A co do samych zwierząt w domu to myślę, że wiele zależy od momentu w życiu. Jak przygarnęłam kota, to mialam na głowie niezbyt stresująca pracę na etat i tyle, a teraz mam dzieci, poważniejsze obowiązki w pracy. Przez kilka lat było super, miało to wartość dodana, ale odkąd mamy dwoje dzieci i żyjemy w pośpiechu, to kot stal sie taką wisienką na torcie naszych niekończących się obowiązków
Dlaczego nie lubicie psów/kotów?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Dlaczego nie lubicie psów/kotów?
Same zwierzęta w niczym mi nie wadzą, ale strasznie mnie nudzi, a czasem wręcz irytuje rozpływanie się nad nimi. Ja mam w domu kota i go lubię. To jest mój kot i sie nim interesuję. Jak mąż mi prześlę jakieś jego słodkie zdjęcie to mnie to rozczula i cieszy, ale mam gdzieś wszystkie inne koty i wszystkie psy poza psem moich rodziców, który był już u nich kiedy jeszcze tam mieszkałam na studiach
W sm wyciszam ludzi, którzy nie dodając nic ciekawego, tylko same zdjęcia pupila i realnie wkurzam sie jak z kimś rozmawiam, a ten przerywa rozmowę żeby ćwierkać jaki to piesek wszedł właśnie do kawiarni
A co do samych zwierząt w domu to myślę, że wiele zależy od momentu w życiu. Jak przygarnęłam kota, to mialam na głowie niezbyt stresująca pracę na etat i tyle, a teraz mam dzieci, poważniejsze obowiązki w pracy. Przez kilka lat było super, miało to wartość dodana, ale odkąd mamy dwoje dzieci i żyjemy w pośpiechu, to kot stal sie taką wisienką na torcie naszych niekończących się obowiązków
Nie jest jakoś bardzo czasochłonny, ale jednak jest kuweta do opróżnienia i umycia co jakiś czas, jakieś jedzenie wypada z miski i trzeba przetrzeć podłogę, czasem (jak to kot) zwymiotuje, odkurzać trzeba codziennie bo sierść i kurz ze żwirku z kuwety widać po 1 dniu, drapie meble, zjada rośliny... Nie mam czasu sie z nim bawić, a czasem wręcz wkurza mnie, gdy próbuję cos szybko zrobić a ten się wtrynia. Jednocześnie koszt posiadania zwierzęcia jest zauważalny. Myślę, ze karma z dobrym składem i lepszej jakości żwir (tańsze często się nie zbrylają i szybko zaczynają śmierdzieć) to koszt z łatwością przekraczający 2000zl rocznie, a do tego dochodzą okresowe wizyty u weterynarza. Leczenie zwierzęcia w razie choroby to już w ogóle mogą być kosmiczne kwoty i trzeba się na to przygotować.
