Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Wasze doświadczenia z psychoterapią

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Zeldzix
RoyalBaby
Posty: 20
Rejestracja: śr gru 28, 2022 11:24 pm

Re: Wasze doświadczenia z psychoterapią

Post autor: Zeldzix »

Ja jestem w terapii psychodynamicznej od ponad roku i bardzo mi służy. Miałam farta, bo od razu trafiłam na psychoterapeutkę, z którą dobrze się rozumiem. Wiele mi dały te spotkania. M.in. odważyłam się zakończyć 6-letni związek, wcześniej myśl o rozstaniu sprawiała, że wpadałam w dużą panikę, więc u mnie zdecydowanie na plus.
Awatar użytkownika
hopsasa
RoseGold
Posty: 865
Rejestracja: pn sie 05, 2024 8:44 pm

Post autor: hopsasa »

Miałam kilka podejść do psychoterapii. Nurt poznawczo behawioralny kompletnie mi nie podszedł, miałam wrażenie, że gadam, gadam i gadam, smutno mi się robi, bo wyciągam jakieś trudne i przykre rzeczy z przeszłości i w sumie to nic poza zepsuciem humoru nie osiągnęłam. Byłam u kilku osób w tym nurcie i nie umiałam się w tym odnaleźć. Potem poszłam na EMDR i to bez cienia przesady odmieniło moje życie. Super dogadałyśmy się z terapeutką, sesje były rzeczywiście do rzeczy, mega mi to pomogło.
Podobno większość popularnych nurtów słabo się sprawdza w przypadku osób z PTSD, więc może to była tego kwestia.
Sookie
ZdalnaFanka
Posty: 467
Rejestracja: śr lip 16, 2025 4:48 pm

Post autor: Sookie »

hopsasa pisze: ndz lip 12, 2026 3:18 pm Miałam kilka podejść do psychoterapii. Nurt poznawczo behawioralny kompletnie mi nie podszedł, miałam wrażenie, że gadam, gadam i gadam, smutno mi się robi, bo wyciągam jakieś trudne i przykre rzeczy z przeszłości i w sumie to nic poza zepsuciem humoru nie osiągnęłam. Byłam u kilku osób w tym nurcie i nie umiałam się w tym odnaleźć. Potem poszłam na EMDR i to bez cienia przesady odmieniło moje życie. Super dogadałyśmy się z terapeutką, sesje były rzeczywiście do rzeczy, mega mi to pomogło.
Podobno większość popularnych nurtów słabo się sprawdza w przypadku osób z PTSD, więc może to była tego kwestia.
U mnie identycznie.. Poza tym, jak ktoś ma jakiś tam poziom intelektu, wiedzę itp., to takie opowiadanie nie za wiele daje, a wręcz intelektualizuje się wspomnienia i emocje. Psychoterapia gadana coś tam dała, bardziej poznałam siebie, ale to Emdr dosłownie mi poprzestawiało rzeczy w głowie. Minusem były intensywne sny po sesjach, ale spokojnie do przeżycia.
lena007
RoyalBaby
Posty: 24
Rejestracja: ndz kwie 19, 2026 9:40 pm

Post autor: lena007 »

Ja z „psychoterapią” a raczej nazwałabym to szarlatanstwem nie mam najlepszych wspomnień. Po leku społecznym, PTSD wyniesionym z domu usłyszałam że mam wybaczyć rodzicom. Teraz jako kobieta po 30 próbuje odzyskać siebie na nowo. Szczerze to ja wolę się wygadać chatowi gpt. Raz że nawet wersja plus kosztuje 35 zł na miesiąc a nie 50 minut wizyty po kilkaset złotych. Ta „terapeutka” była z jednej z sieci gabinetów psychiatrycznych znanych np. W Warszawie. Nic z tych kilku spotkań nie wyniosłam. Dopiero jak zaczęłam się wyrzygiwać AI z tego wszystkiego to dopiero powoli odzyskuje balans. Wyobraźcie sobie jaki jest ogromny lęk i bariera ze człowiek chodzi do pracy i boi się jeść z innymi ludźmi że będą patrzeć na ręce, albo obserwować że pod nie tym kątem trzyma widelec, że źle połyka. To wieczne krytykanctwo mnie wzięło się właśnie z domu. Wiecznie byłam nie taka jak powinnam i mogłabym nawet zrobić jakiś piruet to i tak za mało. A taka co się naczyta książek psychologicznych każe jeszcze wybaczyć rodzicom. Był to nurt poznawczo behawioralny. Dla mnie dopóki zawód psychoterapeuty nie będzie prawnie uregulowany jak np. już teraz fizjoterapia (bo kiedyś nie była) to będę ich wszystkich uważać za szarlatanów którzy najpierw powinni swój toi toi w głowie ogarnąć zanim zaczną udzielać „porad” innym ludziom.
Awatar użytkownika
venetiae
RoyalBaby
Posty: 20
Rejestracja: pn lut 16, 2026 11:22 pm

