Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
MissNobody66
MoetGlass
Posty: 258
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: MissNobody66 »

Fjoki pisze: wt lut 24, 2026 12:04 pm Żyjemy w terrorze rannych ptaszków. Raptem około 1/4 społeczeństwa ma taki chronotyp. Kolejna 1/4 to nocny chronotyp a połowa społeczeństwa jest w stanie się dostosować. Rzygać mi się chce jak w ogłoszeniach o pracę widzę teksty w stylu "lubisz pospać - to świetnie bo zaczynamy pracę o 9" i co mi to przepraszam da jak i tak muszę wstać o 7 albo niewiele później żeby się ogarnąć i dostać do biura? 7 to nadal bardzo wczesna pora. Uważam, że chronotyp powinien być uwzględniany w grafikowaniu i w ogóle ustalaniu godzin pracy bo w większości prac dałoby się to zrobić. Tym sposobem pracownicy byliby zdrowsi bo by mogli pracować zgodnie ze swoją naturą.
Jezu znalazłam swoich ludzi 🥲🥹
Awatar użytkownika
Fjoki
GrzaneWino
Posty: 1429
Rejestracja: wt lis 04, 2025 9:01 pm

Post autor: Fjoki »

MissNobody66 pisze: wt lut 24, 2026 12:12 pm Jezu znalazłam swoich ludzi 🥲🥹
Zapewniam Cię, że jest nas więcej 🫂
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

W mojej pierwszej poważniejszej pracy kilka osób pracowało chyba jakoś od 11 czy 12 (przychodzili z lunchem albo jak inni byli na lunchu). Pech chciał, że to były osoby, które robiły swoją robotę moimi rękami (siedzieliśmy razem). Więc często po prostu musiałam z nimi siedzieć do 18 czy 20. Czasem było fajnie czasem mi się nie chciało. Dla nich to było oczywiste "bo trzeba zrobić i już". A jeśli nie siedziałam z nimi, to odbierałam telefony. Nauczenie się asertywności trochę czasu mi zajęło.
Pracowałam też z ludźmi pracującymi na akord, rozliczanymi z zadań. Zawsze była obraza majestatu, gdy mówiłam, że jestem do 17.30, a potem mam swoje życie. Jedna osoba bezczelnie skarżyła wyżej, do dziś sobie z niej żartuję. Już szef miał więcej luzu. Ja wtedy prosiłam o kasę za nadgodziny i tyle. Naprawdę jeszcze parę lat temu mało kto to szanował. Ma działać i już. Więc taka praca jest spoko, ale tylko jeśli nie musisz zawracać tyłka innym poza godzinami ich pracy.
Awatar użytkownika
MissNobody66
MoetGlass
Posty: 258
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

Fjoki pisze: wt lut 24, 2026 12:15 pm Zapewniam Cię, że jest nas więcej 🫂
Czasami w to wątpię kiedy non stop czytam teksty o naszym lenistwie i wyższości wczesnego wstawania. No właśnie, to mnie chyba najbardziej irytuje - poczucie bycia lepszym bo ktoś wstaje wcześniej, w domyśle jest produktywny i pracowity (tak jakby sowy nie mogły robić tego samego tylko w innych porach). Te wszystkie dyrdymały typu kto rano wstaje temu pan Bóg daje i inne. Bo przecież to że ja idę późno spać i wstaję późno to już automatycznie oznacza że jestem leniem i długo śpię (!!!) to nic że wychodzi 7-8h jak u przeciętnego człowieka xD
Jynna
Tritonotti
Posty: 198
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Ja do dziś z sentymentem wspominam czas studiow. Gdzie po przyjsciu z uczelni i ogarnięciu obowiązków, obowiązkowo bylo spanko. Budzilam sie ok 23/24. Jak nowonarodzona. Moglam się uczyć na kolokwia do 4 rano[wiedza wchodzila mi jak zloto w nocy]. Potem spanie i np na 11 na sesję na egzaminy. Cudo!
Obecnie pracuję od 7 rano. Jakoś sie nauczylam, dostosowalam do tego trybu.
Ale zasadę mam jedną, robota tyle ile dam rady, czyli te 8-9h i do domu. I niech się świat wali.
Awatar użytkownika
Fjoki
GrzaneWino
Posty: 1429
Rejestracja: wt lis 04, 2025 9:01 pm

