Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
klaudia7683
Channelka
Posty: 31
Rejestracja: pn lut 02, 2026 9:12 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: klaudia7683 »

Nie wiem czy bylo, ale…

Nie chce generalizowac, ale uwazam ze coraz to mlodsze pokolenie wchodzace w dorosle zycie zupelnie nie potrafi sobie poradzic i jest coraz bardziej leniwe i wygodne w swoim zyciu. Z jednej strony osoby te wygladaja jakby o siebie dbaly, sa dobrze ubrane, uzywaja drogich kosmetykow czy perfum. Z drugiej strony wyzwaniem dla nich jest dbanie o przestrzeń w ktorej zyja, ugotowanie sobie cos i zagospodarowanie swoim czasem. Do tego bardzo rozrzutny styl zycia „od 10tego do 10tego” i nie zawsze wiaze sie to z niskimi zarobkami. Z mojego doswiadczenia mialam przyklady osob ktore pomimo duzej ilosci wolnego czasu kupowaly gotowane ziemniaki w biedronce albo stosowaly diete „7 dni tostow na obiad”, juz nie wspomne o utrzymaniu jakiejkolwiek czystosci, na rzecz gnicia w lozku i ogladania serialu - rozumiem kwestia priorytetów, ale ciezko mi sobie wyobrazic takie osoby jako glowy rodziny. W kwestii jakiegokolwiek oszczedzania to widze bardzo konsumpcyjny tryb zycia celem (nie wiem - tak mi sie wydaje) chwilowej satysfakcji i checi pokazania innym swojego statusu. Do tego ogromny konformizm i brak jakiejkolwiek checi zeby zrobic cos pozytecznego w wolnym czasie ale w strefie zawodowej osiagnac cos wiecej. Nie wiem moze to tylko kwestia mojego otoczenia, a moze w poprzednich „generacjach” tez byly takie priorytety w zyciu, ale patrzac na te osoby zastanawiam sie czasem czy maja jakies cele w zyciu na dluzsza mete, sa w stanie czasem sie poswiecic w imie dlugoterminowych korzysci. I oczywiscie znajda sie wyjatki od tego co opisalam natomiast z mojego srodowiska sa to na prawde pojedyncze przypadki.
xoseraphina
ToTylkoHermes
Posty: 737
Rejestracja: pn maja 01, 2023 11:15 pm

Post autor: xoseraphina »

jaskana pisze: pt kwie 17, 2026 3:00 pm ale o czym tu niektórzy dywagują, nawet seniorzy uczą się angielskiego na uniwersytecie trzeciego wieku xd wymiany są organizowane teraz w wielu szkołach, łącznie z zawodówkami. i co, uczeń będzie wykluczony i nie pojedzie tylko dlatego, że w domu mu powiedzieli, że angielski nie jest ważny? absurd

nawet ze słabymi zajęciami w szkole można się wiele nauczyć
Przecież te wymiany nie są obowiązkowe, nie każdy musi jechać i czuć się wykluczony z tego powodu.
Clarion
Currently:Top
Posty: 708
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

jaskana pisze: pt kwie 17, 2026 3:00 pm ale o czym tu niektórzy dywagują, nawet seniorzy uczą się angielskiego na uniwersytecie trzeciego wieku xd wymiany są organizowane teraz w wielu szkołach, łącznie z zawodówkami. i co, uczeń będzie wykluczony i nie pojedzie tylko dlatego, że w domu mu powiedzieli, że angielski nie jest ważny? absurd

nawet ze słabymi zajęciami w szkole można się wiele nauczyć
Ale jest obowiązek nauki dwóch języków obcych w szkołach, więc ktoś może np. uczyć się niemieckiego albo znać hiszpański na super poziomie albo francuski i pojechać na praktyki np. do Francji i być w stanie się dogadać po francusku. Już wyjdźmy z tej neokolonialnej narracji, że bez angielskiego nie ma życia. Może być trudniej, ale można też dogadać się za granicą w wielu innych językach...
jaskana
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 503
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

xoseraphina pisze: pt kwie 17, 2026 3:20 pm Przecież te wymiany nie są obowiązkowe, nie każdy musi jechać i czuć się wykluczony z tego powodu.
pewnie, że nie są, ale szkoda, żeby ktoś nie pojechał mimo chęci z takiego powodu.
tak czy siak po maturze ma się teoretycznie minimum b1 z angielskiego, więc jeśli ktoś skończył studia (a na każdych jest angielski) i uważaj brak znajomości języka za powód do dumy to nie mam pytań
jaskana
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 503
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