Post autor: venetiae »

Źle się czyta o tych wszystkich kiepskich doświadczeniach. Sama zawodowo trochę się o ten obszar ocieram (z wiadomych względów wolę nie wchodzić w szczegóły) i mogę tylko potwierdzić, że te patologie wewnątrz środowiska są gigantyczne. Również mam identyczne przemyślenia i moim zdaniem obecna sytuacja to po prostu wina dwóch rzeczy: współczesnej kultury psychoterapeutycznej i ogromnych luk prawnych.
Zaczynając od prawa: u nas ochrona zdrowia psychicznego to niestety czysty biznes i kapitalizm. Zgaduję, że większość z Was, skoro przez to przechodziła, doskonale wie, jak to wygląda od strony legislacyjnej, ale musiałam o tym wspomnieć, bo to KOSZMAR. Przez brak ustawy psychoterapeutą może być dziś każdy, nawet archeolog. Rynek psuje ogromna prywatyzacja (tak, wiem obecnie cały sektor ochrony zdrowia się prywatyzuje, ale nie tak jak psychicznego, trust me) i masowe szkoły psychoterapii, gdzie na zjeździe jest 800 osób online. To czysty zysk (czesne po 1500 zł miesięcznie robi miliony w skali MIESIĄCA) i o tyle co nie twierdzę, że z takiej szkoły nie wyjdzie dobry specjalista to jednak w takich warunkach potrzeba tytanicznej pracy własnej i ogromnego samozaparcia. Prowadzący nie mają fizycznej możliwości rzetelnego monitorowania i weryfikacji postępów każdego uczestnika. Co ciekawe, sami terapeuci też bywają ofiarami tego systemu (nie usprawiedliwiam, ale zjawisko jest naprawdę złożone), ale to już inny temat.
Jeśli chodzi o nurty to również można pisać i pisać. Obecnie standardem powinna być terapia CBT, bo jej techniki i skuteczność są zbadane naukowo. Przedstawiciele nurtów głębinowych, np. psychodynamicznego, często bronią się, że praca na nieświadomości jest „niebadalna”. Dla mnie to słaba argumentacja. Jak ktoś chce poczytać o naukowej weryfikacji terapii i kulisach tego biznesu to bardzo polecam prof. Przemysława Bąbla.
Drugim filarem problemu jest współczesny dogmat, że każdy człowiek potrzebuje psychoterapii. Otóż nie, nie każdy. Psychoterapia z definicji to leczenie zaburzeń zdrowia psychicznego metodami psychologicznymi. Musi więc najpierw istnieć konkretne zaburzenie. Tymczasem silny nurt kulturowy (i niektórzy właściciele tych wszystkich szkol terapeutycznych) próbuje wmówić nam, że to po prostu „oddziaływanie człowieka na człowieka” służące rozwojowi osobistemu i poprawie jakości życia.
To podejście jest szkodliwe. Ludzki organizm i psychika posiadają ogromne naturalne zasoby adaptacyjne oraz mechanizmy samoregulacji, które pozwalają nam radzić sobie z kryzysami życiowymi bez interwencji. Dobry specjalista powinien te zasoby rozpoznać i potrafić otwarcie powiedzieć: „Nie potrzebuje Pan/Pani psychoterapii”. W wielu przypadkach kryzysów sytuacyjnych w zupełności wystarczyłoby kilka spotkań u psychologa czy nawet dobrego coacha (uważam, że dobry coaching nie jest zły i można trafić na kogoś wartościowego), zamiast wchodzenia w wieloletni, kosztowny proces terapeutyczny.
Przez brak tych regulacji prawnych ten rynek zrobił się po prostu ogromny. Mamy masę terapeutów, ale to w ogóle nie idzie w parze z jakością i z realną pomocą dla ludzi, którzy naprawdę cierpią. I z tego wszystkiego rodzą się właśnie „stawiaj granice”, „odetnij się”, „nic nie musisz” czy „ty jesteś najważniejsza”, o których było pisane wcześniej. Wynika to wprost z faktu, że taki pseudospecjalista często nie ma żadnego bazowego wykształcenia psychologicznego, nie pracuje w oparciu o EMB, tylko po prostu przeleciał przez masową szkołę psychoterapii, która przy tylu uczestnikach naraz nikogo porządnie nie uczy i nie szkoli. W efekcie taki człowiek zupełnie nie patrzy na to, że te modne formułki mogą uderzać w czyjś system wartości, który np. jest oparty na lojalności rodzinnej, kompromisie czy odpowiedzialności za innych. Zamiast pomagać, takie bezmyślne gadanie tylko pogłębia zagubienie i zostawia pacjenta z poczuciem winy czy niezrozumienia. Daleka jestem od tego, żeby zniechęcać kogokolwiek do szukania pomocy. Zawsze warto poświęcić ten czas i pieniądze, żeby zweryfikować i poszukać dobrego specjalisty, bo w końcu chodzi o walkę o własne zdrowie. Tylko no właśnie, najgorsze w tym wszystkim jest to, co dzieje się w sytuacji, kiedy trafiamy na złego terapeutę i taka osoba realnie nam szkodzi albo na zawsze zniechęca do szukania ratunku. I co to w ogóle za chora rzecz, żeby od człowieka w kryzysie psychicznym wymagać, że on ma teraz sam sprawdzać, weryfikować i legitymować kogoś w gabinecie? Jak idziesz do kardiologa, to po prostu wiesz, że to lekarz ze specjalizacją, bo tylko tak w Polsce można nim zostać, a podszywanie się jest karalne. To okropne, że w tym wszystkim całą pracę, ryzyko i odpowiedzialność zwala się na ,,pacjenta”, aby mógł dostać rzetelną pomoc. Dopóki ten rynek nie zostanie uregulowany prawnie, a zjawisko psychoterapii nie zostanie zastąpione rzetelną psychoedukacją, ludzie nadal będą odbijać się od przypadkowych gabinetów i tracić zaufanie do pomocy psychologicznej jako takiej.
Awatar użytkownika
Oizys
Migocząca Świeczka
Posty: 362
Rejestracja: ndz cze 27, 2021 12:11 pm

