Tak mnie naszło, bo mi się notorycznie śni mój „były”. Mam 30 lat, męża i dziecko. Przed mężem byłam w jednym „poważniejszym” związku, kilku mało poważnych i jednym pierwszym jakoś w gimnazjum. Żadnego z nich nie wspominam, nie myślę, nie mam pojęcia co słychać u żadnego mojego „byłego”, ale jeden ciągle mi się śni! I o dziwo jest to ten pierwszy

czyli najmniej poważny, byliśmy dzieciakami, chodziliśmy ze sobą może rok. Myślę sobie, że mój mózg ma dużo więcej ciekawych relacji do śnienia, nie wiem dlaczego akurat tego jednego chłopaka się uczepił.
Jest mi głupio przed samą sobą po takich nockach i zastanawiam się jak to wyplewić z głowy, czy to jest normalne w dorosłym życiu, że ma się jakieś podświadome sentymenty to takich relacji?
I nie śnią mi się wspomnienia, śni mi się że spotykamy się w dorosłym życiu, mamy już swoje rodziny i np rozmawiamy o tym, że co my zrobiliśmy że się rozstaliśmy

Dziś mi się śniło, że pisałam mu smsa już jako dorosła osoba, że wiem że ma żonę, widziałam i bardzo się cieszę jego szczęściem, ale że go kocham, a on mi odpisał że tak, ma żonę ale też mnie kocha


tak naprawdę to wcale nie wiem czy ma żonę, nie wiem co u typa słychać i nawet mnie to szczególnie nie interesuje, na poziomie realnych myśli obcy człowiek, ale podświadomość mi podsuwa takie durnoty. Budzę się obok męża i myślę sobie „wtf mózgu?!”
Serio myślę- jest na to jakiś sposób? Skąd to się bierze? Czy będę z tym żyła do śmierci?
