To nie do końca to samo, bo kobiece piersi są seksualną częścią ciała i powinny być zakrywane w miejscach publicznych. Ale żeby nie było, też nie jestem za tym, by oglądać męskie torsy w autobusach czy sklepach. Pół nagie ciała akceptowalne powinny być tylko na plażach, w saunach i na basenach.agbmrctorakwin pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 2:18 pm Rozumiem, że komuś mogą się po prostu nie podobać stylizacje z odkrytym brzuchem ale to trochę inna sytuacja niż odkryty cały tors u faceta... Bo żadnej kobiety jeszcze nie widziałam chodzącej po mieście lub komunikacji miejskiej bez żadnej koszulki, z piersiami na wierzchu za to mężczyzn już tak.
Jak jakiś facet chce sobie chodzić w crop topie to niech chodzi, lepszy odkryty brzuch niż cała górna część ciała
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
malloryknox
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 80
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
- Anastazja_smietana
- SushiRoll
- Posty: 223
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Żeby leczenie było efektywne, to trzeba nosić nakładki conajmniej 22h/dobę. Podczas noszenia jedynie można pić czystą wodę, więc odpadają kawki, herbatki, winko w weekend itd. Za każdym razem po posiłku trzeba dokładnie wyczyścić zęby, ponieważ kiedy nosi się nakładki ślina nie spełnia swojej funkcji obmywania zębów, więc założenie nakładki na brudne zęby stwarza duże ryzyko próchnicy. 2h to są 4 super szybkie posiłki + mycie zębów. Można zapomnieć również o przekąskach do filmu, na imprezie, różne święta, spontaniczne lody z cukierni latem itd. Do roku byłam bardzo zdyscyplinowana, wszystkiego odmawiałam, później powoli sobie odpuszczałam, jak i wiele innych osób. Ale wtedy czas leczenia się wydłuża bo zęby nie przesuwają się zgodnie z planem i powstaje błędne koło. No chyba że nie lubicie jeść, przekąszać ani pić i jesteście super skrajnymi introwertykami to wtedy to świetna opcja. Ja nie wziełam pod uwagę tego, że z natury jem dość powoli.
-
paukerson997
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 3
- Rejestracja: ndz sty 25, 2026 11:37 pm
nie wiem czy niepopularna opinia, ale wątek Kornelii Wieczorek mnie zmusił do znalezienia jakiegoś wątku w którym mogę wylac frustrację
czasem nie warto robić tego, co się kocha i odkąd wspomniany wątek jest gorący w Polsce, to mam coraz większe dylematy związane z tym, czy robienie nauki (którą kocham i robię ją dla idei) ma w moim przypadku sens
poszłam na studia, od samego początku musiałam pracować dodatkowo na część etatu, bo rodziców nie było stać na pomoc finansową dla mnie. zrobiłam inżyniera, magistra, od 2 roku studiów zaczęłam też robić rzeczy stricte naukowe, w wieku 23 lat miałam na koncie już pierwszy artykuł naukowy (jako współautorka, pisaliśmy go na podstawie mojej inzynierki). pokochałam temat (bardzo niszowy) i zostałam na doktorat.
no i
mnie strzela, bo ciągle wypruwam flaki, żeby mnie było stać na życie w dużym mieście, mieć możliwość jeżdżenia na konferencje naukowe i opłacać swoje badania, a nagle spawnuje się ktoś z kontaktami i (myślę że) za pomocą mniejszego nakładu pracy dostaje ordery od prezydenta i gorylion stypendiów. stypendiów, których ja na przykład nie dostaję zazwyczaj dlatego, że temat niszowy i mimo stawania na głowie, instytucje zazwyczaj chętniej zainwestuja w kogoś, na kogo jest hype, nie na kogoś, kto robi fajne, ale mało popularne tematy.
przechodząc do konkluzji mojej wypowiedzi (trochę motywowanej bólem dupy, przyznaję), świat działa w tak przykry i często niesprawiedliwy sposób, że ja się nie dziwię, że tyle osób choruje na depresję i podobne tematy.
opublikowałam już 4 artykuły, 2 kolejne mam w drodze, byłam na kilkunastu konferencjach (czasem z sukcesami konkursowymi) i szkoda mi teraz się zatrzymywać, ale ja dupie, jaki ja mam kryzys naukowy w tym momencie to Wy nawet nie wiecie
pisałam o tym w wątku o KW (teraz się cieszę, że moje wpisy zostały usunięte), parę osób chciało wiedzieć co robię - z góry napiszę że jbc to napiszcie do mnie na priv i chętnie się podzielę szczegółami, tu nie chcę śmiecić. zapraszam póki jeszcze tego nie rzuciłam w pizdu przez frustrację xd i jeśli nie pasuje do wątku to proszę o usunięcie, ale nie mogłam znaleźć nic bardziej pasującego
czasem nie warto robić tego, co się kocha i odkąd wspomniany wątek jest gorący w Polsce, to mam coraz większe dylematy związane z tym, czy robienie nauki (którą kocham i robię ją dla idei) ma w moim przypadku sens
poszłam na studia, od samego początku musiałam pracować dodatkowo na część etatu, bo rodziców nie było stać na pomoc finansową dla mnie. zrobiłam inżyniera, magistra, od 2 roku studiów zaczęłam też robić rzeczy stricte naukowe, w wieku 23 lat miałam na koncie już pierwszy artykuł naukowy (jako współautorka, pisaliśmy go na podstawie mojej inzynierki). pokochałam temat (bardzo niszowy) i zostałam na doktorat.
