestrzeń przez którą można było się prześlizgnąć na tył tej szafy - weszli od tyłu na te szuflady wysunięte i nam je wyłamali, po prostu zawiasy nie wytrzymały ich ciężaru 🤯😭

Albo nasz synek dostał nowy wymarzony pojazd na urodziny i to dziecko wzięło i wyrwało mu taką część która się tak sama delikatnie automatycznie zwijała., chwilę po urodzinach 😭

Były też takie spotkania podczas których wchodzili nam do garderoby oraz do pralni i np. wypieprzali z półek wszystkie ubrania 🤯, więc po którejś już z rzędu takiej akcji, od wejścia ustalaliśmy granicę że np. nie wchodzimy do pralni, że nie wchodzimy do sypialni, czy do garderoby.

Te ich dzieci są jak jakieś szatany, ciągle w ruchu, potrafią przejechać 40 km na rowerze, ciągle jedzą słodkie, ciągle wrzeszcxą - ja bym się wykończyła mając takie dzieci i jestem wykończona po 2 h spotkania z nimi. Muszą mieć docisk tak szurają na maksa mocno autami po parkiecie, jejku 🤣

Znowu kolejni - mają totalnie inną tolerancję na pisk i krzyk niż ja i ich dzieci ciągle piszczą i krzyczą i wszystko tak wymuszają oraz na wszystko tak reagują. Po ostatnim spotkaniu byłam tak wykończona tym nadmiarem wysokiego natężenia dźwięku, że poszłam i płakałam, mój mózg był jakby ktoś go przemielił przez maszynkę do mięsa, i mimo że to nasi serdeczni przyjaciele, spotykamy się od lat, to przez ich dzieci naprawdę nie mam ochoty już na ani jedno więcej spotkanie.

Nie chce oceniać czy ich wychowanie jest złe, czy raczej moja postawa - tylko po prostu nastawić się na subiektywne przedstawienie historii które was osobiście doprowadza do szału i przez które czujecie że jakaś część was umiera po takich spotkaniach i nie macie ochoty na nie już nigdy więcej. Można się przerzucać tym kto lepiej wychowuje dzieci, tym że one mają zaburzoną integrację sensoryczną albo że mają ADHD - nie mnie to oceniać, chodzi mi o wasze osobiste granice. Czy tylko u nas takie szaleństwa? Może to domena chłopców i w większości mamy na spotkaniach płeć męska? A może napiszecie mi, że to rzeczywiście tak wygląda i dzieci po prostu tak się bawią?
Nie zapraszam ludzi z dziećmi do mojego domu. Czasem kuzynka wpadnie z 6-latkiem i jak już pójdą to jedyne co mam w głowie to: ku*wa, w końcu ten bachor poszedł. Nie lubię jak dziecko robi chlew w moim domu, dotyka wszystkiego, a rodzice nic. Jak jestem u kogoś kto ma dzieci to mi wszystko jedno, bo to nie mój cyrk nie moje małpy.
Waxap1
Koczkodan
Posty: 112
Rejestracja: ndz kwie 12, 2026 11:45 am

Post autor: Waxap1 »

iri1979 pisze: ↑czw wrz 17, 2026 11:19 am Nie zapraszam ludzi z dziećmi do mojego domu. Czasem kuzynka wpadnie z 6-latkiem i jak już pójdą to jedyne co mam w głowie to: ku*wa, w końcu ten bachor poszedł. Nie lubię jak dziecko robi chlew w moim domu, dotyka wszystkiego, a rodzice nic. Jak jestem u kogoś kto ma dzieci to mi wszystko jedno, bo to nie mój cyrk nie moje małpy.
Tylko Ty nie masz dzieci, tak? :) Szanuję jak najbardziej, mi chodzi o sytuacje, gdzie i ja mam dzieci i ktoś ma dzieci i trochę dla tych dzieci to spotkanie, a trochę dla rodziców - żeby nie oszaleć samemu w czterech kątach we własnym sosie. Po prostu takie ogólne podtrzymywanie relacji międzyludzkich z tym, że już jak się ma dzieci :)
Idalciks
Milion subskrypcji
Posty: 4274
Rejestracja: pt cze 21, 2024 1:12 pm

Post autor: Idalciks »

Ludzi z tak zachowującymi się dziećmi do domu się po prostu nie zaprasza. Szanujmy się trochę ;) Nie widzę sensu takich wizyt. A że ludzie teraz dzieci hodują, a nie wychowują, to jest oczywiście od lat. Moje dzieci od małego mają powtarzane, że jak są u kogos w domu to nie włazi się do sypialni, nie szpera po szafkach, nie łazi wszędzie, nie wrzeszczy.
Teraz część dzieci to jest po prostu dzicz. A potem rodzice mają pretensje że w szkole są problemy, że jak to nauczyciel nie potrafi zapanować nad klasą, i na potęgę załatwiają orzeczenia.
Waxap1
Koczkodan
Posty: 112
Rejestracja: ndz kwie 12, 2026 11:45 am

Post autor: Waxap1 »

Idalciks pisze: ↑czw wrz 17, 2026 11:30 am Ludzi z tak zachowującymi się dziećmi do domu się po prostu nie zaprasza. Szanujmy się trochę ;) Nie widzę sensu takich wizyt. A że ludzie teraz dzieci hodują, a nie wychowują, to jest oczywiście od lat. Moje dzieci od małego mają powtarzane, że jak są u kogos w domu to nie włazi się do sypialni, nie szpera po szafkach, nie łazi wszędzie, nie wrzeszczy.
Teraz część dzieci to jest po prostu dzicz. A potem rodzice mają pretensje że w szkole są problemy, że jak to nauczyciel nie potrafi zapanować nad klasą, i na potęgę załatwiają orzeczenia.
Zgadzam się z Tobą, teraz na słowa tych znajomych „musimy się spotkać” myślę, że no… nie musimy 🤡musiałam to ja później znosić to wszystko i dochodzić do siebie przez 3 dni.

