Ze stresu nabawiłam się zespołu jelita drażliwego. Koszmar.
Objawy ustąpiły na naprawdę długi czas gdy zwolniłam się ze swojej byłej beznadziejnej pracy. A teraz wróciły, męczę się z tym i ze stresem od około dwóch miesięcy. Nie potrafię się nie stresować

okropnie mnie to w sobie irytuje.
Doszło do tego, że np. obudziłam się dzisiaj w nocy bo padało. Przypomniałam sobie, że na balkonie suszy się pranie i teraz będzie śmierdziało i trzeba będzie wyprać je znowu. No nic wielkiego, ale ZESTRESOWAŁO mnie to, przeszedł ten charakterystyczny dreszcz/skurcz stresowy przez całe ciało i po kilku minutach do kibelka z bólem brzucha po lewej stronie.
Ogólnie to jestem na takim etapie życia, że wrzesień/październik będzie dla mnie bardzo ważny, więc byle przetrwać.
Co bym poradziła? Cóż. No najlepiej to się po prostu tak nie stresować xd odpuścić sobie, mówić do siebie „weź wyluzuj dziewczyno bo się wykończysz, a to nie jest tego warte”. Sama się staram się przekonywać, że muszę odpuścić sobie ten wieczny stres NARZUCONY PRZEZ SAMĄ SIEBIE. Czy działa? Nie zawsze, ale gdy nie działa to staram się odwrócić swoją uwagę od tego stanu i myśli - robiąc rzeczy, które sprawiają mi przyjemność.
Jeśli jest akurat taki dzień, że ogromnie ciężko mi wyluzować, wtedy zaczynam oglądać filmy, grać w gry na konsoli. Jeśli jest to dzień, gdy nie mogę wyluzować tak w połowie, wtedy sprzątam, puszczam ulubioną muzykę i sobie śpiewam zaczepiając swoje zwierzęta. A jak jest tak dosyć stabilnie, to żeby to podtrzymać to czytam, podlewam swoją dżunglę co zajmuje mi dosyć długo.
Także stres to u mnie okropny ból brzucha po lewej stronie na dole (jelito), biegunka, czasami szybsze bicie serca, ból głowy.
Bardzo często jak mam coś do zrobienia, co wywołuje u mnie stres i jestem w gotowości do działania, to gdy już pozałatwiam sprawy i mogę wyluzować w danym dniu to dosłownie zmiata mnie. Nagle ogromny ból głowy, zmęczenie jakbym nie spała kilka nocy i była w gotowości ciągiem kilka dni.
I to też warto zapamiętać.
Stres pozostawia w naszym ciele ślad. Nic nie odbywa się bez konsekwencji