no i
przechodząc do konkluzji mojej wypowiedzi (trochę motywowanej bólem dupy, przyznaję), świat działa w tak przykry i często niesprawiedliwy sposób, że ja się nie dziwię, że tyle osób choruje na depresję i podobne tematy.
opublikowałam już 4 artykuły, 2 kolejne mam w drodze, byłam na kilkunastu konferencjach (czasem z sukcesami konkursowymi) i szkoda mi teraz się zatrzymywać, ale ja dupie, jaki ja mam kryzys naukowy w tym momencie to Wy nawet nie wiecie
pisałam o tym w wątku o KW (teraz się cieszę, że moje wpisy zostały usunięte), parę osób chciało wiedzieć co robię - z góry napiszę że jbc to napiszcie do mnie na priv i chętnie się podzielę szczegółami, tu nie chcę śmiecić. zapraszam póki jeszcze tego nie rzuciłam w pizdu przez frustrację xd i jeśli nie pasuje do wątku to proszę o usunięcie, ale nie mogłam znaleźć nic bardziej pasującego
W ogóle ci się nie dziwię. Ja do dzisiaj z wielu względów żałuję, że nosiłam aparat. Od początku miałam co do niego wątpliwości, uległam niestety głównie pod wpływem rodziców. Leczenie było dłuuuugie i bardzo bolesne, raczej mając wyobrażenie jak to może wyglądać, po prostu bym do tego nie podeszła.123wiosna123 pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 8:42 am Chciałabym w to wierzyc. Od kilku lat odkładam założenie aparatu bo uważam go za niesamowicie obrzydliwy. Widzialam osoby z aparatem ktore miały w nim jedzenie i ogole po prostu to jest mega brzydkie. Nie odnoszę sie do nikogo konkretnie ale sama z tego powodu nie chce go założyć i to odkladam
Pamiętam jak nauczycielka w gimnazjum popatrzyła na mnie w aparacie i z dumą rzekła: "O, widać że rodzice dbają". No a ja? Nie obchodziło mnie gadanie nauczycielki, tylko patrzyłam na rówieśników. Bo skoro nikt w gimnazjum nie nosił aparatu, to ja też nie chciałam, bo po co się wyróżniać? W liceum nie było lepiej - aparat nosiła najmniej atrakcyjna dziewczyna w klasie, do tego z ADHD. Była całościowo dziwna, więc jej aparat też był be i zobaczyłam jak on może wpływaćna atrakcyjność. Mnie aparat też pobrzydził, czułam się jakbym nosiła brzydka zbroję i doprowadził do kompleksów i pogłębienia się mojego introwertyzmu, wycofywania się w w kontaktach z innymi. Efektu wow po ściągnięciu też nie było, a co przeżyłam podczas noszenia go, to zostało ze mną. No i to tyle, taka historia z mojej strony - kto by pomyślał, że "głupi aparat" zrobi tyle złego...
- Anastazja_smietana
- SushiRoll
- Posty: 223
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Gdzie wy dziewczyny żyłyście? Ja pamiętam, że miałam kilka koleżanek w gimnazjum i liceum z aparatami i bardzo im zazdrościłam, że będą mieć proste zęby. Absolutnie nie kojarzę żeby się z nich śmiano.Push pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 7:03 pm W ogóle ci się nie dziwię. Ja do dzisiaj z wielu względów żałuję, że nosiłam aparat. Od początku miałam co do niego wątpliwości, uległam niestety głównie pod wpływem rodziców. Leczenie było dłuuuugie i bardzo bolesne, raczej mając wyobrażenie jak to może wyglądać, po prostu bym do tego nie podeszła.
Pamiętam jak nauczycielka w gimnazjum popatrzyła na mnie w aparacie i z dumą rzekła: "O, widać że rodzice dbają". No a ja? Nie obchodziło mnie gadanie nauczycielki, tylko patrzyłam na rówieśników. Bo skoro nikt w gimnazjum nie nosił aparatu, to ja też nie chciałam, bo po co się wyróżniać? W liceum nie było lepiej - aparat nosiła najmniej atrakcyjna dziewczyna w klasie, do tego z ADHD. Była całościowo dziwna, więc jej aparat też był be i zobaczyłam jak on może wpływaćna atrakcyjność. Mnie aparat też pobrzydził, czułam się jakbym nosiła brzydka zbroję i doprowadził do kompleksów i pogłębienia się mojego introwertyzmu, wycofywania się w w kontaktach z innymi. Efektu wow po ściągnięciu też nie było, a co przeżyłam podczas noszenia go, to zostało ze mną. No i to tyle, taka historia z mojej strony - kto by pomyślał, że "głupi aparat" zrobi tyle złego...
