Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
123wiosna123
Trening padla
Posty: 4623
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: 123wiosna123 »

maml pisze: czw maja 21, 2026 8:38 am A to akurat bardzo zależy od konkretnych rodzin, więc nie ma żadnej reguły. Za takie, które naciskają na przyprowadzanie na imprezy rodzinne drugich połówek już na etapie bycia "sympatią", a są takie gdzie dopóki nie było ślubu w ogóle nie ma nacisku nawet na poznanie tej osoby.
Tutaj się żadnych zasad nie doszukasz, to jest totalnie idlndywidualne.
No dobra ale przynajmniej mi sie wydaje ze chyba w normalnej rodzinie sam decydujesz kiedy kogoś przedstawiasz. Jesteś dorosly, chcesz poznać partnera z rodziną to poznajesz. Nie chcesz to tego nie robisz. Co ma do tego jakis nacisk tak naprawdę? Nie chodzi mi o jakis maminsynkow ale o normalne związki

Zreszta to mial byc argument w sprawie brania slubu. Wiec no ja tego nie rozumiem. Jest para dorosłych ludzi, chca poznac partnerow z rodziną to to robia. Nie chca to nie.nie wiem jaki to ma związek z ślubem tak naprawdę. Trzeba patrzeć na siebie a nie na jakies naciski mamy taty czy kogolwiek
Ostatnio zmieniony czw maja 21, 2026 1:29 pm przez 123wiosna123, łącznie zmieniany 1 raz.
123wiosna123
Trening padla
Posty: 4623
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

maml pisze: czw maja 21, 2026 8:53 am No wszystko spoko ale nadal: po co wmawiać ludziom co dla nich lepsze? Tak samo dużo problemów niesie bycie nieogarniętym i branie ślubu jak bycie nieogarniętym i nie branie go.
Krótko mówiąc: ogarnięty sam zdecyduje dobrze.
Tych, którzy wzięli ślub a później płaczą bo "oni nie wiedzieli że prawo tak wygląda" też jest dość sporo.
Nikt nikomu nic nie wmawia. To jest FORUM i na tym polega ze ludzie tutaj piszą co mysle i co według nich jest dobre. Co nie znaczy ze nagle jest przymus brania slubu
123wiosna123
Trening padla
Posty: 4623
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

lalisa pisze: czw maja 21, 2026 8:50 am I to jest kluczowe. Są rodziny, gdzie twój status jako dziewczyny jest zupełnie inny niż gdy zostaniesz żoną. Ja sama nawet nieświadomie traktuję inaczej jak ktoś mi powie "moja żona" niż "moja partnerka/dziewczyna". Poważniej.
Xddd
A niby dlaczego?
I zeby nie bylo, to wlasnie ja pisalam w tym watku ze skub dużo zmienia itd ale no nie widzę sensu jesli ktos nie chce go brać zeby kogokolwiek traktować mniej poważnie. Nie chce to nie i tyle.
Mysle ze dorośli ludzie w parze maja to centralnie w dupie czy ktokolwiek z ich rodziny bedzie ich traktował bardziej poważnie czy mniej z powodu statusu ich zwiazku
Awatar użytkownika
Brida
ZdalnaFanka
Posty: 459
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

julygirl pisze: czw maja 21, 2026 11:19 am Moja niepopularna opinia jest taka, że takie osoby to życiowe melepety. Nie wyobrażam sobie jako dorosły człowiek być tak zależnym od zdania rodziny. Jest szansa, ze jakby wzięli cichy skromny ślub to rodzice by i tak w koncu to jakoś zaakceptowali i zachowali kontakt. Jeżeli przez 15 lat zwiazku żyjesz pod dyktando rodziny to nie jesteś gotowy na samodzielne tworzenie swojej rodziny z parterem (ofc rodzina to tez dwoje partnerów, czy maja dzieci to niewazne)
Podpisuję się pod tym. I są to nie tylko osoby ulegające presji na ślub, ale każdy kto chrzci dziecko, albo posyła do komunii tylko dlatego, że "co babcie powiedzą", a normalnie wiara i kościół w ich życiu nie istnieją.
fantasmagorie
BlondDoczep
Posty: 147
Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm

Post autor: fantasmagorie »

