Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
Uważam, że eutanazja powinna być w pełni legalna, każdy powinien mieć prawo do przerwania swojego życia w sposób bezbolesny i gwarantujący poszanowanie jego godności. Ktoś może mieć bardzo ciężką depresję lub potworną chorobę (np. raka w zaawansowanym stadium albo stwardnienie zanikowe boczne).
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3650
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Mam 150 i podpisuję się pod tym.Fauna060 pisze: ↑czw sie 20, 2026 10:57 pm A ja myślę, że to nie kwestia tego, czy jesteś wysoka czy niska czy chuda czy gruba, ale prawda - smutna - jest niestety taka, że w promieniu kilometra zawsze znajdzie się przynajmniej jedna laska, która będzie odpalać pasywno-agresywne komentarze na temat twojego wyglądu, niby śmieszki heheszki, niby z troską, ale żeby tylko wbijać ci szpileczki i w ten sposób samemu podreperować swoją samoocenę.
Ja jestem bliżej przeciwnego końca miary, mam 160 cm wzrostu i całe życie byłam bardzo drobna. ''Koleżanki''? ''Ojej ty jesteś taka malutka hihi'' ''No bo ty jesteś taka mała pewnie cię do klub nie wpuszczą bo wyglądasz na 16 lat hihi'' ''Taki patyczak z ciebie'', laski 165 cm wzrostu, czyli wyższe o tyle że jakbym zrobiła tapir na włosach byłybyśmy równe, potrafiły mi wytykać jakie to mam wszystko ''malutkie'' i wiele razy słyszałam, że wyglądam jak dwunastolatek. Od wysokich kobiet też często słyszałam jakieś głupie teksty, że sięgam im do łokcia, ''co tam u mnie na dole'' i tym podobne, a jak pojawiali się faceci obce wysokie laski potrafiły wyjechać z tekstem, że prawdziwa kobieta powinna mieć długie nogi i biust, żeby było za co złapać, bo inaczej ''można się poczuć jak w gimnazjum''. O ubraniach też słyszałam z kolei podśmiechujki, że mogę ubierać się na dziale dziecięcym i że pewnie ''ciężko mi znaleźć coś kobiecego w takim rozmiarze''. Pytania ''czy w ogóle coś jem'' też na porządku dziennym.
To jest typ lasek który zawsze znajdzie coś do czego można się dowalić, jakbyś teraz nagle schudła i wyglądała jak Naomi Campbell to gwarantuje Ci, że nadal by ci dowalały, tylko tekstami o kościach, odchudzanie, anoreksji i wychudzeniu
A co studiowałaś? Same studia to niestety nie jest wyznacznik znalezienia pracy, już nie mówiąc o dobrej pracyrpaulinka pisze: ↑śr sie 19, 2026 7:11 am Moja bardzo niepopularna opinia: praca w obecnych czasach jest tylko dla wybrańców/elity. Wysłałam w swoim życiu myślę że około 200 cv i jeszcze nigdy nie byłam w pracy xd. Jak byłam studentką nie mogłam się dostać ani do sklepu ani na kelnerkę. Teraz jak jestem po studiach jest to samo, więc tak uważam że praca jest dla wybrańców którzy mają świetne znajomości i dzięki temu mogą znaleźć pracę.
-
stokrotkapolna1234
- Szarlotta
- Posty: 444
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
Wolę jak ktos bedzie pilnował takiego dzieciaka, chuchał i dmuchał nad nim niz nad wesołym luzem pijackim rodziców których dziecko potem wypada z okna. I wiem, nie ma tak ze tylko patologia albo dmuchanie na dziecko ale naprawde mysle ze ludzie którzy chca tych dzieci nawet jal je beda chować pod kloszem to naprawde to nie ma w tym ostatecznie nic zlego patrząc na to jak w niektórych rodzinach dzieci sa maltretowane i olewaneFauna060 pisze: ↑czw sie 20, 2026 10:41 pm Ja się z Tobą totalnie zgadzam. Mnie to wręcz przeraża, że ktoś może mieć taką obsesję na punkcie posiadania dziecka, że podporządkowuje całe swoje życie staraniom o nie, wywala na to całe oszczędności albo nawet bierze kredyt i 10 lat albo i więcej ''stara się'' o dziecko. Moja pierwsza myśl jak widzę coś takiego to nie współczucie, ale dosłownie strach o to, w jakiej atmosferze będzie dorastało takie dziecko, jeśli się w końcu uda. Jeśli ktoś był tak zdesperowany, to ciężko mi uwierzyć, że dzieciak nie będzie pilnowany bardziej niż Mona Lisa.
