Tak.
Przyjaźń damsko męska
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Pamieculotna
- Bagietka z szarlott
- Posty: 163
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
- MuzycznaPaprotka
- Koczkodan
- Posty: 120
- Rejestracja: ndz gru 21, 2025 12:39 pm
Tak. To nie zależy od płci, tylko od odpowiedniej osoby. Moim zdaniem trzeba być jednak głupim, żeby wierzyć, że np. dla kobiet relacje z mężczyznami mogą się ograniczać tylko do rodziny albo związków. Wiem, że bywa to trudne, ale mnie zdarzyło się mieć w życiu więcej negatywnych doświadczeń w przyjaźniach z dziewczynami niż z płcią przeciwną. Nie oznacza to, że zaufalabym mocno każdemu napotkanemu chłopakowi. Póki co moi najbliżsi przyjaciele to głównie faceci, a z kobietami mam pod górkę xd Obecnie jest dużo miłych wokół mnie, więcej niż dawniej, ale nie powiedziałabym, że wśród nich jest materiał na taką najbliższą przyjaciółkę. Kiedyś miałam takie, ale zawiodłam się na nich.
Tak naprawdę to dość kontrowersyjny temat. Wszystko zależy od samych ludzi i od tego jakie granice sobie wyznaczają. Osobiście nie szukałbym sobie koleżanek chyba że byłyby to przyjaciółki mojej żony (a z nimi lepiej być w dobrych stosunkach XDD) Mam jednak po prostu koleżanki z pracy, z którymi jestem w dobrych, neutralnych relacjach. Jedna z nich ma w ogóle najlepszego przyjaciela z dzieciństwa, z którym do dziś się przyjaźni. Opowiadała, że nawet jako nastolatkowie żartowali że jeśli do trzydziestki nie znajdą sobie nikogo to pobiorą się ze sobą. Ale ostatecznie do tego nie doszło. Oboje są w związkach, a ona dodatkowo jest mężatką
Nienawidzę forów, dlatego tu siedzę
Szczerze to nie wiem 
Nie miałam nigdy przyjaciela-faceta. Jak próbowałam to i tak finalnie okazywało się, że liczył na więcej. Nie robiłam w tę stronę żadnych kroków, podkreślałam że to przyjaźń i tak zostanie - finał był taki sam w trzech przypadkach.
Dlatego nie wiem czy to możliwe. Nie znam też nikogo, kto miałby przyjaciela faceta, ale tak naprawdę przyjaciela od serca, nie kumpla.
Więc myślę, że fajny obrazek ale raczej tylko wymarzony, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. A szkoda bo z kobietami też w większości ciężko o przyjaźń - tylko że tu z kolei przyczyny są zupełnie inne.
Nie miałam nigdy przyjaciela-faceta. Jak próbowałam to i tak finalnie okazywało się, że liczył na więcej. Nie robiłam w tę stronę żadnych kroków, podkreślałam że to przyjaźń i tak zostanie - finał był taki sam w trzech przypadkach.
Dlatego nie wiem czy to możliwe. Nie znam też nikogo, kto miałby przyjaciela faceta, ale tak naprawdę przyjaciela od serca, nie kumpla.
Więc myślę, że fajny obrazek ale raczej tylko wymarzony, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. A szkoda bo z kobietami też w większości ciężko o przyjaźń - tylko że tu z kolei przyczyny są zupełnie inne.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
-
kulsonkulson1234
- Siatkarka
- Posty: 2
- Rejestracja: śr sie 26, 2026 12:55 pm
Nie. Mój najlepszy przyjaciel, za którego go mialam jest teraz facetem, z którym wybieram kolor ścian do salonu i meble do kuchni. Mimo tego ze on byl wcześniej w związku cały czas mial mnie ,,z tyłu głowy". W pewnym momencie po jego zerwaniu obaj wiedzieliśmy że ze sobą będziemy i widzieliśmy to po sobie, ale troche nam zajęło aby to przyznać wiadomo przez jakiś strach utraty tej relacji. Inny przyjaciel tez cos do mnie czuł (chyba nadal czuje), ale to bylo tylko z jego strony. Obaj byli (są) mi bardzo bliscy, typowi przyjaciele nie kumple. Akurat z kumpalmi nie ma tego problemu ale yo typowi koledzy a nie osoby, którym sie zwierzałam itd.
Takze według mnie przyjaźń damsko-meska nie istnieje, ale to tylko moje doświadczenia ;)
Takze według mnie przyjaźń damsko-meska nie istnieje, ale to tylko moje doświadczenia ;)
Chciałabym wierzyć w taką przyjaźń ale moje doświadczenia są takie, że każda bliska znajomość z facetem kończyła się tym, że każdy z nich chciał czegoś więcej - a gdy ja nie chciałam, to zrywali ze mną kontakt. Więc faceci jako kumple, znajomi spoko, ale bliższa znajomość tylko z mężczyznami gejami :D
Mam dwójkę takich przyjaciół. Jednego bliższego, drugiego trochę mniej. Jednego znam już 16 lat, drugiego z 10
poznaliśmy się w czaasach licealno/studenckich.
W obu przypadkach zaliczyliśmy wspólne spacery, wakacje, dużo rozmów i takich ze zwierzeniami, jakichś akcji typu "potrzebujesz, więc jestem", ale jednocześnie nigdy nie było nic więcej ani chęci na nic więcej. Byliśmy na swoich ślubach, a teraz spotykamy się z dziećmi. Kontakt jest luźniejszy, bo mamy mniej czasu niż na studiach, ale nie urwał się nigdy. Dalej możemy na siebie liczyć. Znamy się dłużej niż znamy naszych partnerów
Kiedyś rozmawiałam z żoną tego pierwszego, ale to było już 5 lat po ich ślubie, czy nie czuła się nigdy zagrożona, to powiedziała, że nie. Akurat z mojej strony nie ;) ale to wymagało ode mnie też zbudowania relacji z nią (i z żoną drugiego, która akurat miała momenty zazdrości), żeby to przetrwało i było zdrowe i komfortowe.
Dalej nie wyobrażam sobie związku z żadnym z nich.
W obu przypadkach zaliczyliśmy wspólne spacery, wakacje, dużo rozmów i takich ze zwierzeniami, jakichś akcji typu "potrzebujesz, więc jestem", ale jednocześnie nigdy nie było nic więcej ani chęci na nic więcej. Byliśmy na swoich ślubach, a teraz spotykamy się z dziećmi. Kontakt jest luźniejszy, bo mamy mniej czasu niż na studiach, ale nie urwał się nigdy. Dalej możemy na siebie liczyć. Znamy się dłużej niż znamy naszych partnerów
Kiedyś rozmawiałam z żoną tego pierwszego, ale to było już 5 lat po ich ślubie, czy nie czuła się nigdy zagrożona, to powiedziała, że nie. Akurat z mojej strony nie ;) ale to wymagało ode mnie też zbudowania relacji z nią (i z żoną drugiego, która akurat miała momenty zazdrości), żeby to przetrwało i było zdrowe i komfortowe.
Dalej nie wyobrażam sobie związku z żadnym z nich.
Wydaje mi się, że taka przyjaźń jest możliwa, jeżeli mężczyzna jest gejem albo po prostu bardzo dojrzały emocjonalnie nie traktuje każdej kobiety przede wszystkim jako potencjalnej partnerki i nie buduje przyjaźni tylko po to, żeby cierpliwie czekać na swoją szansę. Musi widzieć w niej po prostu człowieka, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało.