Musze wyrobić sobie tzw książeczkę sanepidowska - zrobic badanie na nosicielstwo salmonelli itp. Mam juz probówki, kupiłam sobie nawet zestawiki z koszyczkiem do toalety o wdzięcznej nazwie Kałszyk
Strasznie mnie jednak stresuje to, ze to muszą być trzy próbki z trzech dni pod rząd (juz nawet mam wyznaczone ktore to maja być dni), plus ostatnia próbka z rana (bo potem rano musze jechać do punktu badan oddać próbki plus krew i mocz). A problem w tym, ze ja nie robię tego codziennie (wiem ze to nieprawidlowo)
Mieliście moze podobne obawy/byliście w podobnej sytuacji? Macie moze jakies patenty jak uregulować jelita? Moze mieliscie taka sytuacje ze udało wam sie wykonać tylko dwie próbki i co wtedy punkt badań na to? Straszliwie mnie to stresuje