Zgadzam się z Tobą, jeśli chodzi o pewne standardy wychowania, wizyt, chodzenia w gości - mam takie same zasady. moje dzieci zachowują się w gościach bardzo dobrze, na pewno lepiej niż w domu 🤣

i zawsze sobie myślę po takich wizytach, że jeśli te dzieci znajomych tak się zachowują w gościach, to co się dzieje w domu?
Barasia
SushiRoll
Posty: 249
Rejestracja: sob lis 30, 2024 5:42 pm

Post autor: Barasia »

Masakra, co za dzicz. Jak byłam dzieckiem, to się siedziało jak trusia w obcym domu i byłam w ciężkim szoku i nie widziałam co zrobić jak zaproszone koleżanki któregoś razu wyrzuciły mi jakiś tak papierowy samolocik przez okno, albo chciały mi przeglądać moje szuflady... Już miałyśmy tak po 12-13 lat, więc jeszcze większy szok. Pamiętam, że je wyprosiłam wtedy :')

Chyba bym na Twoim miejscu umawiała się z nimi gdzieś na placu zabaw czy w inny miejscu publicznym dla dzieci. Albo u nich. I nie wiem czy bym im szczerze nie powiedziała, że ich dzieci zachowują się jak małpy w zoo.. chociaż to by mogło zakończyć znajomość.
Idalciks
Milion subskrypcji
Posty: 4274
Rejestracja: pt cze 21, 2024 1:12 pm

Post autor: Idalciks »

Zasada jest prosta: skoro ludzie pozwalają dzieciom tak się zachowywać w obcym domu, to znaczy że mają w dupie gospodarza, jego komfort, jego dom. A takich ludzi też powinno się mieć gdzieś, nie utrzymywać z nimi relacji, bo to nie są żadni przyjaciele. Przyjaciół za wszelką cenę to można mieć w wieku 16 lat ;). Ale nie w dorosłym życiu, w którym na pierwszym miejscu powinniśmy stawiać siebie, swoją rodzinę i dom.
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 936
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Waxap1 pisze: ↑czw wrz 17, 2026 11:22 am Tylko Ty nie masz dzieci, tak? :) Szanuję jak najbardziej, mi chodzi o sytuacje, gdzie i ja mam dzieci i ktoś ma dzieci i trochę dla tych dzieci to spotkanie, a trochę dla rodziców - żeby nie oszaleć samemu w czterech kątach we własnym sosie. Po prostu takie ogólne podtrzymywanie relacji międzyludzkich z tym, że już jak się ma dzieci :)
Niby tak ale każdy bezdzietny też kiedyś sam był dzieckiem i pewnie pamięta jak to było chodzić gdzieś z rodzicami czy kiedy rodzice zapraszali swoich znajomych z dziećmi. To było nie do pomyślenia żeby zaglądać do sypialni, szaf, szafek, psuć cokolwiek czy piszczeć w kółko. Owszem zabawa czasem była głośna ale zazwyczaj dorośli zwracali nam uwagę i wracało do normy. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się zachowywać jak dzieci twoich znajomych jako dziecko. Spójrzmy prawdzie w oczy, oni mają po prostu niewychowane dzieci. I sami też są niewychowani skoro pozwalają na coś takiego. Ciekawe czy jak idziecie do nich to też ich dzieci tak szaleją.
Awatar użytkownika
Widi97
SushiRoll
Posty: 229
Rejestracja: pn gru 29, 2025 12:19 am

Post autor: Widi97 »

Waxap1 pisze: ↑czw wrz 17, 2026 11:13 am Trochę żalpost, ALE, Wandy jak oceniacie spotkania na które zapraszacie rodziców z dziećmi - bez różnicy czy to Wasi znajomi, z którymi znacie się od lat i Wam i im pojawiły się dzieci, czy to jacyś rodzice z grupy przedszkolnej/szkolnej, z kościoła, itp. Podzielcie się sytuacjami na NIE po których stwierdzacie, że nie warto mieć gości 🤪

Mam wrażenie, że wśród naszych znajomych nie ma (przepraszam że użyje tego słowa) normalnych dzieci 😭 poza jedną parą z którą lubimy się spotykać (i z ich dzieckiem), reszta to jakiś dramat 🤯

