Jeśli mają kontrakt z NFZ, mogą się ubiegać. Większość lekarzy przyjmuje prywatnie i na NFZ.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Blue Spirit
- SushiRoll
- Posty: 228
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Re: Niepopularne opinie o życiu
Też kiedyś zrobiłam zakupy pani, która o to prosiła. W sklepie wybrzydzała i pokazywała palcem na droższy serek, droższe coś tam. Odechciało mi się pomagania.Clarion pisze: ↑pn kwie 13, 2026 6:33 pm Zgadzam się z Tobą. Mnie w ogóle wkurza taka roszczeniowość i skupianie się na takich bzdurach jak lokówka do włosów w sytuacji, kiedy nie starcza na jedzenie.
Ja w ogóle jestem bardzo sceptyczna w stosunku do Szlachetnej Paczki i innych tego typu zbiórek. Jak miałam z 4 lata to byłam z babcią na zakupach w sklepie spożywczym. Pod sklepem zaczepiła ją jakaś obca pani, prosząc o pieniądze na jedzenie dla dzieci. Babcia kazała jej poczekać. Poszłyśmy do sklepu, babcia kupiła jakieś joguty, chleb, ser, szynkę. Dała jej siatkę z tymi zakupami pod sklepem. Pani podziękowała. Poszłyśmy z babcią dalej do jakiegoś innego sklepu. Po drodze do domu minęłyśmy znowu ten sklep, w którym babcia zrobiła zakupy dla "potrzebującej". Wyszła z niego ekspedientka, pokazała na śmietnik na ulicy, w którym leżała torba z całym tym jedzeniem. Powiedziała, że ta pani wyrzuciła do niego te zakupy, bo ona tak naprawdę chciała pieniądze na alkohol, a nie jedzenie dla dzieci.
Do dzisiaj pamiętam jak moja babcia się popłakała, wyjmując to jedzenie z kosza na śmieci. Dzieciństwo babci przypadło na wojnę, pamiętała głód i biedę. Od tego czasu babcia miała zasadę, że ani grosza nie da osobom proszącym o to na ulicy i zakupów też nie zrobi. A ja mam tak wryty w pamięć ten obraz babci płaczącej nad koszem na śmieci i wyciągającej z niego zakupy, że też nigdy nikomu hajsu na ulicy nie dałam i zakupów też nikomu nie zrobię.
I w kontekście tej historii jak słyszę o wymaganiach w Szlachetnej Paczce, by osobom, którym brakuje na jedzenie, sprezentować drogie markowe rzeczy to mną telepie. Mój znajomy raz był wolontariuszem w SP i sam powiedział, że część tych rodzin oszukuje i traktuje SP jako swój dodatkowy dochód. Obrzydliwe to jest, że Polacy nawet chęć pomocy i organizacje charytatywne potrafią wykorzystywać, by januszować.
Ja raz musiałam wąchać komodę w środku i opisać zapachagbmrctorakwin pisze: ↑pn kwie 13, 2026 6:35 pm Ja RAZ wystawiłam na grupę mojego miasta łóżko do oddania, chciałam kupić nowe i stwierdziłam, że starego nie będę sprzedawać bo nie chce mi się męczyć z Januszami, którzy będą się ze mną targować XDD (łóżko było w dobrym stanie, zadbane). Okazało się, że wcale nie jest tak łatwo oddać coś za darmo - pojawiło się mnóstwo pytań czy mogę te łóżko przywieźć:) a najlepiej to wnieść na górę i jeszcze może pościelić (w poście napisałam że odbiór we własnym zakresie), prośby o zdjęcia z każdej strony (zdjęcia były w poście, do tego dokładne wymiary tego łóżka i rodzaj materaca ale ludzie najwyraźniej nie potrafią czytać). Jak finalnie udało mi się znaleźć osobę chętną do odbioru tego łóżka to zmieniała termin odbioru chyba z 3 razy, gdy w końcu po nie przyjechała to mimo, że pomogłam je wtargac do busa to nawet nie usłyszałam dziękuję - może stwierdziła, że to ona mi zrobiła przysługę XDD. Teraz już mam nauczkę, że lepiej rozebrać na części i wynieść pod śmietnik, a nie się męczyć z ludźmi którzy uważają, że "im się należy".
-
chleb_ze_smalcem
- MiamiBicz
- Posty: 399
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Kiedyś oddawałam rzeczy na grupkach ale po licznych przygodach obrzydło mi to całkiem. Jak ma się użerać kilka dni z ludźmi którzy nie potrafią przeczytać kilku zdań opisu i obejrzeć zdjęć, to wolę te rzeczy wywalić na śmietnik. Życie staje się prostsze jak człowiek odpuści oddawanie i pomaganie w postaci zbiórek.
