W życiu miałam 4 przyjaciółki. Chcę powiedzieć na wstępie, że ja też nie jestem ideałem. Z jedną rozstałyśmy się przez brak kontaktu spowodowany moja wina(miałam trudny okres w życiu i poprostu bez powodu odcięłam się od niej/nie miałam siły dbać o przyjazn) Wyjaśniłyśmy sobie to później, ale wiadomo nie wszystko wraca do normy. Z drugą mamy kontakt ale osłabił się przez wyjazd na studia. A z tymi dwoma zostałymi ją zerwałam bo cały czas próbowały dać mi niska samoocenę. Naprzyklad jak kupiłam nowe auto, volkswagen e-up, to jedna potrafiła mi powiedzieć że nie powinnam być dumna bo to małe auto ktore wgl nie powinno byc uznawane za auto. Ona sama auta nie miala. Druga potrafila mi powiedzidc, ze mam brzydki nos ktory powinnam zooperowac. Choc wogole nie pytalam sie jej o zdanie. I wszyscy inni twierdza, ze mam normalny nos
Przyjaciółki które cały czas krytykuja
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Karolinanm31
- Mokra Włoszka
- Posty: 62
- Rejestracja: ndz sty 05, 2025 4:38 pm
Przyjaciółki które cały czas krytykuja
Hej, w ostatnim czasie dużo analizowałam i zastanawiałam się czy to że mna jest coś nie tak czy wiele z was przeżyło przyjaciółki które was cały czas krytykowały i próbowały cały czas znaleźć jakiś punkt który mogą skrytykować żebyście poczuły się lepiej?
W życiu miałam 4 przyjaciółki. Chcę powiedzieć na wstępie, że ja też nie jestem ideałem. Z jedną rozstałyśmy się przez brak kontaktu spowodowany moja wina(miałam trudny okres w życiu i poprostu bez powodu odcięłam się od niej/nie miałam siły dbać o przyjazn) Wyjaśniłyśmy sobie to później, ale wiadomo nie wszystko wraca do normy. Z drugą mamy kontakt ale osłabił się przez wyjazd na studia. A z tymi dwoma zostałymi ją zerwałam bo cały czas próbowały dać mi niska samoocenę. Naprzyklad jak kupiłam nowe auto, volkswagen e-up, to jedna potrafiła mi powiedzieć że nie powinnam być dumna bo to małe auto ktore wgl nie powinno byc uznawane za auto. Ona sama auta nie miala. Druga potrafila mi powiedzidc, ze mam brzydki nos ktory powinnam zooperowac. Choc wogole nie pytalam sie jej o zdanie. I wszyscy inni twierdza, ze mam normalny nos
potrafila mi tez powiedziec ze mam brzydkie ciuchy choc wgl sie nie pytalam o zdanie. Odcięłam się od tych osob. Ja sama nie komentuje czyjegos wygladu, chyba ze kolezanka spytalaby mi sie czy np taka fryzura by jej pasowala to jestem z nia szczera. Ciesze sie osiagnieciami innych. Czy macie też takie historie? Czy to normalne tak często spotykać zawistne koleżanki?
W życiu miałam 4 przyjaciółki. Chcę powiedzieć na wstępie, że ja też nie jestem ideałem. Z jedną rozstałyśmy się przez brak kontaktu spowodowany moja wina(miałam trudny okres w życiu i poprostu bez powodu odcięłam się od niej/nie miałam siły dbać o przyjazn) Wyjaśniłyśmy sobie to później, ale wiadomo nie wszystko wraca do normy. Z drugą mamy kontakt ale osłabił się przez wyjazd na studia. A z tymi dwoma zostałymi ją zerwałam bo cały czas próbowały dać mi niska samoocenę. Naprzyklad jak kupiłam nowe auto, volkswagen e-up, to jedna potrafiła mi powiedzieć że nie powinnam być dumna bo to małe auto ktore wgl nie powinno byc uznawane za auto. Ona sama auta nie miala. Druga potrafila mi powiedzidc, ze mam brzydki nos ktory powinnam zooperowac. Choc wogole nie pytalam sie jej o zdanie. I wszyscy inni twierdza, ze mam normalny nos
- 0CukruWCukrze
- Modna
- Posty: 414
- Rejestracja: pn kwie 27, 2026 8:40 pm
Dwie sprawy, które trzeba od siebie oddzielić:Karolinanm31 pisze: ↑ndz cze 07, 2026 6:01 pm Hej, w ostatnim czasie dużo analizowałam i zastanawiałam się czy to że mna jest coś nie tak czy wiele z was przeżyło przyjaciółki które was cały czas krytykowały i próbowały cały czas znaleźć jakiś punkt który mogą skrytykować żebyście poczuły się lepiej?