Post autor: Oizys »

Magda160 pisze: śr lip 30, 2025 7:10 pm Ja zaczęłam terapię skoncentrowaną na rozwiązaniach. Wybrałam ją, bo wydawała mi się najbardziej odpowiednia - miałam konkretny problem, nie chciałam grzebać w przeszłości, byłam nastawiona po prostu na rozwiązanie tego problemu i przyszłość.
I nie wiem, może to mimo wszystko tak ma wyglądać, ale dość szybko terapeutka zaczęła jednak grzebać w mojej przeszłości, dotykać kwestii niezbyt związanych z tematem, z którym przyszłam. Niektóre sesje opierały się tylko na przeszłości, a główny temat był traktowany dość luźno. W dodatku moja terapeutka wyciągała fałszywe wnioski na mój temat. Wiem, że były fałszywe bo po prostu wcale nie czułam się tak, jak to opisywała. Nie wiem, może nie umiała mnie wyczuć. Trudno powiedzieć.
Terapię skoncentrowaną na rozwiązaniach prowadzi osoba po minimum szkoleniu II stopnia. Te osoby co zrobiły szkolenie pierwszego stopnia i się ogłaszają terapeutami TSR, zwyczajnie kłamią. A Twoja terapia wyglądała jak prowadzona przez osobę w innej modalności albo w ogóle bez modalności, która była na kursie i korzystała z elementów TSR.
„Twój umysł odda ci dokładnie tyle, ile w niego włożysz.”
Awatar użytkownika
Oizys
Migocząca Świeczka
Posty: 362
Rejestracja: ndz cze 27, 2021 12:11 pm

Post autor: Oizys »

venetiae pisze: pt sie 21, 2026 11:58 pm Obecnie standardem powinna być terapia CBT, bo jej techniki i skuteczność są zbadane naukowo.
Nie, nie powinna. To jakbyś powiedziała, że paracetamol ma naukowo potwierdzone działanie przeciwbólowe, więc powinien być standardowym lekiem na wszystkie rodzaje bólu 😉
To, że terapia poznawczo-behawioralna jest jednym z najlepiej przebadanych podejść psychoterapeutycznych, nie oznacza, że jest jedyną terapią opartą na dowodach ani że powinna być stosowana do każdego problemu i każdej osoby. Praktykuje ją najwięcej osób i robią najwięcej badań, jednak to stwierdzenie, że tylko CBT, to nie jest stanowisko evidence-based, tylko uprzywilejowanie jednego nurtu pod hasłem evidence-based.