- zapraszamy na kolację znajomych z dziećmi, w menu klasycznie - albo kurczak, albo spaghetti, to co w większości dzieci i dorośli lubią. dzieci tych znajomych nie zjadły u nas NIGDY (nawet nie spróbowały 🤯- w domu i swoich placówkach jedzą normalnie) żadnego obiadu, natomiast jak przychodzi czas deseru to wpier*alaja tak, że brakuje dla nas i dla moich dzieci. Np raz podalismy deser, w tym ananasa, matka tych synów odłożyła sobie na swój talerz (podejrzane xD) od razu jak tylko go postawiłam na stół, obracam się na moment, żeby zrobić kawę i w międzyczasie te ich dzieci dosłownie pochłonęły go w CAŁOŚCI, zostały pojedyncze kawałeczki, pchali do buzi dwoma rękami (!!!!!) i ona nie zwróciła im uwagi, że np nakłada się na swój talerz, że są inni itp, ja tak głośno powiedziałam, słuchajcie moje dzieci też chcą spróbować, mój mąż jeszcze nie jadł, ani ja… a rodzice tych dzieci NIC! Wiedzieli że tak się stanie skoro sama sobie odłożyła, ale w dupie z moimi dziećmi i nami xd. Jak to jest możliwe że jakiś 3 i 5 latek zjadają całego ananasa na raz?! My jako rodzina byśmy męczyli dwa dni 🙈

każde spotkanie z większością z rodzin z dziećmi które przychodzą wygląda jak jakiś horror. I dosłownie i w przenośni. Cały dom jest zmasakrowany porozrzucanymi Zabawkami, nie jest tak, że usiądą na podłodze pobudują z Lego pobawia się w jakąś bazę - ciągle jest absolutne szaleństwo, hałas, krzyki, bieganie po domu, trzaskanie drzwiami, wycie jak syrena, wbieganie do pomieszczeń w których nasze dzieci normalnie się nie bawią.

Np. ich dzieci wysunęły wszystkie szuflady z szafy - od dołu pozostała taka przestrzeń przez którą można było się prześlizgnąć na tył tej szafy - weszli od tyłu na te szuflady wysunięte i nam je wyłamali, po prostu zawiasy nie wytrzymały ich ciężaru 🤯😭

Albo nasz synek dostał nowy wymarzony pojazd na urodziny i to dziecko wzięło i wyrwało mu taką część która się tak sama delikatnie automatycznie zwijała., chwilę po urodzinach 😭

Były też takie spotkania podczas których wchodzili nam do garderoby oraz do pralni i np. wypieprzali z półek wszystkie ubrania 🤯, więc po którejś już z rzędu takiej akcji, od wejścia ustalaliśmy granicę że np. nie wchodzimy do pralni, że nie wchodzimy do sypialni, czy do garderoby.

Te ich dzieci są jak jakieś szatany, ciągle w ruchu, potrafią przejechać 40 km na rowerze, ciągle jedzą słodkie, ciągle wrzeszcxą - ja bym się wykończyła mając takie dzieci i jestem wykończona po 2 h spotkania z nimi. Muszą mieć docisk tak szurają na maksa mocno autami po parkiecie, jejku 🤣

Znowu kolejni - mają totalnie inną tolerancję na pisk i krzyk niż ja i ich dzieci ciągle piszczą i krzyczą i wszystko tak wymuszają oraz na wszystko tak reagują. Po ostatnim spotkaniu byłam tak wykończona tym nadmiarem wysokiego natężenia dźwięku, że poszłam i płakałam, mój mózg był jakby ktoś go przemielił przez maszynkę do mięsa, i mimo że to nasi serdeczni przyjaciele, spotykamy się od lat, to przez ich dzieci naprawdę nie mam ochoty już na ani jedno więcej spotkanie.

Nie chce oceniać czy ich wychowanie jest złe, czy raczej moja postawa - tylko po prostu nastawić się na subiektywne przedstawienie historii które was osobiście doprowadza do szału i przez które czujecie że jakaś część was umiera po takich spotkaniach i nie macie ochoty na nie już nigdy więcej. Można się przerzucać tym kto lepiej wychowuje dzieci, tym że one mają zaburzoną integrację sensoryczną albo że mają ADHD - nie mnie to oceniać, chodzi mi o wasze osobiste granice. Czy tylko u nas takie szaleństwa? Może to domena chłopców i w większości mamy na spotkaniach płeć męska? A może napiszecie mi, że to rzeczywiście tak wygląda i dzieci po prostu tak się bawią?
No sorry, ale to już wina rodziców i ich wychowania, a raczej braku, jeśli pozwalają na wszystko dzieciom i nie stawiają granic, to to się tak kończy, dzieci są po prostu dziećmi, więc rodzice powinni ich uczyć co jest normalne, a co nie. Sama nie mam dzieci, ale w mojej rodzinie są i one potrafią się normalnie bawić, może są głośne (jak to dzieci), ale w miarę grzeczne (nawet chłopcy) i przy stole normalnie się zachowują. Ale znam taki jeden przypadek chłopca, którego matka wychowywała "bezstresowo", nie karała go w żaden sposób, gdy coś zrobił nie tak, nie stawiała żadnych granic i dzieciak z tego korzystał, testował ją. A ta jakoś nie umiała go utemperować, potrafiła jedynie na niego nakrzyczeć. Wystarczyło na chwilę się od niego odwrócić i już coś nabroił, coś zbił, raz też połknął klocka na złość matce, gdy ta akurat nie patrzyła i trzeba było jechać z nim na pogotowie. Był małym diabełkiem. Ciężko było z nim wytrzymać, miałam dosyć po kilku godzinach z nim. Na szczęście ojciec chłopca był bardziej stanowczy i udawał przy nim groźnego, więc mały mu nie podskakiwał. Dzisiaj chłopak jest już nastolatkiem, jest poukładany i grzeczny, więc z wiekiem im przechodzi.
Ostatnio byłam też z moim chłopakiem nad morzem. W naszym hotelu na samej górze był otwarty taras z jacuzzi dla gości, niestety ciągle okupowany przez niemiecką rodzinę z trójką małych dzieci. Te dzieciaki były niewychowane, non stop chlapały wodą na innych gości, nurkowały, były bardzo głośne, a najgorsze, że rodzice (i dziadkowie), którzy to widzieli nic nie mówili, nawet ani razu nie przeprosili za ich zachowanie. W ogóle byli jacyś mało sympatyczni. Do ich wyjazdu inni goście nie mogli w spokoju posiedzieć w jacuzzi, zresztą niewielu chciało. Okropna rodzinka.
Awatar użytkownika
joalla
Trening tenisa
Posty: 2702
Rejestracja: czw cze 27, 2024 2:56 pm