Jeśli to jest czyjeś marzenie, to czym to się różni od odkładania kasy np. na auto czy zapożyczania się? Ludzie potrafią się zafiksować na wielu płaszczyznach czucia.Fauna060 pisze: ↑czw sie 20, 2026 10:41 pm Ja się z Tobą totalnie zgadzam. Mnie to wręcz przeraża, że ktoś może mieć taką obsesję na punkcie posiadania dziecka, że podporządkowuje całe swoje życie staraniom o nie, wywala na to całe oszczędności albo nawet bierze kredyt i 10 lat albo i więcej ''stara się'' o dziecko. Moja pierwsza myśl jak widzę coś takiego to nie współczucie, ale dosłownie strach o to, w jakiej atmosferze będzie dorastało takie dziecko, jeśli się w końcu uda. Jeśli ktoś był tak zdesperowany, to ciężko mi uwierzyć, że dzieciak nie będzie pilnowany bardziej niż Mona Lisa.
Natomiast Życie mamy jedno i jeśli to jest czyjeś marzenie, to czemu ma nie chcieć go spełnić. Nie ma reguły, że dziecko będzie wychowywane jak obiekt muzealny. Znam wiele par, które dość długo się starały o dziecko i gdyby mi o tym nie powiedziały, to bym nie wiedziała. nie zauważyłam niczego niepokojącego w ich zachowaniu w odniesieniu do dziecka.
Każdy z nas ma inne potrzeby i myślę, że ciężko będzie komuś je zrozumieć, jeśli ten ma inne.
- kiciakociaaa2137
- SushiRoll
- Posty: 248
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Śmieszy mnie to, jak zaczęłyście nadinterpretować moją opinie xd nie napisałam, że komukolwiek zakazuję starań o dziecko, po prostu nie rozumiem, jak ludzie mogą całe życie pod to układać. Daleko mi od zbierania podpisów pod petycją zakazującą finansowanie in vitro. Odkładanie kasy na auto nie wiąże się z traumami rodzinnymi, traktowaniem partnera/partnerki jako byka czy krowy rozpłodowej, niszczenia zdrowia i relacji z innymi.Mualla pisze: ↑pt sie 21, 2026 7:55 am Jeśli to jest czyjeś marzenie, to czym to się różni od odkładania kasy np. na auto czy zapożyczania się? Ludzie potrafią się zafiksować na wielu płaszczyznach czucia.
Natomiast Życie mamy jedno i jeśli to jest czyjeś marzenie, to czemu ma nie chcieć go spełnić. Nie ma reguły, że dziecko będzie wychowywane jak obiekt muzealny. Znam wiele par, które dość długo się starały o dziecko i gdyby mi o tym nie powiedziały, to bym nie wiedziała. nie zauważyłam niczego niepokojącego w ich zachowaniu w odniesieniu do dziecka.