A na czym polega leczenie oparte na dowodach? No na tym, że nie wybiera się jednego nurtu dla wszystkich, tylko metodę, której skuteczność została potwierdzona w odniesieniu do konkretnego problemu, z uwzględnieniem sytuacji i potrzeb pacjenta. Dobrym przykładem jest choćby depresja. Wytyczne NICE nie sprowadzają jej psychoterapii do CBT.
https://www.nice.org.uk/guidance/ng222/ ... 1131007006
„Twój umysł odda ci dokładnie tyle, ile w niego włożysz.”
mariaow
FlafLover
Posty: 1247
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

No nie wiem, powiem z perspektywy pacjentki/klientki a nie specjalistki: dla mnie CBT to było ślizganie się po powierzchni, te głupie zadania które nic nie wnosiły, te same problemy wracały po zakończeniu terapii (ba, w pewnym momencie nawet ze zdwojoną siłą aż wylądowałam u psychiatry). A chodziłam do dobrej terapeutki, nie jakiejś przypadkowej, po prostu metody kompletnie do mnie nie trafiały. To było takie głaskanie po głowie. Kilkuletnia terapia psychodynamiczna, która łatwa nie była, załatwiła sprawę. Teraz jestem stabilna jak nigdy dotąd i nie czuję potrzeby powrotu na terapię, nie jestem też już od dawna na lekach.

Także wg mnie to usilne powtarzanie w środowisku ze CBT jest najlepsze to też jednak szkodzenie ludziom, którym ten nurt się nie sprawdzi. Gdyby mnie zostawiono wyłącznie z CBT to bym wracała na terapię w kółko i kółko.
lalisa
Licówka
Posty: 3213
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Zgadzam się z tym komentarzem o regulacji. Ludzie nawet nie wiedzą, że nie chodzą do terapeuty tak naprawdę. Mam znajomą, która chodziła przez rok na "terapię". Zainteresowało mnie nazwisko terapeutki, bo dziwne rzeczy mówiła o swojej terapii. Okazało się, że to była jakaś babka bez wykształcenia kierunkowego, która leczyła "matczyną ranę". Każda matka była narcystyczna. 90% treści tej babki to była jej prywata o własnej matce. Wszystko opisane normalnie jako terapia, cena też jak za terapię. Ta dziewczyna nie wiedziała, że to nie jest prawdziwa terapeutka. Uważam, że każdy może płacić komu chce i ile chce za dowolne głupoty, ale jeśli coś jest mocno stylizowane na normalną terapię, to jest to wprowadzanie w błąd. Tak samo jak ludzie, którzy zakładają kitle i udają jakby byli związani z medycyną, a sprzedają talon na balon i pseudoleczenie.
Awatar użytkownika
Lapis_lazuri
RoyalBaby
Posty: 19
Rejestracja: pn sie 31, 2026 4:14 pm

Post autor: Lapis_lazuri »