Uważam, że wystawne wesela z budżetem wielkości wartości mieszkania w średnim mieście, zaplanowane ze skrajnie perfekcjonistycznym podejściem i koniecznie z wypuszczaniem gołębi to rekompensowanie sobie braków w związku i łudzenie się, że "ten wymarzony dzień wszystko zmieni".
Alessa
SkrzydełkaZhooters
Posty: 213
Rejestracja: wt maja 02, 2023 8:07 pm

Post autor: Alessa »

Myślę, że tak też bywa :) Ale z drugiej strony jest spor osób (moim daniem głownie kobiet), które mają wdrukowane w głowę, że ślub to najpiękniejszy i jednocześnie najważniejszy dzień życia itd. i naprawdę wierzą w to, że wybór odpowiednich serwetek ma wpływ na zabawę na weselu albo ich przyszłe życie.
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2944
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

123wiosna123 pisze: czw maja 21, 2026 1:31 pm Xddd
A niby dlaczego?
I zeby nie bylo, to wlasnie ja pisalam w tym watku ze skub dużo zmienia itd ale no nie widzę sensu jesli ktos nie chce go brać zeby kogokolwiek traktować mniej poważnie. Nie chce to nie i tyle.
Mysle ze dorośli ludzie w parze maja to centralnie w dupie czy ktokolwiek z ich rodziny bedzie ich traktował bardziej poważnie czy mniej z powodu statusu ich zwiazku
A jednak ludzie się o takie rzeczy kłócą. Szczególnie jak kobiecie zależy na ślubie, to sytuacja gdy rodzina partnera nie traktuje jej jak kandydatkę na żonę, może boleć. I uważam nawet, że będzie boleć bardziej jak partner będzie miał do tego podejście "ja mam to w dupie".

W idealnym świecie z wizji pop psychologii to oczywiście wszyscy maja wywalone na wszystkich, na rodzinę, znajomych, nikomu nie zazdroszczą, od nikogo nie są zależni, zawsze chcą tego samego i są tak dojrzali, że zaraz przekwitną. Ale życie tak nie wygląda. Czasem kogoś boli brak ślubu. Czasem boli to, że ktoś komentuje brak dziecka, nawet jak ktoś dziecka mieć nie chce.
wodnyklan
Koczkodan
Posty: 103
Rejestracja: sob mar 30, 2024 11:59 am

Post autor: wodnyklan »

Nie daję napiwków, nie znoszę tej obecnej napinki w tym temacie. Coraz częściej trafiam na kelnerów, którzy nawet się nie starają, na obsługę trzeba czekać nieskończoność, a potem strzelają miny, gdy nie dostają nic ekstra. Jak dla mnie to obsługa do stolika mogłaby nie istnieć, najlepiej funkcjonują miejsca, gdzie zamawia się przy okienku.

I o ile w Polsce jest jeszcze okej pod tym względem, tak w Niemczech to istna masakra. W mojej opinii podbudowała mnie kelenerka, która po zapłacie za dwa piwa (!) uciekła bez wydania reszty (2€ ale mimo wszystko - nie widziałam powodu żeby jej te pieniądze zostawiać).
Sama pracuję w gastro, sieciówce i u nas jest zakaz przyjmowania napiwków. Zarabiam lekko powyżej minimalnej i nikt mi nie wmówi, że nie da się wyżyć z samej stawki godzinowej.
PEONIA
Milion subskrypcji
Posty: 4298
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

wodnyklan pisze: ndz maja 24, 2026 2:28 pm Nie daję napiwków, nie znoszę tej obecnej napinki w tym temacie. Coraz częściej trafiam na kelnerów, którzy nawet się nie starają, na obsługę trzeba czekać nieskończoność, a potem strzelają miny, gdy nie dostają nic ekstra. Jak dla mnie to obsługa do stolika mogłaby nie istnieć, najlepiej funkcjonują miejsca, gdzie zamawia się przy okienku.

