Co do 3 totalnie się zgadzam. Gdy byłam nastolatką bardzo mi zależało żeby znajomi mnie lubili, akceptowali, teraz to mi zupełnie nie zależy, jakie zdanie o mnie mają. Mam jedną dobrą koleżankę i trochę znajomychSedulis pisze: ↑ndz mar 15, 2026 10:34 pm 1. Czas na szukanie miłości to czas na studiach, albo pierwsza praca. Potem - szczególnie jak się awansuje - jest ciężko znaleźć kogoś. Albo są zajęci, albo są Piotrusiami Panami. W przypadku mojej pracy - dużo kontaktów z ludźmi, wysoki poziom zaufania - w wolnej chwili chcę mieć spokój od ludzi, a nie słuchać kolejnych historii.
2. Są zawody, na które nie ma nawet szans bez studiów. Są one formalnym wymogiem rozpoczęcia pierwszych praktyce zawodowych. A potem i tak się zdaje egzaminy dopuszczające do zawodu.
3. Pewność siebie po 30. Jedno z najcudowniejszych uczuć: stabilizacja, brak tej presji bycia fajną dla wszystkich, osadzone priorytety.
4. Dom i środowisko, z jakiego się pochodzi, ma ogromne znaczenie. Dorośli wychowani w domach inteligenckich od razu siebie rozpoznają. To brzmi okropnie, bo zajeżdża klasizmem, ale jak poznaję człowieka, to potrafię, po krótkiej rozmowie, określić, z jakiego domu pochodzi - choć czasem się mylę, ale jednak rzadko.
Rzeczy czy zdania które zrozumieliście dopiero z czasem
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Rzeczy czy zdania które zrozumieliście dopiero z czasem
- koparka_walec
- Channelka
- Posty: 36
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Miłość nie zawsze trwa wiecznie.
Jeśli dwie osoby wyznały sobie, że już zawsze będą się kochać, to to niekoniecznie będzie prawdą.
Jeśli dwie osoby wyznały sobie, że już zawsze będą się kochać, to to niekoniecznie będzie prawdą.
Kiedyś usłyszałam zdanie "umowy pisze się na złe czasy" i bardzo mi się to nie podobało w kontekście relacji z ludźmi. Jednak jest to sama prawda i dobrze, że mi to ktoś kładł do głowy i nie wtopiłam tak bardzo jak mogłabym. Póki jest miłość i uczucia, to nikt o tym nie myśli, ale jak dojdzie do rozstania, to można tylko mieć nadzieję, że druga strona zachowa się w porządku. Ja jeszcze 5 lat temu byłam taka naiwna, że bym najchętniej zapisała MęŻcZyŹnIe ŻyCiA majątek wart miliony i jeszcze się cieszyła. Jeszcze weź więcej kochanie, weź wszystko. Dobrze, że gówno wtedy miałam. xd
Uświadomiłam sobie to bardzo późno w zyciu. Sama nie pochodzę z inteligenckiego domu, więc pewnie dlatego.Sedulis pisze: ↑ndz mar 15, 2026 10:34 pm
4. Dom i środowisko, z jakiego się pochodzi, ma ogromne znaczenie. Dorośli wychowani w domach inteligenckich od razu siebie rozpoznają. To brzmi okropnie, bo zajeżdża klasizmem, ale jak poznaję człowieka, to potrafię, po krótkiej rozmowie, określić, z jakiego domu pochodzi - choć czasem się mylę, ale jednak rzadko.
Co w krótkiej wypowowiedzi "zdradza" kogoś za brak pochodzenia twojm zdaniem??
Wiem, że to nie pytanie do mnie, ale pierwsze co pomyślałam to „obycie”. Po prostu widzę od razu, że w czyimś domu dbano aby ten ktoś gdzieś był, coś zobaczył, wiedział i doświadczył.
-
okrutnyTapczan
- RóżowePolo
- Posty: 11
- Rejestracja: wt paź 29, 2024 1:46 pm
Bo jest źle przetłumaczone. Prościej zrozumieć jego sens, jeśli zapisze się to: "Nie da się wejść 2 razy do tej samej rzeki"CzarnyPigularz pisze: ↑pt mar 13, 2026 8:32 am Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Chyba jedno z najczęściej źle interpretowanych powiedzeń
A dla mnie oprócz oczywistej rzeczy którą jest wygląd zewnętrzny, to przede wszystkim bardzo stonowany i elegancki sposób wypowiadania się, spokojne gesty, kontrolowana mimika, nawet sposob siadania, wstawania, otwierania drzwi.