Mnie denerwuje że większość odcinków zaczyna się gloryfikacja ofiar. W takim sensie że oni zawsze byli pomocni, lubiani, pełni życia i w ogóle nie mieli żadnych wad. NO może czasem ofiara lubiła przywalić swojej partnerce w twarz ale moi kochani, ktoz z nas tak nie robi ;)mordziaszka pisze: ↑ndz sty 04, 2026 7:51 pm Ja ogólnie nie lubię, jak ktoś robi z siebie speca od wszystkiego, bo obejrzał kilka filmików na tiktoku. Ja jestem z tych, co się nie wypowiedzą, nie mając pewności, że to są potwierdzone fakty, bo w dobie takiej ilości fake newsów można się popisać głupotą
Coś w tym jest.
Tak jak już było wcześniej trochę wspomniane, ale pociągnę - mam ogromną, narastającą niechęć do lekarzy i stomatologów. Wiem, że to dość popularne stwierdzenie, ale nadal ludzie pogadają i w sumie tyle. Nadal "lekarz" to jest jakiś synonim nadczłowieka i oni totalnie to czują, obrastają w piórka i zmierza to w bardzo złą stronę. Ceny to koszmar i tak, wiem że skończyli trudne studia, mają wiedzę, pomagają ale no k#€### nie są jakimiś Bogami. Zwłaszcza że, nie uwłaczając, większość z nich to po prostu rzemieślnicy w swoim fachu i nie robią nic nadzwyczajnego. Mam tu na myśli choćby ortodontów i dentystów, obecnie to jest jakaś mam wrażenie nadwyczajna kasta bo ludziom zależy na ładnym uśmiechu bardziej niż zwykle więc jakieś 90% dzieciaków ma aparaty, ludzie wstawiają implanty itd. Jest więc zapotrzebowanie, ale no kurde... człowieku ty tylko zaklejasz i prostujesz zęby, nie jesteś jakimś herosem ratującym ludzkie życie na co dzień. Strasznie mi się nie podoba obecną postawa w gabinetach "zębowych", zwlaszcza ze coraz więcej czynności wykonują za nich asystenci a oni chodzą jak jakieś ważne persony, coś tam zrobią i nara. Ceny są kosmiczne a oni się dziwią, że ludzie nie mają np. Hajsu natychmiast na leczenie kanałowe dwóch zębów i np. Wyrwanie ósemek (oczywiście zawsze to jest zaniedbanie pacjenta ich zdaniem i wzbudzają poczucie winy). Mam porównanie jak bylo kiedyś a obecnie to jest jakiś kosmos...
To jest właśnie to, co mówię o młodych stomatologach z dwoma asystentkami, którzy coś spartaczą, a starszymi, którzy mi dobrze zrobią, bo mają lata doświadczenia i nie potrzebują fancy wspomagaczy. To jest też wspominana przeze mnie kwestia podjęcia studiów dla kasy i ego, a nie leczenia.Kylie pisze: ↑pn kwie 13, 2026 9:14 pm Tak jak już było wcześniej trochę wspomniane, ale pociągnę - mam ogromną, narastającą niechęć do lekarzy i stomatologów. Wiem, że to dość popularne stwierdzenie, ale nadal ludzie pogadają i w sumie tyle. Nadal "lekarz" to jest jakiś synonim nadczłowieka i oni totalnie to czują, obrastają w piórka i zmierza to w bardzo złą stronę. Ceny to koszmar i tak, wiem że skończyli trudne studia, mają wiedzę, pomagają ale no k#€### nie są jakimiś Bogami. Zwłaszcza że, nie uwłaczając, większość z nich to po prostu rzemieślnicy w swoim fachu i nie robią nic nadzwyczajnego. Mam tu na myśli choćby ortodontów i dentystów, obecnie to jest jakaś mam wrażenie nadwyczajna kasta bo ludziom zależy na ładnym uśmiechu bardziej niż zwykle więc jakieś 90% dzieciaków ma aparaty, ludzie wstawiają implanty itd. Jest więc zapotrzebowanie, ale no kurde... człowieku ty tylko zaklejasz i prostujesz zęby, nie jesteś jakimś herosem ratującym ludzkie życie na co dzień. Strasznie mi się nie podoba obecną postawa w gabinetach "zębowych", zwlaszcza ze coraz więcej czynności wykonują za nich asystenci a oni chodzą jak jakieś ważne persony, coś tam zrobią i nara. Ceny są kosmiczne a oni się dziwią, że ludzie nie mają np. Hajsu natychmiast na leczenie kanałowe dwóch zębów i np. Wyrwanie ósemek (oczywiście zawsze to jest zaniedbanie pacjenta ich zdaniem i wzbudzają poczucie winy). Mam porównanie jak bylo kiedyś a obecnie to jest jakiś kosmos...
