Teorie spiskowe, które uważacie za prawdziwe
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Teorie spiskowe, które uważacie za prawdziwe
Zainspirowałam się tik-tokiem, bo parę razy przewinęło mi się to pytanie i odpowiedzi były naprawdę interesujące.
Ja zacznę (to tak na początek, pewnie coś jeszcze mi się pojawi)
- pa/nde%mia to tak naprawdę była zwykła grypa, a zamknęli nas w domach nie po to żebyśmy się niezarazili, tylko m.in. po to by przyspieszyć rozwój technologiczny (wtedy wielu ludzi nauczyło się pracować zdalnie, szkoły online stały się bardziej popularne i normalne, wiele rzeczy można teraz załatwić przez internet/wideokonferencje, teleporade itd. Bez tej "kwarantanny" nie poszłoby tak szybko). Poza tym chcieli nas "przetestować" jak zareagujemy i sobie poradzimy, bo już dawno ludzkość na całym świecie nie miała żadnego takiego ogólnego kryzysu/wojny/epidemii
- szczepionki na grypę i w/w "odmianę grypy" grypy to tak naprawdę placebo i nie ma żadnych podstaw żeby wierzyć że komukolwiek pomaga - zwłaszcza, że ludzie szczepią się na "zeszłego" wirusa
- wierze w "seryjnego sam*b*jce" który załatwił istotne osoby takie jak niewygodnych polityków czy dziennikarzy śledczych (Ewa Żarska, Lepper, Petelicki)
- Bóg istnieje a o jego istnieniu świadczy dla mnie
przede wszystkim ludzki mózg który jest najbardziej niesamowitym i niewytłumaczalnym zjawiskiem, ma możliwości których nie jesteśmy w stanie ogarnąć
Ja zacznę (to tak na początek, pewnie coś jeszcze mi się pojawi)
- pa/nde%mia to tak naprawdę była zwykła grypa, a zamknęli nas w domach nie po to żebyśmy się niezarazili, tylko m.in. po to by przyspieszyć rozwój technologiczny (wtedy wielu ludzi nauczyło się pracować zdalnie, szkoły online stały się bardziej popularne i normalne, wiele rzeczy można teraz załatwić przez internet/wideokonferencje, teleporade itd. Bez tej "kwarantanny" nie poszłoby tak szybko). Poza tym chcieli nas "przetestować" jak zareagujemy i sobie poradzimy, bo już dawno ludzkość na całym świecie nie miała żadnego takiego ogólnego kryzysu/wojny/epidemii
- szczepionki na grypę i w/w "odmianę grypy" grypy to tak naprawdę placebo i nie ma żadnych podstaw żeby wierzyć że komukolwiek pomaga - zwłaszcza, że ludzie szczepią się na "zeszłego" wirusa
- wierze w "seryjnego sam*b*jce" który załatwił istotne osoby takie jak niewygodnych polityków czy dziennikarzy śledczych (Ewa Żarska, Lepper, Petelicki)
- Bóg istnieje a o jego istnieniu świadczy dla mnie
przede wszystkim ludzki mózg który jest najbardziej niesamowitym i niewytłumaczalnym zjawiskiem, ma możliwości których nie jesteśmy w stanie ogarnąć
- gunernialne
- Trening tenisa
- Posty: 2770
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Trochę offtop, trochę nie
- Załączniki
-
- fw_1784565438351.jpg (71.73 KiB) Przejrzano 1127 razy
Pomysł na program: ja vs dziesięć wandziar w dyskusji, ale bez moderatorów, żeby nie mogły zgłaszać offtopu, gdy kończą się argumenty
- Juliaturczyniak
- Milion subskrypcji
- Posty: 4184
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Ja jestem pewna, że na pewno są inne istoty poza nami, przecież nie ma możliwości byśmy byli w tym wszystkim sami... Nawet jeśli się nigdy nie spotkamy to i tak na pewno coś jest, najwidoczniej aż tak daleko, że ciężko się zbliżyć.
- koparka_walec
- Gacie z oceanu
- Posty: 47
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Kiedyś ludzie nie potrafili wyjaśnić wielu rzeczy, dziś potrafimy - nic z tego nie okazało się być powodem na wiarę w Boga.
Z mózgiem będzie tak samo, wiemy coraz więcej i kiedyś dowiemy się wszystkiego lub prawie wszystkiego.
Wiele, wiele lat temu, bardzo daleko stąd, ludzie bali się piorunów i nie wiedzieli czym są. Szaman z wioski wmówił im, że pioruny to kara od ich lokalnego boga.