Post autor: Fjoki »

MissNobody66 pisze: wt lut 24, 2026 12:22 pm Czasami w to wątpię kiedy non stop czytam teksty o naszym lenistwie i wyższości wczesnego wstawania. No właśnie, to mnie chyba najbardziej irytuje - poczucie bycia lepszym bo ktoś wstaje wcześniej, w domyśle jest produktywny i pracowity (tak jakby sowy nie mogły robić tego samego tylko w innych porach). Te wszystkie dyrdymały typu kto rano wstaje temu pan Bóg daje i inne. Bo przecież to że ja idę późno spać i wstaję późno to już automatycznie oznacza że jestem leniem i długo śpię (!!!) to nic że wychodzi 7-8h jak u przeciętnego człowieka xD
Ja całe życie słyszałam, że jestem nygus. Moja babcia potrafiła być taka złośliwa, że jak wiedziała że położyłam się o 2 to mi o 6 zasłonki odsłaniała i mi słońce w oczy waliło i mnie budziła. I jakby nie docierało do niej, że spanie do 10 czy 12 to nie lenistwo jeśli się położyło o 2 czy 4.
A i każdy ekspert od snu Ci powie że szkoła powinna zaczynać się nie wcześniej niż o 10 bo mózgi nastolatków naturalnie mają przesunięte na bycie aktywnym w późniejszej porze. Co to by był za problem przesunąć te godziny? Żaden. I nawet nie idzie się na kompromis żeby po środku jakoś było, tylko się terroryzuje porannymi godzinami. A to ma daleko idące skutki, pogarsza produktywność, ale przede wszystkim pogarsza stan zdrowia, nocne marki zmuszane do bycia rannymi ptaszkami szybciej umierają i były badania, które to potwierdzają! Nie mówiąc o komforcie życia, komforcie psychicznym. Tak łatwo by to można było zmienić...
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
duppajasio
Koczkodan
Posty: 107
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Fjoki pisze: wt lut 24, 2026 12:04 pm Żyjemy w terrorze rannych ptaszków. Raptem około 1/4 społeczeństwa ma taki chronotyp. Kolejna 1/4 to nocny chronotyp a połowa społeczeństwa jest w stanie się dostosować. Rzygać mi się chce jak w ogłoszeniach o pracę widzę teksty w stylu "lubisz pospać - to świetnie bo zaczynamy pracę o 9" i co mi to przepraszam da jak i tak muszę wstać o 7 albo niewiele później żeby się ogarnąć i dostać do biura? 7 to nadal bardzo wczesna pora. Uważam, że chronotyp powinien być uwzględniany w grafikowaniu i w ogóle ustalaniu godzin pracy bo w większości prac dałoby się to zrobić. Tym sposobem pracownicy byliby zdrowsi bo by mogli pracować zgodnie ze swoją naturą.
Czas dojazdów powinien być też wliczony do godzin pracy, oczywiście jakiś uśredniony, żeby uniknąć sytuacji, że ktoś sprytny wybiera specjalnie najdłuższą trasę.
Jynna
Tritonotti
Posty: 198
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Fjoki pisze: wt lut 24, 2026 12:33 pm Ja całe życie słyszałam, że jestem nygus. Moja babcia potrafiła być taka złośliwa, że jak wiedziała że położyłam się o 2 to mi o 6 zasłonki odsłaniała i mi słońce w oczy waliło i mnie budziła. I jakby nie docierało do niej, że spanie do 10 czy 12 to nie lenistwo jeśli się położyło o 2 czy 4.
A i każdy ekspert od snu Ci powie że szkoła powinna zaczynać się nie wcześniej niż o 10 bo mózgi nastolatków naturalnie mają przesunięte na bycie aktywnym w późniejszej porze. Co to by był za problem przesunąć te godziny? Żaden. I nawet nie idzie się na kompromis żeby po środku jakoś było, tylko się terroryzuje porannymi godzinami. A to ma daleko idące skutki, pogarsza produktywność, ale przede wszystkim pogarsza stan zdrowia, nocne marki zmuszane do bycia rannymi ptaszkami szybciej umierają i były badania, które to potwierdzają! Nie mówiąc o komforcie życia, komforcie psychicznym. Tak łatwo by to można było zmienić...
Moja babcia to samo robiła. Czyli babcie tak mają. Moja dodawała jeszcze :" kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje", na co odpowiadałam "daje więcej pracy i chroniczne zmęczenie" niestety nie była wyrozumiała w tej kwestii😅
Awatar użytkownika
MissNobody66
MoetGlass
Posty: 258
Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm

Post autor: MissNobody66 »

Fjoki pisze: wt lut 24, 2026 12:33 pm Ja całe życie słyszałam, że jestem nygus. Moja babcia potrafiła być taka złośliwa, że jak wiedziała że położyłam się o 2 to mi o 6 zasłonki odsłaniała i mi słońce w oczy waliło i mnie budziła. I jakby nie docierało do niej, że spanie do 10 czy 12 to nie lenistwo jeśli się położyło o 2 czy 4.
A i każdy ekspert od snu Ci powie że szkoła powinna zaczynać się nie wcześniej niż o 10 bo mózgi nastolatków naturalnie mają przesunięte na bycie aktywnym w późniejszej porze. Co to by był za problem przesunąć te godziny? Żaden. I nawet nie idzie się na kompromis żeby po środku jakoś było, tylko się terroryzuje porannymi godzinami. A to ma daleko idące skutki, pogarsza produktywność, ale przede wszystkim pogarsza stan zdrowia, nocne marki zmuszane do bycia rannymi ptaszkami szybciej umierają i były badania, które to potwierdzają! Nie mówiąc o komforcie życia, komforcie psychicznym. Tak łatwo by to można było zmienić...
Zgadzam się z Tobą, nastolatki potrzebują więcej snu i sama pamiętam jak ciężko było zwlec się z łóżka na lekcje. Co do sytuacji z babcią - znam to doskonałe, u mnie taką osobą jest matka, wchodziła do mojego pokoju, odsłaniała rolety i tłukła się w kuchni, albo rozmawiała głośno przez telefon.
Awatar użytkownika
jenta
ToTylkoHermes
Posty: 728
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Ja za to od zawsze byłam rannym ptaszkiem i jak miałam lekcje w podstawówce na 11, to dla mnie to była strata całego dnia. Pamiętam, jak będąc dzieckiem odwiedzałam moją przyjaciółkę, nocnego marka, przez wakacje o 8 rano. Włączałam sobie tv, patrzyłam jak śpi, i czasami robiłam jej śniadanie xd Teraz nawet jakbym chciała, to nie daję rady leżeć w łóżku przez weekend dłużej niż do 8, bo mnie nosi.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Jynna pisze: wt lut 24, 2026 12:56 pm Moja babcia to samo robiła. Czyli babcie tak mają. Moja dodawała jeszcze :" kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje", na co odpowiadałam "daje więcej pracy i chroniczne zmęczenie" niestety nie była wyrozumiała w tej kwestii😅
Jeśli babcia po pochodziła ze wsi, to może pamiętać czasy, w których wstawanie o świcie znaczyło przyżycie rodziny = ogarnięcie dzieci i gospodarstwa, itp. Nawet w mieście babcie 6 rano lecą na zakupy po świeże warzywa i mięso, bo kiedyś o 11 już nic nie było.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
SushiRoll
Posty: 234
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