Zgadzam się, ale rozszerzę to na lekarzy ogólnie - też (trochę będę generalizować) strasznie denerwuje już teraz powszechny brak poczucia odpowiedzialności. W sensie gdy ja coś spieprzę, nawet w swoich korpoprezentacyjkach, to mam "miłą rozmowę' z szefem, gdy kasjerka coś źle nabije na kasie, to musi często oddawać kasę. Jeśli coś nie spełni twoich oczekiwań - czy to produkt, czy to usługa, możesz ją zwrócić albo zareklamować.Kylie pisze: ↑pn kwie 13, 2026 9:14 pm Tak jak już było wcześniej trochę wspomniane, ale pociągnę - mam ogromną, narastającą niechęć do lekarzy i stomatologów. Wiem, że to dość popularne stwierdzenie, ale nadal ludzie pogadają i w sumie tyle. Nadal "lekarz" to jest jakiś synonim nadczłowieka i oni totalnie to czują, obrastają w piórka i zmierza to w bardzo złą stronę. Ceny to koszmar i tak, wiem że skończyli trudne studia, mają wiedzę, pomagają ale no k#€### nie są jakimiś Bogami. Zwłaszcza że, nie uwłaczając, większość z nich to po prostu rzemieślnicy w swoim fachu i nie robią nic nadzwyczajnego. Mam tu na myśli choćby ortodontów i dentystów, obecnie to jest jakaś mam wrażenie nadwyczajna kasta bo ludziom zależy na ładnym uśmiechu bardziej niż zwykle więc jakieś 90% dzieciaków ma aparaty, ludzie wstawiają implanty itd. Jest więc zapotrzebowanie, ale no kurde... człowieku ty tylko zaklejasz i prostujesz zęby, nie jesteś jakimś herosem ratującym ludzkie życie na co dzień. Strasznie mi się nie podoba obecną postawa w gabinetach "zębowych", zwlaszcza ze coraz więcej czynności wykonują za nich asystenci a oni chodzą jak jakieś ważne persony, coś tam zrobią i nara. Ceny są kosmiczne a oni się dziwią, że ludzie nie mają np. Hajsu natychmiast na leczenie kanałowe dwóch zębów i np. Wyrwanie ósemek (oczywiście zawsze to jest zaniedbanie pacjenta ich zdaniem i wzbudzają poczucie winy). Mam porównanie jak bylo kiedyś a obecnie to jest jakiś kosmos...
Z lekarzami, mimo że mówimy tu o pracy z najcenniejszym co mamy i o kosmicznych cenach (ktore wg mnie już teraz też przekraczają granice dużo bardziej niż te paznokciary ze wcześniejszych stron ;p), nie ma żadnej odpowiedzialności!!!! dentysta zepsuje ci zęba? no trudno, podpisałeś na początku kwit że nie każde leczenie kanałowe może być skuteczne! Chodziłeś prywatnie i się diagnozowałeś u lekarza przez 3 miesiące z 450zł/10min za wizytę, a on cię źle zdiagnozował? no nic to, dobrze że udało ci się w końcu dobrze zdiagnozować u kogos innego! Leczenie które doktor ci zaproponował było nieskuteczne, kosztowne i przez ten czas właściwa choroba się jeszcze bardziej rozwinęła? no trudno, taki jest ludzki organizm!
Przeraża mnie po prostu tutaj brak jakiejkolwiek odpowiedzialności - i ludzkiej, mimo że to jest zawód naprawdę zaufania publicznego i trochę "misyjny', i systemowego.
Przestaje mnie też dziwić ta niechęć do lekarzy, bo rozumiem frustrację, gdy lekarz przyjeżdża porsche cayenne a wczoraj g klasą, a ludzie muszą wybierać którą pozycję z recepty wykupić.