Post autor: joalla »

Twoi znajomi po prostu zachowują się chamsko i nie umieją wychować swoich dzieci. Dobrze wychowane dzieci w gościach zachowują się w miarę grzecznie, oczywiście nie siedzą cicho jak myszki, bo to dzieci, ale jednak nie rzucają się na jedzenie, meble, nie trzaskają celowo drzwiami. Na twoim miejscu nie zaprosiła bym ich już do siebie, zaczęłabym się spotykać w kawiarniach i restauracjach, jakichś klubach dla dzieci, jeśli chodzi bardziej o spotkania dzieci, żeby unikać szkód na mieszkaniu i nerwach. Do tego tak źle wychowane dzieci mogą zniszczyć twoje wysiłki wychowawcze w stosunku do twoich dzieci i po prostu je “spatologizować”.
Magda0888
ZdalnaFanka
Posty: 462
Rejestracja: ndz sie 31, 2025 9:50 pm

Post autor: Magda0888 »

Aż mną potrzepało, gdy to przeczytałam. Litości! My też kiedyś byliśmy dziećmi, wszyscy. Jeszcze przypominam sobie czasy, gdy był wyż demograficzny i każda moja ciotka, wujek mieli po 2, 3 dzieci i przykładowo na święta spotykała się cała rodzina, gdzie było po 9 sztuk nas- smarkaczy, a dorośli siedzieli przy zastawionym stole i... kurcze, był spokój. My w odrębnym pokoju z przygotowanym dla nas stołem. Oczywiście ,,szaleliśmy''. Bawiliśmy się, biegaliśmy, ale wystarczyła jedna uwaga dorosłej osoby i wszystkim wracał mózg na właściwe miejsce. W życiu nie zdemolował nikt naszego domu, nikt nie zniszczył domu ciotki, babki. Były ofiary- ktoś wyrżnął i wybił zęba, ktoś kolano rozwalił, jakaś szklanka żywot zakończyła. Ale Ty opisujesz istny chlew. Przyjść do kogoś na proszoną wizytę i odpier*olić przy pomocy dzieci taką akcję, to jest taki wstyd, że w ogóle nie chciałaby kontynuować z tymi ludźmi znajomości. Ty wyobraź sobie, że wyjeżdżacie wspólnie na wakacje. Horror. I najważniejsze, to nie wina dzieci, to kwestia wychowania. Niech sobie każdy wychowuje po swojemu, ale ode mnie niech się trzyma z daleka, jeżeli robi to w taki sposób jak Twoi znajomi.
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

Cześć mam pytanie na Wasz pogląd sytuacji.
Mam takich członków rodziny, którzy mają dwójkę dzieci w wieku szkolnym 1-3 podstawówki. Bardzo lubią u nas się gościć. Ich dzieci skaczą nam po kanapie, chodzą po stole - oni niby uwagę im zwracają ale te dzieci mają to w d… i robią ciągle to samo. Sama czasem zwrócę im uwagę by nie tupali bo pod nami mieszkają inni ludzie którym może to przeszkadzać - ja jestem taka, że szanuję innych i sama bym nie chciała by mi ktoś z sąsiadów tak życie uprzykrzał.
Od ich matki usłyszałam że przesadzam.
Często są też problemy z jedzeniem - cokolwiek nie przygotuje ciągle tym dzieciom coś nie pasuje - a to bułka z masłem nie taka, a to masło za mało maślane, a to że na stole nie ma płatków z mlekiem.
Zaglądają nam do lodówki i np pytają czy mogą zjeść jakiś jogurt - ja mówię, ze okej, ale niech zje ten jogurt. Dziecko mówi, że dobrze. W między czasie robię pizze i to dziecko pyta się mnie czy też będzie mogło zjeść tą pizzę. Ja, że oczywiście, ale niech zje najpierw jogurt bo ustaliliśmy, że może go wziąć, ale ma zjeść do końca. Niestety dziecko nie zjadło jogurtu i powiedziałam, że skoro nie może już jogurtu bo jest pełne to pizzy też nie będzie jadło bo jak się nie ma miejsca na jedną rzecz to na drugą też. Wjeżdża pizza na stół i pyta czy może pizzę - ja na to, tak jak zje jogurt- awantura - a mama mówi chodź dam Ci pizzę.
Zastanawiam się czy serio jest coś ze mną nie tak, czy się uwzięłam i jestem okropna, ale przestałam ich zapraszać i się odsunęłam bo czuję brak szacunku w moim własnym domu. Moje granice notorycznie są przekraczane.
Kolejna sprawa.
Czy to normalne że ktoś oferuje mi się że przyniesie mi ciasto jak przychodzi w gości i po wizycie przychodzi i mówi że zabiera je z powrotem?
Tak samo na wigilię, przyszli z ciastem zabrali, a potem mi wypomniano, że w ciąży dużo jem bo zjadłam 2 kawałki jakiegoś ciasta.
Zapraszają do siebie i mówią, że zrobili dużo jedzenia bo dużo jem, albo przy wszystkich, że dużo jem i ona by tyle nie zjadła (matka tych dzieci).
Mój mąż uważa, że przesadzam, że takie uwagi to nic złego, a zachowanie tych dzieci podsumowuje, że bez przesady to tylko dzieci i to normalne że czasem biegają po stole.

