Wyróżniłabym tutaj jeszcze trzy grupy nauczycieli, których praca jest kompletnie niezrozumiana, marginalizowana, niedoceniana: nauczyciele przedszkoli, nauczyciele na świetlicy i nauczyciele bibliotekarze.PrincessKitty pisze: ↑pn lip 06, 2026 9:22 am Z perspektywy osoby, która ma/miała dużo nauczycieli w swojej rodzinie i otoczeniu:
-wielu nauczycieli pracuje bardzo dużo w domu, sprawdzając kartkówki itd. Zapewniam się, że woleliby mieć swoje gabinety i sprawdzać je tam w godzinach pracy, jak na etacie, ale o tym polska szkoła może pomarzyć.
-wynagrodzenie prscy nauczyciela to wciąż jest naplucie im w twarz.
Plujcie jeszcze bardziej na nauczycieli, na pewno przyniesie to pożądane efekty. Już teraz młodzi i kumaci nie chcą iść uczyć, bo nikt nie chce się użerać w szkole za psie pieniądze, a w dodatku jeszcze później dostaną łatkę "uprzywilejowanych". Podziwiam młodych ludzi, którzy idą z pasji "pod tablicę", jednak widzę, że bardzo szybko się wypalają i po kilku latach uciekają z systemu edukacji.
Praca w edukacji jest wykańczająca. Jak dla mnie to te dwa miesiące urlopu im się zwyczajnie należą (chociaż po prawdzie to nie jest pełne 60 dni), żeby mogli odpocząć. Tak jak ktoś napisał gdzieś wyżej, jedna lekcja wypompowuje strasznie, jak mega angażujące calle w korpo. Naprawdę współczuję nauczycielom takich warunków pracy i podziwiam, że wciąż znajdują się tacy, który chcą uczyć i robią to dobrze. Użeranie się z coraz bardziej roszczeniowymi rodzicami i trudnymi uczniami nie pomaga.