Grzeczność, maniery przy stole, umiejętność prowadzenia eleganckiej, uprzejmej, nienachalnej rozmowy z kimś.
Śmianie się w sposób stonowany, itd...
Ale przede wszystkim sposób artykułowania zdań.
Inaczej wypowiadają się na przykład rodzice Grzegorza Brauna, a inaczej Karyna z Sosnowca z materiału 'Uwagi!" ....
-
Rzeka.chaosu
- PoranneKapuczino
- Posty: 1794
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Taaak, sposób intonacji wynosi się z domu. Ale przebywając z niepoprawnie mówiącymi ludźmi też łatwo się go wyzbyć. Mnie np. strasznie irytuje, kiedy mój mąż nie intonuje po polsku. On po prostu tego nie słyszy. Czasem łapię się na tym, że zaczełam intonować tak jak on, szczególnie gdy mówię szybko. Za to moja babcia przepięknie mówiła po polsku i nawet w późnej starości, z chrypką i innymi problemami jej polszczyzna brzmiała miło dla ucha.Piegusek pisze: ↑pt kwie 03, 2026 1:36 pm A dla mnie oprócz oczywistej rzeczy którą jest wygląd zewnętrzny, to przede wszystkim bardzo stonowany i elegancki sposób wypowiadania się, spokojne gesty, kontrolowana mimika, nawet sposob siadania, wstawania, otwierania drzwi.
Grzeczność, maniery przy stole, umiejętność prowadzenia eleganckiej, uprzejmej, nienachalnej rozmowy z kimś.
Śmianie się w sposób stonowany, itd...
Ale przede wszystkim sposób artykułowania zdań.
Inaczej wypowiadają się na przykład rodzice Grzegorza Brauna, a inaczej Karyna z Sosnowca z materiału 'Uwagi!" ....
-
majsterklepka2025
- TrampekLV
- Posty: 647
- Rejestracja: pn sie 11, 2025 10:03 am
To już rzadko kiedy się przekłada.Piegusek pisze: ↑pt kwie 03, 2026 1:36 pm A dla mnie oprócz oczywistej rzeczy którą jest wygląd zewnętrzny, to przede wszystkim bardzo stonowany i elegancki sposób wypowiadania się, spokojne gesty, kontrolowana mimika, nawet sposob siadania, wstawania, otwierania drzwi.
Grzeczność, maniery przy stole, umiejętność prowadzenia eleganckiej, uprzejmej, nienachalnej rozmowy z kimś.
Śmianie się w sposób stonowany, itd...
Ale przede wszystkim sposób artykułowania zdań.
Inaczej wypowiadają się na przykład rodzice Grzegorza Brauna, a inaczej Karyna z Sosnowca z materiału 'Uwagi!" ....
Bardziej to że jak ktoś ma masę chamskich i nie tworzących żadnej kompozycji tatuaży, napompowane usta glonojad, rzęsy jak stonoga, wytatuowane brwi i grubości 1 cm albo wytatuowana czerwień na ustach - widać, że w domu brakło tego obycia.
Luźne hasła ode mnie:
