Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Z pamiętnika babci Kazi - czyli trochę o naszych dziadkach

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
Pianka34
ToTylkoHermes
Posty: 737
Rejestracja: ndz lis 02, 2025 7:57 pm

Z pamiętnika babci Kazi - czyli trochę o naszych dziadkach

Post autor: Pianka34 »

Ostatnio z bratem wspominaliśmy naszych nieżyjących już dziadków. Pełna nostalgii postanowiłam założyć ten wątek, może się przyjmie.
Powspominamy naszych seniorów i ich czasem dziwne a czasem zabawne historie czy przyzwyczajenia.
Mój dziadek np. w zimę mógł wyjść na dwór w koszulce na ramiączka ale zawsze musiał mieć czapkę. Co by nie jadł na obiad musiała być do tego pajda chleba, bo "bez chliba to się nie najisz". Babcia w przerwie na reklamy na Polsacie potrafiła po prostu wstać z fotela, pójść do kuchni, ukręcić ciasto i wstawić do pieczenia 😅 Miała ze dwadzieścia nieotwartych kompletów pościeli czy obrusów - bo się przyda. Zmarła nie używszy nigdy specjalnej zastawy na odpowiednią okazję, zostawiając biżuterię jeszcze z metkami czy nigdy nie zalożone sukienki. Wszystko miało być na kiedyś.
Drugi dziadek był od cholery, za kołnierz nie wylewał ale był przy tym tak kochany, że był ulubieńcem całej rodziny i miłością życia drugiej babci. A wy jak wspominacie swoich dziadków?
Pejczyk Pandory
Samarka
Posty: 679
Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm

Post autor: Pejczyk Pandory »

Dziadka od strony ojca nie poznałam, ponieważ umarł nagle dokładnie miesiąc przed moim urodzeniem, tzn. on zmarł 18 maja, a ja 18 czerwca przyszłam na świat. Całe życie miałam z tego powodu coś w rodzaju wyrzutów sumienia, że w jakiś dziwny sposób posłałam go na drugą stronę i że jestem z tego powodu przeklętym dzieckiem. Wiem, że dziadek był despotą, zapalonym zwolennikiem PZPR i antyklerykałem. Jego żona, czyli moja babcia była kobietą bardzo pracowitą, zamknięta w sobie, miała specyficzne poczucie humoru, lubiła taki czarny humor. Miała bardzo trudne życie, bo straciła 4 dzieci po porodzie przez konflikt serologiczny, przeżył tylko mój ojciec. To była złota kobieta, bardzo schorowana a nigdy nie skarżyła się na swój los, pracowała pomimo bólu i była zupełną odwrotnością takiego stereotypowego obrazu emerytki, która uwielbia wyliczać swoje choroby i opowiadać o operacjach, które przeszła. Uwielbiała swój ogród i kwiaty, szyła, robiła na drutach. Jak byłam mała to nosiłam w kółko zrobione przez nią swetry, uszyte dla mnie spódnice itp.
Babcia od strony mamy uwielbiała mnie, chyba dlatego, że byłam jej jedyną wnuczką. Od zawsze będzie mi się kojarzyć z lalką Barbie, którą dostałam od niej w 1991. W tamtych czasach mieć lalkę Barbie to było coś, wszystkie koleżanki w przedszkolu mi jej zazdrościły bo na wsi, gdzie mieszkałam mało kto miał takie ekskluzywne zabawki. Babcia zawsze miała nienaganny porządek w domu, piękne suszone kwiaty w wazonach, mnóstwo starych pocztówek, które przeglądałam godzinami, tandetnej ale kolorowej biżuterii w drewnianej szkatule, ktorą się bawiłam i kolekcję prlowskich mydeł, których nikt nie używał, bo chyba zostały tylko na pamiątkę po starych czasach a ja uwielbiałam je wąchać i sortować. U babci wisiała w kuchni taka makatka, na której litera ,,g" była tak fantazyjnie wyhaftowana, że wyglądała jak ,,s" i każdy odczytywał z rozbawieniem napis ,, sraj strajku, sraj, to tu będzie raj". Dziadek był szewcem i zgodnie z przyslowiem za kołnierz nie wylewał ale nie był alkoholikiem awanturujacym się. Dziadek miał 16 lat jak skończyła się wojna i wiem, że miał wielką traumę przez to czego był świadkiem, widział m.in. egzekucję na Żydach, dzieciach i sam prawie przypłacił to życiem. Nosił nazwisko jak pewna polska postać historyczna, co było problematyczne w czasach komuny. Był namawiany przez lokalne władze do zmiany nazwiska ale nie zgodził się, bo uważał, że byłoby to brakiem szacunku dla jego przodków.
Awatar użytkownika
Suplex
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: pt kwie 17, 2026 9:35 pm

