Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Rzeczy które wstyd wam robić a są normalne

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
FigGa
Te LazzurrA
Posty: 4596
Rejestracja: czw mar 21, 2024 12:40 pm

Re: Rzeczy które wstyd wam robić a są normalne

Post autor: FigGa »

123wiosna123 pisze: sob mar 21, 2026 3:08 pm Podziwiam czytanie nazw użytkowników ktorym odpowiadasz. Mi tylko zdarzyło sie zwrócić uwagę jak widzialam jakies zabawne zdjecie użytkownika. Nigdy nawet nie patrze komu odpowiadam bo w sumie vo to zmieni
Matko, jestem tyle na tym forum a praktycznie nie znam nicków użytkowników xD
Chyba że ktoś ma jakie profilowe, które akurat przyciągnie moją uwagę 🤭
Bo Wiśniewski to nie ja,
Bo to wszystko nie jest moje,
Bo to wszystko wielki pic,
A „Ich Troje” jest kradzione.
Awatar użytkownika
FigGa
Te LazzurrA
Posty: 4596
Rejestracja: czw mar 21, 2024 12:40 pm

Post autor: FigGa »

ELLI3 pisze: wt mar 31, 2026 2:03 pm Mam do Was pytanie:
Jak idziecie do małego sklepu i po wyjściu okazuje się że czegoś zapomnieliście kupić to wstyd wam wrócić za chwilę ponownie do niego czy nie?
Bo ja się czuje jak jakaś głupia zawsze w takich sytuacjach xD
Kiedys tak, teraz chyba już mniej.
Bo Wiśniewski to nie ja,
Bo to wszystko nie jest moje,
Bo to wszystko wielki pic,
A „Ich Troje” jest kradzione.
Awatar użytkownika
FigGa
Te LazzurrA
Posty: 4596
Rejestracja: czw mar 21, 2024 12:40 pm

Post autor: FigGa »

MissNobody66 pisze: wt mar 31, 2026 4:03 pm Ja się wstydzę publicznie podchodzić do rzeczy których (jeszcze) nie potrafię obsłużyć 🙈 np. załóżmy że nie potraficie obsłużyć no nie wiem automatu na napoje to ja jestem osobą która z niego nie skorzysta chyba że nie będzie kompletnie nikogo w pobliżu i będę mogła w spokoju rozkminić co i jak do czego
Też tak mam. Albo np nie wiem czy wstyd, ale stresuje mnie wejście do lokalu/sklepu którego nie znam. Wstydzę się pytać potem czy coś jest, bo tego nie widzę i może pomyślą sobie ze jestem jakaś nie tego xD
Bo Wiśniewski to nie ja,
Bo to wszystko nie jest moje,
Bo to wszystko wielki pic,
A „Ich Troje” jest kradzione.
chleb_ze_smalcem
MiamiBicz
Posty: 399
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Szukanie toalety w nowej restauracji czy barze to dla mnie taka rzecz. Zawsze mam w głowie, że będę chodzić i szukać jak głupia albo nie trafię i będę stać na środku zawstydzona. Czemu? Nie wiem. Nigdy nie zdarzyło mi się jeszcze tego nie ogarnąć a dalej jest to dla mnie niekomfortowe.
mallam
Tritonotti
Posty: 192
Rejestracja: sob lip 05, 2025 7:40 pm

Post autor: mallam »

chleb_ze_smalcem pisze: śr kwie 01, 2026 12:14 pm Szukanie toalety w nowej restauracji czy barze to dla mnie taka rzecz. Zawsze mam w głowie, że będę chodzić i szukać jak głupia albo nie trafię i będę stać na środku zawstydzona. Czemu? Nie wiem. Nigdy nie zdarzyło mi się jeszcze tego nie ogarnąć a dalej jest to dla mnie niekomfortowe.
No ale co to za problem spytać kogoś z obsługi gdzie jest toaleta xd
chleb_ze_smalcem
MiamiBicz
Posty: 399
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

mallam pisze: śr kwie 01, 2026 1:12 pm No ale co to za problem spytać kogoś z obsługi gdzie jest toaleta xd
No pytam. Nic to nie zmienia, że to dla mnie niekomfortowe.
Oakoak
LouiBag
Posty: 348
Rejestracja: śr kwie 02, 2025 5:30 pm

Post autor: Oakoak »

