Fauna060 pisze: ↑ndz sie 16, 2026 11:36 pm
Może wsadzę kij w mrowisko, ale powód dlaczego słabo wypadamy przy Francuzkach, Niemkach czy Włoszkach to głównie to, że znaczna większość z nas od małego ma pakowane do podświadomości, że naszym głównym celem jest zdobycie faceta. A jak wiadomo, żeby zdobyć faceta musisz być SEKSI. Kobiety z Europy Wschodniej są masakrycznie seksualizowane i przekłada się to na nasz styl.
Spędziłam bardzo dużo czasu w krajach Europy Zachodniej i po jakimś czasie zaczęłam zauważać ogromne różnice w podejściu do tego, co oznacza być zadbaną oraz jak się to przekłada na pewność siebie i energię, którą się roztacza. Żeby nie było, że szczekam na wszystkie baby wokół sama byłam przykładem tego co opisuję poniżej.
Wyjście na obiad: Francuzki w luźnych koszulach, luźnych jeansach, mokasynach. Niemki w kitce, z krótkimi, niepomalowanymi paznokciami. Włoszki klapki i rozpuszczone, niedosuszone włosy. A my: obcas, kieca ledwo zakrywająca tyłek albo spodnie wyprasowane na kant, obcisła bluzka (często ewidentnie rozmiar za mała), długie paznokcie, pełen makijaż z brokatami i włosy wyprostowane na druty, utrwalone tak że można było nimi kroić chleb. One cały wieczór zero uwagi na to, jak wyglądają, a Polska ekipa praktycznie zawsze co 2 minuty poprawianie włosów, sukienki, bluzki, każda lusterko w torebce.
Po tych doświadczeniach zdałam sobie sprawę że one wyglądały dużo atrakcyjniej, a to dlatego, że miały w sobie swobodę i pewność siebie, a my siedziałyśmy przy stole tylko się zastanawiając, czy grzywka dobrze leży I TO BYŁO WIDAĆ. Zmienia się to powoli, ale na ulicy nadal dominuje styl pt. kokon, najobciślejsze ubrania jakie się tylko da znaleźć, do tego napompowane usta, rzęsy, doczepione paznokcie, włosy pofarbowane na niepasujący kolor albo wypalone rozjaśniaczem.
Moim zdaniem chodzenie do Biedronki w makijażu i stroju jak na wesele to nie oznaka zadbania ale braku pewności siebie i chorej obsesji na punkcie wyglądania ''bogato''. Większość z nas niestety wygląda tanio i przaśnie, bo chcemy wyglądać jak córka oligarchy.
To co piszesz to jest chyba syndrom kobiet z bloku wschodniego - Polska, Rosja, a już o Ukrainie to nie wspomnę...panuje syndrom "nastarania" i przeświadczenie, że wygląd to bilet wstępu do złapania faceta i stworzenia związku, czyli jednej z niewielu realnych możliwości OSIĄGNIĘCIA czegoś przez kobietę.
Ale pocieszę Cię - u Ukrainek jest to posunięte do granic możliwości, więc - hahaha (sarkazm) - Polki mogą patrzeć na nie z góry.
Ja się aż tak mocno nie śmieje z tego co widzę na polskich ulicach - pisałam w postach startowych tego wątku, że my takim wyobrażeniem dbania o siebie i wygląd po prostu nadrabiamy siermiężne lata komuny, kiedy nic nie było i ludzie musieli wyglądać tak samo szaro, zadowalać się byle czym i tolerować bylejakość w prawie każdym aspekcie życia, no to...teraz nadrabiają, a lata zapóźnienia sprawiają, że próby bycia bardziej atrakcyjnym i eleganckim często są takie...no nieudolne i pokraczne, do tego niestety żeby lepiej wyglądać, to trzeba mieć jakieś środki na to i zmysł estetyczn, którego nikt nie uczy. Pamiętacie pierwsze próby Lewej i jej zabawy modą? No człowiek po prostu nie dorósł do pieniędzy, które ma, tak to wyglądało.
U nas z modą zawsze było ciężko, pisałam o tym. Dlaczego w Polsce nie mamy domów mody, tylko jakąś La Manię, która bankrutuje w rękach utracjuszki Joanny? Dlaczego nie mamy marek odzieżowych znanych na cały świat? Bo jesteśmy w tym słabi i tyle - brakuje nam fantazji, polotu, jakiegoś zmysłu estetycznego, oczywiście budżetu no i LUZU, bo modą trzeba umieć się też bawić.
Ale trzymajmy się też dobrych stron - mamy kilku fajnych projektantów (Zień, Paprocki &Brzozowski), markę odzieżową która próbuje swoich sił w świecie (Reserved?) i markę, która eksperymentuje że stylami, kolorami, krojami (Medicine), także jest światełko w tunelu i wierzę, że będzie jeszcze lepiej, serio.
A co do "nastarania" Polek, to cóż...Tak już u nas jest, że balansujemy między skrajnościami, więc z dwojga złego, ja wolę tę śmieszną "elegancję" na zakupach w Biedronce niż totalny tumiwisizm i olewanie wyglądu, wymięte, bure ciuchy nie do pary, zaniedbane włosy, kiepski makijaż, bo albo za mocny albo twarz nie ma na sobie ani śladu tegoż, to tak - balansując między skrajnościami wybieram śmieszna "elegancję" zamiast totalnej abnegacji i zaniedbania. Pomijając oczywiście ekstrema, którymi są dla mnie eksperymenty z medycyną estetyczną oraz usługami beauty - olbrzymimi ustami, wachlarzem rzęs a'la gąsienice, itd. To nie jest dla mnie zadbanie.
Aha, i jeszcze coś - jak chcesz poznać kobiety, które robią wiele by schlebiać gustom mężczyzn, to zapraszam na Bałkany, a w szczególności do Serbii - tam chęć przypodobania się mężczyźnie i robienia wszystkiego pod niego przebija skalę. Poziom seksualizowania wyglądu i zachowania Serbek jest straszny i one chyba też same to sobie robią, do tego - jak to zwykle w tego typu krajach bywa i jest symptomatyczne - Serbki są bardzo niemiłe wobec siebie. No cóż, klasyka gatunku - tam gdzie jest walka o samca, tam rywalizacja między samicami, że tak to okropnie ujmę ;))) Jednym słowem - żenada.