Czy twoje zęby nie były "proste" po zdjęciu aparatu?
Myślę, że twoi rodzice chcieli dobrze, nie myśl o tym co by było gdyby, może gdybyś nie wyprostowała zębów, to zaczęłoby ci to przeszkadzać w dorosłości i byś robiła to po 30-stce jak ja
Bardzo zastanowiła mnie ta część. Ty ze stypendium doktoranckiego musisz opłacać swoje badania i wyjazdy na konferencje?paukerson997 pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 6:55 pm
no imnie strzela, bo ciągle wypruwam flaki, żeby mnie było stać na życie w dużym mieście, mieć możliwość jeżdżenia na konferencje naukowe i opłacać swoje badania
Ja jestem na 3. roku doktoratu i na takie rzeczy mamy u mnie na uczelni granty, IDUB i dofinansowania od rektora / dziekana, a stypendium to jest hajs na przeżycie...
-
paukerson997
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 3
- Rejestracja: ndz sty 25, 2026 11:37 pm
niestety w większości konkursów u mnie na uczelni jestem zjadana przez osoby z wydziałów typowo technicznych, którzy trzepią masę punktów na patentach i artykułach (z góry mówię, że nie mam nic do nikogo w związku z tym - zasady są klarowne, a ja nie mam mocy przerobowej żeby w rok natrzepac tyle punktów - zazwyczaj mam w okolicy 100, a większość pierwszych miejsc to 800-1000) w tym roku udało mi się dostać kilka stów brutto miesięcznie więcej za osiągnięcia naukowe z subwencji. poza tym należy mi się ~1 k zł od katedry rocznie na cele naukowe, ale zazwyczaj jak o coś proszę to ciężko znaleźć dla mnie kasę niestety. wiem, że na konkurencyjnej dla nas uczelni w moim mieście jest znacznie lepiej w tym temacie i po prostu u mnie nie jest tak łatwo zdobyć kasę od uczelni jako doktorant, ale staram się jak mogę, więc to też nie jest tak, że totalnie nic sobie nigdy nie załatwiłamClarion pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 7:45 pm Bardzo zastanowiła mnie ta część. Ty ze stypendium doktoranckiego musisz opłacać swoje badania i wyjazdy na konferencje?
Ja jestem na 3. roku doktoratu i na takie rzeczy mamy u mnie na uczelni granty, IDUB i dofinansowania od rektora / dziekana, a stypendium to jest hajs na przeżycie...
-
Laura.Palmer
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 153
- Rejestracja: ndz lut 16, 2025 10:49 pm
Dla mnie noszenie nie było problemem, piłam kawę z nakładkami, myłam zęby po każdym posiłku i po 1,5 roku miałam wyleczoną wadę zgryzu i proste zęby mam do dziś. A żeby było śmieszniej żałowałam że nie miałam metalowego aparatu bo zawsze uważałam że są seksi xDAnastazja_smietana pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 6:31 pm Żeby leczenie było efektywne, to trzeba nosić nakładki conajmniej 22h/dobę. Podczas noszenia jedynie można pić czystą wodę, więc odpadają kawki, herbatki, winko w weekend itd. Za każdym razem po posiłku trzeba dokładnie wyczyścić zęby, ponieważ kiedy nosi się nakładki ślina nie spełnia swojej funkcji obmywania zębów, więc założenie nakładki na brudne zęby stwarza duże ryzyko próchnicy. 2h to są 4 super szybkie posiłki + mycie zębów. Można zapomnieć również o przekąskach do filmu, na imprezie, różne święta, spontaniczne lody z cukierni latem itd. Do roku byłam bardzo zdyscyplinowana, wszystkiego odmawiałam, później powoli sobie odpuszczałam, jak i wiele innych osób. Ale wtedy czas leczenia się wydłuża bo zęby nie przesuwają się zgodnie z planem i powstaje błędne koło. No chyba że nie lubicie jeść, przekąszać ani pić i jesteście super skrajnymi introwertykami to wtedy to świetna opcja. Ja nie wziełam pod uwagę tego, że z natury jem dość powoli.