Tez o tym wcześniej pisałam,te fancy kliniki omijam szerokim łukiem. Higienizacja za 500 złotych,powiedzcie mi jak?! Ortodonta zaproponował,abym zrobiła ją przed przyjściem do niego(w razie jak by sie klej od zamka znow odkleił),a ja serio wole przyjechać 2 raz,ale miec na NFZ, a nie wywalać 5 stów na czyszczenie i napychać im kieszenie. Tam odj**ao się nieźle w główkachKylie pisze: ↑pn kwie 13, 2026 9:14 pm Tak jak już było wcześniej trochę wspomniane, ale pociągnę - mam ogromną, narastającą niechęć do lekarzy i stomatologów. Wiem, że to dość popularne stwierdzenie, ale nadal ludzie pogadają i w sumie tyle. Nadal "lekarz" to jest jakiś synonim nadczłowieka i oni totalnie to czują, obrastają w piórka i zmierza to w bardzo złą stronę. Ceny to koszmar i tak, wiem że skończyli trudne studia, mają wiedzę, pomagają ale no k#€### nie są jakimiś Bogami. Zwłaszcza że, nie uwłaczając, większość z nich to po prostu rzemieślnicy w swoim fachu i nie robią nic nadzwyczajnego. Mam tu na myśli choćby ortodontów i dentystów, obecnie to jest jakaś mam wrażenie nadwyczajna kasta bo ludziom zależy na ładnym uśmiechu bardziej niż zwykle więc jakieś 90% dzieciaków ma aparaty, ludzie wstawiają implanty itd. Jest więc zapotrzebowanie, ale no kurde... człowieku ty tylko zaklejasz i prostujesz zęby, nie jesteś jakimś herosem ratującym ludzkie życie na co dzień. Strasznie mi się nie podoba obecną postawa w gabinetach "zębowych", zwlaszcza ze coraz więcej czynności wykonują za nich asystenci a oni chodzą jak jakieś ważne persony, coś tam zrobią i nara. Ceny są kosmiczne a oni się dziwią, że ludzie nie mają np. Hajsu natychmiast na leczenie kanałowe dwóch zębów i np. Wyrwanie ósemek (oczywiście zawsze to jest zaniedbanie pacjenta ich zdaniem i wzbudzają poczucie winy). Mam porównanie jak bylo kiedyś a obecnie to jest jakiś kosmos...
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1794
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Tym bardziej, że higienizacji nie robi lekarz. Ja płace coś około 300-350. Co roku jest drożej. A wbrew pozorim na nfz są terminy, tylko ja mam daleko i wolę zapłacić i wyjśc w trakcie pracy niż brać wolne lub zawalać wieczór.Arzena pisze: ↑pn kwie 13, 2026 9:27 pm Tez o tym wcześniej pisałam,te fancy kliniki omijam szerokim łukiem. Higienizacja za 500 złotych,powiedzcie mi jak?! Ortodonta zaproponował,abym zrobiła ją przed przyjściem do niego(w razie jak by sie klej od zamka znow odkleił),a ja serio wole przyjechać 2 raz,ale miec na NFZ, a nie wywalać 5 stów na czyszczenie i napychać im kieszenie. Tam odj**ao się nieźle w główkach
Na studiach pracowałam przez rok w prywatnej przychodni na recepcji. Oczywiście za minimalną krajową, podczas gdy najtańsza wizyta w tym przybytku to było 250zł za 20min. Niektórzy lekarze trzepali 5-6 tysięcy dziennie. Ale jak któraś z nas - studentek na recepcji za minimalną krajową - wystawiła źle FV, pomyliła się o 50zł nabijając rachunek itd. to odpowiadałyśmy własną wypłatą. Moja koleżanka z pracy kiedyś nie zauważyła, że pacjentka płaciła kartą, transakcję odrzuciło, a pacjentka zdążyła uciec, nie płacąc, twierdząc później w trakcie rozmowy telefonicznej, że ona ma na koncie informację, że transakcja przeszła. Kierowniczka potrąciła dziewczynie z recepcji z minimalnej ponad 300zł za wizytę, dla niej to było czesne na studia. Lekarz o tym wiedział. Dla jego kilkudziesięciu tysięcy złotych wypłaty miesięcznie to 300zł byłoby jak splunąć, dla dziewczyny z recepcji - poważna luka w budżecie. [Może zaznaczę, że w podobnej sytuacji inna lekarka na różnicę w rozliczeniu potrafiła machnąć ręką, i była jedyną miłą osobą, serio empatyczną, z powołaniem do pracy w zawodzie. Ale była wyjątkiem od reguły w ośrodku, w którym przyjmowało kilkudziesięciu specjalistów.] Od tego czasu bardzo zmieniłam zdanie o lekarzach