Wstydzę się wchodzić do luksusowych sklepów w Polsce, bo zawsze czuję się się nawet wizualnie oceniania przez Panie tam pracujące. Nie wyglądam jak “typowa” kupująca w luksusowych sklepach, raz miałam na sobie spodnie do joggingu i poczułam się jak laska która chce się ukraść, bo ochrona nie odstępowała mnie na krok.
Wstydzę się zwracać ludziom uwagę. Gdy kelner pyta czy smakowało, a smakowało mi średnio powiem po prostu “było okej”, nie wdając się w dyskusję.
Wstydzę się mówić o swoim życiu prywatnym w pracy, ze strachu przed oceną.
Wstydzę się sama przed sobą dni, kiedy mam większy luz. Nie potrafię odpoczywać i siedząc na kanapie mam poczucie zmarnowanego czasu pod koniec dnia
Awatar użytkownika
Jennifer
SkrzydełkaZhooters
Posty: 208
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

W przypadku jakiejś niezobowiązującej rozmowy np. small talk w pracy, spotkana przypadkowo na ulicy długo niewidziana koleżanka, gdy w moją stronę pada pytanie typu co u ciebie słychać/jak minął weekend/wakacje, wstydzę się mówić coś więcej niż w porządku/dobrze. Jestem tu rozdarta, bo mam wrażenie, że jak właśnie udzielę krótkiej odpowiedzi, to ta osoba pomyśli, że nie chcę z nią rozmawiać. Natomiast gdy chcę powiedzieć coś więcej, to mam wrażenie że osoba pytająca z grzeczności zadała mi takie pytanie i wcale nie jest zainteresowana tym, co mam do powiedzenia. Zdarzyło mi się kilka razy opowiedzieć w dwóch, trzech zdaniach, że np. byłam w weekend na koncercie, było fajnie, podobało mi się, to miałam - może niesłuszne - wrażenie, że ta druga osoba ma totalnie w rzyci to, co mówię i jest tym znudzona.
Czasami wstyd mi przyznawać, że byłam w jakimś luksusowym miejscu, restauracji, hotelu, itd., bo mam wrażenie, że ktoś może pomyśleć, że się przechwalam. Będąc na wakacjach, gdy znajomi pytają, gdzie miałam nocleg, rzucam coś w stylu a wiecie, jakiś tam hotel niedaleko centrum i zmieniam temat.
i am a god
mallam
Tritonotti
Posty: 192
Rejestracja: sob lip 05, 2025 7:40 pm

Post autor: mallam »

Jennifer pisze: ndz kwie 05, 2026 3:10 pm W przypadku jakiejś niezobowiązującej rozmowy np. small talk w pracy, spotkana przypadkowo na ulicy długo niewidziana koleżanka, gdy w moją stronę pada pytanie typu co u ciebie słychać/jak minął weekend/wakacje, wstydzę się mówić coś więcej niż w porządku/dobrze. Jestem tu rozdarta, bo mam wrażenie, że jak właśnie udzielę krótkiej odpowiedzi, to ta osoba pomyśli, że nie chcę z nią rozmawiać. Natomiast gdy chcę powiedzieć coś więcej, to mam wrażenie że osoba pytająca z grzeczności zadała mi takie pytanie i wcale nie jest zainteresowana tym, co mam do powiedzenia. Zdarzyło mi się kilka razy opowiedzieć w dwóch, trzech zdaniach, że np. byłam w weekend na koncercie, było fajnie, podobało mi się, to miałam - może niesłuszne - wrażenie, że ta druga osoba ma totalnie w rzyci to, co mówię i jest tym znudzona.
Czasami wstyd mi przyznawać, że byłam w jakimś luksusowym miejscu, restauracji, hotelu, itd., bo mam wrażenie, że ktoś może pomyśleć, że się przechwalam. Będąc na wakacjach, gdy znajomi pytają, gdzie miałam nocleg, rzucam coś w stylu a wiecie, jakiś tam hotel niedaleko centrum i zmieniam temat.
Bo tak pewnie jest 😅 i nie chodzi mi o przytyk konkretnie do Ciebie tylko bardzo często taki small talk nie jest wykonywany z faktycznej ciekawości tylko z grzeczności i im prędzej człowiek to zrozumie i zacznie miec wywalone tym lepiej i łatwiej, możesz na takie cos odpowiedzieć dosłownie cokolwiek (czy nawet wrecz to "a w porzadku a jak u ciebie") bo i tak nikt nie pomysli ze sie przechwalasz czy cos, bo i tak każdy również ma wywalone :D polecam takie podejście bo jest mega wyzwalające
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2824
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Przez wiele lat wstydziłam się jedzenia, szczególnie fast foodów i słodyczy. Zdarzyło mi się schować karton po pizzy w randomowym miejscu, żeby go potem wyrzucić i żeby nikt nie wiedział, że jadłam. Jak miałam więcej czasu, to wyrzucałam np. paczkę po chipsach do śmietnika na zewnątrz. Mój chłopak mi w tym nie pomagał, bo jak coś znalazł, to zawsze było "a ty czasem na diecie nie byłaś?". Po dziś dzień jestem trochę pick me girl w temacie jedzenia. Ta laska, co powie, że nic dziś nie jadła mimo że jadła albo dla niej ukroić malutko, malutki kawałek, bo więcej nie da rady!!! to ja B) mimo że bez problemu wpieprzę sama pół tortu.
ELLI3
120mkw
Posty: 1615
Rejestracja: wt kwie 02, 2024 8:17 pm