Każdy z nas ma inne potrzeby i myślę, że ciężko będzie komuś je zrozumieć, jeśli ten ma inne.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Nie ma w tym nic złego? Nie, absolutnie, tylko dzieciak, który w końcu idzie na swoje i albo jest całkowicie niesamodzielny, bo całe życie rodzice wszystko za niego robili, albo idzie w taki balet, że często kończy się to tragedią. Albo często w dorosłym życiu zrywają kontakt z rodziną, bo nie mogą znieść tego, że te chuchanie i dmuchanie nie kończy się wraz z wejściem w dorosłość. I to, i to jest patologią.stokrotkapolna1234 pisze: ↑pt sie 21, 2026 7:31 am Wolę jak ktos bedzie pilnował takiego dzieciaka, chuchał i dmuchał nad nim niz nad wesołym luzem pijackim rodziców których dziecko potem wypada z okna. I wiem, nie ma tak ze tylko patologia albo dmuchanie na dziecko ale naprawde mysle ze ludzie którzy chca tych dzieci nawet jal je beda chować pod kloszem to naprawde to nie ma w tym ostatecznie nic zlego patrząc na to jak w niektórych rodzinach dzieci sa maltretowane i olewane
i am a god
Ja powiem tylko, że zgadzam się z Tobą. Przeczytałam Twoje komentarze i podobnie to widzę. Ale, tak jak gdzieś napisałaś (to chyba też był Twój komentarz) - w życiu bym tego nikomu kogo problem dotyczy nie powiedziała.kiciakociaaa2137 pisze: ↑pt sie 21, 2026 8:51 am Śmieszy mnie to, jak zaczęłyście nadinterpretować moją opinie xd nie napisałam, że komukolwiek zakazuję starań o dziecko, po prostu nie rozumiem, jak ludzie mogą całe życie pod to układać. Daleko mi od zbierania podpisów pod petycją zakazującą finansowanie in vitro. Odkładanie kasy na auto nie wiąże się z traumami rodzinnymi, traktowaniem partnera/partnerki jako byka czy krowy rozpłodowej, niszczenia zdrowia i relacji z innymi.
U mnie to nie jest opinia w rodzaju, że mnie coś wkurza w tym postępowaniu ludzi. Ale po prostu jest to coś czego nie potrafię zracjonalizować w głowie. Uznaję, że po prostu przez to, że sama dzieci nie chcę, to nie jestem w stanie wczuć się w czyjeś marzenie o dziecku i z mojej perspektywy wygląda to jak jakaś obsesja w tych skrajnych przypadkach, gdzie całe życie się podporządkowuje posiadaniu dziecka.
Wydaje mi sie że to akurat popularna opinia,tyle że sie o tym nie mówi niestety a robi bohaterki z tych kobiet, co tam że chore, co tam że zbiórka, ważne że nie usunęłajulygirl pisze: ↑czw sie 20, 2026 2:23 pm To pewnie było poruszane na tym wątku, ale mimo to w nawiązaniu do dyskusji powyzej chciałabym sie podzielić ta opinia.
Świadome rodzenie chorych dzieci, które sa "roslinami", cierpią cale życie, umierają niedlugo po porodzie, maja poważne wady utrudniajace/uniemożliwiające codzienne funkcjonowanie jest bezduszne. Potem ludzie oczekuja, ze obcy ludzie pokryją koszty leczenia (robiąc zbiorki). I czesto (nie zawsze) oczekuja pochwal, wsparcia, docenienia ich poświęcenia sie. Tyle, że to ich wlasny wybór i nie, takie cierpienie nie uszlachetnia, poświęcenie zycia dla chorego dziecka, ktore nie wie co sie wokol niego dzieje tez nie zasługuje na oklaski.
I ja wiem, ze ludzie chcą dać wsparcie podnieść na duchu, ale komentarze typu " to dziecko wybrało cie na mamę bo wiedziało, ze dasz sobie radę, to dziecko na pewno czuje sie kochane i docenia wszystko itd i pisza tak o kimś kto nie ogarnia nic
I tu mowie o ŚWIADOMYM wyborze, aby urodzić takie dziecko.
Ej, ale ja nie Tobie odpowiadałam :D ja jestem za tym, żeby in vitro nie było finansowane z pieniędzy publicznych tak samo uważam, że nie powinno być 800 plus, babciowych itd.kiciakociaaa2137 pisze: ↑pt sie 21, 2026 8:51 am Śmieszy mnie to, jak zaczęłyście nadinterpretować moją opinie xd nie napisałam, że komukolwiek zakazuję starań o dziecko, po prostu nie rozumiem, jak ludzie mogą całe życie pod to układać. Daleko mi od zbierania podpisów pod petycją zakazującą finansowanie in vitro. Odkładanie kasy na auto nie wiąże się z traumami rodzinnymi, traktowaniem partnera/partnerki jako byka czy krowy rozpłodowej, niszczenia zdrowia i relacji z innymi.