przyjmujących prywatnie, staram się chodzić na NFZ, bo widzę, jaka z nich gatekeepująca kasta. dla wielu wcale nie liczy się pomaganie ludziom i leczenie, tylko hajs.Kylie pisze: ↑pn kwie 13, 2026 9:14 pm Tak jak już było wcześniej trochę wspomniane, ale pociągnę - mam ogromną, narastającą niechęć do lekarzy i stomatologów. Wiem, że to dość popularne stwierdzenie, ale nadal ludzie pogadają i w sumie tyle. Nadal "lekarz" to jest jakiś synonim nadczłowieka i oni totalnie to czują, obrastają w piórka i zmierza to w bardzo złą stronę. Ceny to koszmar i tak, wiem że skończyli trudne studia, mają wiedzę, pomagają ale no k#€### nie są jakimiś Bogami. Zwłaszcza że, nie uwłaczając, większość z nich to po prostu rzemieślnicy w swoim fachu i nie robią nic nadzwyczajnego. Mam tu na myśli choćby ortodontów i dentystów, obecnie to jest jakaś mam wrażenie nadwyczajna kasta bo ludziom zależy na ładnym uśmiechu bardziej niż zwykle więc jakieś 90% dzieciaków ma aparaty, ludzie wstawiają implanty itd. Jest więc zapotrzebowanie, ale no kurde... człowieku ty tylko zaklejasz i prostujesz zęby, nie jesteś jakimś herosem ratującym ludzkie życie na co dzień. Strasznie mi się nie podoba obecną postawa w gabinetach "zębowych", zwlaszcza ze coraz więcej czynności wykonują za nich asystenci a oni chodzą jak jakieś ważne persony, coś tam zrobią i nara. Ceny są kosmiczne a oni się dziwią, że ludzie nie mają np. Hajsu natychmiast na leczenie kanałowe dwóch zębów i np. Wyrwanie ósemek (oczywiście zawsze to jest zaniedbanie pacjenta ich zdaniem i wzbudzają poczucie winy). Mam porównanie jak bylo kiedyś a obecnie to jest jakiś kosmos...
- agbmrctorakwin
- GreckieWakacje
- Posty: 283
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Można trafić na lekarzy wykonujących higienizacje. Ja zawsze wybieram stomatologa, a nie higienistkę bo cena jest ta sama więc jak już mogę wybrać to wybieram lekarza/lekarkęRzeka.chaosu pisze: ↑pn kwie 13, 2026 9:30 pm Tym bardziej, że higienizacji nie robi lekarz. Ja płace coś około 300-350. Co roku jest drożej. A wbrew pozorim na nfz są terminy, tylko ja mam daleko i wolę zapłacić i wyjśc w trakcie pracy niż brać wolne lub zawalać wieczór.
- iksde12345
- LouiBag
- Posty: 309
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Jako osoba, która ma kontakt z lekarzami na co dzień (nie jestem chora, spokojnieKylie pisze: ↑pn kwie 13, 2026 9:14 pm Tak jak już było wcześniej trochę wspomniane, ale pociągnę - mam ogromną, narastającą niechęć do lekarzy i stomatologów. Wiem, że to dość popularne stwierdzenie, ale nadal ludzie pogadają i w sumie tyle. Nadal "lekarz" to jest jakiś synonim nadczłowieka i oni totalnie to czują, obrastają w piórka i zmierza to w bardzo złą stronę. Ceny to koszmar i tak, wiem że skończyli trudne studia, mają wiedzę, pomagają ale no k#€### nie są jakimiś Bogami. Zwłaszcza że, nie uwłaczając, większość z nich to po prostu rzemieślnicy w swoim fachu i nie robią nic nadzwyczajnego. Mam tu na myśli choćby ortodontów i dentystów, obecnie to jest jakaś mam wrażenie nadwyczajna kasta bo ludziom zależy na ładnym uśmiechu bardziej niż zwykle więc jakieś 90% dzieciaków ma aparaty, ludzie wstawiają implanty itd. Jest więc zapotrzebowanie, ale no kurde... człowieku ty tylko zaklejasz i prostujesz zęby, nie jesteś jakimś herosem ratującym ludzkie życie na co dzień. Strasznie mi się nie podoba obecną postawa w gabinetach "zębowych", zwlaszcza ze coraz więcej czynności wykonują za nich asystenci a oni chodzą jak jakieś ważne persony, coś tam zrobią i nara. Ceny są kosmiczne a oni się dziwią, że ludzie nie mają np. Hajsu natychmiast na leczenie kanałowe dwóch zębów i np. Wyrwanie ósemek (oczywiście zawsze to jest zaniedbanie pacjenta ich zdaniem i wzbudzają poczucie winy). Mam porównanie jak bylo kiedyś a obecnie to jest jakiś kosmos...
