Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
Kolorowanoc
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: pn gru 04, 2023 11:58 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: Kolorowanoc »

1. Denerwują mnie ludzie którzy są ciągle w biegu i mają pretensje do ludzi którzy chodzą/pracują spokojniejszym tempem. Presja na bycie szybkim i zapiertalanie w pracy. Tzw kult niewolnika.
2. Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem kobiet które są bardzo wymagające tylko wobec swojej płci. Wytykają najmniejszy błąd, zawstydzają, próbują wywrzeć społeczna presję, zbierają się w grupie żeby poniżyć kobietę której zazdroszczą. Patrzą się krzywo na indywidualistki. Nagminne zachowanie wśród Polek. Odrażające i toksyczne. Narzucanie przestarzałych norm społecznych i mówienie bzdur że seksowny strój czy bycie ponętna to brak szacunku do siebie. Wmawianie kobietom że opinia publiczna jest najważniejsza a jak nie masz chłopa to coś z tobą nie tak. Strażniczki moralności robiące wszystko za dzieci i mężczyzn. Kobiety bez własnego charakteru, wmawiające normalnym kobietom że matka musi się poświęcać i nie myśleć o sobie. Pielęgnujące stare wzorce i ograniczenia społeczne wobec kobiet. Zinternalizowana mizoginia tak w skrócie.
3. Denerwują mnie osoby które na wszystko narzekają, są sceptyczni wobec wszystkiego i wszystkich. Pieprzą że czas szybko leci ale poczucie czasu jest subiektywne.
4. Skrajności religijne, polityczne. W każda stronę. Fanatycy religijni którzy mają klapki na oczach i wierzą że istnieje tylko jedna norma społeczna.
5. Interesowanie się cudzym życiem, bezczelne komentowanie bo "ja mam prawo do własnej opinii". Mentalność chłopa pańszczyzny który jest na tyle bezczelny że nie widzi w tym zachowaniu nic złego. Uważa że jego zdanie jest najważniejsze. Nagminne wśród Polaków.
6. Traktowanie indywidualistów i kobiet które idą pod prąd jak wrogów publicznych. Konformiści którzy myślą że człowiek jest wartościowy tylko jak należy do jakiegoś "stada" . Tłamszona oryginalność i bycie sobą. Wmawianie ludziom ze powinni czuć się winni bo mają więcej, wmawianie pseudo skromnosci i duszenie bycia sobą.
7.Ludzie którzy śmiecą w parkach, lasach, na ulicy. Nienawidzę.
I pewnie by się jeszcze cos znalazło ale... Co za dużo to nie zdrowo.
Verbena95
WhiteParty
Posty: 1093
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

PEONIA pisze: wt cze 09, 2026 3:39 pm I te teksty "a ja jestem z Warszawy" a "bo my w Warszawie" to ja osobiście uważam, ze to legendy miejskie w obecnych czasach, może kiedyś tak było ale teraz już nie.

Ani ja ani nikt kogo znam nie lubi tego mówić, bo dzieją się dwie rzeczy:
1. Właśnie zaczynają padać głupie teksty w stylu "oooo Warszawianka przyjechała" "a co tam słychać w wielkim świecie" i jechanie stereotypami jakie padały w tym wątku.

2. Ludziom jak w kreskówce, pokazują się dolary w oczach i zaraz kombinują jak je z Ciebie wycisnąć. Serio, mnie tez to kiedyś głupią spotkało u fryzjera na wesele kuzyna i wiele moich znajomych ma podobne doświadczenia.

Serio, każdy kogo znam prędzej się przekręci niż się przyzna jeśli nie musi. Ja raczej mowię, ze z centralnej polski jestem albo z Mazowsza
To ja tak mam, jak chodzi o mój zawód - i dodam, że dzieje się to tylko w Polsce, w każdym innym kraju reaguje się normalnie. To też zależy z kim gadasz, jak z ludźmi na jakimś poziomie, to to się już poprawiło, natomiast jak ktoś jest taki nie za bardzo zorientowany ogólnie, to nadal są takie durne teksty. Nie żebym je brała do siebie, raczej jest to dla mnie znak, z kim się nie zadawać, bo i tak nic z tego nie będzie ze względu na to, jaki mamy ogólny światopogląd.
Co do punktu 2 to mega przykre, nie wiem gdzie konkretnie jeździłaś, bo mam wrażenie że poziom cwaniactwa też zależy niestety po części od rejonu Polski. Wiele cwaniackich zachowań opisywanych tu na forum u mnie albo w ogóle nie występuje, albo ja się z nimi nie spotkałam. I to nie jest tak, że dyskryminuję kogoś, bo np. w każdym narodzie są te lepsze i gorsze zachowania, do których ludzie z tych krajów się przyznają.
Też ogólnie źle, że macie taką presję, żeby się nie pokazywać, w ogóle uważam hejt na Warszawę za coś kiepskiego i często wyraz czyichś kompleksów. A Warszawa nie jest ani lepsza, ani gorsza od innych miejsc w Polsce. Znaczy dla mnie dobra, bo ja Warszawę lubię, ale to jest tylko moja opinia :) I nie rozumiem tego wyśmiewania się, że Warszawiacy to tylko matchę piją, latają na pilates i jedzą "koncepty talerzykowe". Jakby w innych miastach tych rzeczy nie było. Matcha zdrowa, pilates też, a talerzyki smaczne, nikomu nie szkodzą te rzeczy, to nie przestępstwo :) Ale jacyś patusi odwalają manianę na ulicy / w necie? Aaa, to spoko. Żurnaliści, Magicale, Fagaty i Pasuty (Patusy) się nie wybiły na farmach troli z Indii, ktoś to do cholery ogląda i temu po cichu przyklaskuje.
PEONIA
Milion subskrypcji
Posty: 4376
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Kolorowanoc pisze: wt cze 09, 2026 3:42 pm Niepopularna opinia. Denerwuje mnie jak ktoś zaokrągla komuś wiek. Np masz 36, 37 czy 38 lat a ktoś mówi że to "prawie 40"
Nie. Prawie to prawie a nie to samo. W ciągu dwóch, trzech lat dużo może się zmienić.
Ostatnio słyszałam jak ktoś powiedział do dziewczyny 26! lat, ze jest tuż przed 30 i dużo czasu jej nie zostało ;P Ja nie wiem skąd to się bierze.

Tak samo z zaokrąglaniem wieku ludzi co mają urodziny w grudniu czy listopadzie. Zauważyłam, ze jak człowiek jest dzieckiem to ludzie notorycznie pamiętają a nawet prostują jak dzieciak mówi "no rocznikowo tak ale urodzin jeszcze nie było" ale jak tylko taka osoba skończy 18 to nagle nie ma 18 tylko 19 :P
Verbena95
WhiteParty
Posty: 1093
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

PEONIA pisze: wt cze 09, 2026 3:50 pm A i jeszcze co do dużych miast. Zaraz jakoś po maturze jak miałam 19-22 lata sporo jeździłam do Krakowa i do Łodzi. Jako młoda dziewczyna miałam specyficzny gust - w senie nie byłam żadną alternatywa czy coś ale np. lubiłam nosić męskie kapelusze czy kupiłam sobie czerwone skórzane spodnie pod wpływem pokazu Versace (ach te błędy młodości) i w Warszawie to generalnie wszyscy mieli na mnie wylane - tak jak wspomniałam to nie była jakaś totalna awangarda ale rzeczy ciut odważniejsze niż to co ludzie zwykle noszą.