Post autor: ELLI3 »

Jennifer pisze: ndz kwie 05, 2026 3:10 pm W przypadku jakiejś niezobowiązującej rozmowy np. small talk w pracy, spotkana przypadkowo na ulicy długo niewidziana koleżanka, gdy w moją stronę pada pytanie typu co u ciebie słychać/jak minął weekend/wakacje, wstydzę się mówić coś więcej niż w porządku/dobrze. Jestem tu rozdarta, bo mam wrażenie, że jak właśnie udzielę krótkiej odpowiedzi, to ta osoba pomyśli, że nie chcę z nią rozmawiać. Natomiast gdy chcę powiedzieć coś więcej, to mam wrażenie że osoba pytająca z grzeczności zadała mi takie pytanie i wcale nie jest zainteresowana tym, co mam do powiedzenia. Zdarzyło mi się kilka razy opowiedzieć w dwóch, trzech zdaniach, że np. byłam w weekend na koncercie, było fajnie, podobało mi się, to miałam - może niesłuszne - wrażenie, że ta druga osoba ma totalnie w rzyci to, co mówię i jest tym znudzona.
Czasami wstyd mi przyznawać, że byłam w jakimś luksusowym miejscu, restauracji, hotelu, itd., bo mam wrażenie, że ktoś może pomyśleć, że się przechwalam. Będąc na wakacjach, gdy znajomi pytają, gdzie miałam nocleg, rzucam coś w stylu a wiecie, jakiś tam hotel niedaleko centrum i zmieniam temat.
Mam dokładnie to samo, nienawidzę pytań typu "jak ci mija dzień" czy "co porabiałaś" bo nigdy nie wiem co odpowiedzieć. Pal licho jak faktycznie coś porabiałam, ale co mam odpowiadać w randomowy dzień? Że naczynia do zmywarki włożyłam, pranie zrobiłam albo zakupy w spożywczaku? Też mam wrażenie że nikt nie chce tego słuchać a ja mam do wyboru albo to, albo odpowiedzieć "nic" a wtedy czuje ze wychodzę na chamidło lub kogoś kto nie ma nic ciekawego do opowiedzenia
Limonene
PrinTu
Posty: 970
Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm

Post autor: Limonene »

berry blast pisze: wt mar 17, 2026 5:04 pm ale chyba mówi się to w sytuacji gdy się coś przeskrobie, skłamie, ukradnie.
a nie w sytuacji - no co Ty Jasiu?! kupiłeś papier toaletowy?! mójboże co ludzie pomyślą, że kupę robisz, wstydziłbyś się!111
moja matka tak często powtarzała mi "powinno ci być za to wstyd" albo "wstyd mi za ciebie" że sama już nie wiem za co człowiek powinien się wstydzić a za co nie xd
Ale też w większości są to sytuacje o których nikt nas nie nauczył jak się zachować i może stąd wynika ten wstyd i strach
ELLI3
120mkw
Posty: 1615
Rejestracja: wt kwie 02, 2024 8:17 pm

Post autor: ELLI3 »