MissNobody66 pisze: wt lut 24, 2026 12:22 pm Czasami w to wątpię kiedy non stop czytam teksty o naszym lenistwie i wyższości wczesnego wstawania. No właśnie, to mnie chyba najbardziej irytuje - poczucie bycia lepszym bo ktoś wstaje wcześniej, w domyśle jest produktywny i pracowity (tak jakby sowy nie mogły robić tego samego tylko w innych porach). Te wszystkie dyrdymały typu kto rano wstaje temu pan Bóg daje i inne. Bo przecież to że ja idę późno spać i wstaję późno to już automatycznie oznacza że jestem leniem i długo śpię (!!!) to nic że wychodzi 7-8h jak u przeciętnego człowieka xD
Oj zgadzam się. Za każdym razem praktycznie słyszę "jak można tyle spać" "życie marnujesz". No tak bo osoba która wstaje później marnuje życie, a ta która kładzie się wcześniej spać to już nie XDD. Jak na złość część swojego życia pracowałam w piekarni więc o 5:50 musiałam być już w pracy, "budziłam" się z łzami w oczach o 4:30 chociaż budziłam to za dużo powiedziane bo czasami ledwo udawalo mi się zasnąć do tego czasu. Kończyłam o 14 ale co z tego, że miałam jeszcze tyle dnia skoro wracając i tak musiałam się zdrzemnąć. Wiadomo, do póki nie usiadłam to jakoś funkcjonowałam - wyjście z psem, ogarnienie mieszkania, coś do zjedzenia - a jak tylko mój tyłek poczuł kanapę to od razu oczy mi się zamykały. Kończyło się na tym że spalam jakoś do 19/20 mimo wcześniejszych budzików, wstawałam nie wiedząc jaki jest dzień tygodnia, potrzebowałam trochę czasu żeby się rozbudzić, i później od 24 znowu próby zaśnięcia "w miarę wcześnie". I za każdym razem jak narzekałam słyszałam, to nie idź na drzemkę w ciągu dnia i połóż się spać wcześniej. No ok, próbowałam i co z tego? Cały dzień chodziłam jak trup, a jak kładłam się o 21/22 to mimo ogromnego zmęczenia i tak nie mogłam zasnąć bo myślałam o tym jak wcześnie muszę wstać.
Trochę tutaj ponarzekałam więc żeby nie było to traktowane jako offtop dodam jeszcze "pokrewna" opinię:
Przez to że nienawidzę rano wstawać, bardzo denerwują mnie osoby które same są skowronkami i jadaczka im się nie zamyka. I chodzi tu i o współpracowników, i o znajomych ze szkoły/studiów, i o domowników. Po prostu nienawidzę jak ktoś do mnie gada pierdoły z rana, jakieś smalltalki, nic nie wnoszące rzeczy. I żeby nie było - nie chodzi mi o jakieś ważne sprawy, rzeczy związane z pracą, czy coś czysto informacyjnego, tylko chodzi mi o osoby które gadają żeby gadać i to jeszcze od samego rana.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

jenta pisze: wt lut 24, 2026 1:00 pm Ja za to od zawsze byłam rannym ptaszkiem i jak miałam lekcje w podstawówce na 11, to dla mnie to była strata całego dnia. Pamiętam, jak będąc dzieckiem odwiedzałam moją przyjaciółkę, nocnego marka, przez wakacje o 8 rano. Włączałam sobie tv, patrzyłam jak śpi, i czasami robiłam jej śniadanie xd Teraz nawet jakbym chciała, to nie daję rady leżeć w łóżku przez weekend dłużej niż do 8, bo mnie nosi.
Mam podobnie. Ja działam zgodnie z rytmem dnia. Jest słońce - wstaję. Zachód - wyciszam się. Zimą oczywiście to jest naciągane. Latem spanie do późna oznacza dla mnie bycie "poobijaną" przez cały dzień.
Latem w weekendy często wstaję rano przed rodziną i idę poćwiczyć. Wtedy mam najwięcej energii do późnego wieczora. Dzień w łóżku oznacza dla mnie brak energii i rozmemłanie. Nawet jak jestem chora to sprzątam. Muszę się poruszać, podziałać i już.
g_girl
BlondDoczep
Posty: 137
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