Za to w Krakowie ( o dziwo, bo to miasto z artystycznymi klimatami) notorycznie się ludzie gapili a w Łodzi to już w ogóle festiwal - nawet krzyki na ulicy mi się zdążało za mną słyszeć. I to czasy zaledwie kilka lat temu.
Matko, jaka dzicz, współczuję...
Awatar użytkownika
Kolorowanoc
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: pn gru 04, 2023 11:58 pm

Post autor: Kolorowanoc »

Ps. Denerwuje mnie wytykanie komuś dziecinności i cieszenia się z życia. Jakby to była zbrodnia. Dziewczyna ledwo przestaje być nastolatka, ma 20 lat i ma mieć pojęcie o wszystkim. Facet który mógłby być jej ojcem przeważnie nadal jest traktowany z większą pobłażliwościa. Kobieta ma być poważna, szybko dojrzała bo kiedyś to 18 latki rodziły a facet po 40 stce to jeszcze młody byczek. Brak słów.
Verbena95
WhiteParty
Posty: 1093
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

mariaow pisze: wt cze 09, 2026 3:46 pm Mnie często zdarza się usłyszeć jak to ludzie muszą się pochwalić że są z Warszawy XD przykład: jadę tramwajem w dużym polskim mieście wojewódzkim, akurat była duża muzyczna impreza więc sporo przyjezdnych, tramwaj pełen i ziomki głośno opowiadają jak to w Warszawie mają tak albo siak, mimo że nikt nie pytał i w sumie nie ma to większego znaczenia dla rozmowy którą prowadzili 😂 nikt nie mówi „my w Gdańsku to xyz” XD ale zdaje sobie sprawę, że to nadal dowód anegdotyczny a nie statystyka
Mnie by w sumie ciekawiło, co oni w tej Warszawie mają być może inaczej, niż u mnie, więc nadal zero problemu. Często jak ktoś coś opowiada, druga strona odpowiada: bo ja to mam tak... To jest chyba raczej coś takiego, niż chęć podkreślenia na siłę swojej "warszawskości". Ale oczywiście niektórzy mogą się czuć wyjątkowi przez fakt bycia z Warszawy.
Awatar użytkownika
Kolorowanoc
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: pn gru 04, 2023 11:58 pm

Post autor: Kolorowanoc »

PEONIA pisze: wt cze 09, 2026 4:00 pm Ostatnio słyszałam jak ktoś powiedział do dziewczyny 26! lat, ze jest tuż przed 30 i dużo czasu jej nie zostało ;P Ja nie wiem skąd to się bierze.

Tak samo z zaokrąglaniem wieku ludzi co mają urodziny w grudniu czy listopadzie. Zauważyłam, ze jak człowiek jest dzieckiem to ludzie notorycznie pamiętają a nawet prostują jak dzieciak mówi "no rocznikowo tak ale urodzin jeszcze nie było" ale jak tylko taka osoba skończy 18 to nagle nie ma 18 tylko 19 :P
To jest chore. 4 lata to dużo, bliżej jej do ćwierć wieku niż 30 stki. Poza tym 26 latka to młoda osoba. Mówi się PRZED 30 stka, przed 40 stka. W innym przypadku człowiek jest najzwyczajniej w świecie postarzany. A liczenie rocznikowe też jest bezsensu. Co jak ktoś się urodził jesienią lub zima? Słuszna uwaga... tak z innej beczki, mam do tego wieku jeszcze daleko. Ale co jest złego w tej 30 stce? XD Skoro kobiety po 30+ są już według ludzi stare, gorsze to gdzie są ich emerytury? Niech panowie dymają do 70stki, przecież mężczyzni starzeją się dużo później . Dla kobiet emerytura po 30 stce 😌😅
mariaow
Zdalna_mama_nowe
Posty: 1007
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Kolorowanoc pisze: wt cze 09, 2026 3:58 pm 1. Denerwują mnie ludzie którzy są ciągle w biegu i mają pretensje do ludzi którzy chodzą/pracują spokojniejszym tempem. Presja na bycie szybkim i zapiertalanie w pracy. Tzw kult niewolnika.
2. Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem kobiet które są bardzo wymagające tylko wobec swojej płci. Wytykają najmniejszy błąd, zawstydzają, próbują wywrzeć społeczna presję, zbierają się w grupie żeby poniżyć kobietę której zazdroszczą. Patrzą się krzywo na indywidualistki. Nagminne zachowanie wśród Polek. Odrażające i toksyczne. Narzucanie przestarzałych norm społecznych i mówienie bzdur że seksowny strój czy bycie ponętna to brak szacunku do siebie. Wmawianie kobietom że opinia publiczna jest najważniejsza a jak nie masz chłopa to coś z tobą nie tak. Strażniczki moralności robiące wszystko za dzieci i mężczyzn. Kobiety bez własnego charakteru, wmawiające normalnym kobietom że matka musi się poświęcać i nie myśleć o sobie. Pielęgnujące stare wzorce i ograniczenia społeczne wobec kobiet. Zinternalizowana mizoginia tak w skrócie.
3. Denerwują mnie osoby które na wszystko narzekają, są sceptyczni wobec wszystkiego i wszystkich. Pieprzą że czas szybko leci ale poczucie czasu jest subiektywne.
4. Skrajności religijne, polityczne. W każda stronę. Fanatycy religijni którzy mają klapki na oczach i wierzą że istnieje tylko jedna norma społeczna.
5. Interesowanie się cudzym życiem, bezczelne komentowanie bo "ja mam prawo do własnej opinii". Mentalność chłopa pańszczyzny który jest na tyle bezczelny że nie widzi w tym zachowaniu nic złego. Uważa że jego zdanie jest najważniejsze. Nagminne wśród Polaków.
6. Traktowanie indywidualistów i kobiet które idą pod prąd jak wrogów publicznych. Konformiści którzy myślą że człowiek jest wartościowy tylko jak należy do jakiegoś "stada" . Tłamszona oryginalność i bycie sobą. Wmawianie ludziom ze powinni czuć się winni bo mają więcej, wmawianie pseudo skromnosci i duszenie bycia sobą.
7.Ludzie którzy śmiecą w parkach, lasach, na ulicy. Nienawidzę.
I pewnie by się jeszcze cos znalazło ale... Co za dużo to nie zdrowo.
Ależ niepopularna opinia o tym śmieceniu! Zazwyczaj ludzie lubią śmieci.
Awatar użytkownika
Kolorowanoc
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: pn gru 04, 2023 11:58 pm

Post autor: Kolorowanoc »

mariaow pisze: wt cze 09, 2026 4:42 pm Ależ niepopularna opinia o tym śmieceniu! Zazwyczaj ludzie lubią śmieci.
A już napisałam w pośpiechu... 😅
Verbena95
WhiteParty
Posty: 1093
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