Dodam, że u innych zachowują się podobnie, łażą po kanapie za innych plecami, klepią po pupie ciocię i wujków, mojej córce kazały wąchać swoje stopy.

Raz teściowa zaprosila nas wszystkich na obiad do restauracji, oczywiście jedzenie dla dzieci, które sobie zamówiły było nie takie i ciągle coś nie pasuje- dostali na wynos to podrzucili nam te resztki i uciekli podsumowując, że jestem w ciąży i dużo jem to mam to zjeść.

Ich syn udawał że podstawia mi spluwę do głowy i strzela, a gdy zwróciłam mu uwagę, że to tak nie ładnie jego mama dla śmiechu zrobiła to samo.

Jestem z konserwatywnej rodziny i czasem mam bardziej surowy pogląd, ale no ja nie wiem czysto ze mną jest coś nie tak…
Siatkarka
Barasia
SushiRoll
Posty: 249
Rejestracja: sob lis 30, 2024 5:42 pm

Post autor: Barasia »

Kufelpiwa pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 11:07 am Cześć mam pytanie na Wasz pogląd sytuacji.
Mam takich członków rodziny, którzy mają dwójkę dzieci w wieku szkolnym 1-3 podstawówki. Bardzo lubią u nas się gościć. Ich dzieci skaczą nam po kanapie, chodzą po stole - oni niby uwagę im zwracają ale te dzieci mają to w d… i robią ciągle to samo. Sama czasem zwrócę im uwagę by nie tupali bo pod nami mieszkają inni ludzie którym może to przeszkadzać - ja jestem taka, że szanuję innych i sama bym nie chciała by mi ktoś z sąsiadów tak życie uprzykrzał.
Od ich matki usłyszałam że przesadzam.
Często są też problemy z jedzeniem - cokolwiek nie przygotuje ciągle tym dzieciom coś nie pasuje - a to bułka z masłem nie taka, a to masło za mało maślane, a to że na stole nie ma płatków z mlekiem.
Zaglądają nam do lodówki i np pytają czy mogą zjeść jakiś jogurt - ja mówię, ze okej, ale niech zje ten jogurt. Dziecko mówi, że dobrze. W między czasie robię pizze i to dziecko pyta się mnie czy też będzie mogło zjeść tą pizzę. Ja, że oczywiście, ale niech zje najpierw jogurt bo ustaliliśmy, że może go wziąć, ale ma zjeść do końca. Niestety dziecko nie zjadło jogurtu i powiedziałam, że skoro nie może już jogurtu bo jest pełne to pizzy też nie będzie jadło bo jak się nie ma miejsca na jedną rzecz to na drugą też. Wjeżdża pizza na stół i pyta czy może pizzę - ja na to, tak jak zje jogurt- awantura - a mama mówi chodź dam Ci pizzę.
Zastanawiam się czy serio jest coś ze mną nie tak, czy się uwzięłam i jestem okropna, ale przestałam ich zapraszać i się odsunęłam bo czuję brak szacunku w moim własnym domu. Moje granice notorycznie są przekraczane.
Kolejna sprawa.
Czy to normalne że ktoś oferuje mi się że przyniesie mi ciasto jak przychodzi w gości i po wizycie przychodzi i mówi że zabiera je z powrotem?
Tak samo na wigilię, przyszli z ciastem zabrali, a potem mi wypomniano, że w ciąży dużo jem bo zjadłam 2 kawałki jakiegoś ciasta.
Zapraszają do siebie i mówią, że zrobili dużo jedzenia bo dużo jem, albo przy wszystkich, że dużo jem i ona by tyle nie zjadła (matka tych dzieci).
Mój mąż uważa, że przesadzam, że takie uwagi to nic złego, a zachowanie tych dzieci podsumowuje, że bez przesady to tylko dzieci i to normalne że czasem biegają po stole.

Dodam, że u innych zachowują się podobnie, łażą po kanapie za innych plecami, klepią po pupie ciocię i wujków, mojej córce kazały wąchać swoje stopy.