Bebok pisze: wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam XD

Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie XD
Masz pracę fizyczną czy umysłową? Jeśli umysłową to robisz wszystko zgodnie ze schematem czy masz np pracę twórczą? Nie wierzę, żeby np programista w typie sowy napisał coś takiego xd
Awatar użytkownika
jenta
ToTylkoHermes
Posty: 728
Rejestracja: pn mar 18, 2024 7:44 pm

Post autor: jenta »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 1:07 pm Mam podobnie. Ja działam zgodnie z rytmem dnia. Jest słońce - wstaję. Zachód - wyciszam się. Zimą oczywiście to jest naciągane. Latem spanie do późna oznacza dla mnie bycie "poobijaną" przez cały dzień.
Latem w weekendy często wstaję rano przed rodziną i idę poćwiczyć. Wtedy mam najwięcej energii do późnego wieczora. Dzień w łóżku oznacza dla mnie brak energii i rozmemłanie. Nawet jak jestem chora to sprzątam. Muszę się poruszać, podziałać i już.
Czy też masz mame, która nie wie co to odpoczynek? xd Mi zawsze zarzucano, że wcale taka chora nie jestem, bo potrafię nawet z gorączką okna umyć. A ja mam wrażenie, że jakbym zaległa w łóżku to bym była chora dużo dłużej :D
Awatar użytkownika
Bebok
Siatkarka
Posty: 2
Rejestracja: pt sty 31, 2025 12:15 pm

Post autor: Bebok »

g_girl pisze: wt lut 24, 2026 1:37 pm Masz pracę fizyczną czy umysłową? Jeśli umysłową to robisz wszystko zgodnie ze schematem czy masz np pracę twórczą? Nie wierzę, żeby np programista w typie sowy napisał coś takiego xd
Niestety, jestem tylko biedną i mało twórczą księgową :'(
Jynna
Tritonotti
Posty: 198
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 1:00 pm Jeśli babcia po pochodziła ze wsi, to może pamiętać czasy, w których wstawanie o świcie znaczyło przyżycie rodziny = ogarnięcie dzieci i gospodarstwa, itp. Nawet w mieście babcie 6 rano lecą na zakupy po świeże warzywa i mięso, bo kiedyś o 11 już nic nie było.
Nie, mieszka w mieście.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1630
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

jenta pisze: wt lut 24, 2026 1:41 pm Czy też masz mame, która nie wie co to odpoczynek? xd Mi zawsze zarzucano, że wcale taka chora nie jestem, bo potrafię nawet z gorączką okna umyć. A ja mam wrażenie, że jakbym zaległa w łóżku to bym była chora dużo dłużej :D
U mnie w rodzinie jest raczej równowaga. Ale babeczki ogólnie mam w rodzinie zaradne, dynamiczne, ogarniające wszystko na poziomie. Co nie oznacza, że nie zalegamy z telefonem na kanapie. :D

A mycie okien z gorączką to zdecydowanie aktywność w moim stylu. To samo sprzątanie szaf, przeglądanie rzeczy do wyrzucenia. Najlepszy czas. 😎
duppajasio
Koczkodan
Posty: 107
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

g_girl pisze: wt lut 24, 2026 1:37 pm Masz pracę fizyczną czy umysłową? Jeśli umysłową to robisz wszystko zgodnie ze schematem czy masz np pracę twórczą? Nie wierzę, żeby np programista w typie sowy napisał coś takiego xd
Kiedyś pracowałam w firmie projektującej aplikacje i wybierałam właśnie taki zakres godzin, bo wcześnie rano jest spokój i można sie skupić, a potem odbębnić spotkania. Gdybym zaczynała później i od razu wchodziła w ten biurowy harmider, to bym nic nie zaprojektowała.
Awatar użytkownika
Clairess
MiamiBicz
Posty: 370
Rejestracja: pn gru 09, 2024 9:58 pm

Post autor: Clairess »

Niepopularna opinia w kontrze do poprzednich opinii o siłowni.

To dobrze, że mówi się o zaletach treningu siłowego i nie, "jakakolwiek aktywność, basen, przejażdżka na rowerze, spacer" to nie jest substytut.