W życiu miałam 4 przyjaciółki. Chcę powiedzieć na wstępie, że ja też nie jestem ideałem. Z jedną rozstałyśmy się przez brak kontaktu spowodowany moja wina(miałam trudny okres w życiu i poprostu bez powodu odcięłam się od niej/nie miałam siły dbać o przyjazn) Wyjaśniłyśmy sobie to później, ale wiadomo nie wszystko wraca do normy. Z drugą mamy kontakt ale osłabił się przez wyjazd na studia. A z tymi dwoma zostałymi ją zerwałam bo cały czas próbowały dać mi niska samoocenę. Naprzyklad jak kupiłam nowe auto, volkswagen e-up, to jedna potrafiła mi powiedzieć że nie powinnam być dumna bo to małe auto ktore wgl nie powinno byc uznawane za auto. Ona sama auta nie miala. Druga potrafila mi powiedzidc, ze mam brzydki nos ktory powinnam zooperowac. Choc wogole nie pytalam sie jej o zdanie. I wszyscy inni twierdza, ze mam normalny nospotrafila mi tez powiedziec ze mam brzydkie ciuchy choc wgl sie nie pytalam o zdanie. Odcięłam się od tych osob. Ja sama nie komentuje czyjegos wygladu, chyba ze kolezanka spytalaby mi sie czy np taka fryzura by jej pasowala to jestem z nia szczera. Ciesze sie osiagnieciami innych. Czy macie też takie historie? Czy to normalne tak często spotykać zawistne koleżanki?
a) istnienie toksycznych bab, które nie nadają się na przyjaciółki i to, że jest takich coraz więcej, więc prawdopodobieństwo wpadnięcia na taką jest większe
b) twoja własna predyspozycja do przyciągania takich bab.
To co można z tym zrobić w twoim zakresie, to przyjrzeć się punktowi b) i naprawić relację z rodzicami i naprawić to wszystko, co wynika z różnych ran z dzieciństwa. Chodzi o przymus powtarzania traumy. Jeżeli matka cię krytykowała, to będzie cię ciągnęło do słyszenia tej krytyki od innych bliskich osób.
Natomiast nawet jeżeli przejdziesz terapię i wszystko u siebie wyczyścisz, że nie będziesz już mieć tego przyciągania do takich osób, to nie gwarantuje to sukcesu. Czasy mamy jakie mamy i naprawdę może się okazać, że mimo twojego trudu włożonego w ogarnięcie samej siebie (a i tak warto dla ciebie samej a nie dla znalezienia nietoksycznej przyjaciółki) i tak nikogo nie znajdziesz do przyjaźni.
-----------
Przy okazji powiem, jaki ja mam problem ze znalezieniem przyjaciółki: zauważam wymóg innych kobiet do jednomyślności i że jak robi coś głupiego, to nie możesz jej w tym zatrzymać, tylko musisz zawsze stać po jej stronie. I też taką barierą staje się to, że jestem wierząca i nie jestem feministką. Na starcie jestem odrzucona przez inne kobiety. A przez kobiety wierzące z mojego otoczenia jestem za to odrzucona za bycie za mało konserwatywną i że np. szczepię swoje dziecko. No, tak więc, jak się nie obrócisz tam dupa.
-
Karolinanm31
- Mokra Włoszka
- Posty: 62
- Rejestracja: ndz sty 05, 2025 4:38 pm
Dzieki za komentarz. Możliwe, że przyciągam osoby które mnie krytykują, ale w sumie nie wiem czemu miałabym takie coś przyciągać. Mam mega dobry kontakt z rodzicami, nikt w domu mnie nie krytykowal bez potrzeby (ofc oprócz normalnego wychowania i zwracania uwagi) Nie mam potrzeby też iść na terapię. Mam ogólnie stabilne życie uczuciowe/zdrowie mentalne. Mam też dużo innych znajomych wokół siebie którzy mnie nie krytykują o wszystko, ale nie nazwałabym ich przyjaciółmi. Ale zgadzam się z tym, że trudno jest znaleźć przyjaciół i, że dużo przyjaciółek nie pozwala na wyrażanie swojej opinii np na temat mężczyzn z którymi randkuja.0CukruWCukrze pisze: ↑ndz cze 07, 2026 9:11 pm Dwie sprawy, które trzeba od siebie oddzielić:
a) istnienie toksycznych bab, które nie nadają się na przyjaciółki i to, że jest takich coraz więcej, więc prawdopodobieństwo wpadnięcia na taką jest większe
b) twoja własna predyspozycja do przyciągania takich bab.