1. Trzymaj się siebie.
2. Pierwsze ratuj siebie, potem możesz ratować innych.
3. Uratujesz tylko tych, którzy mają otwartą głowę i serce by przyjąć to co mówisz.
4. Na początku obrona, potem, jeśli trzeba atak.
5. Bądź dobry/dobra, próbuj zrozumieć, ale nie bądź przy tym naiwna/naiwny.
6. Nie ulegaj zbytnio trendom, prowokacjom.
7. Twój spokój jest najcenniejszy. Nie daj się więc wytrącić z równowagi.
8. Nie szukaj potwierdzenia swojej wartości u innych.
9. Ludzie to zazdrosne stworzenia, bądż ostrożna/ ostrożny.
10. Nie zawsze ci co doradzają chcą dla Ciebie najlepiej.
11. Jeśli Twoja intuicja/ciało/organizm podpowiada Ci, że cos jest nie tak. To dokładnie tak jest.
12. Na Titanicu byli: młodzi, starsi, bogaci, i mniej zamożni. Zabrakło szczęścia i ono ma znaczenie.
13. Nie wiń siebie za to na co nie masz wpływu.
14. Możesz nie mieć zdania na jakiś temat. I to jest okej.
15. Słowa nic nie znaczą, jeśli nie idą za tym czyny.
1. Trzymaj się siebie.
2. Pierwsze ratuj siebie, potem możesz ratować innych.
3. Uratujesz tylko tych, którzy mają otwartą głowę i serce by przyjąć to co mówisz.
4. Na początku obrona, potem, jeśli trzeba atak.
5. Bądź dobry/dobra, próbuj zrozumieć, ale nie bądź przy tym naiwna/naiwny.
6. Nie ulegaj zbytnio trendom, prowokacjom.
7. Twój spokój jest najcenniejszy. Nie daj się więc wytrącić z równowagi.
8. Nie szukaj potwierdzenia swojej wartości u innych.
9. Ludzie to zazdrosne stworzenia, bądż ostrożna/ ostrożny.
10. Nie zawsze ci co doradzają chcą dla Ciebie najlepiej.
11. Jeśli Twoja intuicja/ciało/organizm podpowiada Ci, że cos jest nie tak. To dokładnie tak jest.
12. Na Titanicu byli: młodzi, starsi, bogaci, i mniej zamożni. Zabrakło szczęścia i ono ma znaczenie.
13. Nie wiń siebie za to na co nie masz wpływu.
14. Możesz nie mieć zdania na jakiś temat. I to jest okej.
15. Słowa nic nie znaczą, jeśli nie idą za tym czyny.
- gunernialne
- Parzucha
- Posty: 2090
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Pochodzący z małego miasteczka dość późno zrozumiałam, że nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi na to co mam na sobie ubrane w codziennych sytuacjach. A tym samym, że wychodząc na 10 minut z domu do sklepu po bułki wieczorem nie muszę nagle ubierać się jakoś nie wiadomo jak bo naprawdę nikt nawet nie spojrzy na to, że mam założony dresik a nie jeansy czy coś
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
To ja się nie do końca zgodzę. Bo wiadomo, że obojętne w czym jest ubrana kobieta przede mną w kolejce, że ma dres, ale czasem przykuwa moją uwagę, gdy kobieta ma na sobie ładne ubraniegunernialne pisze: ↑pt kwie 10, 2026 2:18 pm Pochodzący z małego miasteczka dość późno zrozumiałam, że nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi na to co mam na sobie ubrane w codziennych sytuacjach. A tym samym, że wychodząc na 10 minut z domu do sklepu po bułki wieczorem nie muszę nagle ubierać się jakoś nie wiadomo jak bo naprawdę nikt nawet nie spojrzy na to, że mam założony dresik a nie jeansy czy coś
- gunernialne
- Parzucha
- Posty: 2090
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Tak, rozumiem. Oczywiste
Bardziej miałam na myśli takie urojone w mojej głowie sytuacje, gdy wychodzę w tym już przywołanym dresie do sklepu a ktoś miałby pomyśleć, że to nietrafiony strój, że powinnam ubrać się w te jeansy czy sukienkę a nie tak "po domowemu"(?).
Pewnie lepiej zrozumieją mnie i ten rodzaj wstydu właśnie osoby z małych społeczności xd
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Ja właśnie jestem z małej miejscowości. I ja miałam tak, że starałam się wyglądać jak najlepiej, często kupowałam nowe ubrania, bo sądziłam, że będę w nich wyglądać lepiej, ale z wiekiem mi się zmieniło, nie obchodzi mnie zdanie innychgunernialne pisze: ↑pt kwie 10, 2026 8:53 pm Tak, rozumiem. Oczywiste
Bardziej miałam na myśli takie urojone w mojej głowie sytuacje, gdy wychodzę w tym już przywołanym dresie do sklepu a ktoś miałby pomyśleć, że to nietrafiony strój, że powinnam ubrać się w te jeansy czy sukienkę a nie tak "po domowemu"(?).
Pewnie lepiej zrozumieją mnie i ten rodzaj wstydu właśnie osoby z małych społeczności xd
Prawdziwych przyjaciół nie poznaje się w biedzie, tylko wtedy gdy tobie zaczyna się lepiej powodzić.
Obce osoby będą życzyć ci lepiej niż rodzina.