eech, przykro mi, że tak to u Ciebie wygląda. Ja jestem po filologii, wszyscy moi konkurenci o hajs zajmują się literaturą i językoznawstwem, więc nie ma takiej konkurencji, bo wiadomo, że patentami się nie zajmujemypaukerson997 pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 8:02 pm niestety w większości konkursów u mnie na uczelni jestem zjadana przez osoby z wydziałów typowo technicznych, którzy trzepią masę punktów na patentach i artykułach (z góry mówię, że nie mam nic do nikogo w związku z tym - zasady są klarowne, a ja nie mam mocy przerobowej żeby w rok natrzepac tyle punktów - zazwyczaj mam w okolicy 100, a większość pierwszych miejsc to 800-1000) w tym roku udało mi się dostać kilka stów brutto miesięcznie więcej za osiągnięcia naukowe z subwencji. poza tym należy mi się ~1 k zł od katedry rocznie na cele naukowe, ale zazwyczaj jak o coś proszę to ciężko znaleźć dla mnie kasę niestety. wiem, że na konkurencyjnej dla nas uczelni w moim mieście jest znacznie lepiej w tym temacie i po prostu u mnie nie jest tak łatwo zdobyć kasę od uczelni jako doktorant, ale staram się jak mogę, więc to też nie jest tak, że totalnie nic sobie nigdy nie załatwiłam
- Anastazja_smietana
- SushiRoll
- Posty: 223
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
1,5 roku to słowo klucz. U mnie do tego czasu też było superLaura.Palmer pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 8:13 pm Dla mnie noszenie nie było problemem, piłam kawę z nakładkami, myłam zęby po każdym posiłku i po 1,5 roku miałam wyleczoną wadę zgryzu i proste zęby mam do dziś. A żeby było śmieszniej żałowałam że nie miałam metalowego aparatu bo zawsze uważałam że są seksi xD
- agbmrctorakwin
- GreckieWakacje
- Posty: 283
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Przykro mi, że tak źle wspominasz proces leczenia ortodontycznego. Po części cię rozumiem bo moje leczenie trwało 6 lat i składało się z 3 różnych aparatów plus maski twarzowej. Pierwsze 2 tygodnie po założeniu hyraxa były tragiczne, nie potrafiłam mówić, strasznie sepleniłam, duży dyskomfort, nie mogłam przyzwyczaić się do tego że moja buzia się nie domyka itd. Miałam też etap wielkiej szpary między jedynkami... gdy przetrwałam już ten proces rozszerzania i wyciągania do przodu szczęki to samo noszenie stałego aparatu samoligaturującego było przyjemnością (tak jak już wcześniej wspomniałam). Myślę, że różnica może być taka, że ja te leczenie ortodontyczne zaczęłam już jako dorosła, myślę że gdybym miała je jako nastolatka też mogłoby być mi trudniej. Dodam, że na pewno Twoi rodzice chcieli dobrze zakładając ci ten aparat, zwłaszcza że krzywy zgryz to nie jest tylko kwestia estetyczna ale i zdrowotna i może realnie wpływać na jakość życia (o czym wiele ludzi zapomina).Push pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 7:03 pm W ogóle ci się nie dziwię. Ja do dzisiaj z wielu względów żałuję, że nosiłam aparat. Od początku miałam co do niego wątpliwości, uległam niestety głównie pod wpływem rodziców. Leczenie było dłuuuugie i bardzo bolesne, raczej mając wyobrażenie jak to może wyglądać, po prostu bym do tego nie podeszła.
Pamiętam jak nauczycielka w gimnazjum popatrzyła na mnie w aparacie i z dumą rzekła: "O, widać że rodzice dbają". No a ja? Nie obchodziło mnie gadanie nauczycielki, tylko patrzyłam na rówieśników. Bo skoro nikt w gimnazjum nie nosił aparatu, to ja też nie chciałam, bo po co się wyróżniać? W liceum nie było lepiej - aparat nosiła najmniej atrakcyjna dziewczyna w klasie, do tego z ADHD. Była całościowo dziwna, więc jej aparat też był be i zobaczyłam jak on może wpływaćna atrakcyjność. Mnie aparat też pobrzydził, czułam się jakbym nosiła brzydka zbroję i doprowadził do kompleksów i pogłębienia się mojego introwertyzmu, wycofywania się w w kontaktach z innymi. Efektu wow po ściągnięciu też nie było, a co przeżyłam podczas noszenia go, to zostało ze mną. No i to tyle, taka historia z mojej strony - kto by pomyślał, że "głupi aparat" zrobi tyle złego...
