Intendenci szkolni mają podobnie, ale jakoś nie płaczą. Tyle tych gazetek szkolnych robią Ci nauczyciele że aż strachHunde pisze: ↑śr lip 08, 2026 8:50 am Mam nauczycieli w rodzinie. Jedną z największych patologii jest to, że w innych pracach ma się zapewnione materiały przez firmę. Nauczyciele muszą wszystko kupować z własnych pieniędzy. Dyrektorzy wykręcają się, ze szkoły są biedne. Wszelkie gazetki, materiały plastyczne są pokrywane z pensji nauczycieli.
To jest absurd, że prywatne pieniądze muszą wydawać na szkołę. Często są limity nawet na papier do ksero.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
takisobiejestem
- ZdalnaFanka
- Posty: 471
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
O intendentach nie wiedziałam (pewnie dlatego, że nie znam żadnego i jest ich dużo mniej niż nauczycieli). To oczywiście też jest patologia. Nikt, przedstawiciel ŻADNEGO zawodu nie powinien płacić z prywatnych pieniędzy za materiały, które powinien zapewnić pracodawca. Tak samo jak w niektórych januszexach ludzie mają używać do pracy prywatnych laptopów, bo biednego uciskanego pciembiorce „nie stać“ na laptopy dla pracowników.takisobiejestem pisze: ↑śr lip 08, 2026 9:04 am Intendenci szkolni mają podobnie, ale jakoś nie płaczą. Tyle tych gazetek szkolnych robią Ci nauczyciele że aż strachNie mówię, że tak powinno być, ale nie oni jedyni. Intendenci szkolni mają podobnie, a jednak nie płaczą. Znam przypadek w którym intendentka sama zapłaciła za naprawę szkolnego laptopa, absurd.
Dlaczego, gdy opisuje się jakąś sytuację, to ludzie odpowiadają to „a X mają tak samo i nie narzekają”. Co to za maniera?
-
takisobiejestem
- ZdalnaFanka
- Posty: 471
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Taka maniera, że stwierdza się fakt. Po prostu jest to nawiązanie do tego, że nauczyciele robią z siebie najbardziej udręczoną grupę zawodową w tym kraju.Hunde pisze: ↑śr lip 08, 2026 9:22 am O intendentach nie wiedziałam (pewnie dlatego, że nie znam żadnego i jest ich dużo mniej niż nauczycieli). To oczywiście też jest patologia. Nikt, przedstawiciel ŻADNEGO zawodu nie powinien płacić z prywatnych pieniędzy za materiały, które powinien zapewnić pracodawca. Tak samo jak w niektórych januszexach ludzie mają używać do pracy prywatnych laptopów, bo biednego uciskanego pciembiorce „nie stać“ na laptopy dla pracowników.
Dlaczego, gdy opisuje się jakąś sytuację, to ludzie odpowiadają to „a X mają tak samo i nie narzekają”. Co to za maniera?
Sedno mojego komentarza dotyczyło innej kwestii - kupowania materiałów do pracy za własne pieniądze. Oczywiście musiałaś wybrać fragment po tezę, że „nauczyciele uważają się za najbardziej udręczoną grupą w kraju“. Zgadzam się, że kiedyś nauczyciele byli dla dzieci przemocowi i zbyt surowi. Teraz role się odwróciły i to rodzice sterują szkołą i nie dopuszczają do siebie świadomości, że ich cudowny bombelek może być agresywny wobec innych dzieci. Kiedyś nauczyciel miał chociaż autorytet, a teraz jest pogardzany przez społeczeństwo i rodziców. Rodzice trzęsą szkołami i straszą kuratorium. Tendencją jest też taka, że rodzice nie pracują ze swoimi dziećmi w domach i chcą żeby to szkoła odwaliła za nich robotę (dotyczy głównie dzieci z orzeczeniami - tych jest coraz więcej).takisobiejestem pisze: ↑śr lip 08, 2026 9:50 am Taka maniera, że stwierdza się fakt. Po prostu jest to nawiązanie do tego, że nauczyciele robią z siebie najbardziej udręczoną grupę zawodową w tym kraju.