Rodzina to mama, tata, rodzeństwo, teściowie i dziadkowie.
Im mniej mówisz o sobie innym, tym lepiej
Obce osoby będą życzyć ci lepiej niż rodzina.
Rodzina to mama, tata, rodzeństwo, teściowie i dziadkowie.
Im mniej mówisz o sobie innym, tym lepiej
- Blue Spirit
- SushiRoll
- Posty: 235
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Myślę podobnie albo może po prostu czasami nie obchodzi mnie czy ktoś zwraca uwagę. Zdarzało mi się wyjść w piżamce i kurtce lub płaszczu do sklepu pod blokiem/paczkomatu.gunernialne pisze: ↑pt kwie 10, 2026 2:18 pm Pochodzący z małego miasteczka dość późno zrozumiałam, że nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi na to co mam na sobie ubrane w codziennych sytuacjach. A tym samym, że wychodząc na 10 minut z domu do sklepu po bułki wieczorem nie muszę nagle ubierać się jakoś nie wiadomo jak bo naprawdę nikt nawet nie spojrzy na to, że mam założony dresik a nie jeansy czy coś
- Blue Spirit
- SushiRoll
- Posty: 235
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Z tym również się zgadzam. Według mnie zwraca się uwagę na osoby ładnie ubrane/wystylizowane i te, które wyglądają w jakiś sposób dziwnie, a wszystko inne jest szarym tłem.
- Jezozwierz_70
- RóżowePolo
- Posty: 13
- Rejestracja: wt mar 24, 2026 4:04 pm
Ja zrozumiałam że nie potrzebuję akceptacji mężczyzny żeby się lubić. Zawsze miałam okropną relację ze soba, swoim wyglądem i całokształtem mimo że obiektywnie wyglądam w porządku. Cała wczesna dorosłość (18-25) upłynęła mi pod znakiem szukania akceptacji u mężczyzn, potwierdzenia że jestem warta ich atencji, przy okazji strasznie się nienawidziłam. Teraz mam 33 lata, jestem singielką od 8 lat, przez ten czas nie miałam żadnych romansów, nie miałam żadnych bliższych relacji z mężczyznami oprócz platonicznych przyjaźni i nie uprawiałam seksu. Nigdy nie czułam się tak dobrze ze sobą, akceptuję się w całości taką jaka jestem i mogę wreszcie powiedzieć że kocham siebie bezwarunkowo. Nie szukam związku, nie brakuje mi adorowania, uwielbiam spędzać czas sama ze sobą i kocham to jaką osobą się stałam przez ostatnie lata.
-
123wiosna123
- Te LazzurrA
- Posty: 4500
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
O matko jakbym czytała o sobie. Byłam strasznie zakompleksiona chociaż teraz kiedy patrzę na swoje zdjęcia to nie mam pojęcia dlaczego. Do tego bylam nieśmiała do tego stopnia ze często nawet przy znajomych nie odzywałam sie wcale bo tak sie bałam. Kiedy jakikolwiek facet zwrócił na mnie uwagę to juz mogłam góry dla niego przenosic chociażby mnie oszukiwał i kłamał bo tak czekałam zeby jakikolwiek facet okazał mi trochę uwagi zeby uwierzyć ze na cokolwiek zasługuje.Jezozwierz_70 pisze: ↑ndz maja 03, 2026 11:27 pm Ja zrozumiałam że nie potrzebuję akceptacji mężczyzny żeby się lubić. Zawsze miałam okropną relację ze soba, swoim wyglądem i całokształtem mimo że obiektywnie wyglądam w porządku. Cała wczesna dorosłość (18-25) upłynęła mi pod znakiem szukania akceptacji u mężczyzn, potwierdzenia że jestem warta ich atencji, przy okazji strasznie się nienawidziłam. Teraz mam 33 lata, jestem singielką od 8 lat, przez ten czas nie miałam żadnych romansów, nie miałam żadnych bliższych relacji z mężczyznami oprócz platonicznych przyjaźni i nie uprawiałam seksu. Nigdy nie czułam się tak dobrze ze sobą, akceptuję się w całości taką jaka jestem i mogę wreszcie powiedzieć że kocham siebie bezwarunkowo. Nie szukam związku, nie brakuje mi adorowania, uwielbiam spędzać czas sama ze sobą i kocham to jaką osobą się stałam przez ostatnie lata.