-
staratwoja
- BlondDoczep
- Posty: 133
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
Jeszcze naciągają na jakieś niepotrzebne procedury jakby byli konsultantkami Avonu w latach 2000 xdKylie pisze: ↑pn kwie 13, 2026 9:14 pm Strasznie mi się nie podoba obecną postawa w gabinetach "zębowych", zwlaszcza ze coraz więcej czynności wykonują za nich asystenci a oni chodzą jak jakieś ważne persony, coś tam zrobią i nara. Ceny są kosmiczne a oni się dziwią, że ludzie nie mają np. Hajsu natychmiast na leczenie kanałowe dwóch zębów i np. Wyrwanie ósemek (oczywiście zawsze to jest zaniedbanie pacjenta ich zdaniem i wzbudzają poczucie winy). Mam porównanie jak bylo kiedyś a obecnie to jest jakiś kosmos...
I tak, zainspirowana materiałami o ghostingu ,którymi ostatnio mnie karmi algorytm (czyli odejściu bez wyjaśnienia), mam taką refleksję.
Zadziwia mnie, ile dziewczyn potrafi płakać i przeżywać nawet tygodniami albo miesiącami, bo jakiś „Kacper” z Tindera po drugiej czy trzeciej randce albo po miesiącu je „zghostował”. I wtedy oczywiście Kacper jest niedojrzały, bez jaj, kretyn itd. I pewnie, ghosting, jeśli nie wynika z kwestii bezpieczeństwa, jest słabym zachowaniem.
Ale jednocześnie fascynuje mnie coś innego. Że te same dziewczyny, potrafią bez mrugnięcia okiem zghostować przyjaciółkę, z którą były blisko 5, 10, 15 czy nawet 20 lat. I nie chodzi o przerwanie się przyjaźnić tylko o zniknięci be jakiegokolwiek słowa wyjaśnienia i ani SMS-a, ani rozmowy, nic. I wtedy nagle pojawia się narracja o „dbaniu o swój dobrostan”, „czasem drogi się rozchodzą”, „tak bywa w życiu”, „ nie muszę sie tłumaczyć ze swoich decyzji” .
Zadziwia mnie, ile dziewczyn potrafi płakać i przeżywać nawet tygodniami albo miesiącami, bo jakiś „Kacper” z Tindera po drugiej czy trzeciej randce albo po miesiącu je „zghostował”. I wtedy oczywiście Kacper jest niedojrzały, bez jaj, kretyn itd. I pewnie, ghosting, jeśli nie wynika z kwestii bezpieczeństwa, jest słabym zachowaniem.
Ale jednocześnie fascynuje mnie coś innego. Że te same dziewczyny, potrafią bez mrugnięcia okiem zghostować przyjaciółkę, z którą były blisko 5, 10, 15 czy nawet 20 lat. I nie chodzi o przerwanie się przyjaźnić tylko o zniknięci be jakiegokolwiek słowa wyjaśnienia i ani SMS-a, ani rozmowy, nic. I wtedy nagle pojawia się narracja o „dbaniu o swój dobrostan”, „czasem drogi się rozchodzą”, „tak bywa w życiu”, „ nie muszę sie tłumaczyć ze swoich decyzji” .
nikt cię nie wykiwa tak dobrze jak prawnik:)) wyzysk studentów prawa to normaPEONIA pisze: ↑pn kwie 13, 2026 10:26 pm Ja wam powiem, jeżeli chodzi o lekarzy, trochę podobne mam zdanie o prawnikach. W sensie oczywiście, żeby nie było, nie mierzę wszystkich jedną miarą i na pewno nie patrzyłabym przez ten pryzmat na nowo poznaną osobę, tylko że jest prawnikiem, to na pewno musi być taka, siaka i owaka, ale powiem wam, jedna z moich najlepszych przyjaciółek jest prawniczką i znamy się już sporo lat i ona przez ten czas przeszła przez wiele firm takich stricte prawniczych i przez nią miałam kontakt z bardzo dużą ilością przedstawicieli tego zawodu. No i też wam powiem, że w dużej mierze oczywiście, no bo tak jak mówię, nie wszyscy tacy sa ale to jest bardzo specyficzna grupa zawodowa i nie wiem, czy bym się chciała wiązać, na przykład z prawnikiem jako z partnerem.