Raz teściowa zaprosila nas wszystkich na obiad do restauracji, oczywiście jedzenie dla dzieci, które sobie zamówiły było nie takie i ciągle coś nie pasuje- dostali na wynos to podrzucili nam te resztki i uciekli podsumowując, że jestem w ciąży i dużo jem to mam to zjeść.

Ich syn udawał że podstawia mi spluwę do głowy i strzela, a gdy zwróciłam mu uwagę, że to tak nie ładnie jego mama dla śmiechu zrobiła to samo.

Jestem z konserwatywnej rodziny i czasem mam bardziej surowy pogląd, ale no ja nie wiem czysto ze mną jest coś nie tak…
Co za prosiaki... Nie no, serio. Mamuśka ci pociska, że dużo jesz (co to w ogóle za idiotyczne komentowanie? Niech patrzy na siebie), jej dzieciory wchodzą na głowę, wykorzystują Ciebie i Twój dom jako darmowy plac zabaw i knajpę.

Nie przesadzasz, nie jesteś przewrażliwiona. Jesteś normalna, a Twój pogląd wcale nie jest "bardziej surowy", po prostu jest normalny. Odetnij ich, bo szkoda, żeby Twoje dzieciaki jeszcze zaczęły podpatrywać ich zachowania. A Twój mąż może po prostu nie musi potem po nich sprzątać, albo nie przygotowuje posiłków i dlatego go nie wkurza kręcenie nosem jaśnie państwa.
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

Barasia pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 11:36 am Co za prosiaki... Nie no, serio. Mamuśka ci pociska, że dużo jesz (co to w ogóle za idiotyczne komentowanie? Niech patrzy na siebie), jej dzieciory wchodzą na głowę, wykorzystują Ciebie i Twój dom jako darmowy plac zabaw i knajpę.

Nie przesadzasz, nie jesteś przewrażliwiona. Jesteś normalna, a Twój pogląd wcale nie jest "bardziej surowy", po prostu jest normalny. Odetnij ich, bo szkoda, żeby Twoje dzieciaki jeszcze zaczęły podpatrywać ich zachowania. A Twój mąż może po prostu nie musi potem po nich sprzątać, albo nie przygotowuje posiłków i dlatego go nie wkurza kręcenie nosem jaśnie państwa.
No to brat mojego męża i jest bardziej przychylny. Często próbuje zrozumieć ich zachowanie lub usprawiedliwić, że nie mieli tego na myśli czy coś, ale ciężko mi znaleźć wytłumaczenie, na to, że ktoś komentuje ile jem- ja wgl nie patrzę ile kto je i nie zwracam na to uwagi bo mam to gdzieś. Mi jest przykro że reszta rodziny to toleruje i akceptuję i ja wychodzę na kogoś czepialskiego jak ktoś przekracza moje granice
Siatkarka
Barasia
SushiRoll
Posty: 249
Rejestracja: sob lis 30, 2024 5:42 pm

Post autor: Barasia »

Kufelpiwa pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 11:49 am No to brat mojego męża i jest bardziej przychylny. Często próbuje zrozumieć ich zachowanie lub usprawiedliwić, że nie mieli tego na myśli czy coś, ale ciężko mi znaleźć wytłumaczenie, na to, że ktoś komentuje ile jem- ja wgl nie patrzę ile kto je i nie zwracam na to uwagi bo mam to gdzieś. Mi jest przykro że reszta rodziny to toleruje i akceptuję i ja wychodzę na kogoś czepialskiego jak ktoś przekracza moje granice
Kurczę, to rzeczywiście bliska rodzina... Trudna sytuacja, bo pewnie ciężko będzie ograniczyć z nimi kontakt, skoro mąż nie widzi problemu. Ale może przynajmniej pomoże Ci świadomość, że naprawdę z boku patrząc, to nie przesadzasz i masz prawo do takich granic - nie oczekujesz żadnych cudów, tylko tego, żeby zachowywali się normalnie.
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

Tak, dziękuję. Szczerze zaczynałam wierzyć, że to ze mną jest coś nie tak. Bo nikt inny tego problemu nie widzi.
Ja przestałam ich zapraszać - oni też nas nie zapraszają więc nie czuję zobowiązania. Nie chcę czuć się źle w swoim własnym domu a tak właśnie się czuję po ich wizytach lub wgl jak są gdzieś w pobliżu.
Ciesze sie, że inni mają podobne zdanie bo serio w pewnym momencie myślałam, że serio jestem problemem…
Siatkarka
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 936
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Kufelpiwa pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 12:12 pm Tak, dziękuję. Szczerze zaczynałam wierzyć, że to ze mną jest coś nie tak. Bo nikt inny tego problemu nie widzi.
Ja przestałam ich zapraszać - oni też nas nie zapraszają więc nie czuję zobowiązania. Nie chcę czuć się źle w swoim własnym domu a tak właśnie się czuję po ich wizytach lub wgl jak są gdzieś w pobliżu.
Ciesze sie, że inni mają podobne zdanie bo serio w pewnym momencie myślałam, że serio jestem problemem…
Współczuję ci tego do jakiej rodziny weszłaś. To już nawet nie są tylko niegrzeczne i prostackie zachowania, oni są zwyczajnie agresywni i zdrowo po*ni. Chroniłabym siebie i swoje dzieci i unikała kontaktu z nimi jak ognia. Natomiast większy problem to twój mąż, skoro nie widzi nic złego i usprawiedliwia ich.
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