Kolorowanoc pisze: wt cze 09, 2026 3:58 pm 1. Denerwują mnie ludzie którzy są ciągle w biegu i mają pretensje do ludzi którzy chodzą/pracują spokojniejszym tempem. Presja na bycie szybkim i zapiertalanie w pracy. Tzw kult niewolnika.
2. Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem kobiet które są bardzo wymagające tylko wobec swojej płci. Wytykają najmniejszy błąd, zawstydzają, próbują wywrzeć społeczna presję, zbierają się w grupie żeby poniżyć kobietę której zazdroszczą. Patrzą się krzywo na indywidualistki. Nagminne zachowanie wśród Polek. Odrażające i toksyczne. Narzucanie przestarzałych norm społecznych i mówienie bzdur że seksowny strój czy bycie ponętna to brak szacunku do siebie. Wmawianie kobietom że opinia publiczna jest najważniejsza a jak nie masz chłopa to coś z tobą nie tak. Strażniczki moralności robiące wszystko za dzieci i mężczyzn. Kobiety bez własnego charakteru, wmawiające normalnym kobietom że matka musi się poświęcać i nie myśleć o sobie. Pielęgnujące stare wzorce i ograniczenia społeczne wobec kobiet. Zinternalizowana mizoginia tak w skrócie.
3. Denerwują mnie osoby które na wszystko narzekają, są sceptyczni wobec wszystkiego i wszystkich. Pieprzą że czas szybko leci ale poczucie czasu jest subiektywne.
4. Skrajności religijne, polityczne. W każda stronę. Fanatycy religijni którzy mają klapki na oczach i wierzą że istnieje tylko jedna norma społeczna.
5. Interesowanie się cudzym życiem, bezczelne komentowanie bo "ja mam prawo do własnej opinii". Mentalność chłopa pańszczyzny który jest na tyle bezczelny że nie widzi w tym zachowaniu nic złego. Uważa że jego zdanie jest najważniejsze. Nagminne wśród Polaków.
6. Traktowanie indywidualistów i kobiet które idą pod prąd jak wrogów publicznych. Konformiści którzy myślą że człowiek jest wartościowy tylko jak należy do jakiegoś "stada" . Tłamszona oryginalność i bycie sobą. Wmawianie ludziom ze powinni czuć się winni bo mają więcej, wmawianie pseudo skromnosci i duszenie bycia sobą.
7.Ludzie którzy śmiecą w parkach, lasach, na ulicy. Nienawidzę.
I pewnie by się jeszcze cos znalazło ale... Co za dużo to nie zdrowo.
1 - szybkość w mówieniu, myśleniu - tak, ale narzucanie innym - nie. Kultura zapierdolu jest bez sensu.
2 - a ile tego na tym forum...
3 - oj męczybuły są męczące, to fakt, nawet jak często mają rację.
4 - ogólnie ekstrema w każdą stronę są toksyczne, a ludzie tracą tam realistyczny osąd.
5 - to wpieprzanie się we wszystko, zadawanie niedyskretnych pytań, rzeczywiście bardzo w Polsce rozpowszechnione. Rzyg.
6 - NIE DAMY SIĘ!
7 - I jeszcze często się głupio tłumaczą: "bo nie było kosza, to nie moja wina". Twoja, bo wywaliłeś.
PEONIA
Milion subskrypcji
Posty: 4376
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Verbena95 pisze: wt cze 09, 2026 8:44 pm 1 - szybkość w mówieniu, myśleniu - tak, ale narzucanie innym - nie. Kultura zapierdolu jest bez sensu.
2 - a ile tego na tym forum...
3 - oj męczybuły są męczące, to fakt, nawet jak często mają rację.
4 - ogólnie ekstrema w każdą stronę są toksyczne, a ludzie tracą tam realistyczny osąd.
5 - to wpieprzanie się we wszystko, zadawanie niedyskretnych pytań, rzeczywiście bardzo w Polsce rozpowszechnione. Rzyg.
6 - NIE DAMY SIĘ!
7 - I jeszcze często się głupio tłumaczą: "bo nie było kosza, to nie moja wina". Twoja, bo wywaliłeś.
Co do piątki na innym wątku właśnie gadałyśmy z dziewczynami, ze ludzie w Pl nie mają kompletnie taktu i takiej empatii w wielu sprawach. Swoją drogą to fascynujące, biorąc pod uwagę jak zamkniętym narodem jesteśmy, że nie ma problemu z wpieprzaniem się komuś w prywatne sprawy. Często Ci ludzie w ogóle nie słuchają tylko plotą swoje. Dwa autentyki jakie dane mi było słyszeć w otoczeniu:

np.
- Krysiu a masz tam jakiegoś kawalera? Ciągle tylko sama i sama
- Dziękuje wujku ale doszłam do wniosku, ze najlepiej mi samej
- ale we dwójkę się żyje łatwiej. Naprawdę i opłaty mniejsze (dalsze gadanie na ten temat )....

- nie smutno Wam tak bez dzieci a Wy kiedy?
- Wiele razy wam mówiliśmy że nie chcemy mieć dzieci
- ale to nic straconego, są adopcje, możecie przecież adoptować, dam Wam numer.....

Ja jeszcze rozumiem, komuś się wymsknie, nie pomyśli ale stawiają ludzie granice to i tak takie mają to w dupie jak grochem o ścianę.
Verbena95
WhiteParty
Posty: 1093
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

PEONIA pisze: wt cze 09, 2026 8:57 pm Co do piątki na innym wątku właśnie gadałyśmy z dziewczynami, ze ludzie w Pl nie mają kompletnie taktu i takiej empatii w wielu sprawach. Swoją drogą to fascynujące, biorąc pod uwagę jak zamkniętym narodem jesteśmy, że nie ma problemu z wpieprzaniem się komuś w prywatne sprawy. Często Ci ludzie w ogóle nie słuchają tylko plotą swoje. Dwa autentyki jakie dane mi było słyszeć w otoczeniu:

np.
- Krysiu a masz tam jakiegoś kawalera? Ciągle tylko sama i sama
- Dziękuje wujku ale doszłam do wniosku, ze najlepiej mi samej
- ale we dwójkę się żyje łatwiej. Naprawdę i opłaty mniejsze (dalsze gadanie na ten temat )....

- nie smutno Wam tak bez dzieci a Wy kiedy?
- Wiele razy wam mówiliśmy że nie chcemy mieć dzieci
- ale to nic straconego, są adopcje, możecie przecież adoptować, dam Wam numer.....