Post autor: Suplex »

Ja się dowiedziałem że moi pra dziadkowie w czasie 2 wś ukrywali zaprzyjaźniona rodzinę żydowską na poddaszu, (nie,nie byli szmalcownikami,robili to za darmo,z dobroci serca) ogólnie kolejne pokolenia również bez interesownie byli pomocni,i moja rodzina zawsze byliśmy tacy nie przywiązywalni do materialnych dóbr, również dziś i ja bez problemu pomagam,rozdaje fanty,nie przywiązuje się do rzeczy materialnych.
Mualla
LouiBag
Posty: 337
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

Post autor: Mualla »

Mi się bardzo słabo wylosowało jeśli chodzi o dziadków. Zresztą myślę, że nie tylko mi. Szczerze mówiąc, wolałabym ich nie poznać niz poznać i czuć się zawsze odrzucona i walczyć o ich uwagę, bo wybrali sobie ulubionych wnuków. Zarówno jedni jak i drudzy.
Welociraptor1
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am

Post autor: Welociraptor1 »

Moi dziadkowie:
Od strony mamy byli rozwiedzeni. Dziadek był wesoły, trochę cwaniak. Miał dramatyczne dzieciństwo - po Powstaniu Warszawskim jego matka z malutkimi dziećmi była wśród ludzi, których wygnano z Warszawy, przeszli przez obóz w Pruszkowie. Ojciec dziadka już wtedy nie żył, wpadł podczas łapanki. Dziadek przypomniał sobie pod koniec życia, że dwukrotnie był stawiany pod ścianą na rozstrzelanie (miał 7 lat), ale udało im się dostać na wieś, gdzie matka zostawiła dzieci pod opieką opłaconych ludzi. Dziadek dorósł, założył rodzinę, ale nie pykło, m.in. przez jego skoki w bok. Po rozwodzie związał się z kobietą, z którą spędził chyba ze 30 lat, aż do jej śmierci. Oboje w tym związku pili, kłócili się, ale przy tym mieli swoje wspólne życie np. jeździli w ulubione miejsca na wakacje. Był z nią do końca, opiekował się, gdy była już śmiertelnie chora.
Babcia również miała trudne dzieciństwo, naznaczone biedą - rodzinną i taką z lat 40 i 50. Była twarda i miała głowę do interesów. Umiała szyć na maszynie, robić manicure, prowadziła sklepik, jeździła za granicę na handel. Bliska rodzina wspomina ją jako jędzę i kawał cholery (zasłużenie), ale faktem jest, że po rozwodzie została sama z dwiema córkami, utrzymała je, nigdy biedy nie klepały, w latach 80 i 90 kupiła kilka nieruchomości i sporo jej potomków nie musi się martwić dzięki niej o byt. Nauczyła mnie szyć, gotować i wszelkie internetowe ekspertki od zero waste mogły jej buty czyścić 😋
Dziadkowie od strony taty byli ze wsi i na wsi żyli. Dziadek był bardzo chudy, był alkoholikiem, ale nie pamiętam go, by się awanturował, co podobno robił wcześniej. Lubił się wygłupiać, żartować. Babcia była dość cicha, więcej o niej dowiedziałam się od rodziny. Bardzo nas,wnuczki, kochała, taka czuła babcia jak z powieści. Zaimponowało mi, gdy tata wspomniał, że w latach 60 i 70 prenumerowała książki (były takie wydania powieści ze świata, chyba Książka i Wiedza). Jako młoda dziewczyna jeździła na obozy "Służby Polsce", gdzie pracowała mniej niż w domu, za to wracała z dodatkowymi kilogramami - podobno dobrze karmili 😁 i jej siostra wspominała, jak będąc podlotkiem paliła "papierosy" z liści wiśni 🚬
Welociraptor1
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am

Post autor: Welociraptor1 »

