KONIEC RELACJI
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- odpalskreta
- RiczAsFak
- Posty: 804
- Rejestracja: pn sty 15, 2024 8:31 pm
KONIEC RELACJI
Skąd wiedzieliście, że to już nie to samo i, że czas zakończyć zwiazek? Co było takim gwoździem do trumny u was?
Jak nie wzbudzał żadnych emocji. Nie czułam już smutku jak mnie kolejny raz wystawił, radości jak robiliśmy coś fajnego. Było mi już obojętne, czy zobaczę się z nim czy z koleżanką. Jak napisał wiadomość to dobrze jak nie napisał to też dobrze. To nie było tak, że w jeden dzień go kochałam a kolejnego nie tylko oddalaliśmy się przed długi czas i powoli wszystko gasło i z mojej i z jego strony.
Nagle nie mieliśmy ze sobą o czym rozmawiać. Siedzenie w ciszy i życie ze sobą było nagle takie: co ja tu robię, chciałabym być teraz gdzie indziej lub że nie było cię obok, żebym mogła odetchnąć.
Potem kłótnie o byle co. Przestałam patrzeć na niego jak kiedyś. Zaczęłam się czuć źle sama ze sobą tylko dlatego, że z nim byłam.
Potem kłótnie o byle co. Przestałam patrzeć na niego jak kiedyś. Zaczęłam się czuć źle sama ze sobą tylko dlatego, że z nim byłam.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
Może to głupie, ale zauważyłam, że mąż na w nosie to, co mi daje na prezenty. W sensie może nie do końca w nosie, ale wydaje np. kilkaset zł na perfumy chociaż ja od lat używam tylko jednych, bo je uwielbiam. Albo zaczął kupować mi biżuterię, chociaż ja biżuterii nie noszę.
I to mo pokazało, że on powoli przestaje się interesować mną jako człowiekiem. Że nie załapał, że wolałabym książkę, wycieczkę albo wyjście na koncert. Że kupuje mi rzeczy, które mi są zbędne, bo nie pomyśli o tym, co ja lubię, bo go to nie interesuje.
Dla mnie to było początkiem końca.
I to mo pokazało, że on powoli przestaje się interesować mną jako człowiekiem. Że nie załapał, że wolałabym książkę, wycieczkę albo wyjście na koncert. Że kupuje mi rzeczy, które mi są zbędne, bo nie pomyśli o tym, co ja lubię, bo go to nie interesuje.
Dla mnie to było początkiem końca.
Ja jestem na takim etapie życia, że zastanawiam się czy odejść. Znamy się od 20 lat (1 września była rocznica), razem jesteśmy od 11, w tym mieliśmy przerwę prawie 4 lata i 3 lata temu wróciliśmy do siebie. Na początku było super, ale widzę, że się bardzo zmieniliśmy jako ludzie. Po prostu mnie denerwuje. Jego zbyt duża ekspresja, za dużo mówi, za bardzo wszystko przeżywa, a ja coraz bardziej się zamykam. U mnie gwoździem do trumny jest chyba nasz ostatni wyjazd na wakacje. Odliczałam do końca i codziennie płakałam pod prysznicem, by wreszcie wrócić do domu i do pracy, chociaż on mi nic złego nie robił. Wręcz przeciwnie - znosił moje humory, dbał o mnie itd.
-
Vaxi_bllom
- MoetGlass
- Posty: 270
- Rejestracja: śr lut 07, 2024 10:45 am
To nie są głupie powody. A czy kiedykolwiek go to interesowało? Kim jesteś wewnętrznie, co lubisz robić, dostawać?Loko Foko pisze: ↑wt wrz 01, 2026 7:18 am Może to głupie, ale zauważyłam, że mąż na w nosie to, co mi daje na prezenty. W sensie może nie do końca w nosie, ale wydaje np. kilkaset zł na perfumy chociaż ja od lat używam tylko jednych, bo je uwielbiam. Albo zaczął kupować mi biżuterię, chociaż ja biżuterii nie noszę.
I to mo pokazało, że on powoli przestaje się interesować mną jako człowiekiem. Że nie załapał, że wolałabym książkę, wycieczkę albo wyjście na koncert. Że kupuje mi rzeczy, które mi są zbędne, bo nie pomyśli o tym, co ja lubię, bo go to nie interesuje.
Dla mnie to było początkiem końca.
Nie wiem. Trochę tak, w sensie dobierał rzeczy, które lubię. Ale przez 10 lat relacji te rzeczy się trochę zmieniły i tu już jest zgrzyt, bo on ciągle mentalnie jest te 5-10 lat temu i kupuje mi rzeczy, które jemu się wydaje, że wtedy lubiłamVaxi_bllom pisze: ↑pn wrz 07, 2026 2:07 pm To nie są głupie powody. A czy kiedykolwiek go to interesowało? Kim jesteś wewnętrznie, co lubisz robić, dostawać?
Teraz kminię, co mam zrobić z prezentem za dobre kilka stówek, którego wiem, że nie będę używać. Najchętniej powiedziałabym mu, żeby oddał do sklepu, ale trochę mi głupio tak wprost
No ale ja naprawdę jestem chyba już przynajmniej jedną nogą poza tą relacją i nawet naprawiać mi się jej nie chce, więc może powinnam olać remont i kasę odkładać na wyprowadzkę.
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 789
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Jeśli jesteś jedną nogą poza ta relacja to jak najbardziej powinnaś olać remont. To ostatnie o czym bym myślała, tym bardziej jeśli mieszkanie nie jest twoje. A skoro będziesz się wyprowadzać to wnioskuje, że nie jest.
Na kredycie. Ale nie chcę tu zostawać.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pn wrz 07, 2026 6:02 pm Jeśli jesteś jedną nogą poza ta relacja to jak najbardziej powinnaś olać remont. To ostatnie o czym bym myślała, tym bardziej jeśli mieszkanie nie jest twoje. A skoro będziesz się wyprowadzać to wnioskuje, że nie jest.
Mamy dziecko, tylko to mnie jeszcze przytrzymuje. Nie mam za bardzo siły na całą batalię, on będzie grał idealnego ojca, a ja uważam, że nie jest. Więc na ten moment wstępnie czekam, aż dziecko będzie mniej zależne od dorosłych, w sensie będzie bardziej ogarniało samo siebie i jak będzie trzeba, to samo zakomunikuje, że coś jest nie tak. Więc jeszcze kilka lat. Ale już jestem bardziej w trybie planowania przyszlego życia niż ratowania tego.
To długa i cięzka rozkmina. Dziecko też z chorobami, ktore on ignoruje, teściowa, ktora by go jeszcze nakręcała właśnie w kierunku walki o jak największą opiekę, a to się skonczy tym, że ja będę dziecko ze szpitala odbierać. Dziekuję, postoję. Poczekam.