-
takisobiejestem
- ZdalnaFanka
- Posty: 471
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Każda praca ma plusy i minusy. Nie można uogólniać, nie każdy nimi gardzi, większość ma neutralny stosunek. Po prostu bardzo dużo osób uważa, że nauczyciele mają dobrze (moim zdaniem mają rację) i za dużo narzekają. Co do sedna Twojego komentarza, to już wcześniej się o tym wypowiadałemHunde pisze: ↑śr lip 08, 2026 10:29 am Sedno mojego komentarza dotyczyło innej kwestii - kupowania materiałów do pracy za własne pieniądze. Oczywiście musiałaś wybrać fragment po tezę, że „nauczyciele uważają się za najbardziej udręczoną grupą w kraju“. Zgadzam się, że kiedyś nauczyciele byli dla dzieci przemocowi i zbyt surowi. Teraz role się odwróciły i to rodzice sterują szkołą i nie dopuszczają do siebie świadomości, że ich cudowny bombelek może być agresywny wobec innych dzieci. Kiedyś nauczyciel miał chociaż autorytet, a teraz jest pogardzany przez społeczeństwo i rodziców. Rodzice trzęsą szkołami i straszą kuratorium. Tendencją jest też taka, że rodzice nie pracują ze swoimi dziećmi w domach i chcą żeby to szkoła odwaliła za nich robotę (dotyczy głównie dzieci z orzeczeniami - tych jest coraz więcej).
- niebieskazielen
- Mokra Włoszka
- Posty: 54
- Rejestracja: pt kwie 03, 2026 3:00 pm
Chyba zostanę zjedzona za tę opinię.
Denerwuje mnie ZBYT otwarcie mówienie o okresie.
Jasne, to rzecz naturalna, każdy już wie że kobiety mają okres, nie musimy wszystkim przypominać o tym i niewiadomo jak edukować.
Chodzi o to, że mam wrażenie ze wchodzi się w zbyt intymne szczegóły, kiedy się dostało, że podpaska się wrzyna, opisywanie intensywności i innych szczegółów, NIE każdy to robi, moja opinia dotyczy tych, które właśnie to robią. Nie rozumiem informowania w internecie lub dużej grupie osób, że właśnie się dostało, co innego oczywiście partnerowi lub pojedynczym osobom, ale po co publicznie?
Dla porównania gdyby mężczyzna opisywał swoje nocne poluc*e, o tym ile majtek ubrudził, ile z niego wyleciało, nie sądzę żeby było to dobrze odebrane przez społeczeństwo.
Nie każdy temat musi być omawiany publicznie nawet jeśli jest naturalny
Denerwuje mnie ZBYT otwarcie mówienie o okresie.
Jasne, to rzecz naturalna, każdy już wie że kobiety mają okres, nie musimy wszystkim przypominać o tym i niewiadomo jak edukować.
Chodzi o to, że mam wrażenie ze wchodzi się w zbyt intymne szczegóły, kiedy się dostało, że podpaska się wrzyna, opisywanie intensywności i innych szczegółów, NIE każdy to robi, moja opinia dotyczy tych, które właśnie to robią. Nie rozumiem informowania w internecie lub dużej grupie osób, że właśnie się dostało, co innego oczywiście partnerowi lub pojedynczym osobom, ale po co publicznie?
Dla porównania gdyby mężczyzna opisywał swoje nocne poluc*e, o tym ile majtek ubrudził, ile z niego wyleciało, nie sądzę żeby było to dobrze odebrane przez społeczeństwo.
Nie każdy temat musi być omawiany publicznie nawet jeśli jest naturalny
-
chleb_ze_smalcem
- KlasaBiznes
- Posty: 589
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Zgadzam się z tym. Jak z większością rzeczy które kiedyś były tabu z jednej skrajności, czyli nie mówienia o niej wcale, niektórzy popadają w drugą skrajność i mówią o tym bez przerwy i bez taktu. Też nie mam ochoty słuchać o czyimś okresie, kiedy dostaje, ile się wylewa i czy podpaska uwiera. Niektóre influ to non stop się tym okresem podniecają jakby dopiero go dostały. Najgorzej jak ezo influ dostanie w pełnię i gada jaka jest zgrana z wszechświatem xdniebieskazielen pisze: ↑śr lip 08, 2026 12:47 pm Chyba zostanę zjedzona za tę opinię.