-
stokrotkapolna1234
- Szarlotta
- Posty: 444
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
Ale skad w ogole przekonanie ze skoro ktos bardzo chce miec dziecko to jego dziecko z tego powodu bedzie niesamodzielne? Skąd taki pomysł?Jennifer pisze: ↑pt sie 21, 2026 8:55 am Nie ma w tym nic złego? Nie, absolutnie, tylko dzieciak, który w końcu idzie na swoje i albo jest całkowicie niesamodzielny, bo całe życie rodzice wszystko za niego robili, albo idzie w taki balet, że często kończy się to tragedią. Albo często w dorosłym życiu zrywają kontakt z rodziną, bo nie mogą znieść tego, że te chuchanie i dmuchanie nie kończy się wraz z wejściem w dorosłość. I to, i to jest patologią.
Zycie jest rozne i naprawde jakas interpretacja ze rodzice chca miec bardzo dziecko, in vitro, za bardzo opiekuja sie dzieckiem, dziecko zrywa z nimi kontakt to juz jest hit naprawde xd
I nadal to nie jest taka sama patologia co chlejący i cpiacy rodzice majacy dziecko w dupie
- kiciakociaaa2137
- SushiRoll
- Posty: 248
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
To jak już jesteśmy przy temacie dzieci i ciąż, to dodam, że kobiety będące w ciąży zagrażającej ich życiu, które decydują się urodzić, są głupie i nieodpowiedzialne. Nazywanie ich bohaterkami to już w ogóle inny poziom absurdu. Martwy bohater to żaden bohater.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
I partnerzy tych kobiet, którzy popierają ta decyzje to wg mnie nie kochają ich naprawdekiciakociaaa2137 pisze: ↑pt sie 21, 2026 1:01 pm To jak już jesteśmy przy temacie dzieci i ciąż, to dodam, że kobiety będące w ciąży zagrażającej ich życiu, które decydują się urodzić, są głupie i nieodpowiedzialne. Nazywanie ich bohaterkami to już w ogóle inny poziom absurdu. Martwy bohater to żaden bohater.
𝔑𝔦𝔢𝔠𝔥𝔞𝔧 𝔪𝔬𝔰𝔱𝔶, 𝔨𝔱ó𝔯𝔢 𝔰𝔭𝔞𝔩𝔢 𝔬ś𝔴𝔦𝔢𝔱𝔩𝔞 𝔪𝔦 𝔡𝔯𝔬𝔤ę
Jestem wysoka (więcej niż 175) i szokuje mnie ta opinia bo... Nigdy się z tym nie spotkałam, albo nie zwróciłam na to uwagi. Nie znoszę swojego wzrostu od zawsze, uważam że idealnie byłoby mieć 170. Nie lubię być wiecznie wyższa od koleżanek, pracuję w środowisku w którym jest sporo chłopaków z krajów śródziemnomorskich i większość z nich jest ode mnie znacznie niższa i jestem często najwyższa z towarzystwa. Nie noszę obcasów mimo że bym chciała, bo nie znoszę być jeszcze wyższa, uderzania się głową w tą przysłowiową rurę w tramwaju. Aczkolwiek nigdy mi się ta maskulinizacja przez inne koleżanki nie rzuciła w oczy. Wręcz przeciwnie, dziewczyny zawsze mówią że mi zazdroszczą i że jestem głupia, kiedy mowię im że to ja im zazdroszczę i że chciałabym być nisza. Nie zdarza mi się że mnie proszą o takie rzeczy, to raczej ja często proponuję że np ściągnę coś z wyższej półki czy stanę na palcach i wyciągnę coś co leży daleko w głębi jakiejś wyższej szafki itp., one raczej nawet nie myślą o tym że mogą mnie poprosić. Myślę że to problem z Twoją współlokatorką personalnie, a nie ogółem niższych dziewczyn.Leslymi pisze: ↑wt sie 18, 2026 11:22 am Jestem wysoka jak na kobietę i to zawsze był mój kompleks. Moja kontrowersyjna opinia - wysokie kobiety są akceptowalne i fajne w oczach społeczeństwa tylko wtedy, gdy mają figurę modelki i ponadprzeciętną urodę. W innym przypadku jest się wielkoludem, który robi dla niskich koleżanek za substytut wysokiego faceta. Już zbyt wiele razy to przerabiałam... Najnowszy przykład - moja współlokatorka ze studiów ma jakieś na oko 155cm wzrostu i kocha podkreślać, jaka to ona jest malutka w porównaniu do mnie. Śmieje się, że mam wielkie stopy (noszę rozmiar 40-41), a