mariaow pisze: wt sie 25, 2026 10:15 am No nie wiem, powiem z perspektywy pacjentki/klientki a nie specjalistki: dla mnie CBT to było ślizganie się po powierzchni, te głupie zadania które nic nie wnosiły, te same problemy wracały po zakończeniu terapii (ba, w pewnym momencie nawet ze zdwojoną siłą aż wylądowałam u psychiatry). A chodziłam do dobrej terapeutki, nie jakiejś przypadkowej, po prostu metody kompletnie do mnie nie trafiały. To było takie głaskanie po głowie. Kilkuletnia terapia psychodynamiczna, która łatwa nie była, załatwiła sprawę. Teraz jestem stabilna jak nigdy dotąd i nie czuję potrzeby powrotu na terapię, nie jestem też już od dawna na lekach.
Mam doświadczenie z terapią CBT, staram się korzystać z tego, co z niej wyniosłam, ale nie zawsze jest to takie proste. Trochę czytałam w internecie na temat psychodynamicznej, ale, hmm, z tego, co przeczytałam w internecie, mam wrażenie, że dużo podobnych rzeczy robiłam na CBT - też była analiza moich zachowań, skąd się to mogło wziąć, trochę przeszłość + rady, zadania, jak sobie z tym radzić. Możesz wskazać, czym u ciebie się to dokładnie różniło?
mariaow
FlafLover
Posty: 1247
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Lapis_lazuri pisze: czw wrz 03, 2026 6:06 pm Mam doświadczenie z terapią CBT, staram się korzystać z tego, co z niej wyniosłam, ale nie zawsze jest to takie proste. Trochę czytałam w internecie na temat psychodynamicznej, ale, hmm, z tego, co przeczytałam w internecie, mam wrażenie, że dużo podobnych rzeczy robiłam na CBT - też była analiza moich zachowań, skąd się to mogło wziąć, trochę przeszłość + rady, zadania, jak sobie z tym radzić. Możesz wskazać, czym u ciebie się to dokładnie różniło?
Na psychodynamicznej nie ma rad i zadań. Z mojego doświadczenia: głównie mówisz Ty, terapeuta mówi o wiele mniej niż w innych nurtach. Komentuje, ma jakieś spostrzeżenia i tak dalej, ale praca dzieje się po Twojej stronie. Spróbuję wyjaśnić o co mi chodzi, ostrzegam, że może być długo :D

Na przykład często zostaje się po sesji w nieprzyjemnych emocjach, gdzie na CBT z mojego doświadczenia zawsze dąży się do „wygłaskania”. I teraz ważne: te nieprzyjemne emocje może wywołać w Tobie terapeuta. Nie chodzi oczywiście o żadne nadużycia! Tylko że np. reagujesz na coś co powiedział terapeuta w określony sposób, bo nieświadomie projektujesz coś na niego / masz jakiś schemat reagowania (który wynika np. z Twoich przeszłych doświadczeń). Później o tym rozmawiacie, analizujecie. I w ten sposób, w tej relacji terapeutycznej uczysz się dokonywać korekcji, nawiązywać zdrową relację. Z tego co rozumiem w psychodynamicznej to ta relacja ma być właśnie terapeutyczna. A CBT jak sama nazwa wskazuje jest poznawczo-behawioralne. Wytłumaczą Ci co, jak i z czego wynika, i dadzą zadania żebyś nauczyła się rozpoznawać co się z Tobą dzieje i zmieniła sposób postępowania i reagowania. Dla mnie to było nietrwałe, niewystarczające, bo poza zadaniami nie było zmiany w moim zachowaniu. Ja mogę teoretycznie wiedzieć co się dzieje, dlaczego jakoś tam reaguję. Na poziomie poznawczym to wiem, ale co z tego skoro za x razem znowu zareaguję tak samo? Wiedza i zadania tego na trwałe nie zmienią (u mnie, zaznaczam).

Więc podsumowując: w moim przypadku zmiana dokonała się dopiero tak naprawdę poprzez doświadczanie w relacji terapeutycznej. Terapeuta coś we mnie wywoła, ja zareaguję, porozmawiamy o tym, przeanalizujemy z czego to może wynikać, trochę z tym posiedzę (i tak kilka razy XD dlatego ta terapia jest raczej długoterminowa, bo to nie jest szybka metoda) i w końcu to staje się trwałe i np. przestaję reagować w określony sposób a zaczynam w inny (bo doświadczyłam, że można inaczej), zaczynam widzieć relacje czy sytuacje inaczej. Pozbyłam się też czarno-białego myślenia, ale to temat na zupełnie inną rozmowę.

Także już odchodząc od Twojego pytania i poszerzając też dla innych czytających: polecam jeśli ktoś jest rozczarowany CBT, ALE jak zawsze:
a) trzeba wybrać rzetelnego psychoterapeutę po psychologii i odpowiedniej szkole, który się superwizuje, nie żadnego szarlatana,
b) jeśli coś w trakcie terapii jest nie tak, czujecie się dziwnie, źle, coś wam się nie podoba, budzi jakieś emocje - mówcie! Dobry terapeuta na to reaguje i z mojego doświadczenia to właśnie posuwa terapię do przodu.
Ilona1081
ŚpioszkiKenzo
Posty: 3
Rejestracja: pn kwie 01, 2024 7:13 pm

Post autor: Ilona1081 »

Czym się kierować przy wyborze psychologa?