Jak sobie radzicie? Kiedy się zorientowałyście? Czy przyznałyście się otoczeniu czy raczej ukrywacie?
Ja zorientowałam się dopiero po 30stce. Moja mama wiedziała, że ze mną coś nie tak, ale przemocą wypracowała we mnie pewne mechanizmy i zachowania. Nadal mam problem w kontaktach z innymi, small talk wywołuje we mnie zimny pot. Chowam się przed sąsiadami żeby nie musieć z nimi rozmawiać. Najbardziej denerwuje mnie mój ton głosu, intonacja? Mam wrażenie, że po paru zdaniach nudzę osobę z którą rozmawiam i ta przestaje mnie słuchać. Nie pomaga w tym unikanie kontaktu wzrokowego.