Ja jeszcze rozumiem, komuś się wymsknie, nie pomyśli ale stawiają ludzie granice to i tak takie mają to w dupie jak grochem o ścianę.
O jezu, też często słyszałam, jak ktoś właśnie relacjonował tego typu dialogi. Tragedia.
No właśnie, z jednej strony jesteśmy zamknięci, to z drugiej musimy jednak jakiś nieudolny kontakt nawiązać, bo bez tego zupełnie się nie da. Anglicy mają swoje gadki o pogodzie, a my mamy niestety wpieprzanie się. Milion razy bardziej wolę gadać o pogodzie.
Awatar użytkownika
Kolorowanoc
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: pn gru 04, 2023 11:58 pm

Post autor: Kolorowanoc »

Verbena95 pisze: wt cze 09, 2026 8:44 pm 1 - szybkość w mówieniu, myśleniu - tak, ale narzucanie innym - nie. Kultura zapierdolu jest bez sensu.
2 - a ile tego na tym forum...
3 - oj męczybuły są męczące, to fakt, nawet jak często mają rację.
4 - ogólnie ekstrema w każdą stronę są toksyczne, a ludzie tracą tam realistyczny osąd.
5 - to wpieprzanie się we wszystko, zadawanie niedyskretnych pytań, rzeczywiście bardzo w Polsce rozpowszechnione. Rzyg.
6 - NIE DAMY SIĘ!
7 - I jeszcze często się głupio tłumaczą: "bo nie było kosza, to nie moja wina". Twoja, bo wywaliłeś.
😍
Awatar użytkownika
Kolorowanoc
Gacie z oceanu
Posty: 49
Rejestracja: pn gru 04, 2023 11:58 pm

Post autor: Kolorowanoc »

PEONIA pisze: wt cze 09, 2026 8:57 pm Co do piątki na innym wątku właśnie gadałyśmy z dziewczynami, ze ludzie w Pl nie mają kompletnie taktu i takiej empatii w wielu sprawach. Swoją drogą to fascynujące, biorąc pod uwagę jak zamkniętym narodem jesteśmy, że nie ma problemu z wpieprzaniem się komuś w prywatne sprawy. Często Ci ludzie w ogóle nie słuchają tylko plotą swoje. Dwa autentyki jakie dane mi było słyszeć w otoczeniu:

np.
- Krysiu a masz tam jakiegoś kawalera? Ciągle tylko sama i sama
- Dziękuje wujku ale doszłam do wniosku, ze najlepiej mi samej
- ale we dwójkę się żyje łatwiej. Naprawdę i opłaty mniejsze (dalsze gadanie na ten temat )....

- nie smutno Wam tak bez dzieci a Wy kiedy?
- Wiele razy wam mówiliśmy że nie chcemy mieć dzieci
- ale to nic straconego, są adopcje, możecie przecież adoptować, dam Wam numer.....

Ja jeszcze rozumiem, komuś się wymsknie, nie pomyśli ale stawiają ludzie granice to i tak takie mają to w dupie jak grochem o ścianę.
Brak kultury i taktu, na całe szczęście coraz więcej ludzi przestaje wtykać nosa w nie swoje sprawy :)
Push
Currently:Dominicana
Posty: 1744
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Post autor: Push »

PEONIA pisze: wt cze 09, 2026 3:50 pm A i jeszcze co do dużych miast. Zaraz jakoś po maturze jak miałam 19-22 lata sporo jeździłam do Krakowa i do Łodzi. Jako młoda dziewczyna miałam specyficzny gust - w senie nie byłam żadną alternatywa czy coś ale np. lubiłam nosić męskie kapelusze czy kupiłam sobie czerwone skórzane spodnie pod wpływem pokazu Versace (ach te błędy młodości) i w Warszawie to generalnie wszyscy mieli na mnie wylane - tak jak wspomniałam to nie była jakaś totalna awangarda ale rzeczy ciut odważniejsze niż to co ludzie zwykle noszą.

Za to w Krakowie ( o dziwo, bo to miasto z artystycznymi klimatami) notorycznie się ludzie gapili a w Łodzi to już w ogóle festiwal - nawet krzyki na ulicy mi się zdążało za mną słyszeć. I to czasy zaledwie kilka lat temu.
Mnie to kiedyś rozbawiło jak taka dziewczyna z małego miasta nie mogła przejść do porządku dziennego nad tym jak można nosić poszarpane/dziurawe dżinsy. No kurde, przecież takie dżinsy już dosyć długo są w obiegu i przecież w jakimś sensie były modne. I szczerze...ja po takich reakcjach, że coś było w trendach, a gdzieś nie doszło w, mniej więcej rozpoznaje kto skąd jest, niestety . Dla mnie jakieś wytrzeszczanie oczu, "ubolewanie" nad tym jaki to dany ubiór jest "dziwny" i że "jak w ogóle można się tak ubrać" to taki typowy obraz małomiasteczkowosci mówiąc wprost i jest to dla mnie nie do zniesienia - od razu mi się maluje obraz takiej osoby w głowie i nie jest on pozytywny. Generalnie ja nie chcę z takimi osobami wchodzić w bliższe kontakty, bo mam podejrzenie, że ten ich "tradycjonalizm" odnosi się do szerszej sfery niż tylko ubiór i raczej rzadko się mylę. Ja doświadczyłam
tego też sama kilka lat temu, a osobą która tak się "dziwowała" nad jednym elementem mojego ubioru była osoba z mojej rodziny i to młodsza ode mnie i wtedy jeszcze przed 30 - tka (!!!).
Niestety stereotyp"prowincji zabitej dechami" nie bierze się z niczego - ja np. widzę to po moim 140 - tysięcznym mieście, że jest taka tendencja, żeby się "nie wychylać", wszystko musi być od a do z albo przepisowo od 8 do 16, a jakiekolwiek próby oryginalności są mocno tłumione, karcone krzywymi spojrzeniami i generalnie niemiło widziane, łącznie z obśmiewaniem (!!!). Ja po samej osobie z tej mojej rodziny właśnie mogę tylko powiedzieć, że... widzę jak moje miasto jest zacofane i ile ma do nadrobienia, skoro laska urodzona w pierwszej połowie lat 90. jest jak wyjęta z jakiegoś skansenu ze swoimi poglądami na życie, ludzi, związki czy nawet modę. Przykro mi to mówić, ale to jest dla mnie prowincja pełną buzią.
Push
Currently:Dominicana
Posty: 1744
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Post autor: Push »