Raz, że wyzysk dwa, że kokosy sie skończyły. W sensie nadal jest to dobry zawód ale wcale nie tak aż płatny jak ludzie myślą. Serio koleżanka i wiele jej koleżanek zarabia podobnie do mnie lub nawet bardzo często mniej
Możesz uściślić co masz na myśli pisząc, że to jest specyficzna grupa zawodowa? Pamiętam jak jeszcze byłam nastolatką i koleżanki wzdychały, że "Mieć męża prawnika to jest coś" xd, a ja już wtedy miałam co do tego wątpliwości i im byłam starsza, tym bardziej rosło we mnie to przekonanie. O kobietach prawniczkach mam zwykle dobre zdanie - mega fajne babki, ale znani mi faceci wykonujący tę profesję...Nope. Żadnego bym nie chciała na partnera, co nie znaczy, że są fatalni. Ale jest w tym zawodzie coś co mnie zniechęca. Jeden gość - prawnik, którego znam od liceum w 200% wyraża to jak mi się kojarzą mężczyźni - prawnicy. Mam pewne przekonania co do tego jak traktują swoje partnerki i kobiety generalnie. Ciekawa jestem, jakie Ty masz co do tego odczucia i czy pokrywają się z moimi.PEONIA pisze: ↑pn kwie 13, 2026 10:26 pm Ja wam powiem, jeżeli chodzi o lekarzy, trochę podobne mam zdanie o prawnikach. W sensie oczywiście, żeby nie było, nie mierzę wszystkich jedną miarą i na pewno nie patrzyłabym przez ten pryzmat na nowo poznaną osobę, tylko że jest prawnikiem, to na pewno musi być taka, siaka i owaka, ale powiem wam, jedna z moich najlepszych przyjaciółek jest prawniczką i znamy się już sporo lat i ona przez ten czas przeszła przez wiele firm takich stricte prawniczych i przez nią miałam kontakt z bardzo dużą ilością przedstawicieli tego zawodu. No i też wam powiem, że w dużej mierze oczywiście, no bo tak jak mówię, nie wszyscy tacy sa ale to jest bardzo specyficzna grupa zawodowa i nie wiem, czy bym się chciała wiązać, na przykład z prawnikiem jako z partnerem.
Moja niepopularna opinia jest taka, że korporacjom udało się pięknie rozegrać społeczeństwo w temacie B2B.
Po pierwsze na wielu stanowiskach w marketingu czy IT B2B nie jest wyborem. Nikt ci nie da umowy o pracę. Znam asystentki biurowe zatrudnione na B2B.
Korporacjom udało się przekonać ludzi, że to nie one są problemem i fakt, że unikają podatków/płacą je nieproporcjonalnie małe i nie zatrudnianiają pracowników na umowach o pracę, ale nemezis społeczeństwa są "bogacze z B2B", którzy zarabiają 8k na rękę (po ozusowaniu i dochodowym). I ludzie się pienią, że trzeba to ukrócić, to jest skandal. Nikt tego nie ukróci, bo na B2B robi się w firmach z państwowym kapitałem. Lekarze wystawiają swoje chore faktury na 50k państwu. Państwowe firmy zatrudniają kontraktorów do wszystkiego, co z tego, że w okienku siedzi pani na umowie o pracę. Jest to dla mnie bardzo zabawne, jak ludziom się wydaje, że parę groszy więcej na B2B przy braku urlopów i jakiejkolwiek ochrony to takie bogactwo i ci ludzie powinni płacić wielkie podatki, a jednocześnie śpią smacznie, kiedy korpo płaci proporcjonalnie mniej niż sprzątaczka. Uważam, że to działanie ma na celu sprawienie, że jeszcze więcej ludzi przejdzie na B2B, bo ludzie nie umieją liczyć o czym przekonałam się wiele razy.
Podsumowując:
tester wystawiający fakturę na 10k, bez prawa do urlopu, którego można zwolnić bez konsekwencji = bogol
korporacje, lekarze, ludzie z majątkiem pokoleniowym (np. wiele mieszkań) = bidoki i mogą płacić tylko malutki ryczałcik albo inną dogodną formę opodatkowania
Po pierwsze na wielu stanowiskach w marketingu czy IT B2B nie jest wyborem. Nikt ci nie da umowy o pracę. Znam asystentki biurowe zatrudnione na B2B.