Tego boga można udobruchać tylko w jeden sposób - przynieść różne dobra szamanowi, a on poprosi swojego boga o łaskę.
Tak powstała lokalna religia.
Z niewiedzy.
Lubię czytać o teoriach spiskowych, raczej z przymrużeniem oka, natomiast jest tylko jedna, w którą wierzę naprawdę - leki na nieuleczalne choroby jak np. nowotwory złośliwe istnieją od dawien dawna, ale są dostępne tylko dla naprawdę najbogatszych. Wszystko dlatego, że koncerny farmaceutyczne koszą ogromną kasę na lekach, które służą ,,zaleczaniu'' tych chorób - przeciwbólowe, chemioterapia, itd. To tyle, idę zdjąć foliową czapeczkę.
i am a god
W takim razie dlaczego zmarł np. Steve Jobs?Jennifer pisze: ↑śr lip 22, 2026 4:02 pm Lubię czytać o teoriach spiskowych, raczej z przymrużeniem oka, natomiast jest tylko jedna, w którą wierzę naprawdę - leki na nieuleczalne choroby jak np. nowotwory złośliwe istnieją od dawien dawna, ale są dostępne tylko dla naprawdę najbogatszych. Wszystko dlatego, że koncerny farmaceutyczne koszą ogromną kasę na lekach, które służą ,,zaleczaniu'' tych chorób - przeciwbólowe, chemioterapia, itd. To tyle, idę zdjąć foliową czapeczkę.
- O Matyldo!
- WhiteParty
- Posty: 1081
- Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am
Nie ma uniwersalnego, ukrytego leku na nowotwór.Jennifer pisze: ↑śr lip 22, 2026 4:02 pm Lubię czytać o teoriach spiskowych, raczej z przymrużeniem oka, natomiast jest tylko jedna, w którą wierzę naprawdę - leki na nieuleczalne choroby jak np. nowotwory złośliwe istnieją od dawien dawna, ale są dostępne tylko dla naprawdę najbogatszych. Wszystko dlatego, że koncerny farmaceutyczne koszą ogromną kasę na lekach, które służą ,,zaleczaniu'' tych chorób - przeciwbólowe, chemioterapia, itd. To tyle, idę zdjąć foliową czapeczkę.
Każdy nowotwór leczy się indywidualnie, każdy nowotwór atakuje inaczej.
Chemioterapia/radioterapia często skutecznie wyleczają z raka.
Wobec śmierci i nieuleczalnych chorób jesteśmy równi bez względu na to czy ktoś jest bogaty czy biedny.
Zdaję sobie spraw z tego, że nowotwory są różne i każdy przechodzi je inaczej, ale to jest wątek o teoriach spiskowych. Mam prawo wierzyć w to, co napisałam, dopóki nie biegam dookoła i nie wmawiam wszytkim, że to jest jedna uniwersalna prawda.O Matyldo! pisze: ↑śr lip 22, 2026 4:49 pm Nie ma uniwersalnego, ukrytego leku na nowotwór.
Każdy nowotwór leczy się indywidualnie, każdy nowotwór atakuje inaczej.
Chemioterapia/radioterapia często skutecznie wyleczają z raka.
Wobec śmierci i nieuleczalnych chorób jesteśmy równi bez względu na to czy ktoś jest bogaty czy biedny.
i am a god
-
Sarabi96
Myślę że jest duże prawdopodobieństwo że tak jest. Skoro James Dyson produkuje żywność specjalnie dla Billa Gatesa i innych bogaczy, żeby nie musieli jeść tego samego syfu co reszta świata, to w kwestii medycyny pewnie jest podobnie, gatekeepują te lepsze metody leczenia dla siebie, żeby przemysł farmaceutyczny dalej na nas zarabiał.Jennifer pisze: ↑śr lip 22, 2026 4:02 pm Lubię czytać o teoriach spiskowych, raczej z przymrużeniem oka, natomiast jest tylko jedna, w którą wierzę naprawdę - leki na nieuleczalne choroby jak np. nowotwory złośliwe istnieją od dawien dawna, ale są dostępne tylko dla naprawdę najbogatszych. Wszystko dlatego, że koncerny farmaceutyczne koszą ogromną kasę na lekach, które służą ,,zaleczaniu'' tych chorób - przeciwbólowe, chemioterapia, itd. To tyle, idę zdjąć foliową czapeczkę.
