Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Związek na odległość - czy ma to sens?

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
dinops
RóżowePolo
Posty: 10
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 2:42 am

Heart Związek na odległość - czy ma to sens?

Post autor: dinops »

Cześć,
już sama nie wiem co robić, może ktoś mi tu pomoże.

Byłam z chłopakiem z USA prawie 2 lata w związku. Widywaliśmy się średnio raz na pół roku, co wiązało się z wielkimi kosztami tych podróży, spędzaliśmy razem około dwóch tygodni i wracaliśmy do wiszenia na telefonie i oglądania w tym samym czasie filmów.
Przywiązałam się do niego, nawet bardzo. Mieliśmy na początku wielkie plany pod tytułem moja przeprowadzka tam, aplikowałam o wizę pracowniczą, po pół roku braku odpowiedzi miałam serdecznie dość i stwierdziłam, że to koniec - był to lipiec tego roku.

Zerwałam z nim. Dwa dni później zadzwoniłam, że może jednak ma to szansę przetrwania, że może warto, on na to przystał. Od tego momentu nadal mamy kontakt, sami nie wiedząc kim dla siebie jesteśmy, czy jesteśmy razem czy nie. Chyba po prostu spanikowałam, nie mogłam wytrzymać wizji bycia samej i dlatego tak wyszło. Wiem, że on mnie kocha. Ale jak kupiłam bilet, żeby do niego lecieć dostałam ataku paniki i płakałam, że co ja odpier*alam, że znowu ładuję się w to samo, że przecież ta relacja nie ma racji bytu. Myślę, czy po prostu nie wyrzucić tej kasy w błoto i jechać go zobaczyć, bo wtedy będę wiedziała na 100% że to nie to. Jak patrzę na swoje przemyślenia to już w zeszłym roku miałam podobne myśli, tylko nie miałam jaj odpuścić tej relacji i tak naprawdę jest coraz gorzej.

On sprawia też, że mam ogromne wyrzuty sumienia i nie mogę od niego odejść, wiem, to sie wydaje głupie, przecież my nawet nie mieszkamy w jednym mieście. Pomóżcie, jak to zakończyć.
Kruszynka1234

Post autor: Kruszynka1234 »

dinops pisze: pn wrz 15, 2025 1:00 pm Cześć,
już sama nie wiem co robić, może ktoś mi tu pomoże.

Byłam z chłopakiem z USA prawie 2 lata w związku. Widywaliśmy się średnio raz na pół roku, co wiązało się z wielkimi kosztami tych podróży, spędzaliśmy razem około dwóch tygodni i wracaliśmy do wiszenia na telefonie i oglądania w tym samym czasie filmów.
Przywiązałam się do niego, nawet bardzo. Mieliśmy na początku wielkie plany pod tytułem moja przeprowadzka tam, aplikowałam o wizę pracowniczą, po pół roku braku odpowiedzi miałam serdecznie dość i stwierdziłam, że to koniec - był to lipiec tego roku.

Zerwałam z nim. Dwa dni później zadzwoniłam, że może jednak ma to szansę przetrwania, że może warto, on na to przystał. Od tego momentu nadal mamy kontakt, sami nie wiedząc kim dla siebie jesteśmy, czy jesteśmy razem czy nie. Chyba po prostu spanikowałam, nie mogłam wytrzymać wizji bycia samej i dlatego tak wyszło. Wiem, że on mnie kocha. Ale jak kupiłam bilet, żeby do niego lecieć dostałam ataku paniki i płakałam, że co ja odpier*alam, że znowu ładuję się w to samo, że przecież ta relacja nie ma racji bytu. Myślę, czy po prostu nie wyrzucić tej kasy w błoto i jechać go zobaczyć, bo wtedy będę wiedziała na 100% że to nie to. Jak patrzę na swoje przemyślenia to już w zeszłym roku miałam podobne myśli, tylko nie miałam jaj odpuścić tej relacji i tak naprawdę jest coraz gorzej.