To co można z tym zrobić w twoim zakresie, to przyjrzeć się punktowi b) i naprawić relację z rodzicami i naprawić to wszystko, co wynika z różnych ran z dzieciństwa. Chodzi o przymus powtarzania traumy. Jeżeli matka cię krytykowała, to będzie cię ciągnęło do słyszenia tej krytyki od innych bliskich osób.
Natomiast nawet jeżeli przejdziesz terapię i wszystko u siebie wyczyścisz, że nie będziesz już mieć tego przyciągania do takich osób, to nie gwarantuje to sukcesu. Czasy mamy jakie mamy i naprawdę może się okazać, że mimo twojego trudu włożonego w ogarnięcie samej siebie (a i tak warto dla ciebie samej a nie dla znalezienia nietoksycznej przyjaciółki) i tak nikogo nie znajdziesz do przyjaźni.
-----------
Przy okazji powiem, jaki ja mam problem ze znalezieniem przyjaciółki: zauważam wymóg innych kobiet do jednomyślności i że jak robi coś głupiego, to nie możesz jej w tym zatrzymać, tylko musisz zawsze stać po jej stronie. I też taką barierą staje się to, że jestem wierząca i nie jestem feministką. Na starcie jestem odrzucona przez inne kobiety. A przez kobiety wierzące z mojego otoczenia jestem za to odrzucona za bycie za mało konserwatywną i że np. szczepię swoje dziecko. No, tak więc, jak się nie obrócisz tam dupa.
- 0CukruWCukrze
- Modna
- Posty: 414
- Rejestracja: pn kwie 27, 2026 8:40 pm
no to czyli opcja a)Karolinanm31 pisze: ↑ndz cze 07, 2026 10:37 pm Dzieki za komentarz. Możliwe, że przyciągam osoby które mnie krytykują, ale w sumie nie wiem czemu miałabym takie coś przyciągać. Mam mega dobry kontakt z rodzicami, nikt w domu mnie nie krytykowal bez potrzeby (ofc oprócz normalnego wychowania i zwracania uwagi) Nie mam potrzeby też iść na terapię. Mam ogólnie stabilne życie uczuciowe/zdrowie mentalne. Mam też dużo innych znajomych wokół siebie którzy mnie nie krytykują o wszystko, ale nie nazwałabym ich przyjaciółmi. Ale zgadzam się z tym, że trudno jest znaleźć przyjaciół i, że dużo przyjaciółek nie pozwala na wyrażanie swojej opinii np na temat mężczyzn z którymi randkuja.
ale gdzie szukać dobrej jakości przyjaciółek, to nie wiem, sama szukam i nie znajduję. Więc tu nie pomogę
dużo "przyjaciółek" też się obraża jak się im postawi granicę, że się nie życzy komentowania pewnych kwestii; przecież to że jest się czyimś przyjacielem nie oznacza z automatu że trzeba przytakiwać i głaskać i dać sobie wejść na głowę; nie jesteśmy w klasach 1-3 szkoły podstawowejKarolinanm31 pisze: ↑ndz cze 07, 2026 10:37 pm Dzieki za komentarz. Możliwe, że przyciągam osoby które mnie krytykują, ale w sumie nie wiem czemu miałabym takie coś przyciągać. Mam mega dobry kontakt z rodzicami, nikt w domu mnie nie krytykowal bez potrzeby (ofc oprócz normalnego wychowania i zwracania uwagi) Nie mam potrzeby też iść na terapię. Mam ogólnie stabilne życie uczuciowe/zdrowie mentalne. Mam też dużo innych znajomych wokół siebie którzy mnie nie krytykują o wszystko, ale nie nazwałabym ich przyjaciółmi. Ale zgadzam się z tym, że trudno jest znaleźć przyjaciół i, że dużo przyjaciółek nie pozwala na wyrażanie swojej opinii np na temat mężczyzn z którymi randkuja.