Korzystając z tego tematu, już nie nawiązuje do twojej wypowiedzi, irytuje mnie, że niektórzy sprowadzają leczenie ortodontyczne tylko to walorów estetycznych. Albo teksty typu "przecież on miał proste zęby, po co mu aparat" itp. tak naprawdę zwykły, szary człowiek nie jest w stanie gołym okiem stwierdzić czy ktoś ma wadę zgryzu czy nie, nie każda wada zgryzu to zęby nachodzące jeden na drugi. Po moim leczeniu ortodontycznym oprócz tego, że w końcu zyskałam ładny uśmiech, a nawet lepszy owal twarzy, ostrzejsze rysy, to jeszcze przestałam mieć problem z migrenami i bólami szczęki
-
123wiosna123
- Milion subskrypcji
- Posty: 4306
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Naprawde noszenie aparatu bylo przyjemnością? Przecież masz jakis metal w buzi, to obciera, nie możesz wszystkiego jeść. Co w tym jest przyjemnego?agbmrctorakwin pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 10:16 pm Przykro mi, że tak źle wspominasz proces leczenia ortodontycznego. Po części cię rozumiem bo moje leczenie trwało 6 lat i składało się z 3 różnych aparatów plus maski twarzowej. Pierwsze 2 tygodnie po założeniu hyraxa były tragiczne, nie potrafiłam mówić, strasznie sepleniłam, duży dyskomfort, nie mogłam przyzwyczaić się do tego że moja buzia się nie domyka itd. Miałam też etap wielkiej szpary między jedynkami... gdy przetrwałam już ten proces rozszerzania i wyciągania do przodu szczęki to samo noszenie stałego aparatu samoligaturującego było przyjemnością (tak jak już wcześniej wspomniałam). Myślę, że różnica może być taka, że ja te leczenie ortodontyczne zaczęłam już jako dorosła, myślę że gdybym miała je jako nastolatka też mogłoby być mi trudniej. Dodam, że na pewno Twoi rodzice chcieli dobrze zakładając ci ten aparat, zwłaszcza że krzywy zgryz to nie jest tylko kwestia estetyczna ale i zdrowotna i może realnie wpływać na jakość życia (o czym wiele ludzi zapomina).
Korzystając z tego tematu, już nie nawiązuje do twojej wypowiedzi, irytuje mnie, że niektórzy sprowadzają leczenie ortodontyczne tylko to walorów estetycznych. Albo teksty typu "przecież on miał proste zęby, po co mu aparat" itp. tak naprawdę zwykły, szary człowiek nie jest w stanie gołym okiem stwierdzić czy ktoś ma wadę zgryzu czy nie, nie każda wada zgryzu to zęby nachodzące jeden na drugi. Po moim leczeniu ortodontycznym oprócz tego, że w końcu zyskałam ładny uśmiech, a nawet lepszy owal twarzy, ostrzejsze rysy, to jeszcze przestałam mieć problem z migrenami i bólami szczęki
Pytam naprawde z ciekawości.
Później to już kwestia przyzwyczajenia123wiosna123 pisze: ↑pn kwie 20, 2026 5:22 am Naprawde noszenie aparatu bylo przyjemnością? Przecież masz jakis metal w buzi, to obciera, nie możesz wszystkiego jeść. Co w tym jest przyjemnego?
Pytam naprawde z ciekawości.
- agbmrctorakwin
- GreckieWakacje
- Posty: 283
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Dla mnie tak, w końcu podobało mi się to co widzę i widziałam efekty leczenia - a to było satysfakcjonujące. Co do obcierania to miałam już buzię tak zahartowana wcześniejszymi aparatami (tymi na podniebieniu), że zwykły aparat w ogóle mnie nie obcierał, jadłam to na co miałam ochotę, nie ograniczałam się, nigdy przez to mi żaden zamek nie wypadł. Jeśli chodzi o ciągłe czyszczenie i wyciągnie jedzenia to zrobiłam z tego nawyk więc nie odczuwałam, że mnie to jakoś męczy123wiosna123 pisze: ↑pn kwie 20, 2026 5:22 am Naprawde noszenie aparatu bylo przyjemnością? Przecież masz jakis metal w buzi, to obciera, nie możesz wszystkiego jeść. Co w tym jest przyjemnego?
Pytam naprawde z ciekawości.
Ja miałam częstsze wizyty z aparatem, zazwyczaj co 4 tygodnie. Do wszystkiego idzie się przyzwyczaić, naprawdę. Minęło od jego zdjecia 13 lat i nadal dziękuję rodzicom, że mi go zafundowali. Mam ładne proste zęby i pozbyłam się zgryzu jak u neandertalczyka. Aspekt wizualny to jedno, ale zdrowotny też był bardzo ważny. Jak macie możliwość, to róbcie aparat, bo będziecie żałować. Teraz jeszcze są aparaty estetyczne, to tym bardziej. Za moich czasów był on zbyt drogi, ale świecenie zamkami nie było dla mnie problemem. Wiele osób u mnie w liceum miało aparat, chyba nawet więcej niż okulary.
-
duppajasio
- BlondDoczep
- Posty: 139
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Ja patrzę nieprzychylnym okiem na mężczyzn, którzy na zdjęciach profilowych są bez koszulki. Nie chcę tego oglądać.gunernialne pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 12:50 pm Patrzymy nieprzychylnym okiem na mężczyzn, którzy chodzą w miejscach publicznych bez koszulki. Tak samo powinniśmy odnosić się do kobiet, których stylizacja opiera się na odsłoniętym brzuchu
Moim punktem startowym jest dokładnie ta sama sytuacja, ale frustracja idzie w trochę innym, ogólnym kierunku ;p i bardzo się boję wyrażenia tej opinii, ona mi się też dopiero kształtuje, ale!paukerson997 pisze: ↑ndz kwie 19, 2026 6:55 pm nie wiem czy niepopularna opinia, ale wątek Kornelii Wieczorek mnie zmusił do znalezienia jakiegoś wątku w którym mogę wylac frustrację
Pod postami na fb demaskujących KW jest masa komentarzy typu "lewaki chcecie zaszczuć dziewczynę" (od tych z prawej strony) i "kobiety kobiecie!!" (od tych z lewej strony).