Denerwuje mnie ZBYT otwarcie mówienie o okresie.
Jasne, to rzecz naturalna, każdy już wie że kobiety mają okres, nie musimy wszystkim przypominać o tym i niewiadomo jak edukować.
Chodzi o to, że mam wrażenie ze wchodzi się w zbyt intymne szczegóły, kiedy się dostało, że podpaska się wrzyna, opisywanie intensywności i innych szczegółów, NIE każdy to robi, moja opinia dotyczy tych, które właśnie to robią. Nie rozumiem informowania w internecie lub dużej grupie osób, że właśnie się dostało, co innego oczywiście partnerowi lub pojedynczym osobom, ale po co publicznie?
Dla porównania gdyby mężczyzna opisywał swoje nocne poluc*e, o tym ile majtek ubrudził, ile z niego wyleciało, nie sądzę żeby było to dobrze odebrane przez społeczeństwo.
Nie każdy temat musi być omawiany publicznie nawet jeśli jest naturalny
- niebieskazielen
- Mokra Włoszka
- Posty: 54
- Rejestracja: pt kwie 03, 2026 3:00 pm
chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr lip 08, 2026 1:10 pm Zgadzam się z tym. Jak z większością rzeczy które kiedyś były tabu z jednej skrajności, czyli nie mówienia o niej wcale, niektórzy popadają w drugą skrajność i mówią o tym bez przerwy i bez taktu. Też nie mam ochoty słuchać o czyimś okresie, kiedy dostaje, ile się wylewa i czy podpaska uwiera. Niektóre influ to non stop się tym okresem podniecają jakby dopiero go dostały. Najgorzej jak ezo influ dostanie w pełnię i gada jaka jest zgrana z wszechświatem xd
DOKŁADNIE, o to mi chodzi, dzięki!
Właśnie o to niepotrzebne popadanie w drugą skrajność!
Z tą „edukacja” niedokładnie się wyraziłam, kontent dla dziewczynek (i nie tylko) jest potrzebny, sama pamiętam kiedy jako wczesna nastolatka czytałam fora, jak powiedzieć mamie o pierwszym okresie.
Chodzi mi o ten rodzaj kontentu i nazywania go edukacją - czyli mówienia o tym bez przerwy, opisywania każdego szczegółu - całkowicie zbędny, tak uważam, to moja niepopularna opinia.
Generalnie nadmierne opowiadanie i opisywanie swojej fizjologii między ludźmi, którzy nie są ze soba blisko jest po prostu brakiem kultury.
Natomiast jeśli ktoś ma akurat wokół menstruacji silne odczucia to dla mnie brzmi niepokojąco. Jeśli ktoś jest wrażliwy na różnorodne fizjologiczne, wydzielnicze tematy to jest to oczywiście wariant funkcjonowania. tylko wtedy nie rozumiem dlaczego opisując to ogranicza się tylko do okresu.
Natomiast jeśli ktoś ma akurat wokół menstruacji silne odczucia to dla mnie brzmi niepokojąco. Jeśli ktoś jest wrażliwy na różnorodne fizjologiczne, wydzielnicze tematy to jest to oczywiście wariant funkcjonowania. tylko wtedy nie rozumiem dlaczego opisując to ogranicza się tylko do okresu.