Clarion pisze: pt kwie 17, 2026 3:27 pm Ale jest obowiązek nauki dwóch języków obcych w szkołach, więc ktoś może np. uczyć się niemieckiego albo znać hiszpański na super poziomie albo francuski i pojechać na praktyki np. do Francji i być w stanie się dogadać po francusku. Już wyjdźmy z tej neokolonialnej narracji, że bez angielskiego nie ma życia. Może być trudniej, ale można też dogadać się za granicą w wielu innych językach...
tu się z tobą zgadzam, ale jednak mało kto zna dobrze inny język i nie zna jednocześnie angielskiego. raczej jest to domena starszego pokolenia
Clarion
Currently:Top
Posty: 708
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Aż mi się przypomniało jak jakiś czas temu byłam w Żabce, płaciłam w samoobsługowej. Obok chłopak zamawiał po angielsku hot doga ze spicy souce i kasjerka, młoda dziewczyna, nie wiedziała, co to. Pytała po polsku o rodzaj parówki/kiełbasy, typ mówił po angielsku, że anything will be ok, just spicy souce. Więc się wtrąciłam, że typ chce ostry sos i obojętnie jaka parówka, a kasjerka do mnie, że MAM SIĘ NIE WTRĄCAĆ XD
fantasmagorie
PsychoFanka
Posty: 92
Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm

Post autor: fantasmagorie »

klaudia7683 pisze: pt kwie 17, 2026 3:17 pm Nie wiem czy bylo, ale…

Nie chce generalizowac, ale uwazam ze coraz to mlodsze pokolenie wchodzace w dorosle zycie zupelnie nie potrafi sobie poradzic i jest coraz bardziej leniwe i wygodne w swoim zyciu. Z jednej strony osoby te wygladaja jakby o siebie dbaly, sa dobrze ubrane, uzywaja drogich kosmetykow czy perfum. Z drugiej strony wyzwaniem dla nich jest dbanie o przestrzeń w ktorej zyja, ugotowanie sobie cos i zagospodarowanie swoim czasem. Do tego bardzo rozrzutny styl zycia „od 10tego do 10tego” i nie zawsze wiaze sie to z niskimi zarobkami. Z mojego doswiadczenia mialam przyklady osob ktore pomimo duzej ilosci wolnego czasu kupowaly gotowane ziemniaki w biedronce albo stosowaly diete „7 dni tostow na obiad”, juz nie wspomne o utrzymaniu jakiejkolwiek czystosci, na rzecz gnicia w lozku i ogladania serialu - rozumiem kwestia priorytetów, ale ciezko mi sobie wyobrazic takie osoby jako glowy rodziny. W kwestii jakiegokolwiek oszczedzania to widze bardzo konsumpcyjny tryb zycia celem (nie wiem - tak mi sie wydaje) chwilowej satysfakcji i checi pokazania innym swojego statusu. Do tego ogromny konformizm i brak jakiejkolwiek checi zeby zrobic cos pozytecznego w wolnym czasie ale w strefie zawodowej osiagnac cos wiecej. Nie wiem moze to tylko kwestia mojego otoczenia, a moze w poprzednich „generacjach” tez byly takie priorytety w zyciu, ale patrzac na te osoby zastanawiam sie czasem czy maja jakies cele w zyciu na dluzsza mete, sa w stanie czasem sie poswiecic w imie dlugoterminowych korzysci. I oczywiscie znajda sie wyjatki od tego co opisalam natomiast z mojego srodowiska sa to na prawde pojedyncze przypadki.
Bardzo dobrze podsumowałaś coś, co mi chodzi po głowie od dłuższego czasu i nie mogłam tego złapać. Bo niby wszystko okej, dbanie o swoje granice, asertywność w pracy itd, ale rzeczywiście wydaje się, że końcowy cel to rozrzutny styl życia, tiktoki, drogie gadżety i tyle. Miałam na koniec dopisać, że może są przynajmniej szczęśliwsi od innych pokoleń, no ale.. chyba nie są.
malloryknox
Skarpeta Rakieta
Posty: 80
Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm

Post autor: malloryknox »

klaudia7683 pisze: pt kwie 17, 2026 3:17 pm Nie wiem czy bylo, ale…

Nie chce generalizowac, ale uwazam ze coraz to mlodsze pokolenie wchodzace w dorosle zycie zupelnie nie potrafi sobie poradzic i jest coraz bardziej leniwe i wygodne w swoim zyciu. Z jednej strony osoby te wygladaja jakby o siebie dbaly, sa dobrze ubrane, uzywaja drogich kosmetykow czy perfum. Z drugiej strony wyzwaniem dla nich jest dbanie o przestrzeń w ktorej zyja, ugotowanie sobie cos i zagospodarowanie swoim czasem. Do tego bardzo rozrzutny styl zycia „od 10tego do 10tego” i nie zawsze wiaze sie to z niskimi zarobkami. Z mojego doswiadczenia mialam przyklady osob ktore pomimo duzej ilosci wolnego czasu kupowaly gotowane ziemniaki w biedronce albo stosowaly diete „7 dni tostow na obiad”, juz nie wspomne o utrzymaniu jakiejkolwiek czystosci, na rzecz gnicia w lozku i ogladania serialu - rozumiem kwestia priorytetów, ale ciezko mi sobie wyobrazic takie osoby jako glowy rodziny. W kwestii jakiegokolwiek oszczedzania to widze bardzo konsumpcyjny tryb zycia celem (nie wiem - tak mi sie wydaje) chwilowej satysfakcji i checi pokazania innym swojego statusu. Do tego ogromny konformizm i brak jakiejkolwiek checi zeby zrobic cos pozytecznego w wolnym czasie ale w strefie zawodowej osiagnac cos wiecej. Nie wiem moze to tylko kwestia mojego otoczenia, a moze w poprzednich „generacjach” tez byly takie priorytety w zyciu, ale patrzac na te osoby zastanawiam sie czasem czy maja jakies cele w zyciu na dluzsza mete, sa w stanie czasem sie poswiecic w imie dlugoterminowych korzysci. I oczywiscie znajda sie wyjatki od tego co opisalam natomiast z mojego srodowiska sa to na prawde pojedyncze przypadki.
Millenialsi są ostatnim pokoleniem, które potrafi ogarnąć siebie i życie dookoła, ale to, czego niestety nie potrafią ogarnąć, to wychowanie dzieci. I stąd biora się niezaradne zetki, które potrafią tylko krzyczeć o asertywności i szacunku do siebie, nie szanując niczego i nikogo dookoła.
jaskana
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 503
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 3:57 pm Millenialsi są ostatnim pokoleniem, które potrafi ogarnąć siebie i życie dookoła, ale to, czego niestety nie potrafią ogarnąć, to wychowanie dzieci. I stąd biora się niezaradne zetki, które potrafią tylko krzyczeć o asertywności i szacunku do siebie, nie szanując niczego i nikogo dookoła.
ale jaki jest związek między millenialsami a setkami skoro rodzicami zetek są ludzie z pokolenia x?
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
GreckieWakacje
Posty: 283
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 3:57 pm Millenialsi są ostatnim pokoleniem, które potrafi ogarnąć siebie i życie dookoła, ale to, czego niestety nie potrafią ogarnąć, to wychowanie dzieci. I stąd biora się niezaradne zetki, które potrafią tylko krzyczeć o asertywności i szacunku do siebie, nie szanując niczego i nikogo dookoła.
Ten tekst o byciu ostatnim normalnym pokoleniem mówi każde pokolenie XDD
dziwnerzeczy
Bagietka z szarlott
Posty: 167
Rejestracja: pt wrz 30, 2022 11:04 pm

Post autor: dziwnerzeczy »

