Push pisze: ↑pn sie 17, 2026 3:01 am
To co piszesz to jest chyba syndrom kobiet z bloku wschodniego - Polska, Rosja, a już o Ukrainie to nie wspomnę...panuje syndrom "nastarania" i przeświadczenie, że wygląd to bilet wstępu do złapania faceta i stworzenia związku, czyli jednej z niewielu realnych możliwości OSIĄGNIĘCIA czegoś przez kobietę.
Ale pocieszę Cię - u Ukrainek jest to posunięte do granic możliwości, więc - hahaha (sarkazm) - Polki mogą patrzeć na nie z góry.
Ja się aż tak mocno nie śmieje z tego co widzę na polskich ulicach - pisałam w postach startowych tego wątku, że my takim wyobrażeniem dbania o siebie i wygląd po prostu nadrabiamy siermiężne lata komuny, kiedy nic nie było i ludzie musieli wyglądać tak samo szaro, zadowalać się byle czym i tolerować bylejakość w prawie każdym aspekcie życia, no to...teraz nadrabiają, a lata zapóźnienia sprawiają, że próby bycia bardziej atrakcyjnym i eleganckim często są takie...no nieudolne i pokraczne, do tego niestety żeby lepiej wyglądać, to trzeba mieć jakieś środki na to i zmysł estetyczn, którego nikt nie uczy. Pamiętacie pierwsze próby Lewej i jej zabawy modą? No człowiek po prostu nie dorósł do pieniędzy, które ma, tak to wyglądało.
U nas z modą zawsze było ciężko, pisałam o tym. Dlaczego w Polsce nie mamy domów mody, tylko jakąś La Manię, która bankrutuje w rękach utracjuszki Joanny? Dlaczego nie mamy marek odzieżowych znanych na cały świat? Bo jesteśmy w tym słabi i tyle - brakuje nam fantazji, polotu, jakiegoś zmysłu estetycznego, oczywiście budżetu no i LUZU, bo modą trzeba umieć się też bawić.
Ale trzymajmy się też dobrych stron - mamy kilku fajnych projektantów (Zień, Paprocki &Brzozowski), markę odzieżową która próbuje swoich sił w świecie (Reserved?) i markę, która eksperymentuje że stylami, kolorami, krojami (Medicine), także jest światełko w tunelu i wierzę, że będzie jeszcze lepiej, serio.
A co do "nastarania" Polek, to cóż...Tak już u nas jest, że balansujemy między skrajnościami, więc z dwojga złego, ja wolę tę śmieszną "elegancję" na zakupach w Biedronce niż totalny tumiwisizm i olewanie wyglądu, wymięte, bure ciuchy nie do pary, zaniedbane włosy, kiepski makijaż, bo albo za mocny albo twarz nie ma na sobie ani śladu tegoż, to tak - balansując między skrajnościami wybieram śmieszna "elegancję" zamiast totalnej abnegacji i zaniedbania. Pomijając oczywiście ekstrema, którymi są dla mnie eksperymenty z medycyną estetyczną oraz usługami beauty - olbrzymimi ustami, wachlarzem rzęs a'la gąsienice, itd. To nie jest dla mnie zadbanie.
Aha, i jeszcze coś - jak chcesz poznać kobiety, które robią wiele by schlebiać gustom mężczyzn, to zapraszam na Bałkany, a w szczególności do Serbii - tam chęć przypodobania się mężczyźnie i robienia wszystkiego pod niego przebija skalę. Poziom seksualizowania wyglądu i zachowania Serbek jest straszny i one chyba też same to sobie robią, do tego - jak to zwykle w tego typu krajach bywa i jest symptomatyczne - Serbki są bardzo niemiłe wobec siebie. No cóż, klasyka gatunku - tam gdzie jest walka o samca, tam rywalizacja między samicami, że tak to okropnie ujmę ;))) Jednym słowem - żenada.