Dokładnie. Rozumiem rzucić w pracy koleżance z biura obok "ej sory dzis troche zamulam, nie mam nastroju, mam okres" zeby dać jej znac tak po ludzku, dlaczego gorzej sie czuje, ale popadnie w skrajność jest batdzo denerwującechleb_ze_smalcem pisze: ↑śr lip 08, 2026 1:10 pm Zgadzam się z tym. Jak z większością rzeczy które kiedyś były tabu z jednej skrajności, czyli nie mówienia o niej wcale, niektórzy popadają w drugą skrajność i mówią o tym bez przerwy i bez taktu. Też nie mam ochoty słuchać o czyimś okresie, kiedy dostaje, ile się wylewa i czy podpaska uwiera. Niektóre influ to non stop się tym okresem podniecają jakby dopiero go dostały. Najgorzej jak ezo influ dostanie w pełnię i gada jaka jest zgrana z wszechświatem xd
ᴘʀɪᴍᴀᴅᴏɴɴᴀ ɢɪʀʟ, ʏᴇᴀʜ ᴀʟʟ ɪ ᴇᴠᴇʀ ᴡᴀɴᴛᴇᴅ ᴡᴀꜱ ᴛʜᴇ ᴡᴏʀʟᴅ
-
chleb_ze_smalcem
- KlasaBiznes
- Posty: 589
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Kontent edukacyjny jak najbardziej jest potrzebny ale epatowanie swoją fizjologią do granic możliwości jakie uskuteczniają niektore influ ma moim zdaniem niewiele wspólnego z właściwą edukacja, bo taki kontent jest robiony dla zasięgów i tylko po to żeby być rel dla swoich widzek/ obserwatorek. Dochodzi do tego infantylizacja tematu jak używanie żenujących określeń zamiast edukacyjnych. To skutkuje przesuwaniem granic ale zamiast wartościowych wypowiedzi mamy rolki typu „leje mi się z cipki jak z zarżniętej świni od 10 dni, to moje piętnaste opakowane podpasek maxi super plus które wżynają mi się w row mariański powodując odparzenia, czy ktoś jeszcze tak ma?”. Niestety ludzie naśladują później te zachowania myląc je z byciem otwartym na trudne tematy i nowoczesnym.niebieskazielen pisze: ↑śr lip 08, 2026 1:15 pm DOKŁADNIE, o to mi chodzi, dzięki!
Właśnie o to niepotrzebne popadanie w drugą skrajność!
Z tą „edukacja” niedokładnie się wyraziłam, kontent dla dziewczynek (i nie tylko) jest potrzebny, sama pamiętam kiedy jako wczesna nastolatka czytałam fora, jak powiedzieć mamie o pierwszym okresie.
Chodzi mi o ten rodzaj kontentu i nazywania go edukacją - czyli mówienia o tym bez przerwy, opisywania każdego szczegółu - całkowicie zbędny, tak uważam, to moja niepopularna opinia.
- Anastazja_smietana
- LouiBag
- Posty: 313
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Nie lubię poruszania takich tematów w przestrzeni publicznej, a zwłaszcza w damsko-męskim towarzystwie. Usprawiedliwianie głupich zachowań okresem, zbliżającym się okresem, spóźniającym się okresem. Później to się obraca przeciwko kobietom, nie może wyrazić negatywnego zdania bo ktoś w towarzystwie (nierzadko mężczyzna) od razu skwituje że okres ci się zbliża i się czepiasz, traktując to jako jakiś kontrargument. Dla mnie to jest upokarzające.
-
chleb_ze_smalcem
- KlasaBiznes
- Posty: 589
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Dla mnie też. Najgorze właśnie jest to, że część kobiet sama używa takich określeń żeby usprawiedliwić jakieś swoje złe zachowania albo minimalizować winę lub nie brać odpowiedzialności za jakieś swoje czyny. To utwierdza innych w przekonaniu, że mówienie takich rzeczy do wszystkich kobiet jest ok. Kobieta są zdenerwowała - ma okres albo histerie i jest zbyt emocjonalna. Kobieta sprzeciwiła się naruszeniu jej granic - jest trudna we współpracy i konfliktowa. Facet się zdenerwował- jest asertywny i ustala granice. Gorszy poziom to jeszcze żarty o blondynkach. Albo kobiety za kierownicą, kopalnia januszowych żartów. To takie denne…Anastazja_smietana pisze: ↑śr lip 08, 2026 5:24 pm Nie lubię poruszania takich tematów w przestrzeni publicznej, a zwłaszcza w damsko-męskim towarzystwie. Usprawiedliwianie głupich zachowań okresem, zbliżającym się okresem, spóźniającym się okresem. Później to się obraca przeciwko kobietom, nie może wyrazić negatywnego zdania bo ktoś w towarzystwie (nierzadko mężczyzna) od razu skwituje że okres ci się zbliża i się czepiasz, traktując to jako jakiś kontrargument. Dla mnie to jest upokarzające.