Babcie też są nie takie jak kiedyś. Kiedyś siedziały w domu a teraz chcą za granicę i jeździć na motocyklu albo coś.
staratwoja
BlondDoczep
Posty: 132
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

klaudia7683 pisze: pt kwie 17, 2026 3:17 pm Nie wiem czy bylo, ale…

Nie chce generalizowac, ale uwazam ze coraz to mlodsze pokolenie wchodzace w dorosle zycie zupelnie nie potrafi sobie poradzic i jest coraz bardziej leniwe i wygodne w swoim zyciu. Z jednej strony osoby te wygladaja jakby o siebie dbaly, sa dobrze ubrane, uzywaja drogich kosmetykow czy perfum. Z drugiej strony wyzwaniem dla nich jest dbanie o przestrzeń w ktorej zyja, ugotowanie sobie cos i zagospodarowanie swoim czasem. Do tego bardzo rozrzutny styl zycia „od 10tego do 10tego” i nie zawsze wiaze sie to z niskimi zarobkami. Z mojego doswiadczenia mialam przyklady osob ktore pomimo duzej ilosci wolnego czasu kupowaly gotowane ziemniaki w biedronce albo stosowaly diete „7 dni tostow na obiad”, juz nie wspomne o utrzymaniu jakiejkolwiek czystosci, na rzecz gnicia w lozku i ogladania serialu - rozumiem kwestia priorytetów, ale ciezko mi sobie wyobrazic takie osoby jako glowy rodziny. W kwestii jakiegokolwiek oszczedzania to widze bardzo konsumpcyjny tryb zycia celem (nie wiem - tak mi sie wydaje) chwilowej satysfakcji i checi pokazania innym swojego statusu. Do tego ogromny konformizm i brak jakiejkolwiek checi zeby zrobic cos pozytecznego w wolnym czasie ale w strefie zawodowej osiagnac cos wiecej. Nie wiem moze to tylko kwestia mojego otoczenia, a moze w poprzednich „generacjach” tez byly takie priorytety w zyciu, ale patrzac na te osoby zastanawiam sie czasem czy maja jakies cele w zyciu na dluzsza mete, sa w stanie czasem sie poswiecic w imie dlugoterminowych korzysci. I oczywiscie znajda sie wyjatki od tego co opisalam natomiast z mojego srodowiska sa to na prawde pojedyncze przypadki.
A milenialsi dalej nie kupują mieszkań bo wydają wszystko na tosty z awokado...
malloryknox
Skarpeta Rakieta
Posty: 80
Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm

Post autor: malloryknox »

agbmrctorakwin pisze: pt kwie 17, 2026 4:03 pm Ten tekst o byciu ostatnim normalnym pokoleniem mówi każde pokolenie XDD
wasze to na pewno będzie ostatnie, biorąc pod uwagę, że nic nie potraficie dookoła siebie zrobić i oczekujecie, że każdy poda wam wszystko na tacy XD
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2824
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 3:57 pm Millenialsi są ostatnim pokoleniem, które potrafi ogarnąć siebie i życie dookoła, ale to, czego niestety nie potrafią ogarnąć, to wychowanie dzieci. I stąd biora się niezaradne zetki, które potrafią tylko krzyczeć o asertywności i szacunku do siebie, nie szanując niczego i nikogo dookoła.
Jestem późną milenialką i 100% tego co słyszę teraz o zetkach i o kolejnym pokoleniu po nich, to słyszałam o sobie. xd Nie nadają się do pracy, roszczeniowi, wszystko chcą na już, nie uczą się. Kiedyś to było.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
GreckieWakacje
Posty: 283
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 4:10 pm wasze to na pewno będzie ostatnie, biorąc pod uwagę, że nic nie potraficie dookoła siebie zrobić i oczekujecie, że każdy poda wam wszystko na tacy XD
Ale to jak to jest, rok urodzenia decyduje o tym czy ktoś ogarnia życie czy nie? Czyli skoro millenialsi są do 96 (i oni ogarniają super życie) to ludzie urodzeni w 97 są już automatycznie zepsuci, niesamodzielni i roszczeniowi? XDD (niektóre źródła gen z zaliczają już od 1995 r.) Ja rozumiem sens pokoleń i tego, że każda z generacji wychowuje się i dorasta w nieco innych czasach co w jakiś sposób wpływa na ich zachowanie, doświadczenia itp. ale to nie oznacza, że istnieją pokolenia które są tylko dobre lub tylko złe. Każde z nich ma dobre i złe cechy. Mnie samą śmieszą memy czy tiktoki o zetkach, milenialsach czy innych generacjach - ale czym innym jest satyra i celowa hiperbola, a czym innym jest umniejszanie całej danej grupie.
I zanim ktoś walnie odpowiedzią: skoro cię to tak zabolało to chyba jest to prawda - nie, nie zabolało mnie to bo wiem jaka jestem i jakimi ludźmi się otaczam (także z pokolenia Z) ale jest to forum dyskusyjne więc mam prawo podzielić się swoją opinią
Awatar użytkownika
HeyJude
KlasaBiznes
Posty: 599
Rejestracja: ndz gru 08, 2024 3:29 am