I o ile w Polsce jest jeszcze okej pod tym względem, tak w Niemczech to istna masakra. W mojej opinii podbudowała mnie kelenerka, która po zapłacie za dwa piwa (!) uciekła bez wydania reszty (2€ ale mimo wszystko - nie widziałam powodu żeby jej te pieniądze zostawiać).
Sama pracuję w gastro, sieciówce i u nas jest zakaz przyjmowania napiwków. Zarabiam lekko powyżej minimalnej i nikt mi nie wmówi, że nie da się wyżyć z samej stawki godzinowej.
Ja to samo. W sensie daje ale coraz rzadziej bo obsługa. w wielu miejscach coraz częściej woła o pomstę do nieba a nie widzę powodu nagradzać dodatkowym wynagrodzeniem kogoś kto się nie przykłada i jawnie ma mnie gdzieś. Coraz rzadziej się trafiają ludzie, którym chce zostawić napiwek. Najbardziej mnie rozbawiła sutuacja jak czekałam pół godziny na kawę, z dalszego zamówienia zrezygnowałam bo mimo nawiązywania kontaktu wzrokowego Pan kelner mnie olewał i wolał gawędzić z kimś z obsługi. Za to szok w oczach jak nie było napiwku....
wodnyklan
Koczkodan
Posty: 103
Rejestracja: sob mar 30, 2024 11:59 am

Post autor: wodnyklan »

Zapomniałam dodać, że idę do knajpy zjeść, a nie po to aby być obsługiwaną, a w wielu miejsach obsługa nie dzieli się napiwkami z kuchnią.
Awatar użytkownika
berry blast
DramaQueen
Posty: 2614
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

ja w ogóle nie rozumiem idei dawania napiwków.. przecież jak mi kelnerka przyniesie posiłek to nie z dobrej woli tylko to jest jej praca xD

ja jak w pracy wygeneruję albo przeanalizuję jakiś raport to mi nikt nie daje za to napiwków xD
g_girl
MiamiBicz
Posty: 379
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

wodnyklan pisze: ndz maja 24, 2026 2:42 pm Zapomniałam dodać, że idę do knajpy zjeść, a nie po to aby być obsługiwaną, a w wielu miejsach obsługa nie dzieli się napiwkami z kuchnią.
Tylko że obsługa często zarabia 2 albo nawet 3 razy mniej niż kuchnia, a kucharze bardzo często są chamscy w stosunku do kelnerów i gdy taki kelner przyjdzie poprosić o nieoddanie cebuli do dania albo z inną prośbą od klientów to naraża się na narzekanie i wielką łaskę panów kucharzy 🤣 been there done that
123wiosna123
Trening padla
Posty: 4623
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

g_girl pisze: ndz maja 24, 2026 2:51 pm Tylko że obsługa często zarabia 2 albo nawet 3 razy mniej niż kuchnia, a kucharze bardzo często są chamscy w stosunku do kelnerów i gdy taki kelner przyjdzie poprosić o nieoddanie cebuli do dania albo z inną prośbą od klientów to naraża się na narzekanie i wielką łaskę panów kucharzy 🤣 been there done that
Ale co tak właściwie klienta restauracji ma obchodzić ile zarabia kelner albo ze kucharz jest chamski wobec tego kelnera? Xd
Ja przychodzę zjesc a nie przejmować sie biednym kelnerem obrazanym przez kucharza. Nikogo to nie obchodzi oprocz ludzi pracujących w gastro. Tak samo dlaczego mnie jako klienta ma obchodzić ze kelner zarabia mniej od kucharza? Nie rozumiem tych argumentów.

Wiecznie mnie bawi argument z tym ze kelnerzy malo zarabiają. No nie oni jedyni i co z tego. Moze nagle reszcie za najnizsza krajowa tez dawajmy napiwki bo tak malo zarabiają. Ale kogo to właściwie obchodzi
g_girl
MiamiBicz
Posty: 379
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

123wiosna123 pisze: ndz maja 24, 2026 2:53 pm Ale co tak właściwie klienta restauracji ma obchodzić ile zarabia kelner albo ze kucharz jest chamski wobec tego kelnera? Xd
Ja przychodzę zjesc a nie przejmować sie biednym kelnerem obrazanym przez kucharza. Nikogo to nie obchodzi oprocz ludzi pracujących w gastro. Tak samo dlaczego mnie jako klienta ma obchodzić ze kelner zarabia mniej od kucharza? Nie rozumiem tych argumentów.
Ja się odniosłam tylko i wyłącznie do zarzutu że kelnerzy mieliby się dzielić z kuchnią napiwkami. Często oni muszą się z nimi wykłócać żeby zadowolić klienta (mówię o kelnerach którzy się rzeczywiście starają) więc dzielenie się z nimi napiwkami to byłoby jak naplucie im w twarz xd
wodnyklan
Koczkodan
Posty: 103
Rejestracja: sob mar 30, 2024 11:59 am

