Tarczyca, a dieta
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3673
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Tarczyca, a dieta
Cześć. Czy stosujecie jakąś dietę przy chorej tarczycy i wysokim TSH? Chodzi mi o to jak jecie? Czy są jakieś potrawy,których unikacie? Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. 
-
SparklingHappiness
- MoetGlass
- Posty: 262
- Rejestracja: śr paź 08, 2025 7:56 am
Hej, przy tarczycy unikam tego, co ewidentnie mi szkodzi na codzień.
A w moim przypadku są to nabiał (mleko, wszelkiego rodzaju słodkie serki i jogurty, lody - niestety
). Kefir, twarogi, sery- z tym nie mam problemu. Aczkolwiek staram się je ograniczać i unikać produktów z wysoką zawartością tłuszczu.
Z warzyw odstawiłam brokuły, kalafior , rośliny strączkowe. Ograniczyłam też sałaty z uwagi na to, że czasem czułam po nich dyskomfort.
Mięso- z tego, co wiem powinno się raczej jeść chude białe mięso, ale ja tam nigdy nie przepadałam za wieprzowiną i wołowiną.
Słyszałam też dużo różnych opinii na temat jedzenia ryb przy schorzeniach tarczycy. Niby powinno się je jeść, bo omega 3 itd. , ale z drugiej strony dużo mówi się o toksynach , które te większe ryby mogą zawierać. Ja czasem jem, te małe również (szprotki, sardynki). Kwasy omega suplementuję.
Odstawiłam też cukier (używam zamienników), słodycze, alko i cały ten przetworzony syf (w tym wędliny - zamiast tego piekę np filet z indyka).
Ważne też jest przygotowanie posiłków - unikam smażenia. Większość posiłków gotuję, również na parze (głównie warzywa), duszę lub przygotowuje w airfryerze.
Co do pieczywa i produktów zbożowych - makarony kupuję te pełnoziarniste lub żytnie, ale z pieczywem ciemnym mam problem, bo nie zbyt dobrze je toleruje więc jem mieszane.
Piję wodę i pilnuje tych 2 l dziennie, kawę i herbaty (zieloną, jaśminową, białą).
Unikam jak ognia słodkich napojów i energetyków, bo źle się po nich czuje.
Ale żeby nie było - nie jestem jakimś turbo radykalnym świrem, czasem zjem frytki czy pizzę
Przy dobrym prowadzeniu się na codzień takie żarcie od czasu do czasu krzywdy nie robi.
A w moim przypadku są to nabiał (mleko, wszelkiego rodzaju słodkie serki i jogurty, lody - niestety
Z warzyw odstawiłam brokuły, kalafior , rośliny strączkowe. Ograniczyłam też sałaty z uwagi na to, że czasem czułam po nich dyskomfort.
Mięso- z tego, co wiem powinno się raczej jeść chude białe mięso, ale ja tam nigdy nie przepadałam za wieprzowiną i wołowiną.
Słyszałam też dużo różnych opinii na temat jedzenia ryb przy schorzeniach tarczycy. Niby powinno się je jeść, bo omega 3 itd. , ale z drugiej strony dużo mówi się o toksynach , które te większe ryby mogą zawierać. Ja czasem jem, te małe również (szprotki, sardynki). Kwasy omega suplementuję.
Odstawiłam też cukier (używam zamienników), słodycze, alko i cały ten przetworzony syf (w tym wędliny - zamiast tego piekę np filet z indyka).
Ważne też jest przygotowanie posiłków - unikam smażenia. Większość posiłków gotuję, również na parze (głównie warzywa), duszę lub przygotowuje w airfryerze.
Co do pieczywa i produktów zbożowych - makarony kupuję te pełnoziarniste lub żytnie, ale z pieczywem ciemnym mam problem, bo nie zbyt dobrze je toleruje więc jem mieszane.
Piję wodę i pilnuje tych 2 l dziennie, kawę i herbaty (zieloną, jaśminową, białą).
Unikam jak ognia słodkich napojów i energetyków, bo źle się po nich czuje.
Ale żeby nie było - nie jestem jakimś turbo radykalnym świrem, czasem zjem frytki czy pizzę
Ja mam drugi stopień nadwagi i TSH przy górnej normie - lekarz wystawił mi skierowanie na usg, ale powiedział że zmiana wagi powinna dużo dać, nie wiem ile w tym prawdy ale jestem pod opieką dietetyka i jak troszke zrzuce to sie przejde na usg.
- Echoidalia
- Pierścionek_od_passera
- Posty: 1323
- Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm
W moim przypadku dużo daje odstawienie pieczywa , zero alkoholu i jak najmniej słodyczy, do których mam, niestety, pociąg. Jeśli je jem (zwłaszcza czekoladę mleczną w dużej ilości), mam zatwardzenie i puchne i czuję się ociężała. Nie pije też kolorowych napojów, w tym soków. Bardzo rzadko zrobię sobie smoothie, raczej poprzestaje na herbacie i wodzie. Niestety, u mnie to jest pilnowanie się, eliminacja, wyłączenie z diety niektórych produktów i to jest ciężkie do utrzymania przez lata, więc miewam momenty gorsze, co skutkuje jojo (są lata lepsze i gorsze). Przyjmuje codziennie rano też tabletki - syntetyczna tarczyca
-
LauraBacha3
- ZdalnaFanka
- Posty: 494
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
Dla mnie najważniejsze jest nie obcinanie węgli. Moje totalne minimum to 150g. Poniżej czuję się źle, boli głowa, jestem zmęczona. Od kilku lat jem wszystko, miałam okres że nie jadłam rzeczy niewskazanych przy problemach z tarczycą ale nie widziałam różnicy poza obowiązkiem pilnowania się.