Post autor: HeyJude »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 3:57 pm Millenialsi są ostatnim pokoleniem, które potrafi ogarnąć siebie i życie dookoła, ale to, czego niestety nie potrafią ogarnąć, to wychowanie dzieci. I stąd biora się niezaradne zetki, które potrafią tylko krzyczeć o asertywności i szacunku do siebie, nie szanując niczego i nikogo dookoła.
Jako millenials powiem, że w każdym pokoleniu znajdują się ludzie mniej lub bardziej zaradni. Owszem, znam wiele niezaradnych zetek, ale znam też wiele, które mają lepszy pomysł na siebie niż niektórzy millenialsi. Ale też mówienie, że akurat moje pokolenie jest ostatnim zaradnym jest trochę naciągane. Czasy się zmieniają, dużo rzeczy się upraszcza i nie jest już tak skomplikowane jak było kiedyś i jest to krok w dobrą stronę. Może już ludzie nie będą musieli być zaradni w kwestiach, w których kiedyś nie mieli wyjścia, żeby nie być. Jak się z otwartą głową podejdzie do zetek, to w sumie to są fajne osoby ze swoimi zaletami i wadami jak każdy. Poza tym to są nadal młodzi ludzie, gdyby mnie ktoś oceniał przez pryzmat tego, co ja robiłam w tym wieku to myślę, że też w oczach niektórych byłabym stracona. Dajmy im szansę się wykazać, nam też starsze pokolenie mówiło, że nic z nas nie będzie, a za ich czasów co to oni nie musieli. :D
Rosyjska Miss AI 2026.🔌
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2824
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

A może po prostu każdy ma zaradność dostosowaną do swoich doświadczeń? Boomerzy nawigowali jakoś w tej transformacji ustrojowej lepiej lub gorzej, większość gorzej i o tych ludziach po prostu się nie mówi. Być może my byśmy sobie nie dali rady, gdyby nas tam puścić, ale za to wielu boomerów dzisiaj by sobie palcem do dupy nie trafiło, jakby mieli stanąć z niczym i wybrać jaka szkoła, jaka praca, jaki staż, dokąd pójść. Nikt ci niczego nie załatwi po znajomości, nie ma żadnej listy oczekujących na mieszkanie. Wszystko jest szybko, na już. Nie ma czasu na siedzenie i patrzenie przed siebie.
Awatar użytkownika
berry blast
Dieta 600 kcal
Posty: 2277
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

Clarion pisze: pt kwie 17, 2026 3:35 pm Aż mi się przypomniało jak jakiś czas temu byłam w Żabce, płaciłam w samoobsługowej. Obok chłopak zamawiał po angielsku hot doga ze spicy souce i kasjerka, młoda dziewczyna, nie wiedziała, co to. Pytała po polsku o rodzaj parówki/kiełbasy, typ mówił po angielsku, że anything will be ok, just spicy souce. Więc się wtrąciłam, że typ chce ostry sos i obojętnie jaka parówka, a kasjerka do mnie, że MAM SIĘ NIE WTRĄCAĆ XD
no i kurde niech mi ktoś powie, że to nie jet powód do wstydu. żeby młoda dziewczyna nie rozumiała prostego komunikatu. przecież spicy souse to pewnie nawet na tej butelce było napisane.
to nie chodzi o to, aby wszyscy biegle rozmawiali w języku angielskim o fizyce kwantowej czy budowie silnika statku kosmicznego, ale te podstawy ang. faktycznie się przydają, nawet jak pracujesz w żabce. bo może przyjść angol po hot-doga.