- Fluffyslippers
- PinkParty
- Posty: 1870
- Rejestracja: pn gru 15, 2025 1:15 pm
My się musieliśmy całą klasą składać na papier do ksero, a drukowali testy w szkole. Materiały plastyczne musieliśmy sami przynosić, a nie jestem jakaś stara, nie było to za komuny xdHunde pisze: ↑śr lip 08, 2026 8:50 am Mam nauczycieli w rodzinie. Jedną z największych patologii jest to, że w innych pracach ma się zapewnione materiały przez firmę. Nauczyciele muszą wszystko kupować z własnych pieniędzy. Dyrektorzy wykręcają się, ze szkoły są biedne. Wszelkie gazetki, materiały plastyczne są pokrywane z pensji nauczycieli.
To jest absurd, że prywatne pieniądze muszą wydawać na szkołę. Często są limity nawet na papier do ksero.
Makówkowe zapalenie opon mózgowych
- Fluffyslippers
- PinkParty
- Posty: 1870
- Rejestracja: pn gru 15, 2025 1:15 pm
Ja mam tak ze zdrowiem psychicznym - w ciągu dekady przeszliśmy od poglądu, że każdy kto chodzi do psychologa albo psychiatry to niepoczytalny, niebezpieczny świr, do robienia sobie z jakiejś diagnozy całego rdzenia swojej osobowości. Osoby w biogramie o sobie wymieniają wszystkie swoje “labels” (etykietki?) w social media, jakby to była najważniejsza informacja o nich. Rozumiem, jak ktoś prowadzi jakiś dziennik choroby, albo kontent edukacyjny, ale raczej to jest w kontekście usprawiedliwiania swojego zjebania, plemienna potrzeba przynależności, wyjątkowości, czy bycia DOEDUKOWANYM i pierdolenia, że “KAŻDY POWINIEN IŚĆ NA TERAPIĘ!!!one”chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr lip 08, 2026 1:10 pm Zgadzam się z tym. Jak z większością rzeczy które kiedyś były tabu z jednej skrajności, czyli nie mówienia o niej wcale, niektórzy popadają w drugą skrajność i mówią o tym bez przerwy i bez taktu. Też nie mam ochoty słuchać o czyimś okresie, kiedy dostaje, ile się wylewa i czy podpaska uwiera. Niektóre influ to non stop się tym okresem podniecają jakby dopiero go dostały. Najgorzej jak ezo influ dostanie w pełnię i gada jaka jest zgrana z wszechświatem xd
Makówkowe zapalenie opon mózgowych
-
Penelopeia
- Gacie z oceanu
- Posty: 42
- Rejestracja: pt lip 03, 2026 12:18 pm
To zależy od człowieka – jak zawsze. Mam znajomych nauczycieli bibliotekarzy i serio mają co robić. Cały czas coś do roboty, a na przerwach dodatkowo dzieciaki przychodzą, niektóre się zwierzają, szukają pomocy, wsparcia, więc oni odkładają swoją robotę i poświęcają im czas. Właśnie dlatego o nich wspomniałam, że także wśród samych nauczycieli jest spora nieświadomość tego, ile zadań i obowiązków ma bibliotekarz, bo przecież tylko "wydaje książki". no nie. Na nich zrzuca się naprawdę mnóstwo obowiązków. Gdybym nie wiedziała, jak pracują nauczyciele (różni, bo też w rodzinie ich mam i wśród znajomych), powiedziałabym, że na świetlicy jest najłatwiejsza praca. I długo tak myślałam! Dopóki co poniektórzy nie otworzyli mi oczu. Nie ma się co licytować. Mnie chyba najbardziej boli, że nauczyciele najeżdżają na innych nauczycieli (tylko jakby innych typów), a przecież wszyscy grają do tej samej bramki i wszyscy mają niełatwą, niewdzięczną pracę.
