Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Dziewczyński Autyzm

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
aidette
Tritonotti
Posty: 177
Rejestracja: śr kwie 12, 2023 6:27 pm

Dziewczyński Autyzm

Post autor: aidette »

Jak sobie radzicie? Kiedy się zorientowałyście? Czy przyznałyście się otoczeniu czy raczej ukrywacie?
Ja zorientowałam się dopiero po 30stce. Moja mama wiedziała, że ze mną coś nie tak, ale przemocą wypracowała we mnie pewne mechanizmy i zachowania. Nadal mam problem w kontaktach z innymi, small talk wywołuje we mnie zimny pot. Chowam się przed sąsiadami żeby nie musieć z nimi rozmawiać. Najbardziej denerwuje mnie mój ton głosu, intonacja? Mam wrażenie, że po paru zdaniach nudzę osobę z którą rozmawiam i ta przestaje mnie słuchać. Nie pomaga w tym unikanie kontaktu wzrokowego.
bibicrossant
RiczAsFak
Posty: 815
Rejestracja: czw gru 26, 2024 8:28 pm

Post autor: bibicrossant »

Czy ktoś wie gdzie w Polsce można zdiagnozować AuDHD? jak wygląda diagnoza? jaka cena?
Lillak
LouiBag
Posty: 333
Rejestracja: sob mar 01, 2025 1:11 pm

Post autor: Lillak »

Ja u siebie podejrzewam, ponieważ tłumaczyłby wiele moich zachowań, szczególnie z dzieciństwa. Zaczęłam się orientować, gdy przypadkiem zaczęłam pracować z dziećmi w spektrum autyzmu i bardzo dobrze ich rozumiałam, choć nigdy nie byłam szkolona w tym kierunku.

Od dziecka wiedziałam, że moje reakcje na różne sytuacje są niewłaściwe, że inni tak nie mają. Gdy ktoś na kogoś krzyczał czy strofował to mnie chciało się śmiać, nawet gdy współczułam tamtej osobie. Przez lata uczyłam się to kontrolować.

Miałam swoje drobne rytuały, ale brak ich wykonania mnie strasznie stresował. Wychodząc z domu musiałam stanąć na przedostatnim stopniu schodów przed końcem połowy i pożegnać się, a ktoś musiał mi odpowiedzieć. Gdy nikogo nie było w domu, odpowiadałam sama sobie.

Zawsze lubiłam porządkować książki, ale do szuflady wrzucałam wszystko jak leci. Często zaczynałam się interesować czymś przypadkowym, do dzisiaj otwieram Wikipedię i czytam wszystkie artykuły z jakiejś mniejszej kategorii.

Nie lubię rozmawiać przez telefon, unikam odbierania nieznanych numerów. Trudno mi było nawiązywać trwałe relacje, miałam wrażenie, że nowe osoby po jakimś czasie odkrywały, że jestem inna i się odsuwały.

Zawsze miałam świetną pamięć, bardzo pomagało mi to w nauce.

Dzisiaj diagnoza niewiele mogłaby mi dać. Tak samo podejrzewam spektrum u mojego męża, ponieważ inaczej się objawia w szczegółach, ale ma punkty zbieżne.
Awatar użytkownika
Oliwkowa888
Tritonotti
Posty: 190
Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm

Post autor: Oliwkowa888 »

Ja zostałam zdiagnozowana już jako dorosła osoba. Nic mi to za bardzo nie dało poza tym, że utwierdziło mnie w tym, co podejrzewałam.
- zawsze nie lubiłam zmian. Uspokajała mnie rutyna, uporządkowanie. W pokoju zawsze miałam, jak w magazynie. Wszystko an swoim miejscu, idealnie ułożone i poprawiane kilka razy dziennie;
- proste, dosłowne komunikaty. Nauczyłam się to hamować, ale jako dziecko potrafiłam powiedzieć do koleżanki "to ja już idę do domu, bo zaczęło mi się u ciebie nudzić";
- small talk i gadanie o niczym dla mnie nie istnieje natomiast godzinami mogę rozprawiać na jakieś życiowe tematy;
- gdy mnie coś pasjonuje, to wchodzę w to cała i na maxa,
- zawsze lubiłam być sama. Potrafiłam godzinami siedzieć w pokoju i bawić się sama ze sobą, czytać albo rysować,
- przestymulowuje mnie tłum. Mogę iść np. na koncert, bo wiem mniej więcej ile będzie trwać, ale już np. przebywanie w na plaży nie wiadomo jak długo przy masie ludzi powoduje, że po prostu się męczę psychicznie.