A co do samych zwierząt w domu to myślę, że wiele zależy od momentu w życiu. Jak przygarnęłam kota, to mialam na głowie niezbyt stresująca pracę na etat i tyle, a teraz mam dzieci, poważniejsze obowiązki w pracy. Przez kilka lat było super, miało to wartość dodana, ale odkąd mamy dwoje dzieci i żyjemy w pośpiechu, to kot stal sie taką wisienką na torcie naszych niekończących się obowiązków
Zgadzam się z każdym słowem! Mi ręce nie mają gdzie opadać jak widzę przykładowy post, gdzie ktoś prosi o sposoby na szkodniki bo kuna przegryzła mu kable w samochodzie a w komentarzach wycie, że co to za problem i oczywiście klasyk "największymi szkodnikami na tej planecie są ludzie!!1!1"Olenka12345 pisze: ↑wt lis 25, 2025 12:24 pm Ja nie lubię zwierząt domowych bo ludzie mi je obrzydzili. Drażni mnie ten cały Bambinizm i robienie z psów i kotów nadistot. Ludzie robią z siebie takich dobrych bo dobrze traktują zwierzęta ale ludźmi gardzą. Wyśmiewają dzieci, rodziny i nawet specjalnie się nie kryją ze swoją nienawiścią do innych. Szanuje zwierzęta ale nie traktuje ich na równi z ludźmi. Człowiek to człowiek a zwierzę to zwierzę. Jasne że zasługuje na godne i dobre życie ale kiedy widzę jak ludzie z pełną świadomością bardziej martwią się losem psa a rodzina niech spada to robi mi się niedobrze. Poza tym odkąd sama mam dzieci, brzydzą mnie psy w domach które tarzają się w P, lizą sobie tyłki a potem kładą się w czystym łóżku, fuj
- Oliwkowa888
- Tritonotti
- Posty: 170
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
A propos kuny czyli dzikich zwierząt. Kiedyś w jakiejś rozmowie ze znajomymi powiedziałam, że za bardzo nie widzę różnicy między dzikiem a psem. I to i to jest zwierzęciem i zabicie dzika, to jak zabicie psa. Tu śmierć zwierzęcia i tu śmierć zwierzęcia. No i się zaczął wykład o tym jakie to psy są wierne, cudowne, kochają nad życie itd. Może jestem bez serca ale dla mnie pies to po prostu zwierzę, które dało się człowiekowi udomowić a dzik czy lis nie. Ot i cała różnica.
Ojej, jakie to pocieszające, że nie jestem z tym sama i jest tu nawet taka grupa.
Ja kocham kotki, rozczulam się nad ich zdjęciami i oglądam je na instagramie, ale sama nie miałabym kota (póki mieszkam w bloku) bo jednak lubię czystość a wiadomo, że w małym mieszkaniu kuweta to raczej przepis na smród
co do piesków, kiedyś lubiłam ale teraz tak naprawdę obrzydzili mi je ich właściciele. Naprawdę widzę tendencje wejścia komuś ze swoim psem na głowę. Czyli wymuszanie zachwycania się psem i kontaktu z nim. A już najbardziej obce osoby których psy podbiegają na spacerze, naprawdę nie interesuje mnie obcy pies i nie obchodzi mnie że chce się ze mną przywitać
ja nie podchodzę do obcych się witać albo nie zgadauje jak ktoś daje sygnały że nie chce. Mam wrażenie że przez to traktowanie zwierząt jak dzieci psy są teraz bardzo rozpieszczone i muszą skoczyć podjeść ciągnąć do każdego mijanego człowieka. Jak widzę starsze osoby z psami to tego nie ma, pies zazwyczaj interesuje się soba i trawą
naprawdę nie mam nic do nazywania psów dziećmi, jak ktoś tak lubi proszę bardzo, ale przekraczanie granic innych osób psem nope.
okropne to co napisałaś , ciekawe czy dziecko ci się też kiedyś znudzikalalafior pisze: ↑ndz sty 04, 2026 9:06 pm Od dziecka niezbyt przepadałam za zwierzętami. Jak jest jakiś uroczy pies to powiem „o, fajny pies” ale to tyle. Wkurza mnie przesadne ekscytowanie się zwierzętami.
Sama mam z mężem 2 koty, toleruje je, ale niestety odkąd mam dziecko koty stały mi się dość obojętneto znaczy zajmuje się nimi, karmię, sprzątam ale nie czuję do nich miłości czy większej sympatii.
W ciąży zacząło mi przeszkadzać że kot wchodzi nam do łóżka i przytula się do męża. Obrzydza mnie to. Nie wyobrażam sobie spać w jednym łóżku z psem. Z kotem jeszcze mogę znieść, ale robię to niechętnie. Niestety z perspektywy czasu uważam że to był błąd adoptować te koty. Cieszę się że mój mąż wykazuje wobec nich większą sympatię. Na pewno nie będę już miała w przyszłości zwierząt.