ona to takie malutkie, że wcale nie ma na nią butów, gada, jakie to ona ma małe rączki i tak dalej. Tak samo z ubraniami, ciągle podkreśla, że ona to kupuje na dziale dziecięcym i w ogóle wszystko jest na nią za długie albo za duże, nawet gdy nie pytałam. Udaje, że nie daje rady sama odkręcić butelki z wodą czy słoika, więc musi mnie prosić o pomoc, że torby z zakupami są za ciężkie, więc ja zawsze robię za tragarza, wszystkie bardziej wymagające siły rzeczy w naszym mieszkaniu robię ja, nawet od wyganiania robaków wszelakich jestem ja. I to nie jest pierwszy raz, wysokie kobiety od zawsze są maskulinizowane przez te niższe. I moja kontrowersyjna opinia - uważam, że niskie kobiety często kłamią z tym nienawidzeniem swojego wzrostu, a tak naprawdę im się to podoba. Bo wszędzie w popkulturze, filmach romantycznych, serialach, książkach bohaterki są niskie. Niskie kobiety utożsamiane są z delikatnością i są urocze. Mężczyźni też je uwielbiają, nawet ci wysocy +190 kochają niskie dziewczyny. Rozumiem narzekanie na to, że niskie kobiety są często infantylizowane, dużo ubrań nie pasuje, widać każdy dodatkowy kilogram i tak dalej, ale wiem też, że te gadki o tym, że chciałyby być wyższe to raczej pragnienia bycie szczupłą, z cudownymi dlugimi nogami, no jak modelka. To jest niestety efekt wygrania na jakiejś genetycznej loterii i większość wysokich kobiet tak nie wygląda. Ja nie jestem ani chuda ani gruba, choć bliżej mi do grubej niż do modelki i uwierzcie, że to nie jest fajne, gdy od koleżanek ciągle słyszysz "ale ty jesteś DUŻA!", "nie widzę ciebie w związku", "jak ty nosisz szpilki?!", "mogłabyś być moim ochroniarzem hihi", "serio tyle ważysz?", "jak ty możesz tyle jeść?". Już od dzieciństwa miałam kompleks, że jestem po prostu większa (nie że grubsza, zwyczajnie większa), muszę więcej jeść, żeby się najeść i nie jestem filigranowa. Myślałam, że w dorosłym życiu ludzie nie zwracają na to uwagi, ale niestety się zawiodłam. I - niestety - dużą rolę w infantylizacji samych siebie odgrywają kobiety, które udają "just a girl" malutkie, głupiutkie, nieporadne życiowo idiotki, szczególnie w obecności mężczyzn. Chciałabym, żeby stereotyp niskiej pick me girl był tylko wytworem internetu, ale zbyt wiele takich dziewczyn spotkałam, żeby w to nie wierzyć. I myślę, że jak ktoś nie jest wysoką nie-chudą kobietą to nie zrozumie, jak ciężko jest się czasem poczuć kobieco.
A trochę z innej beczki co do tego wielkoluda - przerabiałam bycie szczupłą jak modelka, później spore przytycie do rozmiaru L, aktualnie rozmiar M który już tak nie rzuca się w oczy. I przytycie sporo kilogramów przy takim wzroście to jest masakra. Jesteś wtedy po prostu "wielką babą" a nie małą, kształtną, apetyczną laską. Mam dosłownie ptsd po okresie bycia dużą, i tym jak ludzie mnie wtedy traktowali.
Eee tu się totalnie nie zgodzę. W większości sportów niższy wzrost daje przewagę. Gimnastyczki, łyżwiarki, piłkarki, nawet przy wspinaczce wysoki wzrost raczej przeszkadza a nie pomaga. Wszelakie dziedziny w których trzeba być szybkim i zwinnym. Polecę trochę prywatą ale ja np miałam kiedyś epizod w balecie. Rzuciłam po roku i pamiętam jak moja mama rozmawiała o tym z kimś kiedyś że może szkoda że przerwałam, a ta koleżanka matki powiedziała że luz, że i tak nie byłabym pierwszą solistką, bo tancerze są niscy i nie mogłabym być wyższa od partnera w Jeziorze Łabędzim lol.Hunde pisze: ↑wt sie 18, 2026 12:39 pm Też wirtualnie przytulam. Mam podobny wzrost jak twoja koleżanka, ale nie wysługuję się wysokimi koleżankami ani kolegami.