Pytanie głównie do osób którym rodzice powtarzali coś w stylu "trzeba zjeść wszystko z talerza, bo wstyd zostawiac", jak sobie radzicie zaproszeni w gości na obiad w momencie kiedy nie jesteście już głodni a na talerzu zostało?
Bo ja przez ten nacisk w dzieciństwie jestem przyzwyczajona na co dzień w dorosłym życiu do raczej "dziubania" obiadu, w stylu naloze sobie, zjem trochę i za 2-3h odgrzeje i dokończę. Wiadomo, w gościach tak nie zrobię. Zawsze mi głupio bo nigdy nie potrafię zjeść takiego obiadu u kogoś w całości i ciągle mam pytania w stylu "ale nie smakuje Ci??", a ja nie wiem jak wytłumaczyć że po prostu szybko czuje się zapchana bo zawsze jak próbowałam wyjaśniać to słyszałam "ojoj no ale to zwyczajna porcja, jesz jak wróbelek, nie można tak", a ja zwyczajnie nie potrafię inaczej jeść niż "na raty".
Ktoś ma jakieś tipy żeby gospodarzowi nie sprawiać przykrosci?
Alessa
Srebrna Kropeczka
Posty: 157
Rejestracja: wt maja 02, 2023 8:07 pm

Post autor: Alessa »

lalisa pisze: ndz kwie 05, 2026 4:23 pm Po dziś dzień jestem trochę pick me girl w temacie jedzenia. Ta laska, co powie, że nic dziś nie jadła mimo że jadła albo dla niej ukroić malutko, malutki kawałek, bo więcej nie da rady!!! to ja B) mimo że bez problemu wpieprzę sama pół tortu.
To akurat sporo kobiet-millenialsów dotyczy :) Też się zaliczam do tego grona i pamiętam, jak na wyjeździe w gronie znajomych koleżanki po zjedzeniu pół kajzerki mówiły jakie to one nie są pełne... Ja dla odmiany zawsze jadłam tyle, żeby się najeść. W efekcie nasłuchałam się lata temu od chłopaka (exa, żeby nie było), że przy ludziach powinnam mniej jeść, bo mu wstyd :)
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

ELLI3 pisze: śr kwie 08, 2026 2:10 pm Pytanie głównie do osób którym rodzice powtarzali coś w stylu "trzeba zjeść wszystko z talerza, bo wstyd zostawiac", jak sobie radzicie zaproszeni w gości na obiad w momencie kiedy nie jesteście już głodni a na talerzu zostało?
Bo ja przez ten nacisk w dzieciństwie jestem przyzwyczajona na co dzień w dorosłym życiu do raczej "dziubania" obiadu, w stylu naloze sobie, zjem trochę i za 2-3h odgrzeje i dokończę. Wiadomo, w gościach tak nie zrobię. Zawsze mi głupio bo nigdy nie potrafię zjeść takiego obiadu u kogoś w całości i ciągle mam pytania w stylu "ale nie smakuje Ci??", a ja nie wiem jak wytłumaczyć że po prostu szybko czuje się zapchana bo zawsze jak próbowałam wyjaśniać to słyszałam "ojoj no ale to zwyczajna porcja, jesz jak wróbelek, nie można tak", a ja zwyczajnie nie potrafię inaczej jeść niż "na raty".
Ktoś ma jakieś tipy żeby gospodarzowi nie sprawiać przykrosci?
Nakładam sobie tyle, ile zjem i to, na co mam ochotę. Jeśli dostaję danie na talerzu np. podczas imprezy z obsługą kelnerską - zjadam to, na co mam ochotę. Zdarza mi się odmówić całego dania np. przystawki.
Teraz w święta na luzie odmówiłam chleba, pomimo tego, że był pachnący i domowy. U mnie w rodzinie raczej nikt się nie tłumaczy ile, co i dlaczego zjadł. Jedyny wyjątek to dzieci - mają zjeść wytrawne, mięso, warzywa. Bez tego nie ma ciasta / deseru. Dorosłych nikt nie pilnuje.
mallam
Tritonotti
Posty: 192
Rejestracja: sob lip 05, 2025 7:40 pm

Post autor: mallam »