Kolorowanoc pisze: wt cze 09, 2026 10:14 pm Brak kultury i taktu, na całe szczęście coraz więcej ludzi przestaje wtykać nosa w nie swoje sprawy :)
Moja mama ma znajomą, która długie lata żyła w Niemczech ze swoim niemieckim mężem, dobrze im się tam wiodło, ale na emeryturę wróciła do Polski, tutaj też mieszka jej córka, której babcia na miejscu jest "na rękę" ;) Na pytanie co tę znajomą najbardziej zaskoczyło po powrocie do kraju odpowiedziała, że to jak bardzo Polacy są... wścibscy - ciągle wypytują, wszystko chcą wiedzieć, zadaja nietaktowne pytania dotyczące rodziny/pracy/związków/pieniędzy, są zwyczajnie namolni i nie czują granic w rozmowie czy nawet zachowaniu. Ja bym nawet powiedziała, że my nie jesteśmy nawet nazbyt bezpośredni, tylko już po prostu bezceremonialni. Nie dziwię się jej w ogóle, Niemcy to duży kraj i najwidoczniej standardy w kulturze i zachowaniach miedzyludzkich są inne.
Kiedyś na Reddicie przeczytałam takie spostrzeżenia emigrantów i ktoś stwierdził, że Polacy...strasznie się gapią. I coś w tym jest... Uważam, że to jest w szczególności dostrzegane na wsiach i w małych miasteczkach, dużo jest tam gapienia się właśnie i przepraszam, że będę nieprzyjemna, ale ludzie... już w twarzach mają wypisaną jakąś taką małostkowość i zbytnie negatywne skupienie na człowieku.
Generalnie to uważam, że w Polsce sieć osadnicza jest za bardzo rozdrobniona, czy ktoś się ze mną zgodzi? Zdecydowanie za dużo jest wsi i małych miast i miasteczek, gdzie nie ma atrakcji ani korzystnych opcji spędzania czasu wolnego, no i ludzi jest mniej i wszyscy się "kiszą" we własnym sosie - to wieczne znudzenie przyczynia się do nadmiernego zainteresowania bliźnim i stąd to nieszczęsne wścibstwo, plotki, nadmierne analizowanie cudzego życia - z nudów i braku opcji właśnie, także braku punktów odniesienia, które zapewnia bardziej zróżnicowane środowisko. Nie bez powodu mówi się, że ludzie żyjący w dużych miastach są bardziej skupieni na sobie, a w małych - na innych :)
Zupełnie serio myślę, że gdyby w PL było więcej większych miast, to i nasze życie społeczne wyglądało by inaczej. Szkoda, że sieć osadnicza jest taka a nie inną.
Mualla
GreckieWakacje
Posty: 296
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

Post autor: Mualla »

Z perspektywy osoby, która pochodzi z miasteczka na Mazowszu i mieszka od 10 lat w Warszawie mogę powiedzieć, że nie mogłabym wrócić do rodzinnego miasta właśnie z powodu bycia ciagle na świeczniku. Gdybym się uparła, to mogłabym otworzyć działalność i tam pracować, ale po pierwsze nie chce a po drugie brak prywatności jest wykańczający. Miałam przyjemność pracować parę lat w tym miasteczku i nie było możliwości odzielenia życia prywatnego od zawodowego. Poddawanie ciągłej ocenie, pytania o rodzinę, z którą mnie nic nie łączy oprócz nazwiska i miejsca zamieszkania, obserwacja również po pracy. To kompletnie nie dla mnie. W Warszawie mam oddzielone dwie sfery bardzo wyraźnie i nikt nie wnika w to, że nie mam dzieci, kim jest mój mąż, kim są moi rodzice, gdzie mieszkam, czym jeżdżę itd. Tutaj czuję większą wolność obyczajową i rozmawiam z ludźmi na ciekawsze tematy niż to kto z kim, kto komu, co ktoś kupił, czym jeśli itd. To miasto bywa męczące, ale znalazłam złoty środek, że po prostu na weekendy z niego wyjeżdżam, bo mam gdzie. Niemniej, nie muszę się użerać z ludźmi z mojego miasta na co dzień, ponieważ nie muszę z nimi pracować i się widywać. Wcześniej wkurzały mnie przytyki jak mówiłam, że coś jest w Warszawie to od razu było, że wielka ze mnie Warszawianka itd. No ciężko jest nie mówić o Warszawie jak się w niej mieszka, pracuje, ma całe swoje życie tak naprawdę. Ludzie mają jakieś uczulenie na to i za wszelką cenę próbują wmówić, że wstydzimy się skąd pochodzimy. To nie prawda. Ja się nie wstydzę, ale jak ktoś pyta skąd przyjechałam albo gdzie mieszkam, to co mam mówić? Jak zgodnie z prawdą jest to Warszawa.

Posiadam też dwie perspektywy. Wiem czemu ludzie nie lubią osób z Warszawy i odwrotnie. Jedni i drudzy mają racje i jej nie mają. Każdy z nas mierzy się z innymi problemami, żyjemy w swoich bankach, więc dlatego tak ciężko nam dojść do porozumienia. Temat rzeka.
sergioleone
PsychoFanka
Posty: 93
Rejestracja: pn lut 03, 2025 9:42 am

Post autor: sergioleone »

Moja niepopularna opinia w kwestii tej dyskusji o kulturze i wścibstwie jest taka, że w większości przypadków ludziom przeszkadzają te sąsiedzkie zagadywania czy komentarze babć i cioć na imprezach, bo mają niski próg wrażliwości na swoim punkcie, chcą bardzo chronić swoją prywatność i wybory życiowe i ogólnie mają introwertyczną naturę, sami się nie interesują cudzym życiem, że cudze zainteresowanie ich własnym życiem uważają za inwazyjne.
I, TAK, mają pewne prawo być wrażliwi, dbać w ten sposób o prywatność itp, mają prawo nie chcieć rozmawiać o tym z randomami czy nawet rodziną, a pewnie, tylko to nie ma nic wspólnego z obiektywną opinią o kulturze czy wścibstwie tych cioć i babć, i sąsiadek.
To jest prywatna opinia ludzi, ich granice, ich potrzeby.
Etykietowanie, że hurrdurr brak kultury pomaga, być może, czuć się samemu lepiej, że nie nie, to nie moja osobowość, to otoczenie nie ma taktu - bo może potrzebują takiego zapewniania, nie wiem, usprawiedliwiania swojej postawy. Podobnie jak tu piszą i potem czytają słowa poparcia, to też takie imo potwierdzanie, że no oczywiście, wszyscy wiedzą, że to wścibstwo i brak kultury, czyli to fakt.
Nope, nadal opinia.
Btw. nie uważam, żeby tu trzeba było cokolwiek usprawiedliwiać, ludzie są różni i mogą czegoś nie lubić, to nic złego.
Ale etykietki już są średnie i imo niesprawiedliwie, tylko wszyscy uwielbiamy je przyklejać (jak ja sama chwilę wcześniej o Warszawiakach ogólnie, no ba, też daję łatki, wiem :D)

Równie dobrze można powiedzieć, że przywołani Niemcy są sztywni, obcy, odpychający, w pupie mają innych ludzi - i to nie jest żaden taktowny brak wścibstwa, tylko zimna postawa ludzi patrzących wyłącznie na swój czubek nosa, a zerowe zainteresowanie otoczeniem to dowód pogardy. A przecież tak nie jest, to po prostu inny chów. My historycznie jesteśmy raczej otwarci i ciekawi innych, i nie sądzę, żeby taka babcia czy wujek w ogóle myśleli, że swoim zachowaniem przekraczają granice, w ich mniemaniu to jest dowód zainteresowania nami, jakiejś może nawet troski, że ktoś sam zostanie jak palec. W południowych krajach, np. we Włoszech, życie "w oknie" jest na porządku dziennym, a zagadywanie o prywatnych sprawach jest akceptowane.
To w ogóle szersza kwestia: co było u nas akceptowane kiedyś (pokolenie dziadków, rodziców), a co jest teraz. I to się zmienia faktycznie. Ale nie oceniałabym tych zmian jako na + czy na -.

