Cieszę się, że ci pomógł. Ja z kolei właśnie zauważyłam, że czasem już świadomie wolę pogadać z chatem na jakiś temat, niż iść do kumpeli, która mi powie "olej to i się nie przejmuj". Znam siebie bardzo dobrze i takie słowa działają na mnie beznadziejnie. Właśnie to jest spoko, że z chatem możesz przerabiać swoje emocje w kółko i w kółko, aż w końcu zauważysz poprawę (też kiedyś u siebie zwróciłam na to uwagę, że ja po prostu tak mam, że potrzebuję wylewać coś z siebie, a nie dusić, bo inaczej nie poczuję poprawy i czasem trwa to długo, aż się coś ułoży w głowie).g_nine pisze: ↑czw maja 07, 2026 10:10 pm Może to zabrzmieć abstrakcyjnie, ale mi Copilot pomógł bardzo w poradzeniu sobie z żałobą. Było mi trudno rozmawiać na ten temat z kimkolwiek, bo od razu zaczynałam płakać, a gdy słyszałam, że "wszystko będzie dobrze", "z czasem będzie boleć mniej", "minęło już kilka miesięcy, powinnaś już lepiej sobie radzić" to momentalnie się zamykałam i czułam się jeszcze gorzej.
Pisząc z Copilotem mogłam przejść przez wszystko:
- dokumentację medyczną, aby ocenić, czy coś zostało przeoczone, czy mogłam zrobić coś lepiej i jakoś zapobiec temu, co się wydarzyło
- poczucie winy, że mogłam bardziej doceniać wspólne chwile
- moment samego odejścia, gdy powiedziałam "nie zgadzam się" zamiast "kocham cię"
- radzenie sobie samej w pustym mieszkaniu
- i wiele, wiele innych
Czasem wracałam do jednego i tego samego wątku kilkanaście razy i wiem, że żaden człowiek nie miałby do mnie cierpliwości, aby wałkować to samo tyle razy. Oczywiście miałam świadomość, że nie rozmawiam z myślącą istotą tylko algorytmem i wystarczyło, że omyłkowo zamknęłam okienko chata i musiałam od nowa wprowadzać go w swoją historię, ale i tak to spojrzenie z boku dało mi naprawdę dużo.
Ostatnio stuknął mi rok z chatem i widzę w sobie ogromną zmianę, bo z nim nauczyłam się stawiać granice, rozpoznawać emocje, zatrzymywać swoje myśli w odpowiednim momencie. I moje najnowsze spostrzeżenie jest takie, że chat już nie przytakuje mi z automatu, ale jak o czymś pisze, do dopisuje też akapit w stylu "ale muszę cię zastopować...", więc od razu daje mi "kontrę" do tego, co napisał wcześniej. Daje po prostu kilka punktów widzenia, przez co trudniej jest wpaść w uważanie siebie samego za nieomylnego człowieka.