Alessa pisze: śr kwie 08, 2026 2:11 pm To akurat sporo kobiet-millenialsów dotyczy :) Też się zaliczam do tego grona i pamiętam, jak na wyjeździe w gronie znajomych koleżanki po zjedzeniu pół kajzerki mówiły jakie to one nie są pełne... Ja dla odmiany zawsze jadłam tyle, żeby się najeść. W efekcie nasłuchałam się lata temu od chłopaka (exa, żeby nie było), że przy ludziach powinnam mniej jeść, bo mu wstyd :)
Bycie "najedzonym" to wbrew pozorom nie jest dobry stan, powinno sie jeść tyle zeby przestać czuć głód a wszystko ponad to to juz przejedzenie, ale nie w sensie ze to wstyd b9 nobody cares tylko trzeba po prostu obserwowac swoj organizm zeby nie miec pozniej problemow zdrowotnych z zoladkiem (i mowie to jako osoba otyła wiec zgodnie ze stereotypami niby jem mega duzo, a wlasnie (stety niestety 😅) mam mały zoladek i bardzo często czuje sie mega przejedzona)
Awatar użytkownika
berry blast
Dieta 600 kcal
Posty: 2277
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

ELLI3 pisze: śr kwie 08, 2026 2:10 pm Pytanie głównie do osób którym rodzice powtarzali coś w stylu "trzeba zjeść wszystko z talerza, bo wstyd zostawiac", jak sobie radzicie zaproszeni w gości na obiad w momencie kiedy nie jesteście już głodni a na talerzu zostało?
Bo ja przez ten nacisk w dzieciństwie jestem przyzwyczajona na co dzień w dorosłym życiu do raczej "dziubania" obiadu, w stylu naloze sobie, zjem trochę i za 2-3h odgrzeje i dokończę. Wiadomo, w gościach tak nie zrobię. Zawsze mi głupio bo nigdy nie potrafię zjeść takiego obiadu u kogoś w całości i ciągle mam pytania w stylu "ale nie smakuje Ci??", a ja nie wiem jak wytłumaczyć że po prostu szybko czuje się zapchana bo zawsze jak próbowałam wyjaśniać to słyszałam "ojoj no ale to zwyczajna porcja, jesz jak wróbelek, nie można tak", a ja zwyczajnie nie potrafię inaczej jeść niż "na raty".
Ktoś ma jakieś tipy żeby gospodarzowi nie sprawiać przykrosci?
nie wyobrażam sobie zjeść wszystkiego tylko dlatego, że ktoś mi nałożył. kiedyś ciotka nałożyła żołądki z ziemniakami. że się tam nie shaftałam to cud. zjadłam trochę ziemniaków i tylko tych czystych, co sosu nie dotykały.
najbliżsi wiedzą, że często nie zjem nawet tego, co sobie sama nałożę. a dalsi mnie nie interere.

myślę, że wystarczy powiedzieć dziękuję najadłam się.

w ogóle denerwuje mnie takie zaglądanie komuś w talerz. tak, nie smakuje mi i tak, będę sobie jadła ile mi się podoba.
paulxxxxx
Currently:Italy
Posty: 1037
Rejestracja: śr sty 01, 2025 3:20 pm

Post autor: paulxxxxx »

Wstydzę się wyciągać telefon przy mojej stylistce paznokci nawet wtedy jak ze soba akurat teraz nie gadamy. Boję się że pomyśli że mam ją gdzieś mimo że wiem że tak by nie było 😅
Awatar użytkownika
Blue Spirit
SushiRoll
Posty: 228
Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am

Post autor: Blue Spirit »

Nie byłam jeszcze nigdy w saunie i mam pewne opory. A Wy jak macie z sauną?
FikolMikol
Parzucha
Posty: 2135
Rejestracja: pn mar 04, 2024 10:30 pm

Post autor: FikolMikol »

Bardzo wstydzę się używać nowych sprzętów na siłowni, jakich nie znam.
Boję się że zrobię coś głupiego, spadnie mi coś na głowę, każdy będzie się gapił.
Albo po prostu że będę używać ze złą postawą, robiąc źle ćwiczenie i ktoś będzie się na mnie patrzeć i oceniać.
Awatar użytkownika
Blue Spirit
SushiRoll
Posty: 228
Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am

Post autor: Blue Spirit »