Obserwuję jak ludzie na dorobku siedzący gdzieś u rodziców/wynajmujących za 70% pensji bronią deweloperuchów i rentierów od arbnb bo "uczciwie się dorobili, zazdrościcie zaradności!!", reforma pipu? najgłośniej szczekają jacyś kurierzy na b2b czy ludzie którzy zarabiają na tym b2b po 5k i bronią 'przedsiembiorczości" Brzoski, czy baby chodzące co 2 miesiąc na nfz do specjalisty albo siedzące na sorze bo "dawno nie robiły usg więc trochę nakłamały' i których nie stać na wykupienie całej recepty drą się, że trzeba prywatyzować nfz. jeszcze darcie mordy na jakichkolwiek działaczy chcących poprawić ICH sytuację i wyzywają od jakichś komuchów.
i mam takie, przepraszam, czuję się z tym okropnie; ale więszkość Polaków po prostu zasługują na to, żeby być je*ani na każdym kroku. Nie ma znaczenia zasobność portfela czy ktoś jest z dużego czy małego miasta, jest na prawo czy na lewo. Ludzie po prostu wolą (i tu odnosząc się do KW) jakąś iluzję "prawdy" i tego że 'mają rację" niż przyznać się do błędu i dzięki temu osiągnąć jakąś realną korzyść dla siebie.
- MissNobody66
- LouiBag
- Posty: 300
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Nie ma się czego bać, zdrowy na umyśle człowiek będzie tak uważał, a inny jak sama zauważyłaś będzie je*ny w dupkę i się będzie cieszył. Ja tam mogę i komuchem być skoro to oznacza krytykę kosmicznych nierównościterrible pisze: ↑pn kwie 20, 2026 11:42 am bardzo się boję wyrażenia tej opinii, ona mi się też dopiero kształtuje, ale!
Pod postami na fb demaskujących KW jest masa komentarzy typu "lewaki chcecie zaszczuć dziewczynę" (od tych z prawej strony) i "kobiety kobiecie!!" (od tych z lewej strony).
Obserwuję jak ludzie na dorobku siedzący gdzieś u rodziców/wynajmujących za 70% pensji bronią deweloperuchów i rentierów od arbnb bo "uczciwie się dorobili, zazdrościcie zaradności!!", reforma pipu? najgłośniej szczekają jacyś kurierzy na b2b czy ludzie którzy zarabiają na tym b2b po 5k i bronią 'przedsiembiorczości" Brzoski, czy baby chodzące co 2 miesiąc na nfz do specjalisty albo siedzące na sorze bo "dawno nie robiły usg więc trochę nakłamały' i których nie stać na wykupienie całej recepty drą się, że trzeba prywatyzować nfz. jeszcze darcie mordy na jakichkolwiek działaczy chcących poprawić ICH sytuację i wyzywają od jakichś komuchów.
-
123wiosna123
- Milion subskrypcji
- Posty: 4306
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ale nigdy nie bedzie tak ze kazdy bedzie mial tak samo i po równo i w ogole takie same możliwości. To jest po prostu nierealne. Tak samo nierealne jest to aby kazdy mial takie same poglady bo Ty krytykujesz jakies osoby a one zapewne krytykowałbym twoje poglady.terrible pisze: ↑pn kwie 20, 2026 11:42 am Moim punktem startowym jest dokładnie ta sama sytuacja, ale frustracja idzie w trochę innym, ogólnym kierunku ;p i bardzo się boję wyrażenia tej opinii, ona mi się też dopiero kształtuje, ale!
Pod postami na fb demaskujących KW jest masa komentarzy typu "lewaki chcecie zaszczuć dziewczynę" (od tych z prawej strony) i "kobiety kobiecie!!" (od tych z lewej strony).
Obserwuję jak ludzie na dorobku siedzący gdzieś u rodziców/wynajmujących za 70% pensji bronią deweloperuchów i rentierów od arbnb bo "uczciwie się dorobili, zazdrościcie zaradności!!", reforma pipu? najgłośniej szczekają jacyś kurierzy na b2b czy ludzie którzy zarabiają na tym b2b po 5k i bronią 'przedsiembiorczości" Brzoski, czy baby chodzące co 2 miesiąc na nfz do specjalisty albo siedzące na sorze bo "dawno nie robiły usg więc trochę nakłamały' i których nie stać na wykupienie całej recepty drą się, że trzeba prywatyzować nfz. jeszcze darcie mordy na jakichkolwiek działaczy chcących poprawić ICH sytuację i wyzywają od jakichś komuchów.
i mam takie, przepraszam, czuję się z tym okropnie; ale więszkość Polaków po prostu zasługują na to, żeby być je*ani na każdym kroku. Nie ma znaczenia zasobność portfela czy ktoś jest z dużego czy małego miasta, jest na prawo czy na lewo. Ludzie po prostu wolą (i tu odnosząc się do KW) jakąś iluzję "prawdy" i tego że 'mają rację" niż przyznać się do błędu i dzięki temu osiągnąć jakąś realną korzyść dla siebie.