Pokazują to badania naukowe, mówią o tym zalecenia zdrowotne: ćwiczenia siłowe 2-3 godziny w tygodniu powinny być standardem (w idealnym świecie). Oczywiście spacer czy rower to są nadal bardzo wartościowe aktywności, niektóre z nich to cardio (choć np. powolna jazda na rowerze to bardziej rekreacja nawet bez takiej funkcji), ale nie zastąpią porządnej bazy siłowej. Nie zbudują odpowiednio sprawnych mięśni do intensywniejszego uprawiania innych sportów, nie zapobiegną wystarczająco skutecznie utracie tkanki mięśniowej na starość.
A rzucając się na aktywności typu bieganie albo intensywny rower bez odpowiedniej siły albo mobilności można sobie zrobić naprawdę przykre kontuzje. Do tego wiele osób np. "idzie na basen" nie umiejąc dobrze pływać, pływa żabką dyrektorską tylko nadwerężając szyję, to nie jest zdrowe.

Oczywiście jeśli ktoś miałby siedzieć tylko na kanapie versus wyjść raz w tygodniu na rower to jest to lepsze niż nic, ale mówię o złotym standardzie i o wyśmiewaniu się z ludzi, którzy "chodzą na siłownię, bo to modne i tak mówi lobby" - nie zawsze tak jest.

Nie mówię też o ćwiczeniu nie wiadomo jak dużo albo podnoszeniu kosmicznych ciężarów, tylko o rozsądnym treningu, nawet i z obciążeniem własnego ciała. (Bo zauważyłam mocne skrajności, albo masz być na siłowni 2 razy dziennie albo w ogóle nie chodź, to nie ma sensu, wystarczy spacer).

A już w ogóle mnie drażni (to bardzo osobista opinia, szanuję że ktoś może czuć inaczej) gadanie "po co Ci siłownia, w domu masz krzesła, baniak z wodą, użyj tego". Dla mnie to trochę jak "po co Ci metalowa butelka na wodę, używaj 2137 razy plastikowej po jakimś napoju" albo "po co Ci torba, noś rzeczy w reklamówce foloiowej". Jasne, gdyby nagle mnie rzucono gdzieś na pustkowie to kombinowałabym z wykorzystaniem istniejących przedmiotów, ale po to istnieją siłownie i studia fitness, żeby sobie sprawę ułatwić i ćwiczyć w dogodnych warunkach, mogę sobie zrobić mnóstwo rzeczy ze sztangami, kettlami, bramą; jest więcej miejsca niż w mieszkaniu, lepsza podłoga do ćwiczeń; na sam koniec jest opcja pobytu w saunie (w niektórych siłowniach). Siłka tworzy też otoczenie, w którym człowiek wie, że skupia się 100% na ćwiczeniach (dla mnie to lepsze niż ćwiczenie z pokoju, w którym gotuję, oglądam TV i pracuję zdalnie). Oczywiście rozumiem, że komuś może być wygodniej ćwiczyć w domu, ale oba podejścia mają wady i zalety. Nawet ćwicząc w domu ogarniam sobie jakieś podstawowe hantle czy coś, bo sorry ale ćwiczenie np. z butelkami wody jest dla mnie mega niewygodne na dłuższą metę.
Kylie
Migocząca Świeczka
Posty: 361
Rejestracja: czw lip 08, 2021 7:39 pm

Post autor: Kylie »

Lkjhgfd pisze: wt lut 24, 2026 11:57 am Jako osoba, której mózg nie umie zasnąć przed północą nie mogę przyznać racji. Kiedyś tak pracowałam, ale wtedy spałam po 3-4 godziny, teraz już nie dałabym rady tak funkcjonować. W ogóle uważam, że pracowanie po 8h to za dużo i powinno się pracować po 6h. Idziesz na 8, wychodzisz o 14 i masz normalne życie. Wyśpisz się, masz czas na korzystanie z życia i nie spędzasz żywota w robocie po której nie masz siły palcem kiwnąć.
Zgadzam się i myślę, że to dość niepopularna opinia. Dla mnie absurdem jest, że przy obecnym rozwoju technologii pracujemy tyle samo co prawie 40 lat temu gdzie masę rzeczy robiło się ręcznie i zajmowało to dużo więcej czasu. Prawda jest taka, że marnujemy te 2 godziny na nicnierobienie. I jasne, można powiedzieć, że gdybyśmy pracowali 6 godzin to nadal byśmy tracili 2 godziny, ale nie zgodzę się z tym bo bylibyśmy rozliczani z wykonanych zadań, robota musiałaby być zrobiona.
Awatar użytkownika
Clairess
MiamiBicz
Posty: 370
Rejestracja: pn gru 09, 2024 9:58 pm

