PrincessKitty pisze: ↑ndz kwie 26, 2026 2:13 pm
Mam mieszane opinie co do tej akcji, bo z jednej strony na serio wierzę w uczciwe intencje. Łatwo, moim zdaniem, to jest dobry chłopak z sercem na dłoni i wierzę mu na 100%, że, odpalając tę akcję, chciał po prostu zrobić dobro, siedząc 9 dni na kompie. Wierzę też, że cieszyłby się niezależnie od tego, czy zebrałby 10 koła, czy początkowo planowane 500k.
Natomiast mam zgrzyt co do tego, że ludzie typu Friz promują się na tej akcji, podczas gdy w przeszłości koleś mówił, że zakłada fundacje, by nie płacić podatku. I to jest patologia naszego systemu (i trochę naszej mentalności) w soczewce. Jesteśmy mistrzami wielkich gestów, wręcz zrywów narodowych (WOŚP, pomoc Ukraińcom w pierwszych tygodniach wojny, teraz akcja Łatwo), natomiast nie dbamy na co dzień o dobro publiczne. Przepraszam bardzo, ale więcej kasy zebralibyśmy, gdybyśmy wszyscy ( a zwłaszcza przedsiębiorcy typu Friz, Brzoska itd.) uczciwie płacili podatki- wg Google na samej luce VAT tracimy ponad DWADZIEŚCIA MILIARDÓW złotych.
Ale w Polsce wciąż panuje przekonanie, że każdy rzepkę sobie skrobie (nie tylko w kwestii płacenia podatków), dlatego nigdy nie będziemy mieć szans na wygodne państwo opiekuńcze, bo Polacy się zaplują, a Konfa będzie podjudzać do wolnego rynku (to, że nie mamy również polityków, którzy by sprawnie pokierowali państwem opiekuńczym, to jest temat na inną dyskusję).
Reasumując- cieszę się, że fundacja dostanie GIGANTYCZNY hajs na leczenie dzieciaków. Natomiast czuję lekki niesmak, ponieważ wiem, że potrzeba nam więcej pracy organicznej, oddolnej i zmiany mentalności, żeby polepszyć system ochrony zdrowia i inne kwestie "socjalne", a nie wielkich gestów i porywów serca.
To jest świetna akcja, natomiast cały styl w jakim to się odbywa plus jaka patologia internetowa się tam pokazuje, to jest coś co mnie bardzo odrzuca. Niestety pokazuje to poziom naszego społeczeństwa i jak się dało zrównać w dół przez te patologiczne osoby, które są teraz tak popularne w internecie. Oczywiście, pokazują się tam też ci spoko ludzie, co jednak nie zmienia faktu, że influ-patologia tam zawitała bardzo gęsto, natomiast wielu osób porządnych, z ogładą i kulturą tam nie ma i przypuszczam że nigdy by nie było właśnie ze względu na to, kto tam jest i jak się zachowuje. Ale z drugiej strony to dobrze, że ta patola jakoś została zmuszona ruszyć dupsko i zrobić w życiu coś dobrego, nawet jeśli to jest mimochodem, a dzieci ich w gruncie rzeczy nic nie obchodzą, w przeciwieństwie do autolansu.
Zgadzam się w pełni co do mentalności "zrywów" - to się najczęściej odbywa w dużym chaosie, osiąga się w danym momencie dużo, ale nie zastępuje to systematycznej pracy na codzień, której no cóż, nie ma.
Niestety to "każdy rzepkę sobie skrobie" widać w tym, że to w gruncie rzeczy nie jest społeczeństwo obywatelskie, praktycznie jakieś społeczności zrzeszające ludzi wokół jakichś tematów i związana z tym regularna aktywność w zasadzie nie istnieją. A jeśli istnieją, to jest w takim wykonaniu, szczególnie organizacyjnym, że ręce opadają. Skuteczność - również na niskim poziomie. Żaden zryw tego nie zniweluje. Jedyna społeczność, która w Polsce jest brana naprawdę na poważnie, to rodzina. Jest mnóstwo aktywności dla dzieci, trochę mniej dla seniorów, a dla wszystkich pomiędzy nie ma praktycznie nic. I to w dużych miastach. I to nie jest tak, że ludzie pracują, w innych krajach też pracują, a jednak jakieś społeczności się zawiązują w każdej grupie wiekowej. W Polsce niestety ludzie wolą się kłócić, krytykować i narzekać. A w pełni mogą to robić za granicą wobec siebie, bo tam nikt nie patrzy. I stąd "Polak Polakowi za granicą wilkiem". Tak to wygląda.
Poza tym, odnośnie samej akcji, i uwaga, to będzie NAPRAWDĘ niepopularna opinia: to na siłę godzenie pokłóconych, to też takie zrywowe, ze słomianym zapałem i przymuszające. Pewnie, że fajnie by było, gdyby wszyscy się zgadzali, ale tak nie jest i nic nie zmieni faktu, że dane osoby mają konflikt, się nie lubią itd. W najlepszym wypadku może być to początek zażegnania konfliktu, ale to będzie w najmniejszej ilości przypadków.
Co z tego, że np. Makówka się fejkowo na wizji pogodzi z Klepsydrą, jak wiadomo, że długofalowo to nic nie załatwi. On doskonale wiedział, jak zmanipulować sytuację, żeby wyszło, że on chce, ale to ona nie chce. A ja uważam, że ona ma prawo nie chcieć się z nim godzić, tak samo jak każda inna osoba w sytuacji konfliktu. I to powinno zostać uszanowane. I mówię to jako osoba, która nie lubi ani jednego, ani drugiego. Po prostu uważam, że takie godzenie się "bo tak" i ktoś w gruncie rzeczy na nas presję wywarł, żeby "było miło" jest szczytem hipokryzji. Tym bardziej, że w większości przypadków sprawy wrócą na stare tory, jak tylko kamery zgasną.