Tez jestem po 30 i cieszę sie ze to minęło ale droga do tego byla dluga
Ja zrozumiałam, że urlop, który jest co do zasady po to, żeby odpocząć, spędzany na podróżach, wcale nie spełnia swojego celu. Podróżowanie to zawsze stres (przynajmniej dla mnie). Stres dla głowy i całego organizmu - przemieszczanie się, zmiana rutyny, czasem stresfy czasowej, non stop na czujce, bo nowe miejsca, przebodźcowanie, mnóstwo wyborów/decyzji do podejmowania w obcym miejscu. Brrrr. Od kilku lat wyjeżdżam na tydzień do tego samego dużego miasta za granicą, które znam już bardzo dobrze, wiec odpada mi szukanie atrakcji, knajp, noclegi nie są niewiadomą itd. Resztę urlopu spędzam w domu, gdzie prawdziwie odpoczywam. W ciągu roku uskuteczniam 1-2 dniowe wycieczki i to mi w zupełności wystarcza 
- Jezozwierz_70
- RóżowePolo
- Posty: 13
- Rejestracja: wt mar 24, 2026 4:04 pm
Totalnie nienawidzę urlopów wyjeżdżanych :D po wyjeździe, zwłaszcza daleko, potrzebuję tygodnia w domu żeby odpocząć po tym cyrku. Myślę że pokutuje takie przeświadczenie że jak siedzisz w domu w czasie urlopu to marnujesz ten czas.Brida pisze: ↑pn maja 04, 2026 11:55 am Ja zrozumiałam, że urlop, który jest co do zasady po to, żeby odpocząć, spędzany na podróżach, wcale nie spełnia swojego celu. Podróżowanie to zawsze stres (przynajmniej dla mnie). Stres dla głowy i całego organizmu - przemieszczanie się, zmiana rutyny, czasem stresfy czasowej, non stop na czujce, bo nowe miejsca, przebodźcowanie, mnóstwo wyborów/decyzji do podejmowania w obcym miejscu. Brrrr. Od kilku lat wyjeżdżam na tydzień do tego samego dużego miasta za granicą, które znam już bardzo dobrze, wiec odpada mi szukanie atrakcji, knajp, noclegi nie są niewiadomą itd. Resztę urlopu spędzam w domu, gdzie prawdziwie odpoczywam. W ciągu roku uskuteczniam 1-2 dniowe wycieczki i to mi w zupełności wystarcza![]()
Dokładnie tak jak piszesz, jest takie przeświadczenie plus taka dziwna presja na podróże. Podróże, które rzeczywiście coś komuś dają (w myśl, że "podróże kształcą") to nie są 2 tygodnie w zatłoczonym turystycznym miejscu, gdzie skaczesz od atrakcji do atrakcji. Dlatego ja zrozumiałam z czasem, że to, czego potrzebuję, mam w domu. A reszta to jak mam ochotę i zasoby, ale odpoczynek tylko w domuJezozwierz_70 pisze: ↑pn maja 04, 2026 12:24 pm Totalnie nienawidzę urlopów wyjeżdżanych :D po wyjeździe, zwłaszcza daleko, potrzebuję tygodnia w domu żeby odpocząć po tym cyrku. Myślę że pokutuje takie przeświadczenie że jak siedzisz w domu w czasie urlopu to marnujesz ten czas.
-
Mademoisellek
- Gacie z oceanu
- Posty: 48
- Rejestracja: pt cze 07, 2024 9:14 pm
W tym wątku padło wiele opisów,które są mi bliskie i które zrozumiałam z wiekiem. Jakiś czas temu bardzo dotknęła mnie myśl o kruchości życia,o tym że jesteśmy tutaj tylko na chwilę tak naprawdę i kiedyś ten piękny czas się skończy,i nikt z nas nie wie kiedy. Nigdy nie myślałam tak dogłębnie o życiu,o jego pięknie,o tym jaka jestem szczęśliwa i wdzięczna za każdy dzień,za obecność najbliższych mi osób. I jakie to szczęście po prostu żyć. Trudno mi to wszystko opisać,ta myśl spowodowała we mnie dostrzeganie i zachwycenia się wieloma rzeczami na co dzień,które są „zwykle” ale dla mnie przestały być takie zwykłe