Jednak w pewnym momencie. Chyba jakoś w wieku 16-17 lat dzięki mojej jedynej przyjaciółce ze szkoły zaczęłam widzieć, że można inaczej funkcjonować i sama zaczęłam wprowadzać pewne mechanizmy np. starałam się patrzeć w oczy osobie z którą rozmawiam. Później trafiłam do psychologa i tutaj już był mocny sygnał, że coś jest na rzeczy. Później już jako dorosła chciałam wiedzieć o co chodzi ze mną i zrobiłam diagnozę.
Sandisand
RoyalBaby
Posty: 29
Rejestracja: pt wrz 18, 2026 7:53 am

Post autor: Sandisand »

Raczej się nie przyznaje, zwłaszcza że mam na tyle lekki że nawet nie musze się super maskować. Do tego z racji środowiska w którym się obracam mam po prostu takie sobie doświadczenia z innymi osobami z autyzmem, które są często po prostu nieznośne i nawet się nie starają od kiedy dostały diagnozę a jak tylko dowiedzą się, że ktoś też ma autyzm to zaczynają zachowywać się wobec nich jeszcze dziwniej.
LauraBacha3
KlasaBiznes
Posty: 560
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Post autor: LauraBacha3 »

Nigdy nie byłam diagnozowana a co za tym idzie zdiagnozowana ale od około 20 lat podejrzewam, że powinnam być zdiagnozowana

1. Nie umiem utrzymać kontaktu wzrokowego. Nie potrafię a od kiedy wiem, że to jest dziwne, gdy z kimś rozmawiam myślę o tym, że nie patrzę w oczy i dochodzi stres, że tego nie robię i próbuje ale nie potrafię i te oczy a czasami cała głowa uciekają.
2. Zawsze miałam tak, że jak coś mnie zainteresowało to musiałam dowiedzieć się o tym wszystkiego. Jak byłam dzieckiem to czytałam encyklopedię w kółko. Jak Harrego Pottera. Potem, gdy pojawił się internet całymi dniami czytałam o Plutonie, chromosomach, progerii itp.
3. Lubię być sama w domu. Nie lubię dni gdy nic nie robię, bo jest jakiś powód do tego ale uwielbiam dni, gdy nic nie robię, gdy sama stwierdzę, że dziś nic nie robię. Bardzo łatwo jest mnie przestymulować. Zaklejam wszystkie światełka w domu. Jestem niezwykle wrażliwa na zapachy. Jeśli coś mi śmierdzi np mąż smażył cebulę to czuję to dwa albo trzy dni i nie mogę się na niczym innym skupić, nie mogę też przez to spać, bo mi śmierdzi.
4. Nie umiem żyć spontanicznie. Nie potrafię tak zrobić, że siedzę w domu i pomyślę, że gdzieś pojadę albo mąż nagle zapyta czy jedziemy lub idziemy gdzieś tam. Muszę mieć zaplanowane, że w czwartek o tej godzinie będę robić coś. Inaczej nie umiem, od razu czuję stres.
5. Czasami jem jedną potrawę na śniadanie obiad kolację przez kilka dni.
6. Często mówię rzeczy takie po prostu stwierdzające fakt. Np kiedyś w pracy był jakiś szef wszystkich szefów z korporacji i się sobie przedstawialiśmy. Pół roku później był ponownie i się znowu przedstawiał. Powiedziałam normalnym tonem, że już się poznaliśmy. No bo tak było. A wszyscy stwierdzili, że jak ja tak mogłam powiedzieć. Ale no kurde przecież tak było 🤷‍♀️
Mój mąż często "wkręca" i ja nie rozumiem tego, kiedy on mówi prawdę a kiedy nie. I on nie rozumie, że ja nie rozumiem. Jednocześnie jak w pracy piszę jakąś instrukcję czy prowadzę szkolenie, to wtedy ja nie rozumiem, że ktoś może czegoś nie rozumieć.
7. Kiedyś nie umiałam w ogóle rozmawiać, small talk do dziś jest dla mnie ciężki, bo nie wiem czego ktoś ode mnie oczekuje pytając co u mnie. Czy mam mówić co u mnie czy mówić aa nic, a jest ok. Nie wiem. Ale kiedyś byli gorzej, bo potrafiłam siedzieć z kimś i dosłownie się nie odzywać lub co najwyżej odpowiadać na pytania "tak, nie". Nie wiedziałam o co mam pytać, skoro mnie nie interesuje nic w tej chwili w związku z tą osobą ani nie umiałam odpowiadać dłużej skoro pytanie było takie, że wystarczyło jedno słowo jako odpowiedź. Więc zakładałam, że jeśli ktoś chciałby żebym powiedziała więcej to by zadał pytanie tak żeby to miało taki wydźwięk, że mam się nie ograniczać. Kiedy na jakichś spotkań rodzinnych pytano mnie jak w szkole to mówiłam, że z historii 3, z polskiego 4 a potem mama na mnie krzyczała, że ja tylko mówię jakie mam złe oceny. To potem jeszcze mniej mówiłam, skoro jak odpowiadam to źle 🤷‍♀️ Więc byłam niemową. Bo jak już mówię to jest źle, to po co mam w ogóle cokolwiek mówić.
8. Jeśli miałam różowe skarpety, gdy dostałam dobrą ocenę to zakładałam je na każdy sprawdzian. To samo gdy np akurat miałam jakaś bransoletkę czy włosy inaczej uczesane. Gdy nie robiłam czegoś tak samo, to czułam ogromny stres. Głośność w tv musiała być parzysta inaczej nie mogłam oglądać, bo nie słyszałam. Na 10 było ok, na 11 nie słyszałam, na 12 było ok.
Jeśli coś dzieliło się na kawałki albo nakładałam łyżka to musiały być 3. Jeśli 3 łyżeczki cukru to było za dużo to po prostu brałam 3 razy łyzeczką malutką ilość aby tylko było 3 razy. Inaczej odczuwałam stres. Przez wiele lat ubierałam się w odpowiedniej kolejności. Skarpety, majtki, spodnie, stanik, bluzka. Nie mogłam zacząć od góry, bo inaczej miałam stres, że cały dzień będzie nieudany.
9. Często zamiast zacząć się po prostu bawić to robiłam całodniowe przygotowania do zabawy. Układałam misie i lalki. Brałam zeszyt i rozpisywałam co i jak ja ma być i w jakiej kolejności.
10. Wiele razy w jakichś poważnych sytuacjach zaczynałam się śmiać jakbym nie miała kontroli nad moimi mięśniami twarzy. Ktoś krzyczy, ktoś w rozpaczy a ja uśmiech od ucha do ucha.