Post autor: Clairess »

Rzeka.chaosu pisze: wt lut 24, 2026 7:21 am Dokładnie. Ciuchy wystarczą wygodnie, nie muszą być z metką. W ogóle mam wrażenie, że obecnie te duże siłownie sieciowe to takie imprezownie. Jedna sala muza, gadki motywacyjne, kolorowe światła, wesoło. Druga jakaś zumba, sporo osób już się zna. To samo na głównej sali. Oczywiście zabawa do 23. :D A następnego dnia rano kameralnie przychodzą najsilniejsze jednostki od 6.30.
Jeszcze uzupełniając do poprzedniego mojego postu. Niektórzy faktycznie przychodzą na siłownię bardziej towarzysko, w sieciówkach dużo jest takich osób i bardziej imprezowych klimatów wręcz. Ale dla mnie to też nie jakiś straszny problem, o ile ktoś nie zajmuje jakiegoś sprzętu przez pół godziny tylko scrollując telefon albo nie jest jakiś turbo głośny :D Wręcz fajnie, że jest teraz tyle możliwości socjalizowania się połączonego z ruchem, bo nie mamy w Polsce kutury ruchu/sportu i fajnie by było, gdyby to się z czasem zmieniało w pozytywny sposób (nie że każdy musi być Pudzianem, bardziej że rodzina idzie razem na rower albo wycieczkę górską zamiast jeść chipsy przed TV).
g_girl
BlondDoczep
Posty: 137
Rejestracja: pn sty 05, 2026 8:48 pm

Post autor: g_girl »

duppajasio pisze: wt lut 24, 2026 1:50 pm Kiedyś pracowałam w firmie projektującej aplikacje i wybierałam właśnie taki zakres godzin, bo wcześnie rano jest spokój i można sie skupić, a potem odbębnić spotkania. Gdybym zaczynała później i od razu wchodziła w ten biurowy harmider, to bym nic nie zaprojektowała.
To widocznie zależy od organizmu, ja jeśli jestem niewyspana to jestem 2x mniej wydajna i się po prostu męczę. Robienie prostych czynności będąc niewyspanym / na kacu - ok, ale pełne skupienie i wysoką wydajność - szczerze wątpię.
Hunde
Modna
Posty: 414
Rejestracja: czw lut 13, 2025 7:23 pm

Post autor: Hunde »

Uwielbiam jazdę na rowerze i nawet lubię chodzić na siłownię ale nie znoszę zajęć że spinningu. Głównie z powodu dyskotekowego charakteru zajęć. Głośne światła, ciemno i migające światła dokładają mi do zmęczenia spowodowanego wysiłkiem fizycznym. Wolałabym cichszą muzykę i jasność jak na całym obiekcie i bez tych stroboskopowych świateł. Nie mam padaczki ale czasem z nadmiaru techno wrażeń mi niedobrze. Pewnie bez ćwiczeń lepiej bym to zniosła ale nadmiar bodźców robi swoje. Byłam na spinningu w kilku siłowniach i w każdej to samo :/.
Awatar użytkownika
agbmrctorakwin
SushiRoll
Posty: 234
Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm

Post autor: agbmrctorakwin »

Clairess pisze: wt lut 24, 2026 2:20 pm Niepopularna opinia w kontrze do poprzednich opinii o siłowni.

To dobrze, że mówi się o zaletach treningu siłowego i nie, "jakakolwiek aktywność, basen, przejażdżka na rowerze, spacer" to nie jest substytut.