FikolMikol pisze: sob kwie 11, 2026 8:47 pm Bardzo wstydzę się używać nowych sprzętów na siłowni, jakich nie znam.
Boję się że zrobię coś głupiego, spadnie mi coś na głowę, każdy będzie się gapił.
Albo po prostu że będę używać ze złą postawą, robiąc źle ćwiczenie i ktoś będzie się na mnie patrzeć i oceniać.
O, to też :')
mallam
Tritonotti
Posty: 192
Rejestracja: sob lip 05, 2025 7:40 pm

Post autor: mallam »

Mam wrazenie ze jakieś 99% z tych "wstydliwych rzeczy" ktore tutaj sa opisywane biorą sie z tego ze macie przeświadczenie ze wszyscy tylko was obserwują i oceniają (jakby nie mieli co robic) a mogę wam przysiąc ze dosłownie 99,9% osób ma wszystkich innych gdzieś i polecam przestawić sie na taki mindset :D zakładam ze wy tez raczej nie patrzycie i nie oceniacie po wszystkich kto co robi wiec skąd założenie ze inni wlasnie tak czynią :D czy wy jak np jesteście na mieście to tez obserwujecie kto jak jest ubrany, kto jak je, kto jak chodzi, cokolwiek? To czemu i inni mają was obserwować i oceniać:)
Pejczyk Pandory
TrampekLV
Posty: 625
Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm

Post autor: Pejczyk Pandory »

Alessa pisze: śr kwie 08, 2026 2:11 pm To akurat sporo kobiet-millenialsów dotyczy :) Też się zaliczam do tego grona i pamiętam, jak na wyjeździe w gronie znajomych koleżanki po zjedzeniu pół kajzerki mówiły jakie to one nie są pełne... Ja dla odmiany zawsze jadłam tyle, żeby się najeść. W efekcie nasłuchałam się lata temu od chłopaka (exa, żeby nie było), że przy ludziach powinnam mniej jeść, bo mu wstyd :)
Całe życie byłam bardzo szczupła, takie mam geny plus fakt, że jestem mało odporna na stres a gdy się stresuję nie potrafię nic jeść. Z jakiegoś powodu moja waga była nie raz tematem poruszanym w gronie znajomych, a to, że mam anoreksję, a to, ze mam pasożyty, bo nikt normalny tak nie wygląda. A kiedy w czasie wyjścia ze znajomymi zjadłam całą zapiekankę, to był wielki bulwers ile ja potrafię zeżreć. Podobnie koleżanka że stancji raz zarzucała mi anoreksję, raz widząc mój obiad potrafiła komentować, że jak można tyle wpieprzać.
Awatar użytkownika
FigGa
Te LazzurrA
Posty: 4596
Rejestracja: czw mar 21, 2024 12:40 pm

Post autor: FigGa »

mallam pisze: sob kwie 11, 2026 11:08 pm Mam wrazenie ze jakieś 99% z tych "wstydliwych rzeczy" ktore tutaj sa opisywane biorą sie z tego ze macie przeświadczenie ze wszyscy tylko was obserwują i oceniają (jakby nie mieli co robic) a mogę wam przysiąc ze dosłownie 99,9% osób ma wszystkich innych gdzieś i polecam przestawić sie na taki mindset :D zakładam ze wy tez raczej nie patrzycie i nie oceniacie po wszystkich kto co robi wiec skąd założenie ze inni wlasnie tak czynią :D czy wy jak np jesteście na mieście to tez obserwujecie kto jak jest ubrany, kto jak je, kto jak chodzi, cokolwiek? To czemu i inni mają was obserwować i oceniać:)
Moja mama tak robi często 🙈 albo sąsiadki. Potem jest się obgadywanym na pół bloku. Teraz już staram się mieć to gdzieś ale no...
Bo Wiśniewski to nie ja,
Bo to wszystko nie jest moje,
Bo to wszystko wielki pic,
A „Ich Troje” jest kradzione.
fantasmagorie
PsychoFanka
Posty: 92
Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm

Post autor: fantasmagorie »

FigGa pisze: ndz kwie 12, 2026 8:59 am Moja mama tak robi często 🙈 albo sąsiadki. Potem jest się obgadywanym na pół bloku. Teraz już staram się mieć to gdzieś ale no...
Zgadzam się, że to najbardziej zależy od tego, kto i gdzie nas wychował. "Co ludzie pomyślą" to smutna rzeczywistość wieeeelu dzieciaków, no i potem mamy co mamy.