Ja uważam ze rozwiązanie chorej sytuacji mieszkaniowej byłoby w koncu normalne uregulowanie tego ze siedzi u ciebie lokator, nie płaci i nic nie możesz z tym zrobic. Nie no możesz, możesz bawić sie w sądzie kilka lat a rzeczywiscie i tak kasy nie zobaczysz. Dlatego mieszkania stoją puste. Ale to sie nigdy nie zmieni.
Bardziej chodzi o to, że w Polsce ludzie nie potrafią zawalczyć o swoje w sprawach które ich dotyczą, a z drugiej strony są gotowi iść na barykady w internecie o to, że uu chcą podwyższyć o 1% podatek od najmu, który jest i tak niski. Trwają jakieś dzikie dyskusje o opodatkowaniu bogaczy, w tym bogaczy wielopokoleniowych, gdzie ludzie co sami gówno mają i ciężko tyrają toczą pianę o prawo bogacza do niskich podatków czy żeby nie było żadnej pensji minimalnej, bo to "zamach na wolność". Dosłownie jesteśmy w sytuacji, gdzie świnia broni ubojni. Kto tych ludzi do tego przekonał? Nie mam pojęcia.123wiosna123 pisze: ↑pn kwie 20, 2026 12:38 pm Ale nigdy nie bedzie tak ze kazdy bedzie mial tak samo i po równo i w ogole takie same możliwości. To jest po prostu nierealne. Tak samo nierealne jest to aby kazdy mial takie same poglady bo Ty krytykujesz jakies osoby a one zapewne krytykowałbym twoje poglady.
Ja uważam ze rozwiązanie chorej sytuacji mieszkaniowej byłoby w koncu normalne uregulowanie tego ze siedzi u ciebie lokator, nie płaci i nic nie możesz z tym zrobic. Nie no możesz, możesz bawić sie w sądzie kilka lat a rzeczywiscie i tak kasy nie zobaczysz. Dlatego mieszkania stoją puste. Ale to sie nigdy nie zmieni.
większym problemem jest to, że mamy jedne z najdroższych –jak nie najdroższe – kredyty w Europie123wiosna123 pisze: ↑pn kwie 20, 2026 12:38 pm Ale nigdy nie bedzie tak ze kazdy bedzie mial tak samo i po równo i w ogole takie same możliwości. To jest po prostu nierealne. Tak samo nierealne jest to aby kazdy mial takie same poglady bo Ty krytykujesz jakies osoby a one zapewne krytykowałbym twoje poglady.
Ja uważam ze rozwiązanie chorej sytuacji mieszkaniowej byłoby w koncu normalne uregulowanie tego ze siedzi u ciebie lokator, nie płaci i nic nie możesz z tym zrobic. Nie no możesz, możesz bawić sie w sądzie kilka lat a rzeczywiscie i tak kasy nie zobaczysz. Dlatego mieszkania stoją puste. Ale to sie nigdy nie zmieni.
Ojezu tak i każdy kto brał kredyt wie jakie to jest złodziejstwo. To co się dzieje na hipotecznych kredytach to jest zwykła lichwa w świetle prawa. Btw - oglądałam jakąś konferencję partii Bosaka o demografii i tam występował ekonomista i nawet on o tym mówił ze trzeba coś z tym zrobić bo to jest pomyłka co się w tym kraju dzieje. Nawet już u Konfy takie tematy poruszane :p ale tak ja piszą dziewczyny wyżej - i tak przyjdzie Romuś na najniższej krajowej co wyremontował sobie górę u rodziców z mądrościami i pójdzie na barykady i da się pokroić w obronie systemu
w ogóle nie o to mi chodzi, niech sobie ludzie mają różne poglądy i to w ogóle nie o tym. uważam, że to cherrypicking z tymi mieszkaniami, bo to wcale nie jest źródłem problemu. Dziewczyny słusznie powiedziały wyżej o kredytach - to jest zwyczajnie lichwa i zmowa rynkowa. Rynek mieszkaniowy jest chory dla obu stron - jedna boi się, że człowiek mu się zasiedzi, druga że zabierze mu się kaucję i wypowie umowę/zmieni warunki z dnia na dzień.123wiosna123 pisze: ↑pn kwie 20, 2026 12:38 pm Ale nigdy nie bedzie tak ze kazdy bedzie mial tak samo i po równo i w ogole takie same możliwości. To jest po prostu nierealne. Tak samo nierealne jest to aby kazdy mial takie same poglady bo Ty krytykujesz jakies osoby a one zapewne krytykowałbym twoje poglady.