Mnie tam zawsze zastanawia, dlaczego ci, którzy mówią, że nauczyciele tak super zarabiają i mają lajtową robotę, po prostu się nie przebranżowią. 18h pracy w tygodniu, tylko siedzisz z dzieciakami, ferie, święta, 2 miesiące wakacji, - no żyć nie umierać 
i am a god
- kiciakociaaa2137
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 211
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
To jest prawda, a to, że w takiej czy innej szkole rodzice składali się na papier xero to nie jest wcale jakaś w kamieniu wyryta reguła dla wszystkich szkół. Ja pracowałam jako nauczycielka przedszkolna, jako kadra miałyśmy dostępne materiały, ale one były w tak limitowanych ilościach (ryza papieru na tydzień dla pięciu ok. 20osobowych grup), że same musiałyśmy kupować rzeczy. Do tego, jak to w przedszkolu, dochodziły wydarzenia typu dzień kamienia, dzień jarzębiny i musiałyśmy przychodzić ubrane tematycznie. Musiałam wydawać swoje pieniądze na kupowanie ubrań i dodatków, które założę raz w roku albo i w ogóle. I to nie było jedno wydarzenie na miesiąc, a jedno na tydzień. Dodam, że było to ponad 10 lat temu, zarabiałam niewiele ponad 2k, więc na rzeczy do pracy wydawałam naprawdę znaczną częśść pensji.Hunde pisze: ↑śr lip 08, 2026 8:50 am Mam nauczycieli w rodzinie. Jedną z największych patologii jest to, że w innych pracach ma się zapewnione materiały przez firmę. Nauczyciele muszą wszystko kupować z własnych pieniędzy. Dyrektorzy wykręcają się, ze szkoły są biedne. Wszelkie gazetki, materiały plastyczne są pokrywane z pensji nauczycieli.
To jest absurd, że prywatne pieniądze muszą wydawać na szkołę. Często są limity nawet na papier do ksero.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Mogą mieć większe ambicje albo wymaga to zbyt wielu lat. Próg wejścia do tego zawodu nie jest szybki, bo trzeba skończyć studia magisterskie.
Po prostu się przebranżowij - to można powiedzieć w kontekście zawodu, gdzie można szybko wejść.
Według mnie nauczycielka to super zawód dla kobiety, która żyje w mniejszym mieście, ma męża. Ludzie narzekający na niskie zarobki czy jakiś potworny stres chyba nie mają rozeznania, jakie są alternatywy. Moja mama zapieprzała fizycznie i zawsze zazdrościła koleżankom, które pracowały w szkole czy urzędzie. To samo moje koleżanki z rodzinnego miasta, które nie poszły na studia i nie wyprowadziły się, więc mają gównoroboty i wyzysk. Ja nie zazdroszczę, bo dla mnie zarobek nauczyciela jest niski, ale ja mam inne opcje i nie mieszkam na zadupiu. Natomiast rozumiem, że miałam sporo szczęścia i mogłabym teraz dźwigać wory w lumpeksie z najnowszej dostawy na b2b jak moja dawna koleżanka.
- kiciakociaaa2137
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 211
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Nieironicznie zastanawiam się, czym są twoim zdaniem większe ambicje, skoro do każdego zawodu ambitniejszego od nauczyciela potrzebne są studia wyższe.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
W innych europejskich krajach, zawód nauczyciela jest zawodem prestiżowym i poważanym. Zarówno szkoła jak i niektórzy nauczyciele dołożyło swoją cegiełkę do tego co jest teraz. Niemniej, nauczyciele zarabiają mało a niekiedy jaka płaca taka praca. Często jest to praca w kilku szkołach. Dziwię się, że ludzie się decydują na prawdę nauczyciela, a jednocześnie cieszę się, że ktoś to jeszcze chce robić. To nie jest tak, że to najgorsza praca ever, bo tak jak ktoś wspominał, w mniejszym mieście praca w urzędzie to jest jedna z lepszych opcji, która może Ci się wylosować. W każdym razie uważam, ze praca nauczyciela to duża odpowiedzialność. Ja jak czegoś nie dowiozę, to najwyżej mnie wyrzucą i poniosę jakąś odpowiedzialność finansową a nauczyciel jak nie dopilnuje ucznia na wycieczce, to może iść nawet do więzienia. A chyba sami wiemy jakie potrafiliśmy mieć pomysły na wycieczkach szkolnych. Niedawno był przypadek dziecka, które utopiło się w żłobku. Nie wiem jak ta sprawa się wyjaśni, ale moja pierwsza myśl była taka, że ciężko jest upilnować dzieci i zawsze może się coś któremuś stać akurat pod Twoją opieką, a tych dzieci masz kilkoro-kilkunastu.