A, i trochę offtop, plus być może niektórym pęknie dupcia: z historii moich dziadków (fakt, że wszyscy to byli raczej proletariusze) wynika, że Polska Ludowa, przynajmniej w pewnym okresie, całkiem nieźle wspierała obywateli w stawaniu na nogi. Dziadek pierwszy jako młody człowiek bez rodziny zrobił w wojsku prawo jazdy, poduczył się mechaniki samochodowej i mógł zostać kierowcą. Babcia, która bardzo wcześnie (około 15 r.ż.) opuściła dom rodzinny, robiła różne kursy - gotowania, manicure, szycia, kosmetyczne - dzięki którym mogła wyszarpać jakieś dodatkowe pieniądze. Jej młodszy brat i siostra, którzy wychowali się w domu dziecka, jako jedyni spośród rodzeństwa skończyli szkołę, brat zrobił studia! I mieli w miarę normalne życie. Dziadkowie ze wsi, oprócz tego, że mogli zobaczyć kawałek świata ze "Służbą Polsce", dokształcali się na kursach rolniczych, również korespondencyjnych, babcia miała tę prenumeratę KiW - mieli szansę się czegoś nauczyć.
PrincessKitty
PsychoFanka
Posty: 95
Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm

Post autor: PrincessKitty »

Welociraptor1 pisze: pt kwie 24, 2026 7:26 pm A, i trochę offtop, plus być może niektórym pęknie dupcia: z historii moich dziadków (fakt, że wszyscy to byli raczej proletariusze) wynika, że Polska Ludowa, przynajmniej w pewnym okresie, całkiem nieźle wspierała obywateli w stawaniu na nogi. Dziadek pierwszy jako młody człowiek bez rodziny zrobił w wojsku prawo jazdy, poduczył się mechaniki samochodowej i mógł zostać kierowcą. Babcia, która bardzo wcześnie (około 15 r.ż.) opuściła dom rodzinny, robiła różne kursy - gotowania, manicure, szycia, kosmetyczne - dzięki którym mogła wyszarpać jakieś dodatkowe pieniądze. Jej młodszy brat i siostra, którzy wychowali się w domu dziecka, jako jedyni spośród rodzeństwa skończyli szkołę, brat zrobił studia! I mieli w miarę normalne życie. Dziadkowie ze wsi, oprócz tego, że mogli zobaczyć kawałek świata ze "Służbą Polsce", dokształcali się na kursach rolniczych, również korespondencyjnych, babcia miała tę prenumeratę KiW - mieli szansę się czegoś nauczyć.
Nie trzeba do tego opowieści dziadków. Moi rodzice, urodzeni na początku lat 60., nie mieliby szans na rozwój i karierę uniwersytecką/naukową, gdyby nie PRL. Oboje pochodzą ze wsi zabitych dechami (niby tylko 100 km od Krakowa, ale PRLu nie było tam nawet asfaltu, a najbliższy przystanek PKS do miasta powiatowego był 1,5 km. Wykluczenia komunikacyjnego nie zmieniła również III RP, tak btw.), ich rodziny były z pokolenia na pokolenie chłopami. Bez PRLu nie mieliby szans na wyjście poza wieś i awans społeczny.

Od strony mojej matki tylko jeszcze jej jedna siostra zdobyła wykształcenie, za to dziadkowie od strony ojca wykształcili wszystkie dzieci, a wśród nich byli/są lekarz, naukowiec i inne "poważane" zawody. Jasne, za czasów II RP zdarzały się takie historie, ale jeśli już znajdowały się pieniądze/darczyńca/kurator, to tylko jedno z rodzeństwa (syn) miał szansę zdać maturę i iść na studia.
Awatar użytkownika
wampiryna
RoyalBaby
Posty: 24
Rejestracja: sob sie 23, 2025 6:11 pm

Post autor: wampiryna »

Mój dziadek uwielbiał przesiadywać na swojej działce, na której pielęgnował warzywa i kwiatki. Zawsze jak wracaliśmy do domu to zrywał kwiatki dla babci 🥹 uczył mnie na tej działce jeżdżenia na dwóch kółkach na rowerze, a ja niespecjalnie to lubiłam, więc jak tylko wołał mnie głośno po imieniu, to uciekałam do sąsiada, jego przyjaciela xd zawsze miał też cukierki w kieszeniach i nagle je wyciągał. Uwielbiał jeść zupy z dużą ilością pieprzu i miał niesamowicie donośny śmiech 😁 ach, uwielbiał też śpiewać.

Babcia bardzo szybko została sierotą i tułała się w tamtych czasach od rodziny, do rodziny. Jedno przykre wspomnienie bardzo zapadło mi w pamięć. Opowiadała, że u którejś z rodzin jak było jakieś ciasto, to wolała zawinąć kawałek w chusteczkę i ukryć pod poduszkę, żeby mogła sobie je powoli jeść i żeby starczyło na dłużej. Głównie przez to wspomnienie bardzo doceniam żywność i staram się jej nie marnować.