Ostatnio na swoim kursie miałam super panel o komunikacji i padło zdanie, które teraz uważam za mega kompas w życiu - o ile ktoś w ogóle chce się otworzyć na cudzą perspektywę i jakoś porozumieć: "Ludzie postępują i działają najlepiej jak potrafią, w oparciu o myślenie / myśli, które uważają za realne i prawdziwe z momentu na moment. Nasz osobisty obraz świata, a co za tym idzie osobiste doświadczenie życia
(biznesu, pracy, relacji), jest odbiciem tego, co mamy w głowach i sercach."

tl;dr to, że my oceniamy negatywnie jakieś zachowania, nie znaczy, że człowiek po drugiej stronie ma tę intencję. Przypisując negatywne pobudki tym osobom finalnie imo robimy krzywdę tylko sobie ;p
123wiosna123
Luźny dzień ze mną
Posty: 4707
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

sergioleone pisze: śr cze 10, 2026 8:53 am Moja niepopularna opinia w kwestii tej dyskusji o kulturze i wścibstwie jest taka, że w większości przypadków ludziom przeszkadzają te sąsiedzkie zagadywania czy komentarze babć i cioć na imprezach, bo mają niski próg wrażliwości na swoim punkcie, chcą bardzo chronić swoją prywatność i wybory życiowe i ogólnie mają introwertyczną naturę, sami się nie interesują cudzym życiem, że cudze zainteresowanie ich własnym życiem uważają za inwazyjne.
I, TAK, mają pewne prawo być wrażliwi, dbać w ten sposób o prywatność itp, mają prawo nie chcieć rozmawiać o tym z randomami czy nawet rodziną, a pewnie, tylko to nie ma nic wspólnego z obiektywną opinią o kulturze czy wścibstwie tych cioć i babć, i sąsiadek.
To jest prywatna opinia ludzi, ich granice, ich potrzeby.
Etykietowanie, że hurrdurr brak kultury pomaga, być może, czuć się samemu lepiej, że nie nie, to nie moja osobowość, to otoczenie nie ma taktu - bo może potrzebują takiego zapewniania, nie wiem, usprawiedliwiania swojej postawy. Podobnie jak tu piszą i potem czytają słowa poparcia, to też takie imo potwierdzanie, że no oczywiście, wszyscy wiedzą, że to wścibstwo i brak kultury, czyli to fakt.
Nope, nadal opinia.
Btw. nie uważam, żeby tu trzeba było cokolwiek usprawiedliwiać, ludzie są różni i mogą czegoś nie lubić, to nic złego.
Ale etykietki już są średnie i imo niesprawiedliwie, tylko wszyscy uwielbiamy je przyklejać (jak ja sama chwilę wcześniej o Warszawiakach ogólnie, no ba, też daję łatki, wiem :D)

Równie dobrze można powiedzieć, że przywołani Niemcy są sztywni, obcy, odpychający, w pupie mają innych ludzi - i to nie jest żaden taktowny brak wścibstwa, tylko zimna postawa ludzi patrzących wyłącznie na swój czubek nosa, a zerowe zainteresowanie otoczeniem to dowód pogardy. A przecież tak nie jest, to po prostu inny chów. My historycznie jesteśmy raczej otwarci i ciekawi innych, i nie sądzę, żeby taka babcia czy wujek w ogóle myśleli, że swoim zachowaniem przekraczają granice, w ich mniemaniu to jest dowód zainteresowania nami, jakiejś może nawet troski, że ktoś sam zostanie jak palec. W południowych krajach, np. we Włoszech, życie "w oknie" jest na porządku dziennym, a zagadywanie o prywatnych sprawach jest akceptowane.
To w ogóle szersza kwestia: co było u nas akceptowane kiedyś (pokolenie dziadków, rodziców), a co jest teraz. I to się zmienia faktycznie. Ale nie oceniałabym tych zmian jako na + czy na -.

Ostatnio na swoim kursie miałam super panel o komunikacji i padło zdanie, które teraz uważam za mega kompas w życiu - o ile ktoś w ogóle chce się otworzyć na cudzą perspektywę i jakoś porozumieć: "Ludzie postępują i działają najlepiej jak potrafią, w oparciu o myślenie / myśli, które uważają za realne i prawdziwe z momentu na moment. Nasz osobisty obraz świata, a co za tym idzie osobiste doświadczenie życia
(biznesu, pracy, relacji), jest odbiciem tego, co mamy w głowach i sercach."

tl;dr to, że my oceniamy negatywnie jakieś zachowania, nie znaczy, że człowiek po drugiej stronie ma tę intencję. Przypisując negatywne pobudki tym osobom finalnie imo robimy krzywdę tylko sobie ;p
Więc mamy przypisywać pozytywne pobudki osobom które setny raz np wciskają ze masz sobie kogoś znaleźć bo wstyd byc stara panna pomimo ze setki raz mówisz ze wolisz byc sam? Albo pytania o dzieci kiedy ludzie wiedzą ze nie możesz ich miec?
Wlasnie ludzie maja często negatywne pobudki i często mowia cos zeby komus dowalić. A później jest tłumaczenie ze to taki niewinny żarcik, taka szpileczka i ktos ma kija w dupie.
No nie. Jeśli sobie czegoś nie życzysz a ktos tego nie respektuje to tak taka osoba ma negatywne pobudki i robi to specjalnie. To jest wieczne tłumaczenie ze na pewno ktoś nie wie, ktos chce dobrze itd no sorry ale nie

Tak jak te tłumaczenie bo mowi tak babcia, ona jest starsza i w ogole trzeba jej ustąpić i przemilczeć. To ze ktos jest starszy czy stary, ma swoj światopogląd i zasady to nie znaczy ze jak mowisz takiej osobie tysięczny raz ze czegoś sobie nie życzysz a ona dalej to robi to na pewno ma pozytywne podejście i chce dobrze. No nie chce.
sergioleone
PsychoFanka
Posty: 93
Rejestracja: pn lut 03, 2025 9:42 am

Post autor: sergioleone »

123wiosna123 pisze: śr cze 10, 2026 9:42 am Więc mamy przypisywać pozytywne pobudki osobom które setny raz np wciskają ze masz sobie kogoś znaleźć bo wstyd byc stara panna pomimo ze setki raz mówisz ze wolisz byc sam? Albo pytania o dzieci kiedy ludzie wiedzą ze nie możesz ich miec?
Wlasnie ludzie maja często negatywne pobudki i często mowia cos zeby komus dowalić. A później jest tłumaczenie ze to taki niewinny żarcik, taka szpileczka i ktos ma kija w dupie.
No nie. Jeśli sobie czegoś nie życzysz a ktos tego nie respektuje to tak taka osoba ma negatywne pobudki i robi to specjalnie. To jest wieczne tłumaczenie ze na pewno ktoś nie wie, ktos chce dobrze itd no sorry ale nie
Albo po prostu nie potrafi ciebie zrozumieć i też powinna nad tym popracować, zamiast się okopywać na swoim światopoglądzie, przecież to w obie strony działa, nie tylko my, ale oni też się zamykają. WCale nie musi mieć negatywnych pobudek tylko ten sam problem co ty, wymyśliła sobie ciebie w swojej głowie i tam jej się wszystko zgadza, tak jak tobie się zgadza myślenie o niej, że jest wścibskim i złośliwym babskiem, tylko tyle ;p
PEONIA
Milion subskrypcji
Posty: 4376
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