Post autor: wodnyklan »

g_girl pisze: ndz maja 24, 2026 2:51 pm Tylko że obsługa często zarabia 2 albo nawet 3 razy mniej niż kuchnia, a kucharze bardzo często są chamscy w stosunku do kelnerów i gdy taki kelner przyjdzie poprosić o nieoddanie cebuli do dania albo z inną prośbą od klientów to naraża się na narzekanie i wielką łaskę panów kucharzy 🤣 been there done that
Na kuchni pracuje też pomoc kuchenna czy osoby na zmywaku, jeśli pracują przy kucharzach z nadętym ego to też nie mają łatwo.
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2944
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Serio chciałabym, żeby w Polsce była jawność wynagrodzeń i aby obowiązywała od sprzątaczki po prezesa. Jestem też za jawnością premii. Wiem, że w mojej firmie dyrektor HR i kilka innych lizodupów zarządu wypłaca sobie ogromne premie. Fajnie, jakby ta informacja była jawna i można byłoby kręcić o to aferę, bo teraz wiem od kogoś z księgowości i nie mogę o tym mówić. Jeśli jest sytuacja, że zarząd mówi pracownikom "nie" dla małej podwyżki, a potem wypłacają sobie premie po 50k, to ludzie powinni wiedzieć o tym.
Awatar użytkownika
Arzena
TłinkiBoss
Posty: 3000
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

berry blast pisze: ndz maja 24, 2026 2:50 pm ja w ogóle nie rozumiem idei dawania napiwków.. przecież jak mi kelnerka przyniesie posiłek to nie z dobrej woli tylko to jest jej praca xD

ja jak w pracy wygeneruję albo przeanalizuję jakiś raport to mi nikt nie daje za to napiwków xD
Dokladnie uważam tak samo. Jak ja pracowałam w sieciówce i robiłam metkowanie do nocy itp to też nie dostawałam napiwków.
Clarion
RealDiamond
Posty: 786
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Zgadzam się z Wami w kwestii napiwków. Mam jedną koleżankę, która zawsze zostawia 10zł napiwku, bo pracowała jako studentka w gastro i twierdzi, że kelnerki_rzy obgadują osoby, które wychodzą bez zostawienia napiwku i ona nie chce być teraz obgadywana. XD Plus chyba chce, by potem w knajpie uważano ją za taką oo, że ją stać na taki napiwek. Dla mnie to objaw warszawskiego zapalenia opon mózgowych. XD
Wkurza ją, jak podczas wspólnych wyjść ja napiwków nie zostawiam. Jakby, na tym polega praca kelnera_ki, by przynieść mi tę sałatkę czy inną pizzę do stołu, łaski mi nie robią. A przy obecnych cenach, gdzie głupia kawa z ciastem kosztują prawie 100zł za dwie osoby, zostawianie dodatkowego napiwku uważam za poroniony pomysł.
Mualla
GreckieWakacje
Posty: 290
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

Post autor: Mualla »

Zgadzam się w 100% z Wami. Pracowałam w sieciówce z butami i starałam się naprawdę dobrze obsługiwać klientów, skakałam wokół nich i co? Dlaczego nitkt nie pomyślał o napiwku dla mnie? 😅 a tak serio. Dlaczego kelnerzy mają dostawać napiwki z defaultu a inni pracownicy pracujący również na najniższej nie? Bardzo często obsługa kelnerska ogranicza się do przyniesienia talerza i rachunku.
wodnyklan
Koczkodan
Posty: 103
Rejestracja: sob mar 30, 2024 11:59 am

Post autor: wodnyklan »