jak jechałam na urlop do niemiec czy holandii to też miałam obawy że kurde jak ja się dogadam, po niemiecku umiem tylko powiedzieć gehen nah hausen kinder machen, no może mi się nie przydać 😬 ale się okazało, że jak się zna angielski to absolutnie wszystko można załatwić.
mariaow
RoseGold
Posty: 851
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Widzę ze dyskusja o angielskim juz sie zakończyła, ale dodam tylko, że nie wyobrażam sobie być skazana wyłącznie na szukanie informacji po polsku. Jeśli czegoś się uczę, albo potrzebuję po prostu znaleźć informacje o czymś tam (niezwiązanym z Polską - wiadomo, o polskim prawie pracy lepiej czytać po polsku XD), to domyślnie używam angielskiego - jest więcej źródeł, często lepszej jakości. Także dla mnie brak znajomości języka w którym mówi cały świat i nauka to jest jednak upośledzenie.
Awatar użytkownika
berry blast
Dieta 600 kcal
Posty: 2277
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

w kwestii zetek moje obserwacje są takie - w pracy są tylko tyle za ile się im płaci CO DO MINUTY dosłownie, a potem gotowce z żabki, pidżama i netflix.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
GreckieWakacje
Posty: 283
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

mariaow pisze: pt kwie 17, 2026 4:52 pm Widzę ze dyskusja o angielskim juz sie zakończyła, ale dodam tylko, że nie wyobrażam sobie być skazana wyłącznie na szukanie informacji po polsku. Jeśli czegoś się uczę, albo potrzebuję po prostu znaleźć informacje o czymś tam (niezwiązanym z Polską - wiadomo, o polskim prawie pracy lepiej czytać po polsku XD), to domyślnie używam angielskiego - jest więcej źródeł, często lepszej jakości. Także dla mnie brak znajomości języka w którym mówi cały świat i nauka to jest jednak upośledzenie.
Oj tak, anglojęzyczne źródła niesamowicie ułatwiają choćby pisanie prac dyplomowych
staratwoja
BlondDoczep
Posty: 132
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

berry blast pisze: pt kwie 17, 2026 4:55 pm w kwestii zetek moje obserwacje są takie - w pracy są tylko tyle za ile się im płaci CO DO MINUTY dosłownie, a potem gotowce z żabki, pidżama i netflix.
A ile mają być xd W jakiej umowie jest zasada że wychodzenie zgodnie z godziną skończenia pracy to nieładnie i że jakiś gówno menedżer średniego szczebla się o to bardzo pogniewa? Po coś istnieją płatne nadgodziny jeśli to w jakiejś szczególnej sytuacji rzeczywiście konieczne
Awatar użytkownika
Saelith
KlasaBiznes
Posty: 565
Rejestracja: wt lut 24, 2026 9:50 am

Post autor: Saelith »

berry blast pisze: pt kwie 17, 2026 4:55 pm w kwestii zetek moje obserwacje są takie - w pracy są tylko tyle za ile się im płaci CO DO MINUTY dosłownie, a potem gotowce z żabki, pidżama i netflix.
Ja robiłam to samo. XD
Gdy pracowałam w gastro to mnie nie obchodziło, że mają ruch, zapierdol etc. Mija moja określona liczba godzin na ten dzień i idę do domu. A jeśli nie wyrabiają - nie moja wina, że mają braki kadrowe.
Awatar użytkownika
berry blast
Dieta 600 kcal
Posty: 2277
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

staratwoja pisze: pt kwie 17, 2026 5:05 pm A ile mają być xd W jakiej umowie jest zasada że wychodzenie zgodnie z godziną skończenia pracy to nieładnie i że jakiś gówno menedżer średniego szczebla się o to bardzo pogniewa? Po coś istnieją płatne nadgodziny jeśli to w jakiejś szczególnej sytuacji rzeczywiście konieczne
nie chodzi mi o to żeby robić za darmo nadgodziny, tylko o to że gdy my się przebierałyśmy aby wyjść razem i powiedzieć sobie cześć to zetka już stała na przystanku xD
jaskana
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 503
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

berry blast pisze: pt kwie 17, 2026 5:10 pm nie chodzi mi o to żeby robić za darmo nadgodziny, tylko o to że gdy my się przebierałyśmy aby wyjść razem i powiedzieć sobie cześć to zetka już stała na przystanku xD
ale wyszła wcześniej czy tak jak ma w umowie? bo jak o czasie to może po prostu was nie lubi/spieszyła się/cokolwiek