Ja uważam ze rozwiązanie chorej sytuacji mieszkaniowej byłoby w koncu normalne uregulowanie tego ze siedzi u ciebie lokator, nie płaci i nic nie możesz z tym zrobic. Nie no możesz, możesz bawić sie w sądzie kilka lat a rzeczywiscie i tak kasy nie zobaczysz. Dlatego mieszkania stoją puste. Ale to sie nigdy nie zmieni.
Źródłem jest to, że dobro podstawowe, jakim jest dach nad głową, stał się ze względów podatkowo/prawnych najlepszym środkiem inwestycyjnym w kraju. Dosłownie w tym kraju nie inwestujemy w r&d, w polskie firmy, w innowacje (tam nas dotknie podatek belki (19%) inwestujemy w beton na kawałku ziemi (PCC?8% od wynajmu?).
Bardziej jak napisała @lalisa, ludzie w polsce rozdzierają szaty w obronie praw, które są przeciwko nim tak naprawdę i bronią tych, którzy ich wyzyskują.
traktują się jak miliarderów 'in progress', którym chwilowo powinęła się noga ale lada moment staną w jednym rzędzie i będą jedli lunch z prezesami banków, brzoską czy innym właścicielem Dino nie kumając, że to właśnie oni dbają o to, żeby za nic nie mogli znaleźć się z nimi w jednej "klasie'. te bidoki nie kumają, że jak już zostaną miliarderami, to będą sobie mogli lobbować ile chcą, ale najpierw muszą jakimś cudem dorwać się do tego grona, a wszystko czego bronią, betonuje ich pozycję na poziomie zapierdolu na b2b po 10-12h dziennie ze złamaną nogą by wrócić do wynajętego mieszkania za 3/4 pensji. I nie ma dla mnie znaczenia, czy zrobi to wyborca Konfy, po, pisu czy innego psl.
Dorastam do tego, żeby uznać że ci ludzie po prostu zasługują na to, żeby mieć takie gówniane warunki, bo obecnie nawet ci miliarderzy nie lobbują za swoimi prawami tak, jak robią właśnie te bidoki.
Nie chodzi o to, żeby każdy miał tyle samo, bo to, cytując klasyka "wizja komunizmu niestety" (i zawsze jakikolwiek ruch w sprawie poprawie warunków życia i zatrudnienia sprowadza się do komunizmu, trochę jak pośrednio Ty zrobiłaś w pierwszym zdaniu). Chodzi o to, żeby ci na samym dole mieli GODNIE.
Lichwa, ale też wg mnie zmowa i wymuszanie - jak nie kupisz ubezpieczenia u nas, to nie damy ci kredytu, jak nasz rzeczoznawca nie wyceni to nie bierzemy pod uwagę, bo nie akceptujemy wyceny z innego banku, pytasz się zbyt wielu banków o warunki kredytu? nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz, żółta kartka w postaci pogorszenia lekko warunków hehe. chcesz lekko nadpłacić żeby nie płacić nam drugiego tyle w odsetkach? Super, ale najpierw potrzebny ci formularz za 200zł i opłata manipulacyjna w postaci 5% pierwszej nadpłaty! Przecież tak mafie nawet nie działają przy wymuszaniu haraczyPEONIA pisze: ↑pn kwie 20, 2026 1:13 pm Ojezu tak i każdy kto brał kredyt wie jakie to jest złodziejstwo. To co się dzieje na hipotecznych kredytach to jest zwykła lichwa w świetle prawa. Btw - oglądałam jakąś konferencję partii Bosaka o demografii i tam występował ekonomista i nawet on o tym mówił ze trzeba coś z tym zrobić bo to jest pomyłka co się w tym kraju dzieje. Nawet już u Konfy takie tematy poruszane :p ale tak ja piszą dziewczyny wyżej - i tak przyjdzie Romuś na najniższej krajowej co wyremontował sobie górę u rodziców z mądrościami i pójdzie na barykady i da się pokroić w obronie systemu
+ szumnie zwani „doradcy kredytowi”. Opłacani, a jakże przez bankiterrible pisze: ↑pn kwie 20, 2026 1:27 pm Lichwa, ale też wg mnie zmowa i wymuszanie - jak nie kupisz ubezpieczenia u nas, to nie damy ci kredytu, jak nasz rzeczoznawca nie wyceni to nie bierzemy pod uwagę, bo nie akceptujemy wyceny z innego banku, pytasz się zbyt wielu banków o warunki kredytu? nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz, żółta kartka w postaci pogorszenia lekko warunków hehe. chcesz lekko nadpłacić żeby nie płacić nam drugiego tyle w odsetkach? Super, ale najpierw potrzebny ci formularz za 200zł i opłata manipulacyjna w postaci 5% pierwszej nadpłaty! Przecież tak mafie nawet nie działają przy wymuszaniu haraczy
Powiem Wam, że ja bym z przyjemnością poszła do osoby, która pobiera wynagrodzenie ode mnie i ja mu płacę ale za to mam uczciwa ocenę sytuacji i pewność, że działa w moim interesie