On sprawia też, że mam ogromne wyrzuty sumienia i nie mogę od niego odejść, wiem, to sie wydaje głupie, przecież my nawet nie mieszkamy w jednym mieście. Pomóżcie, jak to zakończyć.
Jeżeli bycie na odległość jest tymczasowe to ma sens. Rok dwa czy trzy da się przeżyć.
Awatar użytkownika
kombuchawsloiku
Skarpeta Rakieta
Posty: 84
Rejestracja: czw kwie 04, 2024 6:04 pm

Post autor: kombuchawsloiku »

Związek na odległość ma sens tylko wtedy, jeśli dwie strony uznają to za tymczasowe rozwiązanie. Wspomniałaś tylko o swoich staraniach, a co on robił, żeby zmienić sytuację? Jeżeli ustaliliście, że to ty miałaś się przenieść, był też zaangażowany w ten proces? Bez możliwości poznawania siebie w szarej rzeczywistości tego typu związki nie przejdą na następny etap, a jedynie zaczną przypominać miłość do obrazu danej osoby w naszej głowie, który z rzeczywistością może mieć niewiele wspólnego.

Jeżeli chcesz zakończyć taką relację, to myślę, że najlepsze będzie całkowite odcięcie się od tej osoby po pożegnaniu. Unfollowować wszędzie, nawet zablokować, jak rączki świerzbią, żeby napisać.
Sevennox
Srebrna Kropeczka
Posty: 157
Rejestracja: pn paź 14, 2024 12:57 am

Post autor: Sevennox »

Ale dlaczego tylko Ty ponosisz koszty a nie na przyklad po polowie? Tylko Ty do niego latasz?

Znam dokladnie taka sama historie jak Wasza, i wiesz jak sie skonczyla? Owa para zamieszkala razem w Londynie - mieszkanie wynajete na rok, znaleziona praca etc. Po 2 tygodniach prawie 3-letniego zwiazku juz wiedzieli, ze to nie to. Bo na wierz wyszla rutyna, codziennosc, nawyki. Bo to juz nie byly randeczki, szykowanie sie na wspolne kilka dni, dobry humor, celebrowanie tego wspolnego czasu. Ty tak naprawde go nie znasz, nie wiesz jaki jest bez calej otoczki wyjatkowosci wspolnych chwil, nie znasz tej gorszej strony i nie wiesz czy ja zniesiesz, zreszta to dziala w dwie strony bo nie wiesz czy on znioslby Twoja.
Awatar użytkownika
hanak2
Koczkodan
Posty: 111
Rejestracja: pt sie 30, 2024 12:33 pm

Post autor: hanak2 »

Związek na odległość ma sens jeżeli jest tymczasowy. Też kiedyś w takim byłam, on też amerykanin, przylatywał do mnie, ale ostatecznie nie potrafiłam podjąć decyzji, by zostawić rodziców, wszystko co tu mam i zamieszkać w stanach.
piotrwasi
Ciastko
Posty: 6
Rejestracja: śr paź 15, 2025 6:04 am

Post autor: piotrwasi »

Jeśli to ma być związek platoniczny to ma to sens, ale jeśli potrzebujecie zbliżeń to nie ma sensu, jeszcze zależy jak często ktoś może się spotykać, np jeśli możecie się widywać załóżmy tylko w weekendy, albo przynajmniej 2 weekendy w miesiącu to takie zwiazki bywja naprawdę spoko, ale raz na parę miesięcy to po okresie zauroczenia predzej czy później jedno napewno zdradzi, szkoda nerwów.
Awatar użytkownika
Chiarra
Zdalna_mama_nowe
Posty: 1008
Rejestracja: sob kwie 13, 2024 1:35 pm

Post autor: Chiarra »

A planujecie potem mieszkać bliżej siebie? Ja przez dwa lata byłam w związku na odległość (co prawda to nie było USA, a zachodnie Niemcy, więc widywaliśmy się raz w miesiącu) i po tym czasie zamieszkaliśmy razem.