Korporacjom udało się przekonać ludzi, że to nie one są problemem i fakt, że unikają podatków/płacą je nieproporcjonalnie małe i nie zatrudnianiają pracowników na umowach o pracę, ale nemezis społeczeństwa są "bogacze z B2B", którzy zarabiają 8k na rękę (po ozusowaniu i dochodowym). I ludzie się pienią, że trzeba to ukrócić, to jest skandal. Nikt tego nie ukróci, bo na B2B robi się w firmach z państwowym kapitałem. Lekarze wystawiają swoje chore faktury na 50k państwu. Państwowe firmy zatrudniają kontraktorów do wszystkiego, co z tego, że w okienku siedzi pani na umowie o pracę. Jest to dla mnie bardzo zabawne, jak ludziom się wydaje, że parę groszy więcej na B2B przy braku urlopów i jakiejkolwiek ochrony to takie bogactwo i ci ludzie powinni płacić wielkie podatki, a jednocześnie śpią smacznie, kiedy korpo płaci proporcjonalnie mniej niż sprzątaczka. Uważam, że to działanie ma na celu sprawienie, że jeszcze więcej ludzi przejdzie na B2B, bo ludzie nie umieją liczyć o czym przekonałam się wiele razy.
Podsumowując:
tester wystawiający fakturę na 10k, bez prawa do urlopu, którego można zwolnić bez konsekwencji = bogol
korporacje, lekarze, ludzie z majątkiem pokoleniowym (np. wiele mieszkań) = bidoki i mogą płacić tylko malutki ryczałcik albo inną dogodną formę opodatkowania
Mam na to tylko jeden komentarz: mój mąż jest z zawodu dyrektoremPush pisze: ↑wt kwie 14, 2026 7:09 am Możesz uściślić co masz na myśli pisząc, że to jest specyficzna grupa zawodowa? Pamiętam jak jeszcze byłam nastolatką i koleżanki wzdychały, że "Mieć męża prawnika to jest coś" xd, a ja już wtedy miałam co do tego wątpliwości i im byłam starsza, tym bardziej rosło we mnie to przekonanie. O kobietach prawniczkach mam zwykle dobre zdanie - mega fajne babki, ale znani mi faceci wykonujący tę profesję...Nope. Żadnego bym nie chciała na partnera, co nie znaczy, że są fatalni. Ale jest w tym zawodzie coś co mnie zniechęca. Jeden gość - prawnik, którego znam od liceum w 200% wyraża to jak mi się kojarzą mężczyźni - prawnicy. Mam pewne przekonania co do tego jak traktują swoje partnerki i kobiety generalnie. Ciekawa jestem, jakie Ty masz co do tego odczucia i czy pokrywają się z moimi.
Ostatnio spotkałam niemiłe prawniczki, niby mówiły do kobiet i dla kobiet, ale jak miałam do nich przedtem drobne pytanie organizacyjne, to bił od nich taki "you can't sit with us" vibe. Hipokryzja max. I w ogóle jak jechały na facetów. Ale tacy zazwyczaj mają się za wielce oświeconych.
Co do facetów to nie wiem, raczej mam pozytywne doświadczenia, ale to nie prywatnie. Raz prywatnie był jeden, który oględnie mówiąc, się nie popisał, ale życie go szybko zweryfikowało, ale mam wrażenie, że to raczej była kwestia środowiska, z jakiego pochodził, niż samej kwestii doboru zawodu. Ja z takimi ludźmi, jak oni raczej unikam kontaktów, bo rozjazd jest zbyt duży i mogą sobie zawodowo być, kim chcą.
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1794
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Prawnicy tak ogólnie pracują przecież w różnych sektorach. Nie każdy gna do dużej kancelarii. Mam przesympatyczną sąsiadkę natariusza, inny notariusz u którego podpisywałam umowy - bardzo fajny, spokojny, poczciwy facet. Moje znajome z czasów studiów związały się z NGOsami.
Z lekarzami jest podobnie. Wielu tych od rzeźbienia lica jest po prywatnych studiach opłaconych przez rodziców. Może od początku kierowała nimi chęć zysku? Mają do tego prawo - "kroić frajerów" nabiera dosłownego znaczenia. Jednak w większiści są to ludzie, którzy ratują życie i zdrowie. Może część nieudolnie, nienowocześnie (trafiam na takich). Do tego też trzeba mieć pasję, talent i cierpliwość do ludzi. Część nie ma, jak w każdym zawodzie.
Z lekarzami jest podobnie. Wielu tych od rzeźbienia lica jest po prywatnych studiach opłaconych przez rodziców. Może od początku kierowała nimi chęć zysku? Mają do tego prawo - "kroić frajerów" nabiera dosłownego znaczenia. Jednak w większiści są to ludzie, którzy ratują życie i zdrowie. Może część nieudolnie, nienowocześnie (trafiam na takich). Do tego też trzeba mieć pasję, talent i cierpliwość do ludzi. Część nie ma, jak w każdym zawodzie.