Mam po prostu niedoczynność spowodowaną za małą tarczycą. Pewnie to też ma znaczenie
Mam po prostu niedoczynność spowodowaną za małą tarczycą. Pewnie to też ma znaczenie
-
LauraBacha3
- ZdalnaFanka
- Posty: 494
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
No bo właśnie zależy jaki jest problem z tarczycą. Przy Hashimoto dieta jest kluczowa, żeby nie potęgować stanu zapalnego. Przy za małej tarczycy jak odstawię kapustę to ona mi nie urośnie
- Echoidalia
- Pierścionek_od_passera
- Posty: 1323
- Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm
U mnie to po pierwsze brak kolejnych kilogramów i mniej wzdęty brzuch i rzadsze zatwardzenia. Niektórzy zjedzą tabliczkę czekolady i mają luz, ja od razu tyję. Niestety, łatwiej mi przytyć (bo do tego mam tendencję) niż schudnąć, a nie zdecydowałam się na glp1, więc próbuje własnymi siłami zrobić, co się da, by polepszyć swój los i figure. Nie jest jeszcze idealnie, ale się staram
Lekarze i dietetycy już to obalili. Tyje się od nadmiaru kaloii a tabliczka czekolady po prostu ma ich dużo. Tarczyca nie na tu nic do rzeczy, w sensie nie istnieje tendencja do tycia po czekoladzie. Każdy przytyje w momencie, kiedy zje za dużo kalorii.Echoidalia pisze: ↑śr lip 29, 2026 8:04 pm U mnie to po pierwsze brak kolejnych kilogramów i mniej wzdęty brzuch i rzadsze zatwardzenia. Niektórzy zjedzą tabliczkę czekolady i mają luz, ja od razu tyję. Niestety, łatwiej mi przytyć (bo do tego mam tendencję) niż schudnąć, a nie zdecydowałam się na glp1, więc próbuje własnymi siłami zrobić, co się da, by polepszyć swój los i figure. Nie jest jeszcze idealnie, ale się staram
Może bardziej regulowanie głodu i sytości może być związane z tarczycą. Ale u kobiet to też kwestia cyklu.
- Echoidalia
- Pierścionek_od_passera
- Posty: 1323
- Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm
Pisalam o sobie i jak ja się czuję. Jak byłam nastolatką i zjadłam coś niezdrowego, nawet w sporej ilości, to metabolizm działał bez zarzutu. W ogóle o tym nie myślałam, bo czułam się zdrowa. Obecnie już tak nie jest: pizza czy czekolada powodują od razu wzdęty brzuch, zatwardzenie i dochodzą do tego jeszcze wyrzuty sumienia, co przekłada się na psychikę. Boję się wejść wtedy na wagę. Także wolę sobie odmówić niż później przeżywać takie stany i emocjeLoko Foko pisze: ↑czw lip 30, 2026 7:47 am Lekarze i dietetycy już to obalili. Tyje się od nadmiaru kaloii a tabliczka czekolady po prostu ma ich dużo. Tarczyca nie na tu nic do rzeczy, w sensie nie istnieje tendencja do tycia po czekoladzie. Każdy przytyje w momencie, kiedy zje za dużo kalorii.
Może bardziej regulowanie głodu i sytości może być związane z tarczycą. Ale u kobiet to też kwestia cyklu.
-
LauraBacha3
- ZdalnaFanka
- Posty: 494
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
Po "złym" jedzeniu można puchnąć i ten brzuch jak w ciąży po wszystkim. Miałam bardzo podobnie. Robiłam badania. Sibo, gastroskopia, kolonoskopia. Panel alergiczny. Okaz zdrowia. Brałam probiotyki, jakieś pierdoły.Echoidalia pisze: ↑czw lip 30, 2026 7:55 am Pisalam o sobie i jak ja się czuję. Jak byłam nastolatką i zjadłam coś niezdrowego, nawet w sporej ilości, to metabolizm działał bez zarzutu. W ogóle o tym nie myślałam, bo czułam się zdrowa. Obecnie już tak nie jest: pizza czy czekolada powodują od razu wzdęty brzuch, zatwardzenie i dochodzą do tego jeszcze wyrzuty sumienia, co przekłada się na psychikę. Boję się wejść wtedy na wagę. Także wolę sobie odmówić niż później przeżywać takie stany i emocje
W końcu założyłam sobie dziennik jedzenia. O której, co, ile i objawy. Po czym wywala brzuch, jaka kupa, nawet to czy po czymś mam wrażenie że śmierdzi mi z buzi. Potem wyeliminowałam wszystko po czym było coś nie tak. Ciężko ale jak przestałam wieczorami wyglądać jak w ciąży, to warto było. Potem zaczęłam wdrażać te "złe" rzeczy i było zdecydowanie lepiej. Nadal się zdarza, że wywali mi brzuch ale nie aż tak.
I to wcale nie były tylko typowe niezdrowe rzeczy a np plaster pomidora czy marchew. Nie było też tak, że po całej pizzy ten brzuch był większe niż po kawałku. Wystarczyło trochę i już ósmy miesiąc ciąży. Teraz zjem pizzę i brzuch mam taki jak towarzysze obżarstwa.