Jedynie jest mi wstyd użyć stołka obsługi w sklepie by po coś sięgnąć. Czuję się wtedy upokorzona.
Fakt, jest problem z długością ubrań. Niepojęte jest jednak dla mnie wyśmiewanie butów w rozmiarach 41 i wyższych.
Ja z kolei mam wrażenie, że facetów w ogóle taki wzrost nie pociąga. Kojarzy im się albo z dzieckiem, albo ze zgarbiona staruszką.
Chciałabym być wyższa - mieć łatwiejszy dobór ubrań i mieć większe możliwości sportowe.
Spotkałam się z wśród koleżanek o podobnym wzroście z taką infantylizacją - ja taka malutka jestem hihi.
Bardzo ciekawe to, co mówicie i sama zaczęłam się zastanawiać nad tym invitro - chyba stanę pośrodku, tzn. uważam, że powinno być finansowane, ale do pewnego wieku. Wybaczcie, ale będę opierać się na dowodach anegdotycznych, a nie faktach.
Widzę jak obecnie powszechny jest problem z płodnością w okolicach 30 roku życia, widziałam moją koleżankę w wieku 31 lat starającą się o ciążę od 28 roku życia, to ile pieniędzy włożyli w różne stymulacje itd. i dopiero invitro pomogło - teraz jest szczęśliwą mamą, zupełnie inaczej żyje, a jednocześnie umie nie przerzucać tych lat starań na dziecko, udało jej się zajść w drugą ciążę, już naturalnie i jest super. To, ile wydali na wszelkie starania było ciężkie mimo ich bardzo dobrych zarobków - nie wyobrażam sobie tego, by ktoś, kto zarabia poniżej 10k/małżonek mógł w ogóle sobie na to pozwolić. Wiem, że takich przypadków jest naprawdę wiele i uważam, że w tym kraju finansujemy już tyle i wydajemy na takie głupoty, że naprawdę procedura medyczna invitro powinna być refundowana, ale...
Do +/- 33 roku życia. Mam też dwie znajome, które procedurę przechodziły w wieku 35 i 36lat. Dla mnie to już stawianie swoich pragnień i egoizmu ponad dobro dziecka - bo ryzyko problemów i w ogóle szanse na sukces stawiają procedurę w wątpliwość. Obie urodziły, na szczęście zdrowo, ale własnie przez to ryzyko i poczucie "ostatniego gwizdka" te dzieci nie będą żyły normalnie xd tzn. nie wiem, może to też cechy charakterów, ale one boją się wszystkiego - każdego składnika w diecie, wiatru, słońca, jeżdżenia autem, oglądania telewizji, bo dziecko ucierpi. Wiedzą, że kolejnego pewnie nie będzie przez czas, więc chcą być idealne, ostatecznie sprawiając, że towarzysko nie da się ich znieść, mąż w odstawkę i dziecko cesarzem w salonie. Te dzieci stały się po prostu sensem życia tych dziewczyn i jedynym celem w życiu - bardzo im współczuję tych oczekiwań i ciężaru na barkach.
A historie typu kiedyś 60latnia Barbara Sienkiewicz rodząca bliźniaki w PL to już w ogóle świat stojący na głowie - zamiast wyciągnąć konsekwencje wobec lekarza, to baba chodziła po śniadaniówkach i stała się celebrytką, by jej dzieci - dwie 14letnie bliźniaczki - zostały sierotami. Super sprawa, matka na medal.