- BlackSwan@1
- ZdalnaFanka
- Posty: 487
- Rejestracja: pt kwie 05, 2024 11:16 pm
Szczerze? Miałam już trochę przyjaciółek i koleżanek w swoim życiu i prawie każda w jakiś sposób chciała podbić swoje ego umniejszaniem mi. A to przechwalanie się swoimi związkami i byciem adorowaną, powtarzanie tych samych historii milion razy, o tym jaka to ona nie jest rozchwytywana, złośliwe komentowanie moich decyzji, wyborów, sytuacji życiowej. Zawsze byłam bardzo szczupła i słyszałam np. ,,facet na kości nie poleci", "faceci wolą krągłości". Parskanie śmiechem, wymowne spojrzenia, zawsze trzeba było szpileczkę wbić. Była i w tym moja wina, bo zawsze bałam się walczyć o siebie. Moim zdaniem bardzo ciężko o relacje z drugą kobietą, która nie będzie podszyta zazdrością i rywalizacją.
- Juliaturczyniak
- Milion subskrypcji
- Posty: 4184
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Jeśli krytykowaniem można nazwać zachowanie gdzie ktoś ciągle ma do ciebie problem jak powiesz o swoich problemach i za każdym razem słyszysz, że on ma gorzej to tak miałam tak. Odcięłam się całkowicie. Szkoda energii.. serioo
Miałam trzy przyjaciółki i wszystkie okazały się takie same: krytykowanie, by umniejszyć, by zabolało, by poczuły się lepiej. Chwalenie się swoimi sprawami, a gdy chciały tego samego ode mnie, to nigdy nie było „ale super, oby ci się wiodło jak najdłużej!”, tylko „ale jak to, nie można tak, nie uważasz że to niesmaczne/jakieśtaminne?”.
A jedna z nich uwielbiała chwalić się, jak to ma źle. Zatem gdy ja potrzebowałam się wygadać, że u mnie było z czymś tak sobie, to w 98% przypadków słyszałam „noooo, ale wiesz ja miałam totoitamto blablabla”. Gdy był moment, w którym było u mnie dobrze przez długi czas to słyszałam od niej „ale jak to, nic się u ciebie nie dzieje?!” - jakby laska żyła dramami i nie rozumiała, że w życiu może być po prostu dobrze i to nie oznacza, że nudno XDD
Skończyłam z przyjaźnią z kobietami, bo niesamowicie mnie takie relacje drenowały psychicznie. Wiem, że nie wszystkie kobiety takie są - na całe szczęście! Niestety ja dotąd nie poznałam żadnej normalnej kobiety do przyjaźni i dawno machnęłam na to ręką.
A jedna z nich uwielbiała chwalić się, jak to ma źle. Zatem gdy ja potrzebowałam się wygadać, że u mnie było z czymś tak sobie, to w 98% przypadków słyszałam „noooo, ale wiesz ja miałam totoitamto blablabla”. Gdy był moment, w którym było u mnie dobrze przez długi czas to słyszałam od niej „ale jak to, nic się u ciebie nie dzieje?!” - jakby laska żyła dramami i nie rozumiała, że w życiu może być po prostu dobrze i to nie oznacza, że nudno XDD
Skończyłam z przyjaźnią z kobietami, bo niesamowicie mnie takie relacje drenowały psychicznie. Wiem, że nie wszystkie kobiety takie są - na całe szczęście! Niestety ja dotąd nie poznałam żadnej normalnej kobiety do przyjaźni i dawno machnęłam na to ręką.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
-
Karolinanm31
- Mokra Włoszka
- Posty: 62
- Rejestracja: ndz sty 05, 2025 4:38 pm
No to też przeżyłam niestetyJuliaturczyniak pisze: ↑pt wrz 04, 2026 11:20 pm Jeśli krytykowaniem można nazwać zachowanie gdzie ktoś ciągle ma do ciebie problem jak powiesz o swoich problemach i za każdym razem słyszysz, że on ma gorzej to tak miałam tak. Odcięłam się całkowicie. Szkoda energii.. serioo
-
Karolinanm31
- Mokra Włoszka
- Posty: 62
- Rejestracja: ndz sty 05, 2025 4:38 pm
Oj tak, jakbym czytała o swoich przeżyciach. Chociaż wiadomo może i ja też jakieś błędy robiłam w przyjaźnią. Ale te ciągle krytykowanie I to nie w chwilach gdy może popełniasz jakieś życiowe błędy, jest mega męczące.wampiryna pisze: ↑sob wrz 05, 2026 3:03 pm Miałam trzy przyjaciółki i wszystkie okazały się takie same: krytykowanie, by umniejszyć, by zabolało, by poczuły się lepiej. Chwalenie się swoimi sprawami, a gdy chciały tego samego ode mnie, to nigdy nie było „ale super, oby ci się wiodło jak najdłużej!”, tylko „ale jak to, nie można tak, nie uważasz że to niesmaczne/jakieśtaminne?”.