Jest ciężko, ale jak czujesz że to jest to to warto się przemęczać. Najważniejsze jest to czego Ty chcesz, bo jeśli nie jesteś pewna to może warto się spotkać i porozmawiać na żywo o tej relacji i o dalszych planach.
Awatar użytkownika
dinops
RóżowePolo
Posty: 10
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 2:42 am

Post autor: dinops »

Sytuacja się pokomplikowała. Zerwaliśmy (z mojej inicjatywy, bo za długo to trwało, nie miało to już dla mnie wymiaru romantycznego). Tydzień później dostałam wizę na rok. Myślę: o k*rwa. No pięknie.
To się odezwałam, że hej, że słuchaj no taka i taka sytuacja, ja myślę, że warto jednak dać sobie szansę i żałuję tego rozstania. On że okej, no to dajmy. I tak się bujamy od pół roku, pisząc tak samo jak pisaliśmy, dzwoniąc i tak dalej z tym zastrzeżeniem, że on teraz idzie do wojska i być może puszczą go na wolne w październiku, to się wtedy zobaczymy i podejmiemy decyzję co dalej. Ale oficjalnie nie jesteśmy razem :')
Tak jak piszecie: mało tak naprawdę o sobie wiemy, a jest to oczywiste że spędzając razem 2 tygodnie będzie tylko fajnie i dobrze. Nie wiem trochę jak to pociągnąć, bo jak nie dostanie tego urlopu to będzie straszna kicha, ile można trwać w zawieszeniu? Zresztą czuję że on mnie cały czas nieco karci za to rozstanie, daje mi zemstę za to, jak ja go traktowałam...
Dafneeee12
Channelka
Posty: 30
Rejestracja: sob paź 25, 2025 9:07 pm

Post autor: Dafneeee12 »

Jest coś takiego jak wiza narzeczeńska, ale to wymaga zaangażowania z jego strony i on musi mieć obywatelstwo. Zastanów się jednak, czy chcesz w to iść w ogóle, bo z historii wynika, że tylko Ty się interesujesz tym, żebyście jednak byli razem.
Awatar użytkownika
Echoidalia
FlafLover
Posty: 1242
Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm

Post autor: Echoidalia »

To klasyczny situationship. Żeby mówić o miłości, trzeba z tą osobą być, widzieć, czy pomaga i wspiera (zwłaszcza w trudniejszych momentach). Wy tego nie macie, a czas działa na niekorzyść, bo ileś lat minęło, a nic się nie zmieniło. Moim zdaniem, gdyby facetowi zależało, to by kombinował, by cię ściągnąć jak najszybciej do siebie albo znaleźć jakiś kompromis, a nie tylko widzenie się raz na pół roku, bo to ty lecisz tam. Nie wiecie o sobie praktycznie nic - sama to napisałaś. Ani w związku nie jesteście, ale lubisz sobie wyobrażać, że jesteście. A w praktyce nic to Ci nie daje. Ani nie masz jego pomocy w codzienności ani przytulenia ani wspólnych weekendów, no po prostu nic. Jemu pewnie tak wygodnie, ale to nie jest związek. Takie coś można przetrzymać jakiś czas (typu rok czy dwa) z ważnych względów (ktoś np. studiuje w innym mieście),ale was dziela kontynenty i brak konkretnego planu na przyszłość. A teraz nawet jak polecisz, to i tak go nie będzie, bo wojsko. Ciągle coś się nie układa, lata lecą, wspólnych ustaleń naprawdę życiowych i podstawowych nie ma
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
DramaQueen
Posty: 2607
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Ogólnie związek na odległość ma sens tylko jak się widujecie chociaż te 2 weekendy w ciągu miesiąca, a raz na pół roku to tak naprawdę nie znasz tej osoby i nie wiesz kim ona jest, nie dałabym rady w takim związku. Byłam chwilę na odległość, ale widywaliśmy się częściej i mieliśmy do siebie jakieś 100-200 km, a teraz mieszkamy razem już od półtora roku i da się, ale jak mówię to jest na krótki czas i tylko jak macie się możliwość spotkać w miarę często.