Pokazują to badania naukowe, mówią o tym zalecenia zdrowotne: ćwiczenia siłowe 2-3 godziny w tygodniu powinny być standardem (w idealnym świecie). Oczywiście spacer czy rower to są nadal bardzo wartościowe aktywności, niektóre z nich to cardio (choć np. powolna jazda na rowerze to bardziej rekreacja nawet bez takiej funkcji), ale nie zastąpią porządnej bazy siłowej. Nie zbudują odpowiednio sprawnych mięśni do intensywniejszego uprawiania innych sportów, nie zapobiegną wystarczająco skutecznie utracie tkanki mięśniowej na starość.
A rzucając się na aktywności typu bieganie albo intensywny rower bez odpowiedniej siły albo mobilności można sobie zrobić naprawdę przykre kontuzje. Do tego wiele osób np. "idzie na basen" nie umiejąc dobrze pływać, pływa żabką dyrektorską tylko nadwerężając szyję, to nie jest zdrowe.

Oczywiście jeśli ktoś miałby siedzieć tylko na kanapie versus wyjść raz w tygodniu na rower to jest to lepsze niż nic, ale mówię o złotym standardzie i o wyśmiewaniu się z ludzi, którzy "chodzą na siłownię, bo to modne i tak mówi lobby" - nie zawsze tak jest.

Nie mówię też o ćwiczeniu nie wiadomo jak dużo albo podnoszeniu kosmicznych ciężarów, tylko o rozsądnym treningu, nawet i z obciążeniem własnego ciała. (Bo zauważyłam mocne skrajności, albo masz być na siłowni 2 razy dziennie albo w ogóle nie chodź, to nie ma sensu, wystarczy spacer).

Idąc tym tropem myślenia to naukowcy wielokrotnie pokazali również, że gra na instrumencie poprawia neuroplastyczność, pamięć roboczą, koordynację i opóźnia procesy starzenia się mózgu. A jednak mimo pozytywnego wpływu na nasz mózg nikt nie buduje przekazu, że brak gry na instrumencie to niewykorzystana szansa na rozwój intelektualny. Nie ma społecznej presji, że każdy dorosły powinien obowiązkowo ćwiczyć grę na instrumencie 2-3 godziny tygodniowo, bo inaczej "nie dba o mózg”XDD. Nie traktujemy niegrania na instrumencie jako zaniedbania zdrowotnego, tylko rozumiemy, że to jedna z wielu wartościowych aktywności, która nie jest jedyną droga do wspierania funkcji poznawczych. Podobnie jest z ruchem - trening siłowy ma udokumentowane korzyści, tak samo jak cardio, joga, sporty zespołowe, jazda na rowerze (nawet rekreacyjna). To, że coś jest bardzo korzystne, nie oznacza, że każdy musi to robić, ani że inne formy są "niewystarczające”. Promowanie jednej aktywności jako "idealnej opcji" mówi więcej o preferencjach promującego niż o realnych potrzebach całej populacji. Przykład z instrumentami podałam celowo, by pokazać absurd jak by to wyglądało gdyby to inna forma spędzania wolnego czasu była promowana i uważana powszechnie za lepszą od innych. Jest wiele czynności, które wpływają pozytywnie na nasze zdrowie, jednocześnie nie ma człowieka na świecie który wykonywałby je wszystkie - bo to logiczne, że każdy ma swoje preferencje i życie polega na tym że możemy sobie wybierać co będziemy robić a co nie. A jeszcze odnosząc się do argumentu, że rzucając się na rower bez odpowiedniej siły lub mobilności można sobie zrobić krzywdę - to tak samo można zrobić sobie krzywdę zaczynając treningi siłowe na siłowni (a nawet jeszcze większą) nie mając żadnej wiedzy merytorycznej i praktycznej na ten temat, a niestety nie każdego będzie stać na trenera personalnego. Znacznie łatwiej jest jeździć na rowerze, czy pływać rekreacyjnie bez narażania się na kontuzje, niż robić treningi siłowe.