chleb_ze_smalcem pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 1:00 pm Współczuję ci tego do jakiej rodziny weszłaś. To już nawet nie są tylko niegrzeczne i prostackie zachowania, oni są zwyczajnie agresywni i zdrowo po*ni. Chroniłabym siebie i swoje dzieci i unikała kontaktu z nimi jak ognia. Natomiast większy problem to twój mąż, skoro nie widzi nic złego i usprawiedliwia ich.
Reszta jest a porządku, tylko oni są niestety tacy ;(
Mój mąż chyba jest zaślepiony ;(
Siatkarka
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 936
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Kufelpiwa pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 1:18 pm Reszta jest a porządku, tylko oni są niestety tacy ;(
Mój mąż chyba jest zaślepiony ;(
Pewnie bratowa wniosła takie głupie zachowania skoro ona cię chamsko komentuje i jeszcze zachęca dzieci do okazywania ci braku szacunku. Podziwiam za cierpliwość, gdyby mi zaczęła przystawiać palce do głowy imitując strzał, dostałaby ode mnie strzał ale w mordę z liścia. Sorry za chamstwo ale czasem an chama tylko chamstwo pomaga. Skakania po stole już nawet nie skomentuję.
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

chleb_ze_smalcem pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 1:32 pm Pewnie bratowa wniosła takie głupie zachowania skoro ona cię chamsko komentuje i jeszcze zachęca dzieci do okazywania ci braku szacunku. Podziwiam za cierpliwość, gdyby mi zaczęła przystawiać palce do głowy imitując strzał, dostałaby ode mnie strzał ale w mordę z liścia. Sorry za chamstwo ale czasem an chama tylko chamstwo pomaga. Skakania po stole już nawet nie skomentuję.
No kurcze dziękuję. Serio myślałam, że jestem sztywniarą 😅
U mnie w domu takie zachowania byłyby nie do pomyślenia. Ja jak w gości szłyśmy nie ważne czy do bliskich czy dalekich nigdy moi rodzice nie musieli mi zwracać uwagi bym zeszla ze stołu czy nie skakała po kanapie. Dla mnie takie coś jest oczywiste.
Z tym strzałem też uważam, że to chamstwo, udawanie że się do kogoś strzela jest słabe - nawet jak nie ma się prawdziwej broni.
Siatkarka
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 936
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Kufelpiwa pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 1:47 pm No kurcze dziękuję. Serio myślałam, że jestem sztywniarą 😅
U mnie w domu takie zachowania byłyby nie do pomyślenia. Ja jak w gości szłyśmy nie ważne czy do bliskich czy dalekich nigdy moi rodzice nie musieli mi zwracać uwagi bym zeszla ze stołu czy nie skakała po kanapie. Dla mnie takie coś jest oczywiste.
Z tym strzałem też uważam, że to chamstwo, udawanie że się do kogoś strzela jest słabe - nawet jak nie ma się prawdziwej broni.
Komentowanie tego ile ktoś je też jest chamskie. Szczególnie do kobiety w ciąży. Myślę, że bratowa cię nie lubi z jakiegoś powodu i to jest część problemu. Nikt normalny tak nie komentuje innych. Ona do pozostałych członków rodziny też jest taka?
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

chleb_ze_smalcem pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 1:53 pm Komentowanie tego ile ktoś je też jest chamskie. Szczególnie do kobiety w ciąży. Myślę, że bratowa cię nie lubi z jakiegoś powodu i to jest część problemu. Nikt normalny tak nie komentuje innych. Ona do pozostałych członków rodziny też jest taka?
Innych obgaduje, ale słodko pierdzi w oczy. Możliwe, że nie lubi, ale ona mało kogo lubi. Nikt jej nie pasuje w rodzinie, siostra męża jest zła bo ma więcej pieniędzy od nich i śmie kupować sobie markowe rzeczy, teściowa ma bałagan A prababcia daje jej rady wychowawcze
Siatkarka
Awatar użytkownika
Echoidalia
VlogmasEnjoyer
Posty: 1378
Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm

Post autor: Echoidalia »