Btw naprawdę nie musimy rozmawiać tylko w oparciu o skrajności, między staruszką z invitro i patusami - nastoletnimi matkami bez grosza i matury naprawdę jest całe spektrum społeczne ;p
Widzę jak obecnie powszechny jest problem z płodnością w okolicach 30 roku życia, widziałam moją koleżankę w wieku 31 lat starającą się o ciążę od 28 roku życia, to ile pieniędzy włożyli w różne stymulacje itd. i dopiero invitro pomogło - teraz jest szczęśliwą mamą, zupełnie inaczej żyje, a jednocześnie umie nie przerzucać tych lat starań na dziecko, udało jej się zajść w drugą ciążę, już naturalnie i jest super. To, ile wydali na wszelkie starania było ciężkie mimo ich bardzo dobrych zarobków - nie wyobrażam sobie tego, by ktoś, kto zarabia poniżej 10k/małżonek mógł w ogóle sobie na to pozwolić. Wiem, że takich przypadków jest naprawdę wiele i uważam, że w tym kraju finansujemy już tyle i wydajemy na takie głupoty, że naprawdę procedura medyczna invitro powinna być refundowana, ale...
Do +/- 33 roku życia. Mam też dwie znajome, które procedurę przechodziły w wieku 35 i 36lat. Dla mnie to już stawianie swoich pragnień i egoizmu ponad dobro dziecka - bo ryzyko problemów i w ogóle szanse na sukces stawiają procedurę w wątpliwość. Obie urodziły, na szczęście zdrowo, ale własnie przez to ryzyko i poczucie "ostatniego gwizdka" te dzieci nie będą żyły normalnie xd tzn. nie wiem, może to też cechy charakterów, ale one boją się wszystkiego - każdego składnika w diecie, wiatru, słońca, jeżdżenia autem, oglądania telewizji, bo dziecko ucierpi. Wiedzą, że kolejnego pewnie nie będzie przez czas, więc chcą być idealne, ostatecznie sprawiając, że towarzysko nie da się ich znieść, mąż w odstawkę i dziecko cesarzem w salonie. Te dzieci stały się po prostu sensem życia tych dziewczyn i jedynym celem w życiu - bardzo im współczuję tych oczekiwań i ciężaru na barkach.
A historie typu kiedyś 60latnia Barbara Sienkiewicz rodząca bliźniaki w PL to już w ogóle świat stojący na głowie - zamiast wyciągnąć konsekwencje wobec lekarza, to baba chodziła po śniadaniówkach i stała się celebrytką, by jej dzieci - dwie 14letnie bliźniaczki - zostały sierotami. Super sprawa, matka na medal.
Btw naprawdę nie musimy rozmawiać tylko w oparciu o skrajności, między staruszką z invitro i patusami - nastoletnimi matkami bez grosza i matury naprawdę jest całe spektrum społeczne ;p
Siatkówka, koszykówka, biegi, wspinaczka, lekkoatletyka, tenis? To sporty, gdzie wysoki wzrost jest pożądany.Ascot pisze: ↑pt sie 21, 2026 3:17 pm Eee tu się totalnie nie zgodzę. W większości sportów niższy wzrost daje przewagę. Gimnastyczki, łyżwiarki, piłkarki, nawet przy wspinaczce wysoki wzrost raczej przeszkadza a nie pomaga. Wszelakie dziedziny w których trzeba być szybkim i zwinnym. Polecę trochę prywatą ale ja np miałam kiedyś epizod w balecie. Rzuciłam po roku i pamiętam jak moja mama rozmawiała o tym z kimś kiedyś że może szkoda że przerwałam, a ta koleżanka matki powiedziała że luz, że i tak nie byłabym pierwszą solistką, bo tancerze są niscy i nie mogłabym być wyższa od partnera w Jeziorze Łabędzim lol.
Akurat łyżwiarki szybkie są też wysokie. Nie wiem jak piłkarki ale piłkarze też są wysocy. Messi to wyjątek.
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Tancerze specjalizujący się w tańcach standardowych też są wysocy.
Wszystko zależy od dyscypliny, to nie jest tak, że w większości sportów preferowany jest niższy wzrost.
- O Matyldo!
- Kciuk
- Posty: 880
- Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am
Podoba mi się ile ciekawych, mądrych rozwiązań ludzie potrafią wygenerować żeby społeczeństwu żyło się lepiej a państwo zyskało budżet xDterrible pisze: ↑pt sie 21, 2026 3:22 pm Bardzo ciekawe to, co mówicie i sama zaczęłam się zastanawiać nad tym invitro - chyba stanę pośrodku, tzn. uważam, że powinno być finansowane, ale do pewnego wieku. Wybaczcie, ale będę opierać się na dowodach anegdotycznych, a nie faktach.