sergioleone pisze: śr cze 10, 2026 8:53 am Moja niepopularna opinia w kwestii tej dyskusji o kulturze i wścibstwie jest taka, że w większości przypadków ludziom przeszkadzają te sąsiedzkie zagadywania czy komentarze babć i cioć na imprezach, bo mają niski próg wrażliwości na swoim punkcie, chcą bardzo chronić swoją prywatność i wybory życiowe i ogólnie mają introwertyczną naturę, sami się nie interesują cudzym życiem, że cudze zainteresowanie ich własnym życiem uważają za inwazyjne.
I, TAK, mają pewne prawo być wrażliwi, dbać w ten sposób o prywatność itp, mają prawo nie chcieć rozmawiać o tym z randomami czy nawet rodziną, a pewnie, tylko to nie ma nic wspólnego z obiektywną opinią o kulturze czy wścibstwie tych cioć i babć, i sąsiadek.
To jest prywatna opinia ludzi, ich granice, ich potrzeby.
Etykietowanie, że hurrdurr brak kultury pomaga, być może, czuć się samemu lepiej, że nie nie, to nie moja osobowość, to otoczenie nie ma taktu - bo może potrzebują takiego zapewniania, nie wiem, usprawiedliwiania swojej postawy. Podobnie jak tu piszą i potem czytają słowa poparcia, to też takie imo potwierdzanie, że no oczywiście, wszyscy wiedzą, że to wścibstwo i brak kultury, czyli to fakt.
Nope, nadal opinia.
Btw. nie uważam, żeby tu trzeba było cokolwiek usprawiedliwiać, ludzie są różni i mogą czegoś nie lubić, to nic złego.
Ale etykietki już są średnie i imo niesprawiedliwie, tylko wszyscy uwielbiamy je przyklejać (jak ja sama chwilę wcześniej o Warszawiakach ogólnie, no ba, też daję łatki, wiem :D)

Równie dobrze można powiedzieć, że przywołani Niemcy są sztywni, obcy, odpychający, w pupie mają innych ludzi - i to nie jest żaden taktowny brak wścibstwa, tylko zimna postawa ludzi patrzących wyłącznie na swój czubek nosa, a zerowe zainteresowanie otoczeniem to dowód pogardy. A przecież tak nie jest, to po prostu inny chów. My historycznie jesteśmy raczej otwarci i ciekawi innych, i nie sądzę, żeby taka babcia czy wujek w ogóle myśleli, że swoim zachowaniem przekraczają granice, w ich mniemaniu to jest dowód zainteresowania nami, jakiejś może nawet troski, że ktoś sam zostanie jak palec. W południowych krajach, np. we Włoszech, życie "w oknie" jest na porządku dziennym, a zagadywanie o prywatnych sprawach jest akceptowane.
To w ogóle szersza kwestia: co było u nas akceptowane kiedyś (pokolenie dziadków, rodziców), a co jest teraz. I to się zmienia faktycznie. Ale nie oceniałabym tych zmian jako na + czy na -.

Ostatnio na swoim kursie miałam super panel o komunikacji i padło zdanie, które teraz uważam za mega kompas w życiu - o ile ktoś w ogóle chce się otworzyć na cudzą perspektywę i jakoś porozumieć: "Ludzie postępują i działają najlepiej jak potrafią, w oparciu o myślenie / myśli, które uważają za realne i prawdziwe z momentu na moment. Nasz osobisty obraz świata, a co za tym idzie osobiste doświadczenie życia
(biznesu, pracy, relacji), jest odbiciem tego, co mamy w głowach i sercach."

tl;dr to, że my oceniamy negatywnie jakieś zachowania, nie znaczy, że człowiek po drugiej stronie ma tę intencję. Przypisując negatywne pobudki tym osobom finalnie imo robimy krzywdę tylko sobie ;p
Jako ekstrawertyk lubiący gadać i dużo gadający mam do Ciebie jedno pytanie - czemu wspomniana ciotka nie może się w ramach rozmowy zapytać jak Ci azalie na balkonie kwitną albo jak tam było w Kołobrzegu na wczasach tylko - a czemu chłopa ni masz? a dzieci kiedy? a pis to a po to tamto...?

"tl;dr to, że my oceniamy negatywnie jakieś zachowania, nie znaczy, że człowiek po drugiej stronie ma tę intencję. Przypisując negatywne pobudki tym osobom finalnie imo robimy krzywdę tylko sobie ;p" - tak się powołujesz na tę empatię. A ja się zapytam gdzie empatia takich osób wobec drugich. Chyba nie trzeba być tytanem intelektu by wiedzieć, ze np. brak dzieci równie dobrze może być kwestią bolesną.

Wspomniany przeze mnie przykład dotyczył mojej kuzynki która się właśnie rozstała w nieprzyjemnych okolicznościach z partnerem, którego z różnych względów większości rodzinie nie przedstawiła . Janusz miał postawioną granice, ze ktoś nie chce gadać ale nie - za przeproszeniem, mimo znaku stop pi***rdoli dalej na ten temat nie wiadomo czemu. Nie może opowiedzieć jak mu remont Passata idzie? Czy taka osoba ma dobre intencje? Wątpię. Bo gdyby miała i się zagalopowała to po postawieniu granicy by skończyła temat
Barasia
Mokra Włoszka
Posty: 59
Rejestracja: sob lis 30, 2024 5:42 pm

Post autor: Barasia »

123wiosna123 pisze: śr cze 10, 2026 9:42 am Więc mamy przypisywać pozytywne pobudki osobom które setny raz np wciskają ze masz sobie kogoś znaleźć bo wstyd byc stara panna pomimo ze setki raz mówisz ze wolisz byc sam? Albo pytania o dzieci kiedy ludzie wiedzą ze nie możesz ich miec?
Wlasnie ludzie maja często negatywne pobudki i często mowia cos zeby komus dowalić. A później jest tłumaczenie ze to taki niewinny żarcik, taka szpileczka i ktos ma kija w dupie.
No nie. Jeśli sobie czegoś nie życzysz a ktos tego nie respektuje to tak taka osoba ma negatywne pobudki i robi to specjalnie. To jest wieczne tłumaczenie ze na pewno ktoś nie wie, ktos chce dobrze itd no sorry ale nie

Tak jak te tłumaczenie bo mowi tak babcia, ona jest starsza i w ogole trzeba jej ustąpić i przemilczeć. To ze ktos jest starszy czy stary, ma swoj światopogląd i zasady to nie znaczy ze jak mowisz takiej osobie tysięczny raz ze czegoś sobie nie życzysz a ona dalej to robi to na pewno ma pozytywne podejście i chce dobrze. No nie chce.
Niepopularna opinia - nie można zranić kogoś kto interpretuje nasze słowa pozytywnie. Jeśli ktoś się do mnie dopiernicza z intencją zrobienia przykrości, a ja nie zrozumiem o co mu chodzi i na przykład uznam, że jest troszkę głupawy, bo zadaje pytania nie na miejscu, to moje uczucia pozostają nienaruszone ;)
PEONIA
Milion subskrypcji
Posty: 4376
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Barasia pisze: śr cze 10, 2026 9:53 am Niepopularna opinia - nie można zranić kogoś kto interpretuje nasze słowa pozytywnie. Jeśli ktoś się do mnie dopiernicza z intencją zrobienia przykrości, a ja nie zrozumiem o co mu chodzi i na przykład uznam, że jest troszkę głupawy, bo zadaje pytania nie na miejscu, to moje uczucia pozostają nienaruszone ;)
To ma swoją nazwę w polskiej frazeologi..."plują w twarz a powie, ze deszcz pada". No może sobie powiedzieć, ze deszcz pada ale to faktu nie zmienia, ze Cię opluto.

