Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Choruję ze stresu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
VanitySinner
Siatkarka
Posty: 1
Rejestracja: pt sty 02, 2026 1:29 am

Choruję ze stresu

Post autor: VanitySinner »

Hej Dziewczyny!

Pozwoliłam sobie założyć moim zdaniem ciekawy i kontrowersyjny temat - choroby wywołane przewlekłym stresem czy też lękiem.

Ja zacznę - ilekroć trafiam w swoim życiu na toksycznych ludzi, mój organizm broni się przed kontaktem z nimi - wypadają mi włosy, pojawia się trądzik, przybieram na wadze. To tylko pewne, stałe dysfunkcje.
Podam przykłady: lata temu byłam w związku z narcyzem, przy którym nabawiłam się ostrego zapalenia trzustki - odeszłam - razem z nim w niepamięć poszła choroba. Po latach „w zdrowiu" wyszłam za mąż za cudownego człowieka, który niestety ma toksyczną mamę i siostrę - kiedy mam z nimi dłuższy kontakt, przebywam w ich towarzystwie, nabawiam się dziwnych dolegliwości gastrycznych i urologicznych. I to przewlekle.

Jestem ciekawa Waszych historii - które z Was musiały odejść od pewnych ludzi, żeby znów wrócić do dawnych siebie? Jak sobie poradziłyście z chorobami, dolegliwościami? Jakie macie rady dla pozostałych Dziewczyn?

Zapraszam do dyskusji! 🌸
korcula
Szarlotta
Posty: 423
Rejestracja: wt sie 26, 2025 10:26 am

Post autor: korcula »

wyprowadziły się pewne wredne osoby z sąsiedztwa - lepiej śpię i nie mam aż tak suchej skóry,
odeszła wredna osoba z pracy - objawy duszenia i porannego kaszlu minęły
Awatar użytkownika
wampiryna
Koczkodan
Posty: 100
Rejestracja: sob sie 23, 2025 6:11 pm

Post autor: wampiryna »

Ze stresu nabawiłam się zespołu jelita drażliwego. Koszmar.
Objawy ustąpiły na naprawdę długi czas gdy zwolniłam się ze swojej byłej beznadziejnej pracy. A teraz wróciły, męczę się z tym i ze stresem od około dwóch miesięcy. Nie potrafię się nie stresować XD okropnie mnie to w sobie irytuje.
Doszło do tego, że np. obudziłam się dzisiaj w nocy bo padało. Przypomniałam sobie, że na balkonie suszy się pranie i teraz będzie śmierdziało i trzeba będzie wyprać je znowu. No nic wielkiego, ale ZESTRESOWAŁO mnie to, przeszedł ten charakterystyczny dreszcz/skurcz stresowy przez całe ciało i po kilku minutach do kibelka z bólem brzucha po lewej stronie.

Ogólnie to jestem na takim etapie życia, że wrzesień/październik będzie dla mnie bardzo ważny, więc byle przetrwać.

Co bym poradziła? Cóż. No najlepiej to się po prostu tak nie stresować xd odpuścić sobie, mówić do siebie „weź wyluzuj dziewczyno bo się wykończysz, a to nie jest tego warte”. Sama się staram się przekonywać, że muszę odpuścić sobie ten wieczny stres NARZUCONY PRZEZ SAMĄ SIEBIE. Czy działa? Nie zawsze, ale gdy nie działa to staram się odwrócić swoją uwagę od tego stanu i myśli - robiąc rzeczy, które sprawiają mi przyjemność.
Jeśli jest akurat taki dzień, że ogromnie ciężko mi wyluzować, wtedy zaczynam oglądać filmy, grać w gry na konsoli. Jeśli jest to dzień, gdy nie mogę wyluzować tak w połowie, wtedy sprzątam, puszczam ulubioną muzykę i sobie śpiewam zaczepiając swoje zwierzęta. A jak jest tak dosyć stabilnie, to żeby to podtrzymać to czytam, podlewam swoją dżunglę co zajmuje mi dosyć długo.

Także stres to u mnie okropny ból brzucha po lewej stronie na dole (jelito), biegunka, czasami szybsze bicie serca, ból głowy.
Bardzo często jak mam coś do zrobienia, co wywołuje u mnie stres i jestem w gotowości do działania, to gdy już pozałatwiam sprawy i mogę wyluzować w danym dniu to dosłownie zmiata mnie. Nagle ogromny ból głowy, zmęczenie jakbym nie spała kilka nocy i była w gotowości ciągiem kilka dni.
I to też warto zapamiętać. Stres pozostawia w naszym ciele ślad. Nic nie odbywa się bez konsekwencji
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
Awatar użytkownika
wampiryna
Koczkodan
Posty: 100
Rejestracja: sob sie 23, 2025 6:11 pm

Post autor: wampiryna »

Ach i jeszcze dodam: jakoś 3 tygodnie temu miałam niedobór snu, był spowodowany trochę stresem, trochę chwilową zmiana trybu życia. Zmiana dosłownie na kilka dni. Ale organizm za to „zapłacił” w postaci paraliżu sennego. Dwa razy pod rząd. Jeśli ktoś doświadczył paraliżu sennego ten wie, że to nie jest nic przyjemnego xd
Na całe szczęście poradziłam sobie z tym, bo nie chciałam dokładać sobie więcej stresu. Bo to jak zamknięte koło.
I nie. Nie ma, że „żyje w ciągłym stresie to się przyzwyczaiłam już”. Nie. Trzeba coś z tym robić - nic nie odbywa się bez konsekwencji, zawsze to będę powtarzać. Wiem, że trudno czasami wyjść z tego stanu, ale nie można się poddawać.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
Loko Foko
Currently:Italy
Posty: 1049
Rejestracja: pn mar 11, 2024 10:34 pm

Post autor: Loko Foko »

Ojezu, u mnie to loteria.
Mialam kolatania serca przez 2 tygodnie, balam się, że zawał. Miałam bóle nóg. Mialam koszmarne bóle głowy i wkręcałam sobie, że to na pewno guz mózgu. Zorientowałam się, że jak wyjeżdżam na weekend to magicznie wszystko przechodzi i od tego czasu pilnuję regularnych resetów.