Clarion pisze: ndz maja 24, 2026 8:16 pm Zgadzam się z Wami w kwestii napiwków. Mam jedną koleżankę, która zawsze zostawia 10zł napiwku, bo pracowała jako studentka w gastro i twierdzi, że kelnerki_rzy obgadują osoby, które wychodzą bez zostawienia napiwku i ona nie chce być teraz obgadywana. XD Plus chyba chce, by potem w knajpie uważano ją za taką oo, że ją stać na taki napiwek. Dla mnie to objaw warszawskiego zapalenia opon mózgowych. XD
Wkurza ją, jak podczas wspólnych wyjść ja napiwków nie zostawiam. Jakby, na tym polega praca kelnera_ki, by przynieść mi tę sałatkę czy inną pizzę do stołu, łaski mi nie robią. A przy obecnych cenach, gdzie głupia kawa z ciastem kosztują prawie 100zł za dwie osoby, zostawianie dodatkowego napiwku uważam za poroniony pomysł.
To obgadywanie albo reelsy typy "gdy klient ma rachunek na 49,90 i dając 50 mówi reszty nie trzeba" mnie już zupełnie odrzucają. Sam fakt, ze klienci przychodzą do danego miejsca daje tym pracownikom zarobek.
Verbena95
PrinTu
Posty: 951
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

wodnyklan pisze: ndz maja 24, 2026 2:28 pm Nie daję napiwków, nie znoszę tej obecnej napinki w tym temacie. Coraz częściej trafiam na kelnerów, którzy nawet się nie starają, na obsługę trzeba czekać nieskończoność, a potem strzelają miny, gdy nie dostają nic ekstra. Jak dla mnie to obsługa do stolika mogłaby nie istnieć, najlepiej funkcjonują miejsca, gdzie zamawia się przy okienku.

I o ile w Polsce jest jeszcze okej pod tym względem, tak w Niemczech to istna masakra. W mojej opinii podbudowała mnie kelenerka, która po zapłacie za dwa piwa (!) uciekła bez wydania reszty (2€ ale mimo wszystko - nie widziałam powodu żeby jej te pieniądze zostawiać).
Sama pracuję w gastro, sieciówce i u nas jest zakaz przyjmowania napiwków. Zarabiam lekko powyżej minimalnej i nikt mi nie wmówi, że nie da się wyżyć z samej stawki godzinowej.
Nie jesteś sama :) Miałam kiedyś bardzo podobną sytuację w Niemczech, koleś po prostu sam sobie z uśmiechem stwierdził, że te 35 centów, czy ile to on sobie weźmie. Wtedy mnie totalnie zatkało, dzisiaj by chyba dostał zjebkę i wyjaśnienie, jak bardzo jest niewychowany. Ale jak widać, to musi być jakaś niemiecka specyfika. W żadnym innym kraju się z tym nie spotkałam.
Natomiast co do wyżycia ze stawki godzinowej, w Polsce nie mamy na co narzekać. Nie wiem, jak jest w Niemczech, ale np. w UK niemożliwością jest utrzymanie się pracując tylko będąc obsługą w gastro. Ludzie mają często po 2-3 prace, żeby w ogóle wyżyć. Ceny są absolutnie kosmiczne - za absolutnie nic i niski standard np. mieszkania.
Verbena95
PrinTu
Posty: 951
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

Clarion pisze: ndz maja 24, 2026 8:16 pm Zgadzam się z Wami w kwestii napiwków. Mam jedną koleżankę, która zawsze zostawia 10zł napiwku, bo pracowała jako studentka w gastro i twierdzi, że kelnerki_rzy obgadują osoby, które wychodzą bez zostawienia napiwku i ona nie chce być teraz obgadywana. XD Plus chyba chce, by potem w knajpie uważano ją za taką oo, że ją stać na taki napiwek. Dla mnie to objaw warszawskiego zapalenia opon mózgowych. XD
Wkurza ją, jak podczas wspólnych wyjść ja napiwków nie zostawiam. Jakby, na tym polega praca kelnera_ki, by przynieść mi tę sałatkę czy inną pizzę do stołu, łaski mi nie robią. A przy obecnych cenach, gdzie głupia kawa z ciastem kosztują prawie 100zł za dwie osoby, zostawianie dodatkowego napiwku uważam za poroniony pomysł.
Co ją to obchodzi. Obgadujący ma problem, nie ona. Ona tego nie słyszy. Ale słyszy niepotrzebnie krytyczny wobec siebie głos w swojej głowie i z tym należałoby coś zrobić.
A żeby się pokazać, że stać kogoś na napiwek, to też świadczy o kompleksach, co należy zrobić - jak wyżej.
Verbena95
PrinTu
Posty: 951
Rejestracja: wt sty 20, 2026 2:23 pm