Kochali się bardzo, byli cudowni 🤍
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
DramaQueen
Posty: 2622
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Moja babcia to była najwspanialsza kobieta na świecie. 🥹
Zabawna, elegancka, kulturalna, bardzo dobrze gotowała. Jak ją wspominam to mam łzy w oczach bo to był anioł, nie kobieta. Niestety już od ponad 2 lat jej nie ma na tym świecie..
Potrafiła nie spać do późnych godzin, bo jeszcze szkło kontaktowe, jeszcze kiepscy i rodzina zastępcza. Jak nie mogła spać to o godzinie 1/2 w nocy robiła ciasto albo obiad na drugi dzień, a potrafiła wstać o 7/8 rano pełna sił.
Jak wychodziła do sklepu, ze śmieciami czy nawet na balkon to musiała dobrze wyglądać. Włosy zrobione, paznokcie u rąk i stóp zrobione, elegancki ubiór (nosiłam jej niektóre ubrania i buty po niej wielokrotnie 🤣) i makijaż. Nie mogła nigdy wyglądać źle,z tego co wiem jej mama też była taki fenomen.
A co do żartów to zazwyczaj jak ktoś jej coś powiedział to była mistrzem ciętej riposty, potrafiła powiedzieć ci z kulturą i z uśmiechem na buzi coś co potrafiło wynieść w fotel i odejść, a jak ktoś miał z nią kłótnie i dramę oj.. współczuję,ja chyba nigdy nie dojdę do tego poziomu, choć bardzo bym chciała hahah.
Chodziliśmy na bazarek, na jagodzianki, na cmentarze, na spacery, na lody.
Uwielbiała zwierzęta bardzo, zawsze karmiła bezdomne koty i psy, dodatkowo ptaki (nie chlebem), jak miała psa to chodziła z nim na długie spacery mimo, że to był kundelek, ubierała go w ubranka na zimę by nie marzł, kapała go, nie kupowała karmy tylko sama gotowała, oj cuda różnego rodzaju, była bardzo przejęta i bardzo o niego dbała, jak na kogoś kto mimo wszystko do 20 roku życia mieszkał pod Warszawą i był ze starszych roczników to naprawdę miała ogromną wiedzę i empatię do zwierzaków.
Nadal pamiętam jej powiedzonka w stylu "oczy wypukłe", "czupiradło", "podaj piterek", "drzesz się jak stare prześcieradło".
Za każdym razem gdy u niej byłam to był porządek, potrafiła sprzątać nieraz i 2 razy dziennie, a dalej uważała, że nie jest czysto, musiał być obiad koniecznie dwudaniowy, tak samo jak kawa i ciastko albo ciasta.
Kobieta, nie złoto. . Serio i mogłabym tak opowiadać,ale nie chcę was zanudzić 🤣
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
DramaQueen
Posty: 2622
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

wampiryna pisze: wt lip 28, 2026 7:47 am Mój dziadek uwielbiał przesiadywać na swojej działce, na której pielęgnował warzywa i kwiatki. Zawsze jak wracaliśmy do domu to zrywał kwiatki dla babci 🥹 uczył mnie na tej działce jeżdżenia na dwóch kółkach na rowerze, a ja niespecjalnie to lubiłam, więc jak tylko wołał mnie głośno po imieniu, to uciekałam do sąsiada, jego przyjaciela xd zawsze miał też cukierki w kieszeniach i nagle je wyciągał. Uwielbiał jeść zupy z dużą ilością pieprzu i miał niesamowicie donośny śmiech 😁 ach, uwielbiał też śpiewać.

Babcia bardzo szybko została sierotą i tułała się w tamtych czasach od rodziny, do rodziny. Jedno przykre wspomnienie bardzo zapadło mi w pamięć. Opowiadała, że u którejś z rodzin jak było jakieś ciasto, to wolała zawinąć kawałek w chusteczkę i ukryć pod poduszkę, żeby mogła sobie je powoli jeść i żeby starczyło na dłużej. Głównie przez to wspomnienie bardzo doceniam żywność i staram się jej nie marnować.

Kochali się bardzo, byli cudowni 🤍
Z tą działką to jakaś mania , moja babcia (od strony ojczyma/taty) to dalej na działce sadzi owoce, warzywa i rośliny, a jest już po 70 i wiek jej w niczym nie przeszkadza, ma więcej siły ode mnie jeśli chodzi o te sprawy.
A jeśli chodzi o te dawanie kwiatów babci za każdym razem to jest to bardzo urocze i kochane 🥹❤️