A jedna z nich uwielbiała chwalić się, jak to ma źle. Zatem gdy ja potrzebowałam się wygadać, że u mnie było z czymś tak sobie, to w 98% przypadków słyszałam „noooo, ale wiesz ja miałam totoitamto blablabla”. Gdy był moment, w którym było u mnie dobrze przez długi czas to słyszałam od niej „ale jak to, nic się u ciebie nie dzieje?!” - jakby laska żyła dramami i nie rozumiała, że w życiu może być po prostu dobrze i to nie oznacza, że nudno XDD
Skończyłam z przyjaźnią z kobietami, bo niesamowicie mnie takie relacje drenowały psychicznie. Wiem, że nie wszystkie kobiety takie są - na całe szczęście! Niestety ja dotąd nie poznałam żadnej normalnej kobiety do przyjaźni i dawno machnęłam na to ręką.
-
Orchidea2103
- LemonkowaCola
- Posty: 537
- Rejestracja: sob wrz 13, 2025 5:04 am
Mam podobne doświadczenia. Te subtelne szpileczki, podszyte słodkim uśmiechem i postawą „co złego, to nie ja!”. Chociaż bywały też komentarze prosto z grubej rury. Do dziś pamiętam, jak jedna z moich „przyjaciółek” skomentowała, że mam już za chude nogi i źle to wyglądaBlackSwan@1 pisze: ↑pt wrz 04, 2026 8:42 am Szczerze? Miałam już trochę przyjaciółek i koleżanek w swoim życiu i prawie każda w jakiś sposób chciała podbić swoje ego umniejszaniem mi. A to przechwalanie się swoimi związkami i byciem adorowaną, powtarzanie tych samych historii milion razy, o tym jaka to ona nie jest rozchwytywana, złośliwe komentowanie moich decyzji, wyborów, sytuacji życiowej. Zawsze byłam bardzo szczupła i słyszałam np. ,,facet na kości nie poleci", "faceci wolą krągłości". Parskanie śmiechem, wymowne spojrzenia, zawsze trzeba było szpileczkę wbić. Była i w tym moja wina, bo zawsze bałam się walczyć o siebie. Moim zdaniem bardzo ciężko o relacje z drugą kobietą, która nie będzie podszyta zazdrością i rywalizacją.
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 789
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach słowo przyjaźń jest bardzo nadużywane i to co wiele osób określa przyjaźnią to tak naprawdę zwykłe koleżeństwo i to niezbyt udane. Ludzie którzy tak okropnie cię traktują to nie są twoi przyjaciele. W angielskim mamy fajne skreślenie „frenemy” to taki niby przyjaciel ale ukryty wróg i to psuje to tego co opisujecie. Od takich ludzi trzeba się odcinać.
O tak, zgadzam się + ciekawe określenie, muszę zapamiętaćchleb_ze_smalcem pisze: ↑pn wrz 07, 2026 12:05 am Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach słowo przyjaźń jest bardzo nadużywane i to co wiele osób określa przyjaźnią to tak naprawdę zwykłe koleżeństwo i to niezbyt udane. Ludzie którzy tak okropnie cię traktują to nie są twoi przyjaciele. W angielskim mamy fajne skreślenie „frenemy” to taki niby przyjaciel ale ukryty wróg i to psuje to tego co opisujecie. Od takich ludzi trzeba się odcinać.
Natomiast jeszcze co do tego odcinania się od takich ludzi. Jak najbardziej. Po co tracić czas, swoją energię, nerwy, życie na ludzi, którzy chcą cię ciągnąć w dół, którym sprawia radość „ukryte” poniżanie cię itp. Po co. Niestety zauważyłam, że wielu ludziom brakuje po prostu odwagi. Odwagi by się odciąć od takiego człowieka, odwagi by w ogóle zauważyć co się dzieje i przyjąć to do swojej świadomości.
Mam wrażenie, że teraz ludzie są bardzo samotni. Oczywiście nie wszyscy ale tak sobie często czytam grupy na FB, w których kobiety i faceci opisują swoje relacje ze znajomymi/przyjacielem/drugą połówką. I wiecie co? To przykre, ale tak wiele osób pozwala na poniżanie siebie, na nieustanną krytykę byle by mieć tę drugą osobę obok. Bez względu na koszty. Po prostu chcą mieć kogoś, kogokolwiek kto poświęci dla nich swój czas. A to, czy to będzie poświęcanie czasu by gnoić psychicznie? Chyba tego nie dostrzegają. To przykre.
Trzeba siebie szanować - bo tak naprawdę jedyną osobą, która będzie z nami na zawsze i to pewne, to my sami.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