Post autor: Verbena95 »

wodnyklan pisze: ndz maja 24, 2026 3:08 pm Na kuchni pracuje też pomoc kuchenna czy osoby na zmywaku, jeśli pracują przy kucharzach z nadętym ego to też nie mają łatwo.
A ile takich jest z nadętym ego. Znowu kwestia kompleksów - np. próbują robić jakiś fine dining, wychodzi im tania imitacja, bo totalnie przekombinują, bo zupełnie nie czują danej kuchni, która ma swoje tradycje i wychodzą takie kwiatki, jak polewanie wszystkiego sosem balsamico w kuchni włoskiej. Kiedyś w takiej kuchni fusion zwróciłam uwagę, nawet dałam pomysł, jak można to danie zrobić lepiej, ale wątpię, żeby moje zdanie było wzięte pod uwagę, tym bardziej, że oni ponoć "mają swój autorski pomysł". Jak już słyszę "autorski pomysł", to często kończy się na tym, że ktoś uważa siebie za "kreatora smaku" a la Magda Gessler, a tymczasem jest to dużo hałasu o nic.
Liii
Bagietka z szarlott
Posty: 161
Rejestracja: wt cze 11, 2024 10:18 am

Post autor: Liii »

Napiwki widzę tak, że do restauracji czy kawiarni przychodzę nie tylko skonsumować, ale i po to by zrobić to w odpowiedniej atmosferze (wystrój, prezentacja dania, muzyka, a także uprzejma i kompetentna obsługa). Właściciel czy manager nie jest w stanie kontrolować zachowania kelnera przy każdym stoliku, stąd napiwki jako narzędzie motywujące do utrzymania odpowiedniego poziomu obsługi. Nie daję napiwków jeśli obsługa jest na niskim poziomie, ale też nie wymagam nie wiadomo czego. Nawet jakaś pojedyncza pomyłka w zamówieniu nie wplywa na to, czy dam napiwek, a głównie bycie uprzejmym i pomocnym, sprawny odbiór zamówienia (a nie ostentacyjne ignorowanie stolika) itd. Zazwyczaj to są jakieś drobne, zaokrąglam rachunek do pełnej kwoty. No ale pomimo, że w 90% przypadków zostawiam ten napiwek, to doliczanie go z góry do rachunku strasznie mnie denerwuje. Akceptuję to w przypadku obslugi dużych grup, ale coraz częściej widzę albo uznawanie 4 os za dużą grupę albo w ogóle narzucanie dopłaty w wysokości 10% do każdego zamówienia.

Zgadzam się też z głosami, że ceny w gastro odjechały i są nierozsądne. To już wygląda jak takie testowanie ile maksymalnie klienci wytrzymają zanim przestaną przychodzić.
Clarion
RealDiamond
Posty: 786
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Liii pisze: pn maja 25, 2026 9:50 am Zgadzam się też z głosami, że ceny w gastro odjechały i są nierozsądne. To już wygląda jak takie testowanie ile maksymalnie klienci wytrzymają zanim przestaną przychodzić.
Ja właśnie od tego roku podjęłam decyzję, by jak najmniej jeść na mieście, bo dobijają mnie te ceny. Jak widzę sałatkę cezar za 50zł to autumatycznie sobie przeliczam, że za ten hajs sałatkę zrobioną przez siebie miałabym na 3 dni. Jak bardzo nie chce mi się gotować / mam ochotę na coś na wynos to najczęśniej kupuję coś z kuponów z maka (regularne ceny też im odjechały) albo pizzę z promocji dominos. Dobrze, że Bolt Food ma często jakieś promocje, bez tego nie byłabym w stanie pokonać mentalnej bariery, bo po prostu nie akceptuję wydania więcej niż 50zł za pojedynczy posiłek. Żeby to jeszcze było jedzenie dobrej jakości, ale w miejscach, które lubię od lat, regularnie obserwuję spadek jakości, zmniejszanie porcji, zamianę składników na tańsze...