Widzę jak obecnie powszechny jest problem z płodnością w okolicach 30 roku życia, widziałam moją koleżankę w wieku 31 lat starającą się o ciążę od 28 roku życia, to ile pieniędzy włożyli w różne stymulacje itd. i dopiero invitro pomogło - teraz jest szczęśliwą mamą, zupełnie inaczej żyje, a jednocześnie umie nie przerzucać tych lat starań na dziecko, udało jej się zajść w drugą ciążę, już naturalnie i jest super. To, ile wydali na wszelkie starania było ciężkie mimo ich bardzo dobrych zarobków - nie wyobrażam sobie tego, by ktoś, kto zarabia poniżej 10k/małżonek mógł w ogóle sobie na to pozwolić. Wiem, że takich przypadków jest naprawdę wiele i uważam, że w tym kraju finansujemy już tyle i wydajemy na takie głupoty, że naprawdę procedura medyczna invitro powinna być refundowana, ale...
Do +/- 33 roku życia. Mam też dwie znajome, które procedurę przechodziły w wieku 35 i 36lat. Dla mnie to już stawianie swoich pragnień i egoizmu ponad dobro dziecka - bo ryzyko problemów i w ogóle szanse na sukces stawiają procedurę w wątpliwość. Obie urodziły, na szczęście zdrowo, ale własnie przez to ryzyko i poczucie "ostatniego gwizdka" te dzieci nie będą żyły normalnie xd tzn. nie wiem, może to też cechy charakterów, ale one boją się wszystkiego - każdego składnika w diecie, wiatru, słońca, jeżdżenia autem, oglądania telewizji, bo dziecko ucierpi. Wiedzą, że kolejnego pewnie nie będzie przez czas, więc chcą być idealne, ostatecznie sprawiając, że towarzysko nie da się ich znieść, mąż w odstawkę i dziecko cesarzem w salonie. Te dzieci stały się po prostu sensem życia tych dziewczyn i jedynym celem w życiu - bardzo im współczuję tych oczekiwań i ciężaru na barkach.
A historie typu kiedyś 60latnia Barbara Sienkiewicz rodząca bliźniaki w PL to już w ogóle świat stojący na głowie - zamiast wyciągnąć konsekwencje wobec lekarza, to baba chodziła po śniadaniówkach i stała się celebrytką, by jej dzieci - dwie 14letnie bliźniaczki - zostały sierotami. Super sprawa, matka na medal.
Btw naprawdę nie musimy rozmawiać tylko w oparciu o skrajności, między staruszką z invitro i patusami - nastoletnimi matkami bez grosza i matury naprawdę jest całe spektrum społeczne ;p
Wychodzi na to, że wystarczy zbojkotować i wyrzucić wszystkich starych dziadów z polityki, posadzić tam Wandę i Polska stanie się rajem do życia! xDxD
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Uważam, że osoba, która wsiada za kółko pod wpływem alkoholu powinna dożywotnio stracić prawo jazdy i odpowiadać jako potencjalny zabójca.
- O Matyldo!
- Kciuk
- Posty: 880
- Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am
...
- Załączniki
-
- fw_1787414809052.jpg (5.79 KiB) Przejrzano 317 razy
A co w tym niepopularnego?takisobiejestem pisze: ↑sob sie 22, 2026 5:48 pm Uważam, że osoba, która wsiada za kółko pod wpływem alkoholu powinna dożywotnio stracić prawo jazdy i odpowiadać jako potencjalny zabójca.
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Kurczę, koledzy z pracy np. mówią: "Każdemu może się zdarzyć" lub "Do promila to nic takiego". Osobiście aż mnie gotuje w środku gdy słyszę tego typu teksty. Zdania są podzielone, opinia, że takim osobom powinno się dożywotnio zabierać prawko nie jest aż tak bardzo popularna. Sporo osób uważa, że powinno być to tylko czasowe, ja jednak uważam, że powinno się dożywotnio tracić uprawnienia.