1. Nie mam konkretnego zdania w sprawie Leppera, ale ja również uważam, że Ewa Żarska została zamordowana, zwłaszcza w perspektywie tego, jak bardzo ucichła sprawa Krzysztofa Pomorskiego - który był bogatym i wpływowym człowiekiem - i jak nie wiadomo właściwie co się z nim dalej stało.
2. Opublikowanie części maili Epsteina na początku tego roku otworzyło mi oczy na wiele spraw i bardzo rozbiło moje postrzeganie "elit" (i nie mam na myśli tylko polityków). Większość się ze mną nie zgodzi, ale osobiście nie postrzegam gwiazdek Hollywood czy światowego przemysłu muzycznego jako ludzi i jestem przekonana, że ze względu na poziom swoich koneksji/przywilejów oraz poczucie bezkarności, oni też nas w ten sposób nie postrzegają. Uważam, że w przypadku gwiazd tego największego formatu, znanych na całym świecie itp., niemożliwe jest, aby - przez wiele lat zachowując pozycję w tak obrzydliwym środowisku - nie miały niczego na sumieniu: czy to współpracy lub bliższej znajomości z gwałcicielami/pedofilami, krycia gwałcicieli/pedofilów lub bycia samemu takim zwyrolem. I mówię tutaj jedynie o "zwykłych" przestępstwach seksualnych, a pozostaje jeszcze handel ludźmi, kanibalizm, satanic ritual abuse...
I nie, nie obchodzi mnie jak bardzo dany ukochany przez ludzi aktor/wokalista jest uśmiechnięty, mówi o tolerancji, gra w filmach typu "hopecore" (te wszystkie pozytywne o przyjaźni, nadziei, pięknie świata, bla bla bla) czy wspomaga organizacje charytatywne; nie ufam im wszystkim. Polecam poczytać o Jimmym Savile: uwielbiany przez Brytyjczyków, pomagał ludziom, spotykał się z rodziną królewską. Przestępca s*ksualny. "Nikt nie wiedział."
Oczywiście w Hollywood pracują również aktorzy, którzy np. grają tylko drobne role i nie są zbytnio rozchwytywani; tak samo muzycy, którzy chociażby odeszli z branży po nagraniu one hit wondera itd. Bardziej mam na myśli tutaj te najbardziej wpływowe "supergwiazdy", z międzynarodową sławą, bogactwem niewyobrażalnym dla żadnego z nas; ofc są wśród nich takie, które same są ofiarami, choć szczerze nie podchodzę do nich zbyt emocjonalnie, bo jednak nigdy nie będę mogła być pewna czy i one w pewnym momencie życia nie przejęły z kolei roli oprawców. Jak mam nad kimś płakać, to wolę np. nad jakąś zwykłą kobietą zamordowaną przez męża, dzieckiem zabitym w strzelaninie szkolnej czy właśnie tymi wszystkimi anonimowymi, bezimiennymi ofiarami Epsteina.
A najgorsze jest to, że wiele zbrodni dokonywanych przez "elity" nigdy nie wyjdzie na jaw, a jak wyjdzie, to ludzie i tak będą mieli wyjebane (rzecz jasna uważając się na co dzień za wielce moralnych) i szybko zapomną, bo najważniejsze, że ich ukochany aktor, na którego idolizowanie poświęcili lata, zagrał w kultowych filmach, nie może być złym człowiekiem
3. Myślę, że we wszystkich tych symbolach poukrywanych w sesjach zdjęciowych, dziwnych teledyskach (np. Yummy od Biebera) itp. jest pewna prawda i faktycznie elity mogą próbować pokazywać nam podprogowo pewne kwestie jako swoisty środkowy palec dla publiki, która się tym nie przejmie.
4. Wierzę w skandal pizzagate, oczywiście z zastrzeżeniem, że celowo skupiono się w nim tylko na politykach partii demokratycznej, a Trumpa przedstawiono jako "wybawcę", gdzie w rzeczywistości jest takim samym psycholem i zboczeńcem (i nawet się z tym ku*wa nie kryje xD).
5. Nie wiem czy można to nazwać teorią spiskową, ale jestem zdania, że jeśli jakaś znana osoba została oskarżona o gw**t/pedofilię/molestowanie - zwłaszcza przez x osób i zwłaszcza na przestrzeni x lat - to najprawdopodobniej naprawdę tego dokonał/a. Owszem, są pewnie pojedyncze przypadki kłamstw, ale osoby takie jak Savile czy Pomorski są przykładem tego jak bogactwo może uczynić człowieka bezkarnym i doprowadzić do tego, że nigdy nie zostanie skazany.