Wiele rzeczy się zmieniło, gdy zamieszkałam z mężem. Nie mam już przestrzeni na rozmyślanie, bycie samą, zagłębianie się w jakieś tematy, rytuały ale przez to czuję się nieszczęśliwa i mam wrażenie, że robię się coraz głupsza, czegoś mi brakuje, często boli mnie głowa, ciągle jestem przebodźcowana. Od razu się stresuje gdy coś jest nie na swoim miejscu albo nie tak jak powinno być a niestety od kilku lat ciągle wszystko jest nie tak. Przez to też czuję, że moja kiedyś świetna pamięć teraz jest tragiczna. Chciałam żyć jak inni i mieć rodzinę ale to mnie niszczy, muszę mieć swój porządek, spokój i rytuały
Awatar użytkownika
Oliwkowa888
Tritonotti
Posty: 190
Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm

Post autor: Oliwkowa888 »

LauraBacha3 pisze: ↑pt wrz 18, 2026 9:13 am mąż nagle zapyta czy jedziemy lub idziemy gdzieś tam. Muszę mieć zaplanowane, że w czwartek o tej godzinie będę robić coś. Inaczej nie umiem, od razu czuję stres
Tego nie znoszę, dlatego dziwią mnie kobiety, które są zachwycone, bo facet powiedział "bądź gotowa jutro o 7:00. Jedziemy na weekend na Mazury". Dla mnie to byłby koszmar. Mi mój facet musi dać znać wcześniej i powiedzieć "wiesz, zastanawiam się czy moglibyśmy pojechać gdzieś na weekend". Ale raczej ten weekend musi być minimum za kilka dni ;) Muszę się przygotować, w głowie sobie ułożyć, Inaczej mnie to stresuje, wybija z rytmu.