Widzę, że wrócił w mediach temat kwestii wynagrodzeń pisarzy i tego, jak mały procent ceny okładkowej do nich trafia. Oczywiście nie popieram żadnej formy żerowania na kimś, ale jak w przypadku każdego wolnego/artystycznego zawodu uważam, że "dobra sztuka powinna obronić się sama". Moje doświadczenie z polską literaturą jest bardzo złe. Żałuję większości wydanych na polskie książki pieniędzy (teraz jak już mnie coś skusi tematyką, to kupuję używane za psi grosz lub wypożyczam). Wiem, każdy ma inny gust i super. Ale jak ktoś wydaje trzeciego gniota i marudzi, że nie zarabia no to sorry. Kojarzycie Riennaherę, która błagała, żeby ludzie wykupili zapas jej książek w Empiku?
Druga kwestia dotyczy radia i tego, co są zmuszeni grać. Są ustawowo zobowiązani do puszczania chyba 40% muzyki polskich wykonawców i ileś procent premierowych polskich kawałków. To prowadzi do tego, że radio zamiast grać dobrą muzykę przez cały czas, musi się zniżać do poziomu np. nowych wypocin Muńka Staszczyka, który swój prime miał sto lat temu i już nic dobrego nie napisze. Wiem, że nie muszę słuchać radia, ale po prostu lubię ogólny klimat radia - audycje, ludzi z dobrą dykcją, dyskusje, wszystko przeplatane muzyką ;)
I żeby nie było, że jadę po polskich artystach - uważam, że mamy fajnych twórców w każdej dziedzinie. Po prostu powinno się moim zdaniem promować rzeczy najlepsze, bez względu na to skąd pochodzą.
Druga kwestia dotyczy radia i tego, co są zmuszeni grać. Są ustawowo zobowiązani do puszczania chyba 40% muzyki polskich wykonawców i ileś procent premierowych polskich kawałków. To prowadzi do tego, że radio zamiast grać dobrą muzykę przez cały czas, musi się zniżać do poziomu np. nowych wypocin Muńka Staszczyka, który swój prime miał sto lat temu i już nic dobrego nie napisze. Wiem, że nie muszę słuchać radia, ale po prostu lubię ogólny klimat radia - audycje, ludzi z dobrą dykcją, dyskusje, wszystko przeplatane muzyką ;)
I żeby nie było, że jadę po polskich artystach - uważam, że mamy fajnych twórców w każdej dziedzinie. Po prostu powinno się moim zdaniem promować rzeczy najlepsze, bez względu na to skąd pochodzą.
-
takisobiejestem
- ZdalnaFanka
- Posty: 471
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
A mnie zastanawiało zawsze dlaczego nauczycielki, które narzekały na swoją pracę gdy jeszcze chodziłem do szkoły nie zmieniły zawodu?
- berry blast
- Trening tenisa
- Posty: 2761
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
cenię sobie dyskusje w tym wątku ale odnoszę wrażenie, że stał się on miejscem do rozmów o wszystkim.
chciałabym abyśmy wróciły do tematu - czyli do niepopularnych opinii o życiu, a takich tutaj tak naprawdę dawno nie było.
chciałabym abyśmy wróciły do tematu - czyli do niepopularnych opinii o życiu, a takich tutaj tak naprawdę dawno nie było.
Sam fakt, że ktoś nie chce odejść na emeryturę nie oznacza, że dobrze mu w swoim zawodzie. Znam wiele osób po 60stce, z różnych branży, którzy wciąż pracują, bo boją się, że nie na emeryturze nie starczy im od pierwszego do pierwszego. Każdy wie, jak ,,wysokie'' mamy emerytury w Polsce. I polecam też spojrzeć na temat z szerszej perspektywy, a nie tylko ze swojego podwórka.takisobiejestem pisze: ↑czw lip 09, 2026 12:35 pm A mnie zastanawiało zawsze dlaczego nauczycielki, które narzekały na swoją pracę gdy jeszcze chodziłem do szkoły nie zmieniły zawodu?Ba, były takie, które mówiły że nikt nie pracuje tyle co one (
), a zostały jeszcze kilka lat na emeryturze przechodząc na nią w wieku 61-63 lat zamiast 60. To chyba aż tak źle nauczyciele nie mają
Poza tym nie chodzi tutaj o to, żeby zmieniać zawódz tylko o to, że nauczyciele nie mają źle, a ciągle narzekają. Nigdzie nie jest idealnie, wszędzie są plusy i minusy.
i am a god