2. Opublikowanie części maili Epsteina na początku tego roku otworzyło mi oczy na wiele spraw i bardzo rozbiło moje postrzeganie "elit" (i nie mam na myśli tylko polityków). Większość się ze mną nie zgodzi, ale osobiście nie postrzegam gwiazdek Hollywood czy światowego przemysłu muzycznego jako ludzi i jestem przekonana, że ze względu na poziom swoich koneksji/przywilejów oraz poczucie bezkarności, oni też nas w ten sposób nie postrzegają. Uważam, że w przypadku gwiazd tego największego formatu, znanych na całym świecie itp., niemożliwe jest, aby - przez wiele lat zachowując pozycję w tak obrzydliwym środowisku - nie miały niczego na sumieniu: czy to współpracy lub bliższej znajomości z gwałcicielami/pedofilami, krycia gwałcicieli/pedofilów lub bycia samemu takim zwyrolem. I mówię tutaj jedynie o "zwykłych" przestępstwach seksualnych, a pozostaje jeszcze handel ludźmi, kanibalizm, satanic ritual abuse...
I nie, nie obchodzi mnie jak bardzo dany ukochany przez ludzi aktor/wokalista jest uśmiechnięty, mówi o tolerancji, gra w filmach typu "hopecore" (te wszystkie pozytywne o przyjaźni, nadziei, pięknie świata, bla bla bla) czy wspomaga organizacje charytatywne; nie ufam im wszystkim. Polecam poczytać o Jimmym Savile: uwielbiany przez Brytyjczyków, pomagał ludziom, spotykał się z rodziną królewską. Przestępca s*ksualny. "Nikt nie wiedział."
Oczywiście w Hollywood pracują również aktorzy, którzy np. grają tylko drobne role i nie są zbytnio rozchwytywani; tak samo muzycy, którzy chociażby odeszli z branży po nagraniu one hit wondera itd. Bardziej mam na myśli tutaj te najbardziej wpływowe "supergwiazdy", z międzynarodową sławą, bogactwem niewyobrażalnym dla żadnego z nas; ofc są wśród nich takie, które same są ofiarami, choć szczerze nie podchodzę do nich zbyt emocjonalnie, bo jednak nigdy nie będę mogła być pewna czy i one w pewnym momencie życia nie przejęły z kolei roli oprawców. Jak mam nad kimś płakać, to wolę np. nad jakąś zwykłą kobietą zamordowaną przez męża, dzieckiem zabitym w strzelaninie szkolnej czy właśnie tymi wszystkimi anonimowymi, bezimiennymi ofiarami Epsteina.
A najgorsze jest to, że wiele zbrodni dokonywanych przez "elity" nigdy nie wyjdzie na jaw, a jak wyjdzie, to ludzie i tak będą mieli wyjebane (rzecz jasna uważając się na co dzień za wielce moralnych) i szybko zapomną, bo najważniejsze, że ich ukochany aktor, na którego idolizowanie poświęcili lata, zagrał w kultowych filmach, nie może być złym człowiekiem
3. Myślę, że we wszystkich tych symbolach poukrywanych w sesjach zdjęciowych, dziwnych teledyskach (np. Yummy od Biebera) itp. jest pewna prawda i faktycznie elity mogą próbować pokazywać nam podprogowo pewne kwestie jako swoisty środkowy palec dla publiki, która się tym nie przejmie.
4. Wierzę w skandal pizzagate, oczywiście z zastrzeżeniem, że celowo skupiono się w nim tylko na politykach partii demokratycznej, a Trumpa przedstawiono jako "wybawcę", gdzie w rzeczywistości jest takim samym psycholem i zboczeńcem (i nawet się z tym ku*wa nie kryje xD).
5. Nie wiem czy można to nazwać teorią spiskową, ale jestem zdania, że jeśli jakaś znana osoba została oskarżona o gw**t/pedofilię/molestowanie - zwłaszcza przez x osób i zwłaszcza na przestrzeni x lat - to najprawdopodobniej naprawdę tego dokonał/a. Owszem, są pewnie pojedyncze przypadki kłamstw, ale osoby takie jak Savile czy Pomorski są przykładem tego jak bogactwo może uczynić człowieka bezkarnym i doprowadzić do tego, że nigdy nie zostanie skazany.