I wiem, ze Wy dziewczyny to piszecie, bo jesteście dobrymi osobami i same macie dobre intencje i ciężko Wam prawdopodobnie sobie to wyobrazić. Ja też kiedyś taka byłam - wszystko i wszystko tłumaczyłam "un nie chciał un nie wiedzioł" no bo nie można świadomie przecież....można. Niestety dziewczyny można. Ludzie w większości przypadków wiedzą co robią doskonale. Bolesne to było uświadomienie sobie tego ale tak jest.
sergioleone
PsychoFanka
Posty: 93
Rejestracja: pn lut 03, 2025 9:42 am

Post autor: sergioleone »

PEONIA pisze: śr cze 10, 2026 9:51 am Jako ekstrawertyk lubiący gadać i dużo gadający mam do Ciebie jedno pytanie - czemu wspomniana ciotka nie może się w ramach rozmowy zapytać jak Ci azalie na balkonie kwitną albo jak tam było w Kołobrzegu na wczasach tylko - a czemu chłopa ni masz? a dzieci kiedy? a pis to a po to tamto...?

"tl;dr to, że my oceniamy negatywnie jakieś zachowania, nie znaczy, że człowiek po drugiej stronie ma tę intencję. Przypisując negatywne pobudki tym osobom finalnie imo robimy krzywdę tylko sobie ;p" - tak się powołujesz na tę empatię. A ja się zapytam gdzie empatia takich osób wobec drugich. Chyba nie trzeba być tytanem intelektu by wiedzieć, ze np. brak dzieci równie dobrze może być kwestią bolesną.

Wspomniany przeze mnie przykład dotyczył mojej kuzynki która się właśnie rozstała w nieprzyjemnych okolicznościach z partnerem, którego z różnych względów większości rodzinie nie przedstawiła . Janusz miał postawioną granice, ze ktoś nie chce gadać ale nie - za przeproszeniem, mimo znaku stop pi***rdoli dalej na ten temat nie wiadomo czemu. Nie może opowiedzieć jak mu remont Passata idzie? Czy taka osoba ma dobre intencje? Wątpię. Bo gdyby miała i się zagalopowała to po postawieniu granicy by skończyła temat
A może ją warto spytać, czemu o to pyta?
Opcji jest masa, można sobie serio wybrać z każdej strony, naprawdę, zobacz:
- ciotka jest samotna i żywo ją interesuje, czemu młoda osoba też, może dzięki temu sama młodnieje albo dowiaduje się o życiu
- ciotka jest nieszczęśliwa i zgorzkniała w swojej relacji, chętnie posłucha, co czemu i po co u kogoś innego, bo jej od tego wewnętrznie lepiej, a potrzebuje się poczuć lepiej
- ciotka jest podatna na psychowpływy i bardzo do niej trafia konserwatywny przekaz pis, który jej mówi, jak żyć, co jest dobre, a co złe, czarno-biało gotowy przepis, żeby nie musiała myśleć, bo sama myśleć nie lubi albo nie umie
- ciotka nie wie, co to znaczy empatia w tym ujęciu, w którym wiesz ty, bo ją tego nie uczono, ona zna z życia inne przykłady, inaczej żyła jej babka i matka, inaczej żyli i żyją jej sąsiedzi, więc skąd, powiedz mi, ma mieć inny wzorzec? Zwłaszcza że być może fakt, że żyje na świecie dłużej od ciebie jest dla niej jedynym źródłem pewności, że coś umie i coś potrafi, a te młode to tylko nowe wymysły mają, co to się porobiło

Nie znam jej, nie wiem, ale z głowy ci podałam szereg innych powodów, bo nie jestem emocjonalnie związana z tym tematem. Ty w swojej glowie ograniczyłaś się do jednego, bo tak ci pasuje do twojej koncepcji, czy nie tak?

Ed. podobnie jak mam wrażenie że ty uważasz teraz, że ja jej usiłuję bronić i wybielać, a ja mam ją w nosie tbh tylko chcę pokazać, że punkt widzenia może zależeć od punktu siedzenia, peace ;p
PEONIA
Milion subskrypcji
Posty: 4376
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

sergioleone pisze: śr cze 10, 2026 10:00 am A może ją warto spytać, czemu o to pyta?
Opcji jest masa, można sobie serio wybrać z każdej strony, naprawdę, zobacz:
- ciotka jest samotna i żywo ją interesuje, czemu młoda osoba też, może dzięki temu sama młodnieje albo dowiaduje się o życiu
- ciotka jest nieszczęśliwa i zgorzkniała w swojej relacji, chętnie posłucha, co czemu i po co u kogoś innego, bo jej od tego wewnętrznie lepiej, a potrzebuje się poczuć lepiej
- ciotka jest podatna na psychowpływy i bardzo do niej trafia konserwatywny przekaz pis, który jej mówi, jak żyć, co jest dobre, a co złe, czarno-biało gotowy przepis, żeby nie musiała myśleć, bo sama myśleć nie lubi albo nie umie
- ciotka nie wie, co to znaczy empatia w tym ujęciu, w którym wiesz ty, bo ją tego nie uczono, ona zna z życia inne przykłady, inaczej żyła jej babka i matka, inaczej żyli i żyją jej sąsiedzi, więc skąd, powiedz mi, ma mieć inny wzorzec? Zwłaszcza że być może fakt, że żyje na świecie dłużej od ciebie jest dla niej jedynym źródłem pewności, że coś umie i coś potrafi, a te młode to tylko nowe wymysły mają, co to się porobiło

Nie znam jej, nie wiem, ale z głowy ci podałam szereg innych powodów, bo nie jestem emocjonalnie związana z tym tematem. Ty w swojej glowie ograniczyłaś się do jednego, bo tak ci pasuje do twojej koncepcji, czy nie tak?
No to Ci napisałam Stawiasz granicę takie osoby mają to gdzieś. Dalej swoje. Czemu ciagle mamy myśleć o innych skoro ktoś ma nas ewidentnie gdzieś i nasze odczucia? Jeżeli to co napisałaś byłoby prawdą to ta przysłowiowa ciotka po postawieniu granicy nie porusza tematu a nie 1000 razy mówisz coś a ta osoba ciągle o to pyta,