Wszystko zaczyna się od dorosłych. Jeśli matka z ojcem nie umieją opanować dzieci, to, niestety, świadczy tylko o tych ludziach, że są niedojrzali i nieprzygotowani do tak odpowiedzialnej roli. Przykro mi, że tego doświadczacie, ale wyjście jest jedno: zero spotkań u was w domu albo co najwyżej spotkanie w miejscu publicznym, gdzie dorośli mogą zjeść przy stole, dzieci mają jakiś kącik zabaw/plac zabaw na terenie, ewentualnie jakieś animacje pod okiem doświadczonych pracowników.
Też mam wśród znajomych taka parę, która nie może ogarnąć kilkulatka. Ona pracuje w zawodzie pedagogicznym i chciałaby coś wymagać, ale mąż pajacuje z dzieckiem i o to też się kłócą. Przyszłam do nich na obiad, a synek łazi po kanapie, na której siedziałam w różne strony, przechodzi mi po kolanach, bo cały czas był w ruchu, wziął ketchup z lodówki i cała zawartość wywalił (przy radości ojca)na talerz bez potrzeby i wymieszał to z musztardą. Matka wściekła, bo to marnowanie produktów, ale nie mogła być ostra przy gościach. Jeden z zaproszonych mężczyzn to w ogóle raz przytrzymał, dzięki temu, że miał refleks, tego chłopca, bo tak wariował na kanapie, że upadłby na głowę.
Ojciec zabrał raz synka na spotkanie w galerii handlowej właśnie z tym mężczyzną - 'ratownikiem chłopca' (nasz wspólny bliski znajomy) i później mi ten mężczyzna opowiadał, co się działo. Nie dało się normalnie pogadać, bo mały w kółko chciał iść do różnych sklepów, wymuszał zabawki (nawet na poczcie będącej w tejże Galerii, bo były tam różne drobiazgi na sprzedaż). Rzucił się też na podłogę, bo tak mu się podobało i zaczął się drzeć oraz zwracać na siebie uwage. Znajomy skończył spotkanie, bo uznał, że w takich okolicznościach nie ma o czym w ogóle rozmawiać. Mały nie słuchał nikogo, za to jego ojciec słuchał jego i wykonywał jego polecenia, spełniał zachcianki. Masakra.
Raz spotkaliśmy się w naprawdę fajnej restauracji i w pewnym momencie,kiedy telefon małemu się znudził, zaczął biegać od stołu do kącika zabaw i z powrotem. Kelner zwrócił uwagę tym rodzicom,że chłopak stwarza zagrożenie dla kelnerów noszących szkła i ciężkie talerze - i tym samym dla siebie. To matka jeszcze się kłóciła z kelnerem,że co ona ma zrobić, przecież go nie przywiąże. Wstydziłam się za to też ja,choć to nie moja rodzina nawet.
Od tamtych sytuacji wiemy, że nieczęste spotkania mogą wchodzić w rachubę, ale zdecydowanie bez ich dziecka. Inaczej takie spotkanie przeradza się w walkę o uwagę, obawę, czy mały nie rozbije głowy, krzyk i zamieszanie i na koniec ulgę, kiedy już wracam do domu. To nie powinno tak wyglądać
Waxap1
Koczkodan
Posty: 112
Rejestracja: ndz kwie 12, 2026 11:45 am

Post autor: Waxap1 »

Najgorszy sort człowieka ta bratowa - dzieci bez granic, ona też odhamowana, skoro pozwala tak się zachowywać dzieciom. Nie jesteś sztywna, w sumie podobny problem jak my mieliśmy tych znajomych, zwłaszcza w kwestii jedzenia oraz zachowania jak zwierzęta na wizytach. Później Ty ponosisz koszty - sprzątania, wyrzucania jedzenia, agresywnych zachowań i po spotkaniu czujesz się wyczerpana. O komentarzach odnośnie jedzenia, że ona to wprost mówi 🤯 że zjadłaś dwa kawałki, to już jest dla mnie wyższy level bycia spierd*lonym 🤯 trzeba mieć coś z głową, naprawdę.

Dobrze, że uciekłaś; jeśli resztę rodziny obgaduje, to Ciebie również, takim ludziom trzeba postawić mur obojętności, nie zapraszać, zachować polityczną poprawność. Cokolwiek byś jej nie powiedziała - że Ci przykro, że chciałabyś, żeby jej dzieci lepiej się w Twoim domu zachowywały, to ona by odwróciła kota ogonem, zrobiła z siebie ofiarę, wyciągnęłaby sytuacje z przeszłości kiedy to Twoje dzieci wg niej źle się zachowywały i czułabyś się jeszcze gorzej niż jakbyś tego nie powiedziała.

Trzymaj dystans, wszystko z Tobą ok 🫶
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

Waxap1 pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 2:54 pm Najgorszy sort człowieka ta bratowa - dzieci bez granic, ona też odhamowana, skoro pozwala tak się zachowywać dzieciom. Nie jesteś sztywna, w sumie podobny problem jak my mieliśmy tych znajomych, zwłaszcza w kwestii jedzenia oraz zachowania jak zwierzęta na wizytach. Później Ty ponosisz koszty - sprzątania, wyrzucania jedzenia, agresywnych zachowań i po spotkaniu czujesz się wyczerpana. O komentarzach odnośnie jedzenia, że ona to wprost mówi 🤯 że zjadłaś dwa kawałki, to już jest dla mnie wyższy level bycia spierd*lonym 🤯 trzeba mieć coś z głową, naprawdę.

Dobrze, że uciekłaś; jeśli resztę rodziny obgaduje, to Ciebie również, takim ludziom trzeba postawić mur obojętności, nie zapraszać, zachować polityczną poprawność. Cokolwiek byś jej nie powiedziała - że Ci przykro, że chciałabyś, żeby jej dzieci lepiej się w Twoim domu zachowywały, to ona by odwróciła kota ogonem, zrobiła z siebie ofiarę, wyciągnęłaby sytuacje z przeszłości kiedy to Twoje dzieci by się zachowywały i czułabyś się jeszcze gorzej niż jakbyś tego nie powiedziała.


Trzymaj dystans, wszystko z Tobą ok 🫶
Dziękuję fajnie, że są ludzie którzy to rozumieją.
Siatkarka